To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Czytamy... polecamy... odradzamy

praedzio - Śro 09 Kwi, 2008 09:04

Aragonte napisał/a:
Mnie się Covenant skojarzył, bo tam występuje podobny motyw światów równoległych i połączonych. W sumie to już było, ale cykl Donaldsena był jednym z pierwszych opartych na tym motywie, zdaje się.

Dlatego wciąż poluję na Talizman Kinga, bo tam też był ten motyw, podobnie jak w Domu Światów M. Zimmer Bradley.

Aragonte - Śro 09 Kwi, 2008 20:40

Mnie ten motyw czasem przeszkadza. W sumie to zazwyczaj wolę wchodzić w ciekawie skonstruowany świat fantasy bez tego "bezpiecznika" i przypominajki o świecie realnym, nie potrzebuję tego.
Kończę już powoli "Pieśń Albionu", niedługo będę mogła wysmażyć jakąś recenzję. Czyta mi się to nieźle, ale znowu czegoś mi brakuje albo jest za dużo... Sama nie wiem, jak to na razie określić :roll:

Edit:
"Pieśń Albionu" Lawheada przeczytana, w sumie mogłabym się pokusić o recenzję. Postaram się nie spoilerować za bardzo :wink:

Ogółem pan L. dość konsekwentnie to rozegrał i wykorzystał mnóstwo motywów z mitów i opowieści zarówno walijskich (Mabinogion), jak i irlandzkich (liczne motywy ze staroiryjskiego eposu Tain). To taki celtycki miszmasz, co dla celtofila jest w sumie miłe i zachęcające.
Zaczyna się w naszym świecie, a potem wchodzi się w mit, w świat upodobniony do Raju o tyle, że jest znacznie piękniejszy, pozbawiony starości (nikt się tam nie starzeje), ale naturalnie dość okrutny. Tak na oko to epoka Cuchulainna, czyli Tain właśnie. Są zresztą patenty wyraźnie zaczerpnięte z historii tego irlandzkiego superbohatera, chociażby jego edukacja u mistrzyni miecza (i jak dla mnie to najciekawsza postać kobieca, co tu kryć, bo reszta bohaterek - ku mej cichej irytacji - głównie pełni honory domu, daje się porywać, gwałcić, mordować i ewentualnie wygłasza przepowiednie... a zazwyczaj po prostu jest nieobecna - czyli to niegdysiejszy standard w fantasy). Mimo to ten Raj przyjemnie się zwiedza, owszem, można się też czasem wzruszyć, choć psychologia niektórych postaci mnie nie przekonuje. Sorry, ale jeśli jako czytelnik domyślam się już na początku tomu, kto okaże się zdrajcą na ostatnich 30 stronach, to ogarnia mnie lekka frustracja, że tak nisko oceniono mój intelekt :-P . A gdzie element zaskoczenia, hmmm?
Bardzo ładnie rozegrany, IMHO, motyw świętego króla i srebrnej ręki - ogółem chyba najbardziej podobała mi się końcówka II tomu, kiedy czułam się wessana w tamten świat i kiedy mit odżywał po raz kolejny. Końcówka III tomu niby konsekwentna do końca - kto zgodnie z logiką fabuły powinien ginąć, to ginął - ale pozostawiła mi pewien niedosyt.
Yyy... i chyba nie potrzebuję pocieszajek w rodzaju sygnalizowania romansu zastępczego, kiedy pierwszy dobiegł końca :roll:

Aha - czyżby pan Lawhead nie wiedział, że ostatni tur padł w 1627 roku w Puszczy Jaktorowskiej? Bo coś ściemniał na początku ;)

Harry_the_Cat - Sob 12 Kwi, 2008 16:28

Czy ktoś czytał Twilight Stephenie Meyer?
Robią film i tak się zastanawiam, czy warto się zainteresować....

Agn - Nie 13 Kwi, 2008 11:39

Tylko to przeglądałam, ale jakoś nieszczególnie mnie zachęciło. Może wina leży w tym, że obecnie mam nastrój na Kossakowską i Gaimana i ciężko mi z tego nastroju wyjść? Generalnie jednak zaglądam do wszystkiego, co choćby stało obok wampirów i mam do tego jakiś dostęp. Zobaczymy, co z tego będzie.

Na razie czytam Interświat Neila Gaimana i Michaela Reavesa (bardzo mi się podoba). Skończyłam też pierwszy tom Zakonu krańca świata Kossakowskiej. Noremalnie Matrix. Świetnie mi się to czytało i jak będę miała nieco więcej gotówki, to sprawię sobie drugi tom.
Pisać, o czym to jest czy sami zajrzycie?

Harry_the_Cat - Nie 13 Kwi, 2008 11:42

Dzienks, Agn :-)


Znalazłam, że empik to ma, więc może zerknę
http://www.empik.com/zmierzch,2649247,p

Admete - Nie 13 Kwi, 2008 13:49

Pisz Thin, chętnie dowiem się, co czytasz :-)
Agn - Nie 13 Kwi, 2008 18:18

No, thin to teraz po uszy zakopała się w fantastyce, ale wychyla łebek na inne rzeczy. Aaaale tutaj o fantastyce. Tak więc ad rem...

Zakon krańca świata Maja Lidia Kossakowska
Świat po apokalipsie, podzielony jest na dwoje. Na "górze" są domniemani "wybrańcy", na dole "potępieni". "Wybrańcy" żyją sobie radośnie, wygodnie i zgoła naukowo pod opiekuńczymi skrzydełkami nawiedzonych, pardon, jakichś świętych czy oświeconych, którym udało się opanować świat. Ba! W zasadzie to oni spuścili wszystkim na łeb tę całą apokalipsę! No, nieważne, to jedna z rzeczy, które trzeba sobie wyczytać w książce. W każdym razie świat "podziemia" wypełniają grabieżcy (to NIE jest zły człowiek, zaraz wyjaśnię), pasterze (ci z kolei to skończone bydlaki), tancerze (interesująca "rasa") oraz cała masa ludzkości, m.in. ci, którzy świętych naprawdę uważają za świętych i kultywują ich osoby (sekta). I teraz tak - mamy głównego bohatera Larsa Bergersona, zwanego Bergiem, który właśnie jest grabieżcą. Jego praca polega na zdobywaniu pryzów, tj. wybiera się w świat "na górze" za pomocą maszyn (robi skok jak w Matrixie, tj. ciało zostaje w maszynie, a "wnętrze" gania sobie po innym świecie), tam coś podkrada, po czym zabiera to ze sobą i sprzedaje. Na jednej z akcji spotyka Miriam, dziewczynę o talencie pozyskiwacza (czyli grabieżcy). W tym momencie uruchamia się cała lawina zdarzeń, a Berg przez dziewczynę, której współczuje i w sumie bardzo chce pomóc pakuje się w takie kłopoty, że łeb pęka.
Dobra, polizuszek ugotowany. Można wziąć książeczkę i zajadać na własne życzenie.

Z kolei Interświat Neila Gaimana i Michaela Reavesa to coś jakby drugie Nigdziebądź, ale troszkę inaczej. Wiadomo - Gaiman lubi za bohaterów mieć zwykłego faceta, który w taki czy inny sposób okazuje się jednak niezwykły i gania między światami. A przynajmniej ma jakiś kontakt z istotami, które w naszym świecie nie istnieją.
W Interświecie mamy niejakiego Joeya, nastolatka, który za grosz nie ma zmysłu orientacji. Nie mówimy tu o tym, że chłopak przepadnie w lesie. On wręcz nie odróżnia prawej strony od lewej, potrafi się też zgubić we własnym domu. Pewnego dnia gubi się w centrum miasta i, sam nie wiedząc jak, przechodzi w taki jakby inny wymiar. Niby wszystko wygląda tak jak było, ale są szczegóły, które nie pasują. Dom nie wygląda tak jak wyglądał, okazuje się, że Joey rok temu utonął w jeziorze, matka go nie poznaje. Tak jakby go ktoś wykasował z rzeczywistości. Okazuje się też, że ścigają go jacyś dziwni ludzie (o ile to są ludzie), którzy bardzo chcieliby go mieć dla siebie. Wydaje mi się, że nie wszyscy mają wobec niego dobre zamiary. Więcej nie wiem, bo jestem dopiero w trakcie czytania, ale pomimo skojarzeń z Nigdziebądź czyta mi się to sympatycznie i niekoniecznie wtórnie.

Admete - Nie 13 Kwi, 2008 18:23

Mało fantastyki czytam, bo miejscowa biblioteka nic nie kupuje z tego gatunku. Mam podejrzenia, że kierowniczka nie uważa fantastyki za literaturę :? Ta Kossakowska wygląda interesująco. Gaimana znam tylko gwiezdny pył i Amerykanskich bogów. Ta druga powieść bardzo mi się podobała.
Agn - Nie 13 Kwi, 2008 18:28

Ja bym chciała mieć Amerykańskich bogów w wersji rozszerzonej, by nie rzec - reżyserskiej. Ponoć została taka wydana. Muszę się zorientować w temacie. Kocham tę powieść!
Gwiezdny pył też mi się podobał, bo jest taki bajkowaty, chociaż mógłby Gaimanek tak nie skracać podróży. Tu się gwiazda z bohaterem kłóci, potem jest kilka tygodni podróży w jednym akapicie i nagle czują do siebie sympatię. To w sumie jedyny zgrzyt. Poza tym bardzo tę książkę lubię.
Podobno dobra jest też Koralina. A w ogóle to chcę sobie skompletować całego Gaimana i już. Szykują mi się jeszcze Chłopaki Anansiego. Dam znać co i jak, gdy przeczytam. :mrgreen:

Admete - Nie 13 Kwi, 2008 18:31

Zapomniałam! Koralinę też czytałam. Podobała mi się bardziej niż Gwiezdny pył. To taka mała, tajemnicza książeczka :-) Chłopaków czytała chyba Pelle.
Agn - Nie 13 Kwi, 2008 18:55

Wysępię jakieś większe informacje o Koralinie? W zasadzie niczego o niej nie wiem... Ptosię... *robi słodkie oczka*
praedzio - Nie 13 Kwi, 2008 18:58

Ja czytałam Chłopaków Anansiego! :D Podobało mi sie i to bardzo. Trochę w klimacie Amerykańskich bogów. Polecam szczerze.
Harry_the_Cat - Nie 13 Kwi, 2008 22:35

A ja czytam ten Zmierzch/ Twilight. I nawet mi sie podoba. Ale to jednak przede wszystkim historia miłości. Na razie własciwie nie ma jakiejs innej fabuły, a już jestem za połową. :wink:
I wydaje mi się, że Robert Patison (tak się chyba nazywa..) świetnie pasuje do roli Edwarda.

Aragonte - Nie 13 Kwi, 2008 22:40

Harry, to po angielsku tylko jest, tak? Nie ma tłumaczenia?
Harry_the_Cat - Nie 13 Kwi, 2008 22:42

Nie, czytam po polsku. Nabyłam dziś w empiku drogą kupna i teraz żałuję, że nie nabyłam kontunuacji... Jutro chyba zachaczę o jakąś księgarnię w drodze do domu....
Aragonte - Nie 13 Kwi, 2008 22:47

No dobra, nie będę sobie na to na razie ostrzyc ząbków, bo mam aż za wiele książek do czytania :wink: Ale poproszę o recenzję, jak skończysz :-D
Harry_the_Cat - Nie 13 Kwi, 2008 22:49

NIe ma sprawy. Powinno być wkrótce ;)
Harry_the_Cat - Pon 14 Kwi, 2008 10:55

Przeczytałam Zmierzch.

I w sumie bardzo mi się podobao.
Zmierzch opowiada o młodej dziewczynie, Isabelli Swan, która przeprowadza się ze słonecznego Phoenix do pogrążonego w deszczu i mgle miasteczka w stanie Waszyngton. Nienawidzi tego miejsca, jest pełna obaw jak zostanie przyjęta w nowej szkole, itp.
O dziwo, dosyc szybko się aklimatyzuje i wszyscy wydają się ją lubić, poza jednym wyjątkiem - Edward Cullen wyraźnie jej wprost nienawidzi.
Ale rodzeństwo Cullenów to w ogole dosyc osobliwa grupa. Trzymają się z boku, jednocześnie rzucając się w oczy swoją urodą.
Edward fascynuje Bellę, a jednoczesnie wysyła jej sprzeczne sygnały.
Kiedy ratuje jej życie, przecząc prawom fizyki, Bella zaczyna snuć różne hipotezy na jego temat. Wkrótce zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, a Bella odkrywa tajemnicę Edwarda. Na tym etapie jej uczucia są już tak silne, że wampirza natura Edwarda wywołuje raczej fascynację niż strach. Trzeba podkreslic, ze jest on wampirem zreformowanym - nie je ludzi.

Powieść pisana jest w pierwszej osobie, a narratorem jest Bella. Ogólnie nie przepadam za narracja pierwszoosobową, ale tu nawet wyszło to ok.
Nie znam się na fantastyce i na wampirach, więc nie wiem, czy autorka czerpie z jakichś tradycji, czy nie. Ogólnie parę rozwiązań w kwestii wampirów jest u niej innych, niż to, co pamiętam - światło dzienne ich nie zabija, nie było mowy o kołkach drewnianych. Jasne, to jest trochę jak romans dla nastolatek z elementami grozy, ale w sumie bardzo dobrze mi się czytało i mam zamiar zagłębić się w kolejne tomy.

Trzykrotka - Pon 14 Kwi, 2008 12:31

Agn napisał/a:
Wysępię jakieś większe informacje o Koralinie? W zasadzie niczego o niej nie wiem... Ptosię... *robi słodkie oczka*

Agn, dalej szukasz informacji?
Ja czytałam dość dawno, ale mam to ciagle w głowie, ten nastrój pozostaje.
Książka reklamowana jest jako "literatura dziecięca" - akurat!! Tyle, że mała dziewczynka jest bohaterką. To, co ją spotyka jest mroczne w taki niepokojący sposób. Nie ma tam żadnej spektakularności: smoków, pogoni, ucieczek, walk, bohaterskich czynów. Natomiast jest co innego: jakaś okropność, która spotyka bohaterkę, nieokreślona, ale bardzo niebezpieczna. Ten mroczny klimat sprawia, że książkę się pamięta, ale nie dałabym jej żadnemu dziecku.

Aragonte - Pon 14 Kwi, 2008 19:37

Harry, dzięki za reckę :) Na razie sobie odpuszczę czytanie (jakoś nie ciągnie mnie do wampirów ;) ), ale jakby co, to się zgłoszę :-)
Agn - Wto 15 Kwi, 2008 08:50

Oooo, Trzykrociu, dzięki! Czy to, co się przytrafiło dziewczynce, jest jakoś określone czy to funkcjonuje jako "coś okropnego"?
Hmm, zastanawiam się. Dzieci mają dużo książek, gdzie występuje mrok. Hmm, muszę przeczytać i sama ocenię. Dziękuję! :*

Harry_the_Cat - Śro 16 Kwi, 2008 22:25

Przeczytałam kontunuacje Zmierzchu i ..... moj zapał ostygł.
O ile Zmierzch wydawał mi się na swój sposób świeży, to Księżyc w nowiu to zbitek strasznie odgrzewanych pomysłow, a autorka zbyt czesto popada w patos...
Będę musiała chyba wrócic do Zmierzchu, żeby sprawdzić, czy jest dla mnie faktycznie taka duża różnica. Może po prostu trafiłam na taki dzień, że tamta historia mnie wciągnęła?
No nic, na razie czytam trzeci tom sagi "Zaćmienie" :lol:

Gosia - Śro 16 Kwi, 2008 22:31

Jak widze, jednak sie nie zniechecilas ;)
Aragonte - Śro 16 Kwi, 2008 22:40

Harry_the_Cat napisał/a:
Przeczytałam kontunuacje Zmierzchu i ..... moj zapał ostygł.
O ile Zmierzch wydawał mi się na swój sposób świeży, to Księżyc w nowiu to zbitek strasznie odgrzewanych pomysłow, a autorka zbyt czesto popada w patos...

A wiesz, że to mi się rzuciło w oczy, kiedy przeglądałam tą książkę na spotkaniu z Wami? :wink: Ten patos właśnie ;)

Harry_the_Cat - Śro 16 Kwi, 2008 22:53
Temat postu: spoilery delikatne....
I do tego ta fabuła taka bez Zenzu bym rzekła... Niby jest dramat, intryga, ale i tak masz to wszystko w nosie i czekasz, że wreszcie wróci ten głowny bohater, bo przeciez 1) tylko dla niego znosisz ten patos (choc on sam w ten ton popada ;) ) 2) widac, jak na dłoni, że ten cały angscik taki mało angscikowaty i służy nabijaniu stron...
Jak dochodzisz do konca, to sobie myślisz "No wreszcie" i dochodzisz do wniosku, ze ten tom własciwie mógłby nie istniec, bo jestesmy praktycznie w punkcie wyjscai :roll:


Ale najpierw przeczytam ten trzeci, a potem dopiero wrócę do pierwszego, to może dłużej będe miała miłe wspomnienia... :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group