To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Wiersze ukochane ...

Trzykrotka - Śro 27 Wrz, 2006 21:03

"Kiedy ona cię kochać przestanie...." Kasiek, dzięki ogromne za przypomnienie tego wiersza.
Cała szkolna młodość upływała nam pod znakiem Stachury! A piosenkę do tego wiersza ułożoną Jacek Różański śpiewał tak, że ... że dostał od nas (Milosz, pamiętasz? :oops: ) bukiecik kwiatów i rzewne podziękowanie.
Panie Jacku, gdzie się pan podziewa?

miłosz - Śro 27 Wrz, 2006 22:20

Trzykrotka napisał/a:
"Kiedy ona cię kochać przestanie...." Kasiek, dzięki ogromne za przypomnienie tego wiersza.
Cała szkolna młodość upływała nam pod znakiem Stachury! A piosenkę do tego wiersza ułożoną Jacek Różański śpiewał tak, że ... że dostał od nas (Milosz, pamiętasz? :oops: ) bukiecik kwiatów i rzewne podziękowanie.
Panie Jacku, gdzie się pan podziewa?


Co tu gadac tyle tych kwiatów wreczłyśmy - ale rzeczywiście Jacek R,. był zjawiskowy - miał taki nerw w sobie i taką niepokojaca urode, okraszoną niepokojącym głosem ;)

Caitriona - Czw 28 Wrz, 2006 00:18

Znów wędrujemy - Krzysztof Kamil Baczyński

Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.

Trzykrotka - Czw 28 Wrz, 2006 01:04

Ten wiersz napisał jeszcze przed wojną. Aż trudno uwierzyć, że za chwile napisze:
jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne, obraz dni
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi...

Poeci nie powinni nosić karabinów i ginąć tak młodo.
A sam wiersz - przepiękny, spokojny.
Pamiętacie debiut małego Grzesia Turnaua na Festiwalu Piosenki Studenckiej?

Alison - Czw 28 Wrz, 2006 08:33

Trzykrotka napisał/a:
"Kiedy ona cię kochać przestanie...." Kasiek, dzięki ogromne za przypomnienie tego wiersza.
Cała szkolna młodość upływała nam pod znakiem Stachury! A piosenkę do tego wiersza ułożoną Jacek Różański śpiewał tak, że ... że dostał od nas (Milosz, pamiętasz? :oops: ) bukiecik kwiatów i rzewne podziękowanie.
Panie Jacku, gdzie się pan podziewa?


Byłam w zeszłym roku chyba na spektaklu, nie pamiętam dokładnie tytułu chyba "Za rok o tej samej porze", gdzie grał pan Jacek z Ewą Dałkowską. Na widowni było chyba 5 osób, w tym ja z moją Mamą. Takie jakieś to było żenujące.... Obydwoje gwałtownie się postarzeli, a pierwsza połowa sztuki była o nich jako o szalonej, młodej parze. Smutno się wszystko kończy, coś nieprzyjemnego zostało mi po tym przedstawieniu. Ja lubiłam jak Różański śpiewał Tango Stachury, dreszczyczki po prostu.

Trzykrotka - Czw 28 Wrz, 2006 09:38

Oj, to smutne, Alison.
monika29.09 - Pon 09 Paź, 2006 20:37

Na prośbę 3-Krotki wklejam tu tekst piosenki Myslovitz "Chciałbym umrzeć z miłości". W piosenkach romantycznych teledysk.

Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal

Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości

miłosz - Wto 10 Paź, 2006 10:46

bardzo lubie teksty Myslovitzów - tez są tacy nie dzisiejsi.

W moim domu mieszka ktoś
niepotrzebny nikomu
gdzieś z daleka - nie wiem skąd
inność rodzi złość
W moim domu mieszka ktoś
kogo każdy chce dotknąć
tak niewielu rozumie gdy on
ucieka tam gdzie nikt
nie pyta, o to skąd jesteś
jak się nazywasz
gdzie każdy z nas
może czuć się taki sam
W moim domu mieszkał ktoś
kto przynosił szczęście
został sam więc wziąłem go
szczęścia było więcej
ucieka tam gdzie nikt
nie pyta, o to skąd jesteś
jak się nazywasz
gdzie każdy z nas
może czuć się taki sam
ucieka tam gdzie to nie ważne
jakiego koloru są nasze twarze
gdzie możesz kochać
kogo zechcesz
jak mocno chcesz...

monika29.09 - Śro 01 Lis, 2006 23:25

Kończy się ten smutny dzień. I na jego koniec wiersz Andrzeja Poniedzielskiego "Życie":


Życie – stary sposób na zbieranie zdziwień
Kończy się dość jednak nieszczęśliwie- bowiem śmiercią.

I choć tyle miewa znaczeń...
Nie słyszałem, by skończyło się inaczej.

Żyj
Jakiś sens przy tym miej
Bowiem żyć, samo żyć – nie wystarczy za sens.

Miej nadzieję na szczęście
Powiedzmy od września...
Miej nadzieję....................................................i na tym poprzestań.


m.

Alison - Śro 01 Lis, 2006 23:46

Monisiu, przepadam za Poniedzielskim! Podziwiam go za trafność obserwacji ludzi, za nieprawdopodobną zdolność prostego nazywania niezwykłych rzeczy i taki dar zaskakiwania cudnej urody pointami. Noszę go zdecydowanie w szufladce z napisem Mistrz Słowa, jest tam jednym z nielicznych żyjących, niestety...
monika29.09 - Czw 02 Lis, 2006 09:27

Alison napisał/a:
Monisiu, przepadam za Poniedzielskim!


Przyjemnie, gdy nasze ulubione wiersze nie idą w próżnię i ktoś je poza nami lubi czytać :)

Na dziś - jeden z moich ukochanych wierszy - na taki nastrój, jaki wyzwala początek listopada:

Wisława Szymborska

"Wszelki wypadek"

Zdarzyć się mogło.
Zdarzyć się musiało.
Zdarzyło się wcześniej. Później. Bliżej. Dalej.
Zdarzyło się nie tobie.

Ocalałeś, bo byłeś pierwszy.
Ocalałeś , bo byłeś ostatni.
Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo.
Bo padał deszcz.Bo padał cień.
Bo panowała słoneczna pogoda.

Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście szyna, hak, belka, hamulec,
framuga, zakręt, milimetr, sekunda.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.

Wskutek, ponieważ, a jednak, pomimo.
Co by to było, gdyby ręka, noga,
o krok, o włos
od zbiegu okoliczności.

Więc jesteś? Prosto z uchylonej jeszcze chwili?
Sieć była jednooka, a ty przez to oko?
Nie umiem się nadziwić, namilczeć się temu.
Posłuchaj,
jak mi prędko bije twoje serce.

monika29.09 - Czw 02 Lis, 2006 09:37

I jeszcze jeden:

Joanna Kulmowa

"Po niczemu"

A po czemu jest wiatr?
Po niczemu.
Ale mam go, chociaż jest nie mój.

A po czemu są chmury? obłok?
Nie wiem.
mam je i podzielę się z tobą.

Jeśli wszystko jest za darmo
to może
jest i moje i twoje
i boże.

Więc najlepsze
co Bóg zesłał na ziemię
to patrzenie
a nie liczenie.
Słuchanie
a nie kupowanie
ptasich gwizdów
szumu brzóz na polanie.

I najbardziej chronić trzeba
i osłaniać
te zapachy światła, śpiewy
nie do sprzedania.

Alison - Czw 02 Lis, 2006 10:24

To ja moją ukochaną Lilkę Pawlikowską-Jasnorzewską z powodu końca polskiej złotej jesieni :cry: :cry: :cry:

"Podaj mi plaszcz - - - deszcz pada...
koniec z pogodą, niestety...
To nie deszcz? Nie, to łzy spadły
z jakiejś dalekiej planety..."
---------------------------------------
"Zardzewiałe róże jesieni
Patrzą w przestrzeń białą od deszczu -
deszcz niebo przyszywa do ziemi
tysiącem ściegów i dreszczów. -

I wszystko psuje się, paczy,
cieknie, zgnilizną broczy,
lecz nie zawsze, z rozpaczy -
ale na krótko, z rozkoszy."

monika29.09 - Czw 02 Lis, 2006 10:28

Ali,
to ja jeszcze też dodam coś na pożegnanie jesieni (tej ładniejszej):

Wojciech Młynarski

„Kolejna jesień”

Znów biegnę z głową pochyloną
I kiedy tyle barw się mieni,
gdy brzozy tańczą, klony płoną,
znowu mnie nie ma w tej jesieni.

Z walizki wielkiej wyciągnąłem
szaliczek tkany z szarej troski,
nie patrząc jak co świt, minąłem
sejm ptasi w parku Ujazdowskim.

I ten kretyński pęd ,co gna mnie,
minąć mi kazał żółtą różę,
która szeptała: ”Stań, spójrz na mnie,
bo jutro już się nie powtórzę”.

Jutro się zacznie pora mglista,
czas fatalnego kapuśniaczka,
lecz dzisiaj Kubuś Fatalista
tak mnie poucza znad bukłaczka:

Odpuść, przyhamuj, przystań,
kmotrze,
nim smutne róże w szronie
zginą,
popróbuj jabłka , gdy najsłodsze,
spójrz, jak się płoni
dzikie wino...

Tak kończy się króciutki wrzesień,
szalony jak spóźniona miłość,
i kończy się kolejna jesień,
ta, w której znowu mnie nie było...

-------
m.

Alison - Czw 02 Lis, 2006 10:37

monika29.09 napisał/a:

I ten kretyński pęd ,co gna mnie,
minąć mi kazał żółtą różę,
która szeptała: ”Stań, spójrz na mnie,
bo jutro już się nie powtórzę”.


Mój Boże, jakie to ładne, chyba tego nie znałam. Ten Młynarski... :wink:

A to co zacytowałam powyżej natychmiast mi się skojarzyło z N&S i pomyślałam, że taka róża powinna szepnąć: "Look back, look back at me" because you will never see me again... ;-)

miłosz - Czw 02 Lis, 2006 22:37

Kot w pustym mieszkaniu
Wisława Szymborska

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek

Anonymous - Czw 02 Lis, 2006 22:52

miłoszu, przyznam że łezka mi się pojawiła w oku.
Niepotrzebnie ten wiersz wklejałaś, bo jakoś tak się rozkleiłam teraz... :(

miłosz - Czw 02 Lis, 2006 22:54

a tu pani Wisława

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

Alison - Pią 03 Lis, 2006 12:51

Aż mi serce pękło Miłoszku. Ten wiersz czytano na pogrzebie mojego Taty...
monika29.09 - Sob 04 Lis, 2006 22:54

Szymborska świetna (z niej zresztą zaczęrpnęłam tekst do podpisu).

Z serii smutnych wierszy Pani Wisławy lubię te:

"Wypadek drogowy"

Jeszcze nie wiedzą,
co pół godziny temu
stało się tam, na szosie.

Na ich zegarkach
pora taka sobie,
popołudniowa, czwartkowa, wrześniowa.

Ktoś odcedza makaron.
Ktoś grabi liście w ogródku.
Dzieci z piskiem biegają dookoła stołu.
Komuś kot z łaski swojej pozwala się głaskać.
Ktoś płacze -
jak to zwykle przed telewizorem,
kiedy niedobry Diego zdradza Juanitę.
Słychać pukanie -
to nic, to sąsiadka z pożyczoną patelnią.
W głębi mieszkania dzwonek telefonu -
na razie tylko w sprawie ogłoszenia.

Gdyby ktoś stanął w oknie
i popatrzył w niebo,
mógłby ujrzeć już chmury
przywiane znad miejsca wypadku.
Wprawdzie porozrywane i porozrzucane,
ale to u nich na porządku dziennym.

----------

"Prospekt"

Jestem pastylka na uspokojenie.
Działam w mieszkaniu,
skutkuję w urzędzie,
siadam do egzaminów,
starannie sklejam rozbite garnuszki -
tylko mnie zażyj,
rozpuść pod językiem,
tylko mnie połknij,
tylko popij wodą.

Wiem, co robić z nieszczęściem,
jak znieść złą nowinę,
zmniejszyć niesprawiedliwość,
rozjaśnić brak Boga,
dobrać do twarzy kapelusz żałobny.
Na co czekasz -
zaufaj chemicznej litości.

Jesteś jeszcze młody (młoda),
powinieneś (powinnaś) urządzić się jakoś.
Kto powiedział,
że życie ma być odważnie przeżyte?

Oddaj mi swoją przepaść -
wymoszczę ją snem,
będziesz mi wdzięczny (wdzięczna)
za cztery łapy spadania.

Sprzedaj mi swoją duszę.
Inny się kupiec nie trafi.

Innego diabła nie ma.

---------

"Jawa"

Jawa nie pierzcha jak pierzchają sny.
Żaden szmer,żaden dzwonek nie rozprasza jej,
żaden krzyk ani łoskot z niej nie zrywa.

Mętne i wieloznaczne są obrazy w snach,
co daje się tłumaczyć na dużo różnych sposobów.
Jawa oznacza jawę,a to większa zagadka.

Do snów są klucze.Jawa otwiera się sama
i nie daje się domknąć.
Sypią się z niej świadectwa szkolne i gwiazdy,
wypadają motyle i dusze starych żelazek,
bezgłowe czapki i czerepy chmur.

Powstaje z tego rebus nie do rozwiązania.

Bez nas snów by nie było.

Ten, bez którego nie byłoby jawy jest nieznany,
a produkt jego bezsenności udziela się każdemu,
kto się budzi.

To nie sny są szalone, szalona jest jawa,
choćby przez upór, z jakim trzyma się biegu wydarzeń.

W snach żyje jeszcze nasz niedawno zmarły,
cieszy się nawet zdrowiem i odzyskaną młodością.
Jawa kładzie przed nami jego martwe ciało.
Jawa nie cofa się ani o krok.
Zwiewność snów powoduje,że pamięć łatwo otrząsa się z nich..

Jawa nie musi bać się zapomnienia . Twarda z niej sztuka.

Siedzi nam na karku,ciąży na sercu, wali się pod nogi.

Nie ma od niej ucieczki, bo w każdej nam towarzyszy.

I nie ma takiej stacji
na trasie naszej podróży,
gdzie by na nas nie czekała.


m.

Alison - Nie 05 Lis, 2006 11:11

Szymborska jest niesamowita, a ten wiersz o wypadku... taki prawdziwy...
Ja też siedziałam sobie w poczekalni u lekarza, denerwowałam się, że jest tylu ludzi i trzeba tak długo czekać. Nie poczułam nic, nie miałam żadnego przeczucia, że właśnie w tamtej chwili, kilkanaście kilometrów dalej, zginął mój Tata...
Jak to się nigdy nie ma pojęcia, że w chwili kiedy przyszywasz sobie guzik, gdzieś tam, dzieje się coś, co zmieni Twoje życie...

monika29.09 - Nie 05 Lis, 2006 11:22

Alison napisał/a:

Ja też siedziałam sobie w poczekalni u lekarza, denerwowałam się, że jest tylu ludzi i trzeba tak długo czekać. Nie poczułam nic, nie miałam żadnego przeczucia, że właśnie w tamtej chwili, kilkanaście kilometrów dalej, zginął mój Tata...
Jak to się nigdy nie ma pojęcia, że w chwili kiedy przyszywasz sobie guzik, gdzieś tam, dzieje się coś, co zmieni Twoje życie...


Ali, przytulam :-(
W przyszlym roku minie 30 lat bez mojego Taty. Wiem, że moje życie było/jest właśnie takie jak jest, bo Jego nie ma/nie było przy mnie w najważniejszych chwilach i w zwykłe dni.

pozdrawiam Cię serdecznie,
moni

Alison - Nie 05 Lis, 2006 11:36

monika29.09 napisał/a:
[Ali, przytulam :-(
W przyszlym roku minie 30 lat bez mojego Taty. Wiem, że moje życie było/jest właśnie takie jak jest, bo Jego nie ma/nie było przy mnie w najważniejszych chwilach i w zwykłe dni.


Dla córki Tata jest najważniejszy...
Mojego nie ma pół roku. Ale coraz częściej kiedy przyglądam się sobie z boku i doświadczam różnych rzeczy ze strony nawet obcych ludzi, wiem, że to dzięki niemu, bo on był podobnie postrzegany, wszędzie go było pełno, wszędzie wnosił radość, śmiech i kupę zamieszania, dlatego zostawil po sobie taką kosmiczną dziurę i dlatego tylu ludziom go brakuje. Był przy mnie 43 lata, nawet jak bylam daleko, czułam jego obecność. To on, a nie mój ukochany był ze mną w najtrudniejszych chwilach mojego życia. To on nauczył mnie szybko zbierać się po wszystkich katastrofach dzięki radości życia jaką po nim odziedziczyłam. Czasem wystarczy, że promień słońca przeciśnie się rano przez szparkę w zasłonce i już wszystko jest do przodu. Dalej muszę juz sobie radzić sama, ale chwała Bogu za to że był tak długo. Tylko mi żal, że kiedy rano odbieram pierwszy telefon to już nie słyszę tego dziarskiego - zdrastwuj krasawica maja, to co dzidźka, lecimy na rowerek?... :cry: :cry:

monika29.09 - Nie 05 Lis, 2006 12:08

Alison napisał/a:
monika29.09 napisał/a:
[Ali, przytulam :-(
W przyszlym roku minie 30 lat bez mojego Taty. Wiem, że moje życie było/jest właśnie takie jak jest, bo Jego nie ma/nie było przy mnie w najważniejszych chwilach i w zwykłe dni.


Dla córki Tata jest najważniejszy...


Ali, sama widzisz, ile wspaniałych chwil mnie ominęło. Nigdy nie zrozumiem, czemu tak się musiało stać. Choroba przyszła w momencie, gdy był najszczęśliwszy. A my razem z Nim. Trudne to wszystko :-(
Trzymaj się, m.

Alison - Wto 07 Lis, 2006 13:09

Haiku.
Basho ze zbioru Yukikai 1694.

jest święto zmarłych
o sobie nie myśl jednak
że się nie liczysz

Kazu naranu
Mi-to-na omoiso
tamamatsuri


Basho napisał to haiku na wieść o śmierci swojej ukochanej żony Jutei.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group