To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Little Dorrit

Admete - Wto 22 Wrz, 2009 16:59

Pojawiły się napisy do 7 odcinka.
Gosia - Pią 25 Wrz, 2009 17:47

Obejrzałam siódmy odcinek LD i jak widać nastąpił pewien przełom w życiu Amy. A właściwie przełomy dwa. Bo dowiedziała się, z ust samego Arthura, że jego serce jest wolne, a ponadto Pancks odkrył wielką tajemnicę Dorritów. Swoją drogą zabawne te reakcje Pancksa :mrgreen:
Arthur dalej jest sympatycznym bohaterem, po tym filmie dopiero nabrałam sympatii do Matthew.
Z kolei nasz diabelski Francuz kombinuje coś dalej, ciekawe jakie ma zamiary?
Zgodzę się jednak, że za mocno rozwlekli cała fabułę, przecież jesteśmy dopiero w połowie serialu!

Acha, znowu była Flora - uwielbiam ją :mrgreen:

Gosia - Nie 27 Wrz, 2009 22:09

I już za mną 8 odcinek LD.
Świetnie budują nastrój. Mr Rigaud vel Blandois znowu diaboliczny i złowieszczy.
Cieszę się, że nie wiem co będzie dalej, bo mam niespodziankę.
Żal mi było Clennama i Amy, która nie zgadzała się z takim niemiłym potraktowaniem go przez pozostałych członków jej rodziny, których miałam ochotę obić za głupotę.
Radykalna zmiana ich sytuacji podziałała na nich jak najgorzej.
Nie wiem, jakie konszachty mają ze sobą Rigaud i ta dziwna kobieca postać (nie pomnę imienia) i co dzięki nim oboje mogą zyskać. Jak sądzę Francuzowi może zależeć na pieniądzach, czy także na tym samym tej kobiecie?
Zabawna rozmowa Dorrita z panią, którą zaangażował jako towarzyszkę córek, te jej podchody i oburzanie się na rozmowę o pieniądzach :mrgreen:
Pełno takich perełek jest w tym filmie, ale odcinki są stanowczo za krótkie.

Gosia - Czw 12 Lis, 2009 17:35

Odcinek 9 obejrzany ;)
Lubię ten film naprawdę. Ładne sceny weneckie, dbałość o szczegóły, dobre aktorstwo. Choć aktorka grająca małą Dorrit nie jest piękna, ale jednocześnie jest śliczna, urocza i wdzięczna.
Bardzo jej współczułam, bo źle się czuje w nowej sytuacji, w której ojciec stara się na siłę zapomnieć o przeszłości i jest arogancki, pyszny i głupi, niestety. Choć rozumiem, że tyle lat przebywania w więzieniu nie było dla niego niczym miłym.
Podobał mi się wybuch jego brata, który w końcu miał tego dość. Pani zaangażowana do wychowania córek Dorrita - :roll:
Rigaud jak zwykle diaboliczny. Czego on chce od naszej Amy?
Biedna ta dziewczyna, która odrzuciła Clennama i wyszła za tego "artystę", z którym jest nieszczęśliwa.
I mieliśmy scenkę z Ministerstwa Przelewania z Pustego w Próżne - zupełnie jak u nas :mrgreen:
Odcinki są stanowczo za krótkie.

Rodzina Dorritów


Pan Pancks (lubię gościa ;) )

I ta której każde "wejście" jest urocze: Flora :mrgreen:


siostry Dorrit:


Artur Clennam:


Henry Gowan:

Biedny piesek...

Rigaud:

Caroline - Czw 12 Lis, 2009 20:21

Gosia napisał/a:
siostry Dorrit:

Ależ ładną i ekspresyjną buzię ma aktorka grająca Małą Dorrit! To chyba była jej pierwsza duża rola. Niech gra jak najwięcej. Chętnie ją obejrzę.

Harry_the_Cat - Nie 15 Lis, 2009 13:23

Kurcze! I w koncu zapomnialam sobie to kupic w UK... :(
Gosia - Wto 22 Gru, 2009 22:44

Obejrzałam odcinki hurtem do końca. Och, jaki fajny jest ten serial. Sporo niespodzianek, zwroty akcji, zwłaszcza pod koniec.
Wątek ojca, który mnie cały czas drażnił, na końcu wzruszył. I biedny wuj Amy...
Wzruszył mnie też bardzo John Chivery - bardzo muszę pochwalić tego młodego aktora, zagrał świetnie, a rola była trudna.
Muszę dodać, że oczywiście uwielbiam Florę :mrgreen: (lubię gdy mówi biedna: "Tamte dni minęły" ;) Edmund Sparkler w sumie też był zabawny ;) Urocza była również rozprawa Fanny z panią Merdle - mały rewanżyk za przeszłość :mrgreen:


Ładne sceny z ostatniego odcinka z Arturem i Amy (wtedy, gdy Artur był chory), nawet ładniejsze niż później. Bardzo podobała mi się muzyka w niektórych sekwencjach, min. i w tej właśnie.
Widać wielką dbałość o szczegóły, różne smaczki, piękne zdjęcia. Świetnie zrobiona produkcja. Może trochę zbyt rozwleczona, zwłaszcza, że odcinki takie krótkie. Ale oglądało się świetnie.Oczywiście muszę pochwalić także czołówkę. Parę głównych bohaterów (urocza i dobra Amy, poczciwy Artur), a także Pancksa i Rigaud, Florę - te postacie trudno zapomnieć.



Harry_the_Cat - Pon 11 Sty, 2010 00:13

Szukam desperacko inspiracji graficznych i okazało się, że Little Dorrit ma bardzo piękne skrinki ;)

Troje avkow w moim LJ:

http://community.livejour...ocus/25661.html

Admete - Pon 11 Sty, 2010 14:47

Avki piekne, takie świetliste.
annmichelle - Śro 27 Sty, 2010 17:45

Serial obejrzałam w dwa dni :mrgreen: co oznacza, że mi się podobał.
Tzn. podobał mi się bardzo do 13 odcinka, bo ostatni odcinek mnie lekko rozczarował. A co konkretnie?
Dla tych co nie oglądali to czytają na własną odpowiedzialność :wink:
Spoiler:
Przez całe 13 odcinków budowano atmosferę wielkiej tajemnicy i napięcia (bardzo zgrabnie zresztą) a tu nagle w ciągu kilku zdań wyjaśniono kto jest i nie jest czyim dzieckiem. :? Zero większego uzasadnienia : czy ja dobrze zrozumiałam, że dziadek Arthura ot tak przepisał cały majątek nieznanemu dziecku narodzonemu w więzieniu? Jeśli tak - to musiało to się wszystko dziać jak Arthur był już przynajmniej nastolatkiem (bo sam gdzieś wspomina, że jest niemal dwukrotnie starszy niż Amy), więc co? Dziadek (jakby nie było jednak dziadek biologiczny) nagle użala się nad listem skrzywdzonej kilkanaście lat wcześniej kochanki jego syna nagle wydziedzicza syna i wnuka (syna tej kobiety, której nieszczęsny los tak go wzruszył)? Przecież to zupełnie nielogiczne. Powinien właśnie zostawić te pieniądzę wnukowi w ramach współczucia dla umęczonej matki, a nie oddawać zupełnie obcemu niemowlakowi. :? Czy tak samo jest to wyjaśnione w książce? Jeśli tak - to Dickensowi mało wiarygodna wyszła ta intryga...
Po drugie : bardzo mało poświęcono na końcu czasu pannie Wade i małżeństwu Gowan. Przez kilkanaście odcinków robi się z Wade jakiegoś demona i człowiek myśli "o, ta to jeszcze namiesza" a tu pikuś. Nawet nie wiadomo co się z nią stało jak Tattycoram ją porzuciła (swoją drogą też nie pokazano co się z nią stało po tym jak odniosła Arthurowi listy. Wróciła do państwa Meagles?). I co z młodym małżeństwem Gowan? Po tym jak rodzi im się potomek i Pet jest nieszczęśliwa oraz mimochodem wspomina się o niegodziwym zachowaniu Gowana - nie wiadomo co dalej z nimi. Nie wypatrzyłam nikogo z nich na ślubie Amy i Arthura. Trochę nie spodobało mi się więc to, że nie nie dokończono lub przynajmniej nie pokazano co dalej z tymi postaciami. Były ważne przez cały serial, a tu nagle nie poświęcono im już więcej uwagi i urwano ich wątki. Szkoda.
Acha, czy Flintwinch dowiedział się kto zabił jego brata? Wiedział w ogóle, że nie żyje? Chyba domyślał się skąd "Gollum" :wink: miał te sekretne papiery, więc co? W ogóle nie interesowało go co stało się z jego bratem bliżniakiem?

Poza tym serial fajnie nakręcony, mi się nie dłużył, bardzo ładne zdjęcia i ciekawe ujęcia z różnych perspektyw (przez okna, między balustradami, z góry, itd.). Ale chyba jednak "Nasz wspólny przyjaciel" i "Samotnia" podobały mi się bardziej, właśnie za konsekwencję, której w "Little Dorrit" mi zabrakło.

ast73 - Nie 09 Maj, 2010 23:10

Obejrzałam,serial "Litttle Dorrit",bardzo mi się spodobał,postacie drugoplanowe jak zwykle u Dicensa ciekawsze,niż główni,szlachetni do bólu,bohaterowie.Moja faworytka to ciotka Flory,absurd w najczystszej postaci,scena z Arturem i nadgryzionym tostem ubawiła mnie serdecznie.Podobała mi się Amy Dorrit dużo bardziej niż odrobinę safanduowaty Artur.Nie czytałam książki ale wątpię by u Dicensa było tyle podtekstów seksualnych.Bardzo dobrze się to oglądało, prawie jak thriller,polecam wszystkim
kazika - Pon 10 Maj, 2010 08:38

mi w tym serialu podobał się mrok rozsypującego się budynku, gdy szli po schodach całe się sypały, uwielbiam to w tych serialach, że wszystko jest tak dopracowane i jeśli ma być przerysowane to tworzy niepowtarzalny klimat...
nicol81 - Sob 19 Cze, 2010 21:24

Obejrzałam i bardzo mi się podoba. Amy i Artur są cudowni- choć na koniec zarobił krechę, że nie chciał Amy z kasą :bejsbol: A ona z kolei zrobiła się nadmiernie natarczywa :?

Makijaż Fanny był chyba za mocny jak już została damą... I trochę szkoda, że mała Dorrit wróciła do grzywki, bo na moje to w tej "weneckiej" fryzurze było jej lepiej- choć rozumiem symbolizm.
Trupów coś mało jak na Dickensa :mrgreen: Chociaż podwójna śmierć Dorritów bardzo w jego stylu :-P
Trochę format nie pozwolił na odpowiednie zakończenie dla wszystkich drugoplanowych postaci :?

Admete - Sob 19 Cze, 2010 21:28

A ja jakoś utknęłam w połowie...Myślę jednak, że jeszcze do niego wrócę.
nicol81 - Nie 20 Cze, 2010 20:23

Polecam, Admete :mrgreen:

Jeszcze zapomniałam dodać, że niezmierne wrażenie zrobiła na mnie scena wyznania Dorrita w Wenecji... :?
I cieszę się, że Amy nie miała białej sukni na ślubie- mało ekranizacji zauważa, że występowały tylko w wyższych sferach.

Lullaby - Pon 26 Lip, 2010 21:46

Ja dopiero niedawno natknęłam się na ten serial i zapragnęłam go obejrzeć. Przyznam, że byłam odrobinę sceptycznie nastawione, ale kiedy już skończył się 14 odcinek poczułam taki miły ucisk gdzieś tam w brzuchu, który zawszę czuję, gdy obejrzę jakiś film, który szczególnie przypadł mi do gustu.

Uwielbiam Matthew, ale muszę przyznać, że aktorka grająca Amy wypadła lepiej. Ponad to chociaż rodzeństwo Amy działało mi na nerwy to muszę przyznać, że jej siostra mimo wszystko była fascynująca.

stawrogi - Sob 25 Wrz, 2010 21:25

Właśnie zarwałam dwa dni na oglądaniu Little Dorrit i gorąco polecam- film fantastycznie się ogląda- ten stary dom i inne klimaty. Ale zgadzam się, że zakończenie rozczarowuje- napięcie budowane przez 13 odcinków i takie dziwaczne wyjaśnienia na końcu. Poza tym prawie nie poznałam, że Artura gra ten sam aktor co Darcy'ego w DiU 2005- jak widać przez kilka lat dużo niestety stracił ze swego uroku.
Uwielbiam natomiast absolutnie poborcę czynszu i zwariowaną córeczkę z niespełna roumu ciociunią :)

A teraz planuję kupić książkę i zglębić temat u źródła:)

milenaj - Sob 27 Lis, 2010 18:03

Choruję sobie i oglądam "Little Dorrit".
Zawsze na leżenie w łóżku miałam żelazny zestaw adaptacji Jane Austen, ale tym razem zachciało mi się czegoś nowego. I podoba mi się. Dobrze oddaje klimaty Dickensa. Te pochody dziwaków w jego ksiązkach...
Aż mnie naszło, żeby sobie przypomnieć ksiązkowy pierwowzór. Matthew jest niezły, chociaż zwykle nie przepadam za jego aktorstwem. Świetna jest Claire Foy.
A Fiona... :thud: :mrgreen: .

milenaj - Nie 28 Lis, 2010 19:26

No i obejrzałam. Choć w połowie rozwlekli niesamowicie.
Ale apetyt na powtórkę ksiązki pozostał.

Irm - Czw 02 Gru, 2010 19:54

Miałam obejrzeć w sześć dni, obejrzałam w trzy. Jednym słowem - podobało się :mrgreen:

Bardzo lubię Matthew Macfadyena, do tej roli pasował mi świetnie i, moim zdaniem, bardzo dobrze ją zagrał. Nie zgodzę się, że jego bohater był safandułowaty. Trochę nieśmiały i niepewny, owszem, ale jednak stawiał na swoim, dążył do wytyczonych sobie celów, nie dał się stłamsić ani dominującej matce, ani np. pani Gowan (to ta, która przyszła do niego, kiedy się rano golił). Mówił to, co myślał i co chciał powiedzieć.

Zgadzam się za to z zarzutami annmichelle co do końcówki - za szybko ją przeprowadzili, co spowodowało mało sensowne ucięcie wątku Gowanów, oraz panny Wade. Jej wątku zresztą nie do końca zrozumiałam -
Spoiler:
czy to jej Rigaud zostawił na przechowanie papiery rodzinne Arthura? A ona wysłała go do Gowanów do Włoch tylko po to, żeby poutrudniał życie Henry'emu? Ale przeciez on tak naprawdę utrudniał życie Pet.

A co pochodzenia Arthura i Amy, to się w końcu pogubiłam, kto kogo urodził i kto komu spadek zapisał - teoretycznie dziadek Arthura Amy, prawda? Więc w takim razie ona bez grosza nie została. I co, Arhur wtedy też jej nie bezie chciał, bo ma pieniądze? Ale przecież to są pieniądze jego rodziny. Poza tym, kim byli rodzice Arthura? Clennam senior był jego biologicznym ojcem czy nie? Bo zrozumiałam, że pani Clennam jego biologiczną matką nie była.

Cytat:
co się z nią stało jak Tattycoram ją porzuciła (swoją drogą też nie pokazano co się z nią stało po tym jak odniosła Arthurowi listy. Wróciła do państwa Meagles?).

Tatycoram wróciła do Meagelsów - widać ją razem z nimi na ślubie Amy i Arthura. Zabrakło mi na nim Pet i jej męża - przecież one się z Amy naprawdę przyjaźnił i nie wydaje mi się, żeby razem z rodziną miała na zawsze zostać we Włoszech, nawet jeśli nie bardzo jej się układało z mężem.


nicol81 napisał/a:
I cieszę się, że Amy nie miała białej sukni na ślubie- mało ekranizacji zauważa, że występowały tylko w wyższych sferach.

A czy fiolet sukni nie wziął się stąd, że Amy była jeszcze w żałobie po ojcu i stryju? W końcowej fazie - nie nosiła już czerni i mogła wziąć ślub, ale jednak jeszcze w żałobie.

Aktorstwo w serialu rewelacyjne! Żeby wymienić tylko niektórych: Andy Serkis ze swoim francuskim akcentem (zachwycałam się nim bez przerwy, ponieważ trochę znam ten język i wyłapywałam, dlaczego pewne słowa wymawia tak, a nie inaczej) jako psychopatyczny morderca - przerażający, Russel Tovey jako John Chivery niezmiernie prawdziwy, popłakałam się razem z nim po tym, jak się oświadczył Amy, a ona go nie przyjęła i kiedy przyszedł do starego Dorrita, już po wzbogaceniu się rodziny, a ten go pogrzebaczem prawie potraktował. Eddie Marsan jako pan Pancks też świetny - jego chrząkanie odrzucało, ale przebiło je wysiorbanie galaretki (wcale się nie dziwię, że Matthew Macfadyen nie wytrzymał i się w jednym z dubli roześmiał z tego), ale i on miał swoje zalety. Claire Foy jako Amy bardzo dobra - prostoduszna, naturalna i szczera, ale prawdziwa przy tym, a nie sztuczna czy papierowa

Jak prawie zawsze u BBC - perfekcyjna scenografia, kostiumy i tło epoki. Sceny z ujęciami targu z góry i koszami pełnymi wiśni - bardzo plastyczne. W ogóle te pojedyncze kadry z barwnymi owocami rozświetlającymi ponury XIX-wieczny Londyn bardzo mi się podobały. Tak jak i pokazanie całego brudu, ciemności i ubóstwa znacznej części tego miasta i nie najpiękniejsze stron życia w nim. Bo o tym się, mam wrażenie, często zapomina.

Serial bardzo dobry, zdecydowanie wart polecenia :)

nicol81 - Nie 05 Gru, 2010 17:10

Irm napisał/a:
A czy fiolet sukni nie wziął się stąd, że Amy była jeszcze w żałobie po ojcu i stryju? W końcowej fazie - nie nosiła już czerni i mogła wziąć ślub, ale jednak jeszcze w żałobie.

Ale w "półżałobie" biały był chyba równie dostępnym kolorem jak fiolet...

ast73 - Czw 02 Cze, 2011 08:24

Wczoraj oglądałam na BBC HD 'Małą Dorrit'.Odcinki trwały ok. 50min.,miło było przypomnieć sobie ten serial.
Alicja - Nie 05 Cze, 2011 21:31

mnie też dobrze się go oglądało :-)
nicol81 - Sob 05 Lis, 2011 22:06

annmichelle napisał/a:
Spoiler:
Zero większego uzasadnienia : czy ja dobrze zrozumiałam, że dziadek Arthura ot tak przepisał cały majątek nieznanemu dziecku narodzonemu w więzieniu?

Spoiler:
Nie cały majątek, tylko chyba 2 tysie. To on zaaranżował małżeństwo Clennamów, więc to było zadoścuczynienie. Poza tym uwikłany też był opiekun matki Artura, wuj Amy


Kiedy pan Dorritt planuje oświadczyny pani General, mówi do siebie: "In vain have I struggled" :mrgreen:

zuza - Nie 06 Lis, 2011 19:29

Ogladam wlasnie Mala Dorrit i myslalam, ze umre ze smiechu jak patrzylam na mine MM w scenie, kiedy szalona ciotka jego dawnej ukochanej dala mu do reki cos, co kazala mu zjesc :rotfl:
Ogolnie przy ogladaniu ekranizacji towarzysza mi podobne uczucia co przy czytaniu ksiazki. Ksiazki juz co prawda nie pamietam, ale odczucia i owszem :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group