Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy
maniutka - Sob 04 Paź, 2008 19:46
Mnie z pierwszego odcinka zatkało kiedy Rose powiedziała Derekowi przy tablicy, że jest z nim w ciąży. Normalnie i już tu przeżywam, że znowu coś zaczną kręcić. Derek jako gentelman zostanie z nią i takie tam
A po chwili ona mówi, że to żart. I znowu tym razem z radości
I w zupełności się zgadzam co do scenek Mer-Cristina i Izzie-Danny. Jak się ciepło na sercu zrobiło widząc szczęśliwą Izzie w sukni balowej
Gosia - Sob 04 Paź, 2008 19:53
Mnie też zatkało, ale na szczęscie to był tylko głupi żart Rose ..
Edit:
Pierwszy odcinek najnowszego sezonu "Greys Anatomy" zgromadził przed telewizorami 18.31 mln Amerykanów!!!!
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 19:20
Trzeci odcinek 5 sezonu "Here comes the flood" juz za mną (ten początkowy były to dwa połączone odcinki 1-2).
I na początek najpiękniejsza piosenka tego odcinka "Pitter pat" - Erin McCarley (niestety sama piosenka bez podkładu filmowego):
http://www.youtube.com/watch?v=-ZIzJUrViY4
Towarzyszy scenie Meredith - Derek Dlatego właśnie kocham tak ten film
Uwaga - spoilery możliwe!
Odcinek mi się podobał, choć kiedy usłyszałam o powodzi, to spodziewałam się większego dramatyzmu, a tu wszystko przebiegło dość spokojnie.
Nowe zasady w szpitalu mi się nie podobają, bo to oznacza, że Meredith nie będzie operować z Derekiem, z drugiej strony to może wymusi ich sceny prywatnie, w domu, a nie tylko w szpitalu.
Myślę, że póki co MerDer jest mało, żeby nas nimi nie zanudzić, choć mnie nimi zanudzić raczej nie można
Wreszcie jest jedna scena ładna z ich udziałem i to z towarzyszeniem ładnej muzyki - to właśnie w tym serialu uwielbiam.
Jednak mi się wydaje (i mam nadzieje), że później szef stwierdzi, że nowe zasady się nie sprawdziły i wrócą do starych.
Denerwuje mnie wątek George`a, ten jego egzamin, niech on już go zda, bo to robi się męczące - ogólnie sceny z nim są mało ciekawe...
Obawiam się, że szykuje się jednak wątek miłosny Mark-Lexie, co mi się absolutnie nie podoba, oni do siebie nie pasują.
W tym odcinku dobrze mi sie oglądało Izzie, i oczywiście było mi jej żal. Jak ona smutno patrzy na Alexa, który sam nie wie czego chce - i chciałby i boi się...
Była wzmianka o Avie, więc pewnie niestety jej temat powróci...
Hahn i Torres - póki co nie przeszkadzają mi. Torres ogólnie jakoś straciła swój dynamizm, który ją cechował w poprzednich seriach. No ale wtedy sporo czasu spędzała w dyżurce, która ostatnio jest nieużywana
Cristina - okey, choć chyba faktycznie potrzebny jest jej ten nowy doktor.. ciekawe kiedy znowu się pojawi, podobno już nawet w następnym odcinku.
Calipso - Pon 13 Paź, 2008 19:28
Zajrzałam do Was i w związku z tym mam pytanie
| maniutka napisał/a: | | Jak się ciepło na sercu zrobiło widząc szczęśliwą Izzie w sukni balowej |
Czy Izzie to jest ta brunetka...ekhm o orientalnej urodzie(nie pamiętam nazwy ).Pytam,bo widziałam kilka pierwszych odcinków GA i jakoś mi to do niej nie pasuje.
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 19:30
Izzie to blondynka (aktorka Katherine Heigl)
Ta dziewczyna o egzotycznej azjatyckiej urodzie to Cristina Yang (aktorka Sandra Oh).
Calipso - Pon 13 Paź, 2008 19:33
No tak tak myślałam,że ta suknia balowa nie pasuje
Ale wybaczcie,ostatni raz widziałam ten serial,gdy Christina była w ciąży.Całe wieki temu
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 19:50
No tak, Cristina była w ciąży, jak mi się wydaje, w pierwszym sezonie.
Calipso - Pon 13 Paź, 2008 19:58
A teraz jest sezon piąty? to ja może zamilknę
Admete - Pon 13 Paź, 2008 20:01
Alex to taka męska wersja Meredith też by mu się przydała terapia...wstrząsowa Mam nadzieję, że Izzy nie będzie już taką postrzeloną dziewoją, jak ostatnio...Mnie się Lexi podoba - taka niewinnie zakochana...Za dobra dla Georga.
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 20:06
Tak, męska wersja, bo potrzebny mu psycholog Tyle że on nigdy do niego nie pójdzie, uznałby to za porażke
Mam nadzieje, że Izzie trochę się zmieni, bo czasami w poprzednich sezonach była irytująca..
A co sądzisz o mozliwym związku Mark-Lexie? Czy do tego zmierza?\
Calipso, możesz mówić o pierwszym sezonie, ja lubię ten serial w całej rozciągłości sezonów
Calipso - Pon 13 Paź, 2008 20:25
Mówić,to ja zawsze dużo mówię,ale tak naprawdę to pamiętam tylko pojedyńcze sceny,twarze bohaterów(jak widać niektórych mylę)
Narazie przypomniałam sobie wątek ciąży Christiny,ale dokładnie nie pamiętam,czy ona straciła dziecko,czy urodziło się martwe?
Admete - Pon 13 Paź, 2008 20:31
Wiesz, że mi się Mark z Lexi podoba? To chyba troche dziwne, ale on się nią opiekuje w ten swój przewrotny sposób. Jest szansa na chemię między nimi, a Mark chyba trochę ostatnio zmądrzał. Nie mam pojęcia, co zrobią z tym scenarzyści.
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 21:06
Cristina straciła dziecko, to była ciąża pozamaciczna.
Nie wiem, Admete, on jest dla niej zbyt dojrzały, a ona to taka naprawdę młoda dziewczyna, już bardziej pasuje do George`a a on do Calie, choć wolałabym dla niego kogoś ciekawszego
Może będzie przelotny flirt, zwłaszcza z jego strony, ale ja ich razem nie widzę.
Przeczytałam blog scenarzystów, nie wynika z niego, o ile dobrze zrozumiałam, że coś tam szykują z związku z Markiem, albo nie chcą zdradzać szczegółów, bo by zaskoczenia nie było.
W tej ostatniej notce skupiają się na scenie MerDer i decyzji Meredith (i jej dojrzewaniu).
W sumie Derek mógłby poczekać z tym mierzeniem mieszkania ale prawdę mówiąc, kiedy Meredith mu powiedziała, że chce, żeby współlokatorzy zostali, to przestraszyłam się, że on sie obrazi i odejdzie, że uzna, że ona stawia ich na pierwszym miejscu, na szczęscie nic takiego się nie stało. No i powiedziala, ze On i oni to jej rodzina, a to juz postęp! Wiem, że ten wątek Cie mało interesuje, ale mnie bardzo
Co do Alexa, to sobie poomyślałam, że to swoje nędzne "Hello" to on może sobie.... (nie dokoncze mysli... ) sorry, ale z niego straszny ... (znowu nie dokoncze.. )
Szkoda mi było Izzie.
Admete - Pon 13 Paź, 2008 21:14
Toz mówię, ze Alexem to trzeba dobrze potrząsnąć i ciekawa jestem, jak bardzo go potem udręczą scenarzyści Należy mu się jak nic. Derek mnie wnerwił z tym wyrzucaniem. Ja jestem z osób, które przyjaciół stawiają wyżej niż ewentualne miłości. Miłość może zwietrzeć, a przyjaźń zostanie. Nie mam nic przeciwko Mer/Der, ale dla mnie ten związek jest absolutnie nieromantyczny. Chyba ten początek ich romansu wszystko sknocił - widzą się pierwszy raz, szybki numerk i wielka miłość? Sorry nie kupuję tego. Romantyczną parą jest dla mnie Booth i Brennan z Bones, a oni ze sobą nigdy nie spali Oni są też przyjaciółmi - u Mer/Der jest seks i pasja - to na pewno, przyjaźni nie widzę.
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 21:40
E tam, udręczą. Facetowi zawsze się upiecze. Zrobia z niego bohatera na końcu
Tak jak na końcu poprzedniego sezonu - rozrabiał, rozrabiał, a na końcu się popłakał i wszystkie juz na kolana, że on taki miły, fajny i w ogóle..
Derek przegiął na początku, ale z drugiej strony, który facet wprowadzając sie do dziewczyny, z którą miałby budować przyszłośc, nie chciałby by zostali sami? Podobnie by się zreszta zachowała dziewczyna... Chcialaby, zeby jej sie po domu platali koledzy i kolezanki partnera?
Początek romansu MerDer był faktycznie paskudny, ale celowo tak scenarzyści zrobili.
Ale w sumie, miłość przyszła zaraz, była właściwie od pierwszego wejrzenia, więc jest to w sumie romantyczne A później przetrwali tyle burz, tyle zawirowań - true love to musi być.
No coż, oni mają u mnie duży kredyt zaufania nawet jeśli czasem oboje mnie wkurzają.
Z tą miłościa i przyjaźnia, oczywiście masz rację, ale jesli jestes w kims na zaboj zakochana, to o przyjaciolach chwilowo zapominasz do czasu az minie ta chwilowa ślepota i dochodzisz do siebie
Admete - Pon 13 Paź, 2008 22:31
| Cytat: | | Derek przegiął na początku, ale z drugiej strony, który facet wprowadzając sie do dziewczyny, z którą miałby budować przyszłośc, nie chciałby by zostali sami? Podobnie by się zreszta zachowała dziewczyna... Chcialaby, zeby jej sie po domu platali koledzy i kolezanki partnera? |
Oczywiście, to logiczne, ale nie w taki sposób. To się robi elegancko, informuje się przyjaciół, daje czas na znalezienie mieszkania. Postępuje się jak cywilizowani ludzie - ja wiem, że to tylko serial, ale przecież pretenduje do obyczajowego. To ja dziękuję scenarzystom za takie obyczaje
| Cytat: | | Ale w sumie, miłość przyszła zaraz, była właściwie od pierwszego wejrzenia, więc jest to w sumie romantyczne |
I tu jest pies pogrzebany - nie wierzę w taką miłość. Przytoczę tu nieco zmodyfikowany cytat z La Rochefoucauld "Z miłością od pierwszego wejrzenia jest jak z duchami - wszyscy o nich mówią, nikt ich nie widział"
| Cytat: | | ale jesli jesteś w kims na zaboj zakochana, to o przyjaciolach chwilowo zapominasz |
Nie mój przypadek - chyba, że ukochany jest też moim przyjacielem. Ogólnie ja nie mam zbyt wielkiego mniemania na temat związkó męsko - damskich. Jestem na to zbyt cyniczna - cyniczna realistka jak sobie pewnie przypominasz z innego wątku
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 22:41
Wlasciwie, ja tez nie mam dobrego mniemania na temat facetow, co innego filmowych, oni mogą być idealni W koncu maja być jak ze snów, z marzeń...
Powiedzmy, że filmy mają byc taką rekompesatą za to, że real w wiekszosci jest do... kitu. Dlatego wierze w miłosc od pierwszego wejrzenia... w filmie
A jesli chodzi o obyczaje, to mi sie nie podoba, jak bohaterowie na siebie krzyczą, albo wypowiadaja jakieś słowa, które ranią drugą osobę (vide Alex do Izzie - dziwko! albo ktoś inny, chyba Izzie do Mer coś o nie wtrącaniu się w zycie innych, juz nie pomne).
No ale to juz jest bardziej realne
Admete - Pon 13 Paź, 2008 22:51
Greysi są właśnie czasami tacy niezbyt sympatyczni pod względem relacji międzyludzkich - ciekawe z czego to się bierze. Bones są dużo mniej realistyczne pod względem tematyki, ale jednak w sferze uczuć jest tam o wiele lepiej - zwłaszcza jeśli chodzi o przyjaźń lub więzi rodzinne, które odbudowuje bohaterka ( idzie jej lepiej niż Meredith, widać scenarzyści mają w tym względzie lepsze doświadczenia niż Shonda ;-D ). Za więzi rodzinne cenię też bardzo Supernatural ( wybacz Gosiu ) - wzajemne oddanie i miłość braci to jest coś pięknego. Tymczasem Mer traktuje Lexi jakby była śmieciem ( no dobra, teraz już odrobinę lepiej ).
Wracając do Marka i Lexi - może chcą pokazać, że Mark Sloan potrafi zostać kiedyś dobrym nauczycielem?
Alex musi poszukać odkupienia - czegoś bardzo trudnego i pełnego poświęcenia. Czekam na coś takiego, bo zwyczajnie ta postać nie jest jeszcze tak wyeksploatowana jak inne.
Romantyczne miłości u mnie muszą być opakowane w kostium z epoki, wtedy mogę im ( uwierzyć ) Ostatecznie romantyczne będzie u mnie i tak stopnuiowe dochodzenie do miłości i wzajemny szacunek - nic na to nie poradzę. Jedna z najładniejszych historii miłosnych to dla mnie historia Delenn i Sheridana z serialu Babylon5 - trochę przypomina historię Arweny i Aragorna ( tyle, że w tym przypadku Delenn nie jest pasywana jak Arwena ).
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 23:02
Moze to chodzi o środowisko? Chirurdzy nie są z pewnością mięczakami, wręcz ich tego uczą, że muszą być twardzi (vide przypadek Izzie).
Dlatego też nie tworza "miękkich" więzi ale "twarde", nazwijmy to głupio, ale adekwatnie chyba "męskimi przyjaźniami". Taka przyjażnią jest wlasnie przyjażń Meredith-Cristina, często każda mówi o sobie, i wygląda na to, że nawet się nie słuchają, bo kazda jest skupiona na sobie, a jednoczesnie więź między nimi jest silna.
Co do Lexie, Meredith jej zazdrości slodkiego zycia z obojgiem rodzicow, no i wylewa żal za to, ze matka Lexie odbila jej ojca. Dlatego nie potrafi sie z nią zaprzyjaznic, wrecz jej nie cierpi.
Alex troche sie wyesploatowal w watku Avy (wybacz, ale nie cierpialam tej postaci), ale ja tez mam nadzieje, ze beda jeszcze ciekawe sceny z jego udzialem.
A Mark w sumie mnie bawi i nie jest zbyt wykorzystany poki co
No tak, jesli bohaterowie sa w kostiumach z przeszlych epok, łatwiej jest nam uwierzyć w ich miłość
Wierz mi, ja też nie lubię pierwszej sceny z Mer i Der u niej w domu...
Admete - Pon 13 Paź, 2008 23:09
He, he - wykorzystać Marka Ucieszyłby się. Mam nadzieję, że Meredith dojrzeje w końcu na tyle, żeby stwierdzić, iż najważniejsze są więzi rodzinne. Jakieś tam zazdrości o tatusia...dajcie żyć. Tym bardziej, ze matka miała kochanka Myślę jednak, że dadzą jej szansę na dorośnięcie.
Ja znam zupełnie inne przyjaźnie kobiet niz ta, która łączy Cristinę i Meredith - być może i takie istnieją. Cristina była kiedyś ciekawą postacią, teraz zeszła na drugi plan.
Wątek z Avą był potrzebny, żeby pokazać źródła niedostosowania Alexa.
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 23:15
W sumie moglabym go wykorzystać Eee, co to ja chcialam powiedziec... ... rozkojarzylam sie chyba...
Nie! Muszę byc wierna doktorowi McDreamy
Tak, Alex przyznał się Izzie, trochę nieświadomie odsłonił. I to dwukrotnie, bo potem w finale ta prośba była prosbą rozpaczy. Najbardziej sie martwię, że Ava wróci...
Cristina bez Burke`a to nie ta sama Cristina, lubiłam ich niekonwencjonalny wątek, był uzupełnieniem związku MerDer.
Admete - Pon 13 Paź, 2008 23:20
Sloan nie jest w moim typie zupełnie. Własciwie żaden z panów w Greysach nie jest w moim typie I to jest chyba problem. Mój serialowy - filmowy typ zawsze prędzej czy później strzela do tych złych z jakiegoś groźnego narzędzia Mam chyba jakąś drugą, mroczną naturę
Ava chyba jest już zamkniętym rozdziałem. Może się pojawiać w rozmowach, ale nic więcej.
Gosia - Pon 13 Paź, 2008 23:30
Mam wrazenie, ze Ava jest przewidziana w 5 sezonie, tylko nie wiem, czy na jeden odcinek czy wiecej.
Ja bym powiedziala, że byloby gorzej, jakby strzelal do tych dobrych, a nie tych zlych
Mark tez nie jest wlasciwie w moim typie, nie lubie takich pewniaczków, ale czasem bywa nawet całkiem fajny
Calipso - Wto 14 Paź, 2008 05:53
| Gosia napisał/a: | | Cristina straciła dziecko, to była ciąża pozamaciczna. |
Dziękuję
Aragonte - Wto 14 Paź, 2008 20:14
Przeczytałam z zaciekawieniem dyskusję Admete i Gosi, chociaż naturalnie nadal jestem pozbawiona znajomości tejże Anatomii
Gosiu, przed jakimś warszawskim spotkaniem uśmiechnę się o I sezon. Nie jestem fanką seriali medycznych (ani w ogóle seriali jako takich), więc nie wiem, czy mnie to wciągnie, ale mogę przynajmniej spróbować
|
|
|