Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Trzykrotka - Wto 09 Paź, 2012 11:04
Przeczytałam już i muszę powiedzieć, że końcówka - a dokładnie cała sekwencja puszczania petard przez Dziubę i chłopaków doprowadziła mnie do zdrowego masowania przepony. Stara, dobra Musierowicz Przypomniało mi się, jak przed laty płakałam ze śmiechu czytając, jak Bernard ubiera się na wywiadówkę w białą damską bluzkę, próbując ujarzmić miejsce na biust
I pan Gruszka został pokazany w genialnym skrócie: jeden przerywany monolog, świetny!
nicol81 - Wto 09 Paź, 2012 21:38
Ciekawe, kim będzie tytułowa wnuczka? (fajny tytuł!)
Ale Agaty w sumie mi trochę żal...
Ania Aga - Wto 09 Paź, 2012 21:48
Miłość własna Józefa ucierpiała, ale Janicka zbyt mocno zagościła w jego myślach, żeby ta obraza trwała zbyt długo. Ależ dziewczyna miałą radochę (a my razem z nią).
MalaMi - Wto 09 Paź, 2012 22:08
Coś czuję, że we wnuczce Łusi problemy sercowe mogą wysunąc się na pierwszy plan. Bo raczej nie córek Patrycji. pozostałe Borejkówny na dalszy plan odsunięto
JoannaS - Śro 10 Paź, 2012 14:23
A mnie ta książka rozczarowała prawie tak bardzo jak „Czarna Polewka" Poznań jawi się jako miasto, w którym strach wyjść na ulicę.
Chłopak po pocałowaniu przez dziewczynę szarpie nią i grozi - koszmar.
Laura najpierw zaprasza ojca na ślub, a potem sztywnieje na jego widok i robi awanturę.
Ida daje taki popis chamstwa wobec gościa, że ja na miejscu Magdy wstałabym od stołu i wyszła. I nie wróciła do tego podobno ciepłego domu.
Samoudręczanie się Laury, która stwierdza jak to krzywdziła matkę doprowadziło mnie do zgrzytania zębami - przecież było odwrotnie.
Bernard (postać pozytywna) niepłacąca podatków - to ma być wzorzec?
Generalnie jestem bardzo zawiedziona. Po „Sprężynie" miałam nadzieję, że będzie lepiej, ale rozczarowałam się. Do „Szóstej klepki", „Kłamczuchy" czy „Idy sierpniowej" wracam chętnie. DO tej książki nie mam ochoty.
Anonymous - Śro 10 Paź, 2012 15:20
| JoannaS napisał/a: | | Samoudręczanie się Laury, która stwierdza jak to krzywdziła matkę doprowadziło mnie do zgrzytania zębami - przecież było odwrotnie. |
Nie rozumiem - znaczy, ze Gaba dreczyla Laure?
miłosz - Śro 10 Paź, 2012 16:49
przeczytałam, co mam powiedzieć, że choć dobroć wylewająca sie z tych opowieści nieraz mnie aż obezwładnia to zerkam przecież do nich z ciekawością i miłością, tak jak z nostalgią chodzę do mieszkania Rodziców i patrzę na ich starzejących się sąsiadów, na drzewa, które są ogromne, a przecież dopiero były takie malutkie, czytam i czuję, że to Rodzina, że tak samo nieustająco wierzę w ludzką dobroć i w to, że w każdym człowieku to dobro jest. Jezycjada towarzyszy mi przecież od lat, tak strasznie bliscy są mi Ci bohaterowie. i co tu dużo mówić chciałabym u schyłku życia powiedzieć tak jak Mila do Ignacego "zostawimy po sobie to i owo. Gromadkę dobrych ludzi".
Wychowałam póki co dwudziestodwulatkę, która mi w sobotę przysłała smsa "stoję tu na Roosvelta5" a Mariana Stallę pokochała miłością absolutną od pierwszych zajęć.
To musi być starość
Ania Aga - Śro 10 Paź, 2012 19:02
| AineNiRigani napisał/a: | | JoannaS napisał/a: | | Samoudręczanie się Laury, która stwierdza jak to krzywdziła matkę doprowadziło mnie do zgrzytania zębami - przecież było odwrotnie. |
Nie rozumiem - znaczy, ze Gaba dreczyla Laure? |
Mam to samo pytanie co Aine.
Ania Aga - Śro 10 Paź, 2012 19:05
| miłosz napisał/a: | | To musi być starość |
Raczej dorosłość.
| miłosz napisał/a: | | "zostawimy po sobie to i owo. Gromadkę dobrych ludzi". |
Mnie również to zdanie mocno utkwiło w pamięci.
nicol81 - Śro 10 Paź, 2012 21:33
A Bernard był kiedykolwiek wzorcem?
Mi się bardzo podoba para Adam/Laura - z niego taki prawdziwy mężczyzna, i dom zbuduje, i wianek uplecie. Nie sądzę, by byli przesłodzeni - wszak to para w okresie okołoślubnym, a jak się robi za lirycznie, to dzwoni pan Gruszka.
Uwielbiam ten luzacki ślub i wesele po paru dniach, oraz catering z baru dla TIRów. Świetnie, że pokazano, że też tak można... I nawet zielony tort nie zepsuł nastrojów...
Agn - Czw 11 Paź, 2012 00:40
| nicol81 napisał/a: | | I nawet zielony tort nie zepsuł nastrojów... |
On był cudnym punktem! I też bym chciała kawałek z gąsienicą.
JoannaS - Czw 11 Paź, 2012 08:54
Bernard jest przedstawiany konsekwentnie jako postać pozytywna. Więc niepłacenie podatków pozostawione bez słowa komentarza jest dla mnie potężnym zgrzytem.
Co do Laury - przez kilka książek była tą złą, choćby dlatego, że miała czelność pytać się o nieobecnego ojca. Nie rozumiem jak zupełnie naturalna ciekawość została przedstawiona jako coś okropnego. Laura zamiast dowiedzieć się od matki jak było sama szuka informacji o ojcu w internecie i u ciotki w Toruniu.
Sofijufka - Czw 11 Paź, 2012 09:06
| Ania Aga napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | JoannaS napisał/a: | | Samoudręczanie się Laury, która stwierdza jak to krzywdziła matkę doprowadziło mnie do zgrzytania zębami - przecież było odwrotnie. |
Nie rozumiem - znaczy, ze Gaba dreczyla Laure? |
Mam to samo pytanie co Aine. |
bo reagowała jak poderżnięta tuja ilekroć córka zbierała się na odwagę, by spytać matkę o ojca. I wpoiła jej podświadome przekonanie, że jest potworem, bo ma oczy jak Pyziak
Anonymous - Czw 11 Paź, 2012 11:59
Watku ciekawosci Laury nie odebralam jako potepiajacego ja. Raczej jako trudny temat - chociaz przeze mnie niezrozumialy. No dobra, facet okazal sie lapserdakiem (szkoda, bo w Kwiecie Kalafiora bardzo go lubilam - zreszta sama Musierowicz przyznaje, ze to byla przekora. Nawet jesli jej nie wyszla...) No dobra - zostawil ja z dwojka dzieci i nigdy sie nimi nie interesowal. Takie emocje bledna - szczegolnie po kilku latach szczesliwego kolejnego zwiazku. Jest to dla mnie najglupszy watek od poczatku do konca - ale nie bylo w nim potepienia. Raczej smutek. Dziwilo mnie, dlaczego wszyscy zamiatali sprawe pod dywan, spodziewalam sie jakiejs wielkiej zbrodni w tle, jakiegos wielkiego swinstwa,a tutaj nic. Po prostu urazona duma Borejkow.
Rzecz jasna to sprawialo, ze Laura - obdazona trudnym charakterem - miotala sie jeszcze bardziej, ale nie bylo wobec niej potepienia. Raczej kolejne meczenstwo Gaby - takie przygotowanie do jej beatyfikacji.
Laura slusznie oskarza sie, ze krzywdzila matke - bo ja krzywdzila, tyle z usprawiedliwieniem.
Agn - Czw 11 Paź, 2012 12:32
| AineNiRigani napisał/a: | | No dobra - zostawil ja z dwojka dzieci i nigdy sie nimi nie interesowal. Takie emocje bledna - szczegolnie po kilku latach szczesliwego kolejnego zwiazku. |
Są ludzie, którzy nie wybaczają. Ja bym np. nie wiem, czy umiała wybaczyć, choćbym i była w szczęśliwym związku. Zapewne też zatruwałabym tym samą siebie, a może i okolicę.
Anonymous - Czw 11 Paź, 2012 13:11
nie chodzi o wybaczenie - chodzi o wyciszenie. I jakies przemyslenia, ktorych Gaba miala duzo i czesto. Przeciez gdyby Janusz nie odszedl, nie spotkalaby Grzegorza, nie byloby Ignasia (chociaz z punktu widzenia czytelnika sadze, ze to bylaby calkiem kuszaca perspektywa ) W gruncie rzeczy Janusz wyswiadczyl jej przysluge...
Zreszta, gdyby to byla Ida, to bym jeszcze zrozumiala te zawzietosc, ale u Gaby? Matki Polki, swietej za zycia? W niej nie ma zlosci i zacietosci. Jest zal. I ten zal zdominowal ja na tyle, ze czesciowo przelala go na Laure. I nawet nie dlatego, ze ma oczy ojca, ale dlatego ze ja ten zal meczyl znacznie bardziej niz matke.
Ania Aga - Czw 11 Paź, 2012 19:04
Dobrze, że Janusz się pojawił na ślubie córki. Doszło do oczyszczenia atmosfery i zamknięcia sprawy. Laura ma szansę na szczęśliwy związek, sprawa ojca nie powinna już rzutować na jej dalsze życie. Co do Gabrieli, sądzicie, że łatwo jest powiedzieć dziecku, że jego ojciec ma go daleko w czterech literach? Wybrała przemilczenie. A na koniec dowiedziała się, że Janusz nigdy jej nie kochał.
nicol81 - Czw 11 Paź, 2012 20:42
Nie widziałam, żeby ciekawość Laury była przedstawiana negatywnie - Gabrysia reagował tak, bo był to powrót do niemiłych wspomnień. Ale dziadkowie w "Imieninach" rozmawiają z nią szczerze.
Bernard był zawsze przedstawiany jako duże dziecko, więc to też zrozumiałe.
A w tej części to polubiłam nawet Ignasia - jak podczytywał książki przy układaniu, to skądś to znam...
Agn - Czw 11 Paź, 2012 21:08
Ja tam nie mam nic do Ignasia. Sympatyczny gość, choć cierpi na lekki słowotok.
Zaś właśnie skończyłam czytać Kłamczuchę (którą czytałam wieki temu i już nie pamiętałam, o co w niej chodzi). Sympatycznie się czytało. Bohaterka jest inteligentna, sprytna i ma niewątpliwy talent aktorski, ale czasem jak bym ją chętnie huknęła w ucho... I tak się (nie mogę tego przetrawić, przepraszam) Józefa ludziska czepiają, a Aniela prezentowała moim zdaniem gorsze zachowanie. No ale nie ma ludzi idealnych, więc i bohaterowie Musierowicz idealni nie są. A że wszystko okraszone właśnie tym ciepłem, które tak miło grzeje w trakcie lektury, to można przełknąć, że Aniela zasłużyła na lanie, choć ostatecznie go nie dostała. Dobrze się bawiłam, czytając o jej perypetiach.
Zaś teraz zrobię sobie przerwę w Jeżycjadzie, bo podjęłam "męską" decyzję czytelniczą i muszę się z tym zmierzyć...
nicol81 - Czw 11 Paź, 2012 21:38
Ja nigdy nie mogłam zrozumieć, jak Aniela jest bohaterką, a Pawełek tym złym...
Agn - Czw 11 Paź, 2012 21:57
Powiem ci, że ja też tego nie ogarniam. Laska sama zrobiła tę aranżację, grała komedię przed Pawełkiem, a kiedy okazało się, że ją rozpoznał, tylko jej nie powiedział, to foch i on jest ten zły. o_O
MalaMi - Pią 12 Paź, 2012 11:44
Mnie Aniela zawsze irytowała :|
Anonymous - Pią 12 Paź, 2012 12:56
ja tam na poczatku Aniele lubilam za spontan i fantazje, ale juz w brulionie Bebe B jest tak strasznie irytujaca, ze noremalnie szlag trafia.
Aczkolwiek pomimo sympatii tez nie rozumialam o co jej chodzi... Inna rzecz, ze Pawelek ze swoim masochizmem tez wzbudzal moja niechec.
Ignasia nie lubie, bo jest tak cholernie niezyciowy ze swoja zyciowoscia teoretyczna.
Sofijufka - Pią 12 Paź, 2012 14:16
polecam
http://forum.gazeta.pl/fo...skowy_.html?v=2
Anaru - Pią 12 Paź, 2012 14:50
Musze doczytać brakujące części (albo dosłuchać ), ale dzięki waszej dyskusji nabrałam ochoty na osobiste wyrobienie sobie zdania. Stare części bardzo lubiłam, utknęłam po którejś nowszej, nawet nie pamiętam której...
|
|
|