Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce
Anaru - Pią 24 Sty, 2014 10:36
| Eeva napisał/a: | | Zaczęłam nowa książkę - "Iron in Blood". Jestem mocno zawiedziona, bo po opisie liczyłam na coś co będe mogła dokładnie opisać w tym wątku i zniszczyć doszczętnie. |
Och, co za rozczarowanie, że książka jest niezła, normalnie przykre.
| Eeva napisał/a: | | w toku akcji poznajemy Fawn, kolejną zagubioną siostrę Clarity oraz jej chłopca Lario. Lario był wampirem, ale zjadł liść z Drzewa Życia i teraz jest człowiekiem. |
Ile ona ma tych sióstr? Bo mi chyba poprzednia umknęła
| Eeva napisał/a: | | Dodatkowo ojciec rozkazuje jej wyrwać z Lario liść życia |
Zastanawiałam się którędy i czy drogami pokarmowymi, a tu rozczarowanie.
| Agn napisał/a: | | Eeva napisał/a: | | Z przykrością stwierdzam, że nic strasznie FASCYNUJĄCEGO się już nie działo. |
Jak to nie? A to?
| Eeva napisał/a: | | wyruszają do Egiptu, błądzą przez pustynie, aż w końcu w środku puszczy |
Właśnie się dowiedziałam, że na środku pustyni ni z gruszki ni z pietruszki wyrosła jakaś puszcza. |
W dodatku z jaskinią
W tym Egipcie to mają takie cuda, że hoho.
| Eeva napisał/a: | | Lario to mała, podła szuja, zaatakował Fawn i wyssał z niej całe jej swiatło życia. Na szczęscie Clar przybywa w porę, ratuje swoja siostrę, walczy z Lario i wyrywa mu liść z serca |
Czy potem ten liść ląduje w sercu którejś siostry?
| Eeva napisał/a: | | BeeMeR napisał/a: | | A ile jest tomów? |
Z tego co widzę to 7, ale w komentarzach ludzie piszą, ze są szczęśliwi wiedząc że będzie ciąg dalszy. |
Widzę, że możemy liczyć na dłuuuugi ciąg dalszy.
Eeva - Pią 24 Sty, 2014 10:46
| Anaru napisał/a: | | Och, co za rozczarowanie, że książka jest niezła, normalnie przykre. |
Tez jestem rozczarowana;-)
| Anaru napisał/a: | | Ile ona ma tych sióstr? Bo mi chyba poprzednia umknęła |
Z nadmiaru wrażeń mogłam zapomnieć o Adore, która Clar poznała w magicznym świecie. Sióstr jest łącznie 7. Z opisów następnych tomów widzę, że następne tomy będa o kolejnych siostrach. chyyyybaaaa.....
| Anaru napisał/a: | | W tym Egipcie to mają takie cuda, że hoho. |
Prawda? Aż chce się jechać, zeby to zobaczyć.
| Anaru napisał/a: | | Czy potem ten liść ląduje w sercu którejś siostry? |
Niestety. Clar oddaje liśc ojcu. Może ten przyczepi go z powrotem na drzewo? Ciężko powiedzieć.
Anaru - Pią 24 Sty, 2014 11:54
| Eeva napisał/a: | | Niestety. Clar oddaje liśc ojcu. Może ten przyczepi go z powrotem na drzewo? Ciężko powiedzieć. |
To w jaki sposób Clar wlewa światło życia z powrotem w Fawn? Odsysa Lario przy okazji wyrywania liścia z sercaz
Eeva - Pią 24 Sty, 2014 11:56
No ona ma w sobie moc. Musiałam, ze autorka nie zaprząta sobie głowy opisywaniem jak cos się dzieje:-)
Agn - Sob 25 Sty, 2014 00:14
Rany, co za pech. Książka tak się dobrze zapowiadała, a tu klops. Ale może choć jedna bzdura się pojawi? *liczy na to*
Eeva - Wto 25 Lut, 2014 15:33
Agn zarzuciła mi, ze nie opisałam książki o nawozach, ale Aragonte miała rację - zrobiłam to
| Cytat: | Aaaaa, zapomniałam o jeszcze jednej mocnej książce "Nothing to Commend Her".
Hrabia Magnus (czemu to zawsze musi być hrabia!? No i co to za imię!?) stracił żonę w pożarze, w którym również mocno się poparzył przez co jest mega pobliznowany i żadna panna go nie chce. Agatha jest stara panną (lat pewnie z 24) i naukowcem (bada nawozy. Serio, nie wymyśliłam sobie tego!). Szast-Prast mamy slub, ona go kocha, widzi w nim więcej niż jego blizny czyli czarującego i dobrego człowieka, on nie może uwierzyć, ze można pokochać potwora jakim jest. Zalatuje trochę Jane Eyre pomieszaną z Piękną i Bestią.
Niech was nie zwiedzie mój opis - nie jest to jedynie piękna i chwytająca za serce love story! Mamy tu tez element kryminału - ktoś chce zabić Agathę (i nie jestem to ja, chociaż jak czytałam jej przemyślenia to żałowałam, że nie mogłam przenieść się w świat książki i zepchnąć jej z urwiska). Czy nasi bohaterowie odkryją kto nastaje na życie szlachetnej Agathy? Czy Mangus ochroni swoją ukochaną? Czy na serio znalazł sie ktoś kto wydał te wypociny? |
Admete - Wto 25 Lut, 2014 17:22
Dobre Na pewno jest to wspaniała lektura
Anaru - Wto 25 Lut, 2014 19:13
Jaką rolę w tym pełniły nawozy? Zasłużyły na cos więcej niż tylko krótka wzmianka?
Eeva - Śro 26 Lut, 2014 08:20
| Anaru napisał/a: | | Jaką rolę w tym pełniły nawozy? Zasłużyły na cos więcej niż tylko krótka wzmianka? |
Oj z tego co teraz pamietam to nawozy były po to żeby pokazac jej niezależnośc i naukowy umysł. Że ona tu sobie w nich dziabie i robi badania, poten Hrabia w ramach prezentu buduje jej jakąs dziwną szklarnię czy inną oranżerię która ma być jej laboratorium.
Agn - Śro 26 Lut, 2014 13:47
Oh dear... Faktycznie, opisalas to. My mistake!
Anaru - Śro 26 Lut, 2014 14:12
| Eeva napisał/a: | | poten Hrabia w ramach prezentu buduje jej jakąs dziwną szklarnię czy inną oranżerię która ma być jej laboratorium. |
I razem wspólnie prowadzą sobie badania na tym jakże romantycznym polu?
Eeva - Śro 26 Lut, 2014 14:31
| Anaru napisał/a: | | I razem wspólnie prowadzą sobie badania na tym jakże romantycznym polu? |
Nie, no tylko ona, bo on jest HrabiOM i się w ziemi nie babra
Eeva - Pią 28 Lut, 2014 12:01
Serce mnie boli, ze muszę to zrobić, no ale taka ma powinność w tym wątku.
Oświadczam wszem i wobec, że najgłupszą książką, a raczej książkami bo są dwa tomy, jakie wpadły mi w ręce ostatnimi czasy są Eight Cousins i Rose in Bloom autorstwa Louisy May Alcott. Bardzo lubię Małe kobietki (oraz pierdylion dalszych części), no ale to to jest załamujące.
Od razu powiem, ze na poziomie intelektualnym jestem w stanie zrozumieć, ze to książka z 1875 roku, taka specyfika tamtych czasów. Rozumiem tez że jak na tamte czasy to zapewne była dośc rewolucyjna, jako że propagowała intelektualny rozwój kobiet, zdrowy tryb życia, podejmowanie decyzji za siebie, gospodarowanie własnymi pieniędzmi wedle uznania. Jednak na poziomie emocjonalnym uważam, ze książka jest głupia, bohaterka jest głupia, przytłacza swoją dobrocią i praworządnością, jest świętsza niż papież.
Główną bohaterką jest trzynastoletnia Rose, która po śmierci rodziców dostaje się pod opiekę Wujka Aleca - brata jej ojca. Doktor Alec zmienia Rose, która na początku jest chorowita i zamknięta w sobie w zdrową, szczęśliwą i radosną dziewczynkę. A wszystko to dzięki, odrzuceniu gorsetu, zdrowiej diecie i aktywności fizycznej.
Rose ma siedmiu kuzynów (z których warci zapamiętania są tylko Archie lat 16, Charlie lat 15, Mac lat 13 albo 14) z którymi się bawi i spędza miło czas. W toku akcji pojawia się też Phebe, podkuchenna, która okazuje się dobra i szlachetna oraz utalentowana muzycznie - Rose postanawia ją "adoptować" i dziewczyna z podkuchennej zmienia się w damę do towarzystwa i przyjaciółkę.
Rose jest do zasłabnięcia dobra i szlachetna, stara się wyjaśnić swym kuzynom szkodliwość palenia i grania w bilard. Myślałam, ze nie ma w historii literatury bohaterki bardziej irytującej swa dobrocią niż Beth z Małych Kobietek.. jednak jest.
Koniec części pierwszej.
Część druga.
Rose wraz z wujkiem i Phebe wraca po latach do domu (najwyraźniej wybrali się w wieloletnią podróż po świecie). One piękne i wyrośnięte (Rose chyba ma 18 lat, potem jest jeszcze jedna podróż i nagle ma chyba 20), prawdziwe damy. Kuzyni również starsi i piękniejsi. no i nagle się okazuje, ze trzeba ochajtać Rose, bo już jest w odpowiednim wieku, dziedziczka fortuny po rodzicach. Za kogo ma wyjść Rose - no oczywiście najlepiej za któregoś z kuzynów, coby kasa została w rodzinie.
Archie zakochuje się w Phebe, jednak rodzina nie pochwala tego związku, Phebe wyjeżdża z Bostonu aby zrobić karierę śpiewaczki. Archie usycha z tęsknoty.
Charlie zakochuje się w Rose, jednak ona nie może z nim pić gdyż on za dużo pije i przebywa w złym towarzystwie. Ch. postanawia się zmienić z miłości, robi wszystko co w jego mocy jednak nie idzie mu. Postanawia wyjechac do swojego ojca do Indii, aby zostawić za sobą pokusy alkoholu i papierosów. Dzień przed wyjazdem po pijaku spada z konia. Umiera. Wszyscy w rodzinie są zrozpaczeni i litują sie nad Rose i jej utraconą perspektywa małżeństwa. Ona jednak nie kochała Ch., szybko zajmuje się swoim życiem i prowadzenia "domu dla szanowanych kobiet" czy czegoś w tym stulu, no przytułu w każdym bądź razie.
Teraz kocha się w niej Mac, ale jego miłość jest inna, piękna, szlachetna i nieskalana. Rose do końca nie wie czy go kocha, chyba jednak tak, a może jednak nie. Mac wyjeżdża z miasta, potem wraca, deklaruje miłość, Rose odmawia, M. postanawia zasłużyć na jej miłość i cierpliwie czekać aż jej się odmieni. Mówi jej że nawet jeśli jej się nie odmie to on bedzie trwał w tym uczuciu gdyż jego pierwsza miłość będzie jego ostatnią.
Tyle na chwilę obecną, zostało mi jeszcze 10% książki.
Anaru - Pią 28 Lut, 2014 13:43
Wspaniała książka, ja się założę , że w dawnych czasach panny nad nią szlochały.
BeeMeR - Pią 28 Lut, 2014 14:55
| Eeva napisał/a: | | Rose do końca nie wie czy go kocha, chyba jednak tak, a może jednak nie. |
Nie omieszkaj nas powiadomić na czym stanęło
Eeva - Pią 28 Lut, 2014 15:37
Skończyłam.
No więc Wujek Alec wyjechał odwiedzić Phebe i Maca (ale nie że razem!) mieszkających w innym mieście, dostał gorączki, prawie umarł, ale P. i M. pielęgnowali go z narażeniem życia i uratowali.
Po prowrocie do domu P. została powitana jak córka (jako że prawie umarła i była taka dobra i szlachetna), zezwolono z radością na ślub jej i Archiego.
Mac w międzyczasie (tzn. przed powrotem do domu) stał się sławnym poetą i Rose zdecydowała, ze jednak go kocha.
Pocałunek.
Kurtyna.
Agn - Pią 28 Lut, 2014 15:44
Nigdy bym nie pomyślała, że L.M. Alcott spłodzi coś tak ciężkostrawnego. Dzięki, że przeczytałaś to, Eevo. Teraz my nie musimy.
Agn & Zooshe
RaczejRozwazna - Pią 28 Lut, 2014 16:55
Coś mi świta,że to czytałam Ksiązka jest tak straszliwie przemoralizowana, że aż się robi słabo. No, ale na moralizatorkę autorka miała duuuuże zapędy już w "Małych Kobietkach"
Anaru - Pią 28 Lut, 2014 18:38
Male kobietki tylko oglądałam . Mniemam, że tego drugiego cuda nie zekranizowano?
Lady_Joanna - Sob 01 Mar, 2014 20:23
A ja miałam się "wziąć" za Małe kobietki, chyba sobie na razie odpuszczę
Agn - Sob 01 Mar, 2014 21:46
Kiedy akurat Małe kobietki są fajne. W każdym razie mnie się podobały. Są stare i mają taki... stary urok. Lubię, naprawdę lubię. Kiedyś sobie odświeżę, ciekawe, jak dziś odbiorę tę książkę.
RaczejRozwazna - Nie 02 Mar, 2014 00:45
Ja też polecam. Czuć moralizatorstwo ale jest to wszystko w jakichś normalnych granicach. Film też bardzo lubię
Eeva - Pon 03 Mar, 2014 09:05
Małe Kobietki też są mocno moralizatorskie. Myślę, że jeśli bym nie miała do tej książki takiego sentymentu z czasów młodości, tylko po raz pierwszy przeczytałabym ja teraz, to również byłaby nie do zniesienia jak Rose.
Lady_Joanna - Pon 03 Mar, 2014 19:04
No to chyba na razie dam spokój, poczekam na natchnienie
Agn - Nie 09 Mar, 2014 15:40
Myślicie, że to co czytuje Eeva to najgłupsze, co może wyjść? Otóż mylicie się. Zostało mi to dziś brutalnie uświadomione. Książki o zakochanych panienkach i ich kochasiach wampiórach mają jednak więcej sensu - teoretyczne posiadają fabułę.
Dziś mój kruchy światopogląd, że nie może być nic głupszego, został rozpirzony w drzazgi.
Przedstawiam państwu...
100 powodów, by kochać Ryana Goslinga
Mniejsza o sens wydawania takiej książki (oraz żądania za ten szit 29,90). Kto to pisał? Rozbuchana świeżo odkrytymi hormonami nastolatka? Wymiękłam przy opisach, jak to jego klata kwalifikuje go na partnera doskonałego i jawnie pisać, że chciałoby się z nim wziąć radosny ślub. Takie coś - chętnie na forach, w formie dowcipu. Ale oficjalnie? Na papierze? I z opłatą? Ja wysiadam...
|
|
|