To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Przeminęło z Wiatrem M Mitchell

Jeannette - Czw 18 Paź, 2007 16:12

Maryann napisał/a:
Tylko kto mógłby w niej zagrać...

Dla mnie tylko Zeta-Jones oczywiście z kompaktami w oczętach....a Rhetta to nie mam pojęcia. Każdy będzie zbyt mdły.

Maryann - Czw 18 Paź, 2007 16:58

Na Wikipedii znalazłam informację, że w listopadzie 2007 ma się ukazać "Przeminęło z wiatrem" widziane z perspektywy Retta.
autor: Donald McCaig
tytuł: "Rhett Butler's People."
http://www.rhettbutlerspeople.com/index.html
Czyli coś niczym nasz Pamelowy fanfik ? :wink:

Znalazłam "w tym temacie" artykuł:
http://www.nytimes.com/20...dpc&oref=slogin
:omg: Piszą, że początkowo tę książkę miała pisać Emma Tennant... :paddotylu:

nicol81 - Czw 18 Paź, 2007 19:08

Maryann napisał/a:
Ja to w ogóle od dawna marzę o takiej całkiem nowej ekranizacji... Wiernej wobec książki i najlepiej w wersji serialowej... :wink:
Tylko kto mógłby w niej zagrać... :?


Mówisz o ekranizacji "Przęminęło..." czy sequela?

nicol81 - Czw 18 Paź, 2007 19:10

Maryann napisał/a:
Na Wikipedii znalazłam informację, że w listopadzie 2007 ma się ukazać "Przeminęło z wiatrem" widziane z perspektywy Retta.
autor: Donald McCaig
tytuł: "Rhett Butler's People."
http://www.rhettbutlerspeople.com/index.html
Czyli coś niczym nasz Pamelowy fanfik ? :wink:

Znalazłam "w tym temacie" artykuł:
http://www.nytimes.com/20...dpc&oref=slogin
:omg: Piszą, że początkowo tę książkę miała pisać Emma Tennant... :paddotylu:


:opad_szczeny:
Już to widzę...Byłoby to gorsze niż ta książka o czarnej siostrze Scarlett.

Maryann - Czw 18 Paź, 2007 19:16

nicol81 napisał/a:
Maryann napisał/a:
Ja to w ogóle od dawna marzę o takiej całkiem nowej ekranizacji... Wiernej wobec książki i najlepiej w wersji serialowej... :wink:
Tylko kto mógłby w niej zagrać... :?


Mówisz o ekranizacji "Przęminęło..." czy sequela?

"Przeminęło..." of course. :wink:

Co do sequela, to nie znam innego poza tym, który spłodziła pani Ripley. A temu chyba jedna ekranizacja wystarczy...

Mag - Czw 18 Paź, 2007 19:17

Maryann napisał/a:
Piszą, że początkowo tę książkę miała pisać Emma Tennant... :paddotylu:

Ta pani to za wypisywane bzdury powinna przejść resocjalizację w ciężkim wiezieniu :bejsbol:
Dlaczego ludzie nie piszą własnych historii, tylko podczepiają się pod cudze prace i osiągnięcia??? Precz z wszelkiej maści kontynuacjami :wsciekla:

Maryann - Czw 18 Paź, 2007 19:20

Mag napisał/a:
Maryann napisał/a:
Piszą, że początkowo tę książkę miała pisać Emma Tennant... :paddotylu:

Ta pani to za wypisywane bzdury powinna przejść resocjalizację w ciężkim wiezieniu :bejsbol:

No wiesz... W tym artykule stoi, że ona napisała ceniony sequel "Dumy i uprzedzenia"... :confused3:

Mag - Czw 18 Paź, 2007 19:23

Maryann napisał/a:
Mag napisał/a:
Maryann napisał/a:
Piszą, że początkowo tę książkę miała pisać Emma Tennant... :paddotylu:

Ta pani to za wypisywane bzdury powinna przejść resocjalizację w ciężkim wiezieniu :bejsbol:

No wiesz... W tym artykule stoi, że ona napisała ceniony sequel "Dumy i uprzedzenia"... :confused3:

Teraz to dopiero mnie zastrzeliłaś Maryannku :opad_szczeny:
Widocznie my się nie znamy :confused3:

nicol81 - Czw 18 Paź, 2007 19:25

Ceniony przez kogo? Swoją babcię?
Była książka o córce Geralda i Mammy, która miała romans z Rettem- Wind done gone, czy coś.

Maryann - Czw 18 Paź, 2007 19:29

Mag napisał/a:
Widocznie my się nie znamy :confused3:

Chyba nie tylko my - na Amazonie w ocenach czytelników na pięć gwiazdek dostała... półtorej... :mrgreen:

Anonymous - Czw 18 Paź, 2007 19:32

ekhm bardzo cenione. Bardzo.
O takim dziele jak przyrodnia siostra Scarllet to nie słyszałam.

Maryann - Czw 18 Paź, 2007 19:33

nicol81 napisał/a:
Ceniony przez kogo? Swoją babcię?
Była książka o córce Geralda i Mammy, która miała romans z Rettem- Wind done gone, czy coś.

"The Wind Done Gone" Alice Randall. Ta książka nie miała autoryzacji spadkobierców Margaret Mitchell, chociaż nie udało im się zablokować jej wydania...

nicol81 - Pią 19 Paź, 2007 19:10

Aragonte napisał/a:
A co do książki i filmu - jedno i drugie kiedyś mi się baardzo podobało, teraz niestety przez książkę nie mogę się przegryźć, zbyt mnie irytuje stronniczość pani Mitchell i ta część historyczna właśnie :roll: Wolę czysty romans :mrgreen:

Mogę prosić o rozwinięcie- jaka stronniczność?

Maryann - Pią 19 Paź, 2007 20:45

Myślę, że Aragonte miała na myśli wyraźnie "propołudniowy" punkt widzenia pani Mitchell na kwestie niewolnictwa, stosunków między niewolnikami i ich właścicielami itd. :wink:
Aragonte - Pią 19 Paź, 2007 22:06

Maryann napisał/a:
Myślę, że Aragonte miała na myśli wyraźnie "propołudniowy" punkt widzenia pani Mitchell na kwestie niewolnictwa, stosunków między niewolnikami i ich właścicielami itd. :wink:

Tak, mniej więcej, a także zakładania - w końcu to przed czasami politycznej poprawności było - że czarni niewolnicy są głupsi i wymagają "opieki" swych panów. Sorry, ale mnie to wnerwiało, kiedy próbowałam wrócić do Mitchell po latach. A wojna secesyjna też ukazana jest stronniczo, jedynie z perspektywy Południa - to naturalne, jasne, i nie spodziewałabym się czegoś innego, ale stronniczość pani Mitchell nie musi mi się to podobać :-)

Zdecydowanie wolę ten lukier z wierzchu, czyli romans i Rhetta Butlera :mrgreen:

Maryann - Pią 19 Paź, 2007 22:16

Aragonte napisał/a:
zakładania - w końcu to przed czasami politycznej poprawności było - że czarni niewolnicy są głupsi i wymagają "opieki" swych panów

Tak. Duże, czarne, bezradne dzieci, którym ktoś nierozsądny podarował wolność, a one nie wiedzą "z czym to się je" i do czego im to potrzebne... :?

Aragonte napisał/a:
A wojna secesyjna też ukazana jest stronniczo, jedynie z perspektywy Południa - to naturalne, jasne, i nie spodziewałabym się czegoś innego, ale stronniczość pani Mitchell nie musi mi się to podobać :-)

Jeśli chodzi o realia wojny secesyjnej, to chyba dużo bardziej wiarygodne jest "Pólnoc Południe" Johna Jakesa.

Aragonte napisał/a:
Zdecydowanie wolę ten lukier z wierzchu, czyli romans i Rhetta Butlera :mrgreen:

Ogólnie lukru nie lubię - ale ten jak najbardziej. :-D

nicol81 - Pią 19 Paź, 2007 22:21

Maryann napisał/a:
Myślę, że Aragonte miała na myśli wyraźnie "propołudniowy" punkt widzenia pani Mitchell na kwestie niewolnictwa, stosunków między niewolnikami i ich właścicielami itd. :wink:

Ale czy to właśnie dlatego nie jest ciekawe? Propołudniowy punkt widzenia rzadko się spotyka...Mnie bardzo to odpowiada. Zawsze pokazują propółnocny...

A oto obiektywna recenzja "Wind done gone", czy jak to tam... :mrgreen:
http://marauderthesn.livejournal.com/227968.html

Aragonte - Pią 19 Paź, 2007 22:28

nicol81 napisał/a:
Maryann napisał/a:
Myślę, że Aragonte miała na myśli wyraźnie "propołudniowy" punkt widzenia pani Mitchell na kwestie niewolnictwa, stosunków między niewolnikami i ich właścicielami itd. :wink:

Ale czy to właśnie dlatego nie jest ciekawe? Propołudniowy punkt widzenia rzadko się spotyka...Mnie bardzo to odpowiada. Zawsze pokazują propółnocny...

Kiedyś było to dla mnie ciekawe, ale - ekhm - chyba z tego wyrosłam :wink:

nicol81 - Pią 19 Paź, 2007 22:35

Nie sądzę, by Pólnoc-Południe było bardziej wiarygodne. Tam jest przedstawiony propółnocny punkt widzenia, bez uznania iinego. Maddy żyjąca w komunie z eksniewolnikami bije na głowę wszystkie przebarwienia Mitchell :roll:
Maryann - Pią 19 Paź, 2007 22:42

nicol81 napisał/a:
Nie sądzę, by Pólnoc-Południe było bardziej wiarygodne. Tam jest przedstawiony propółnocny punkt widzenia, bez uznania iinego. Maddy żyjąca w komunie z eksniewolnikami bije na głowę wszystkie przebarwienia Mitchell :roll:

Co do panny Hazard to się zgadzam - chociaż nie dałabym głowy, że nie znalazłoby się rzeczywistego pierwowzoru takiej egzaltowanej, zaślepionej abolicjonistki.
Ale Jakes chociaż próbuje być obiektywny - u niego kanalie i porządni ludzie znajdują się po obu stronach. U pani Mitchell wszyscy Jankesi to nieokrzesani, bezwzględni mordercy i złodzieje, prześladujący ryzerskich południowców.

nicol81 - Pią 19 Paź, 2007 22:57

Ale południowcy to idioci- co im wypomina kapitan Butler w 12 dębach.
Po drugie, statystycznie Mitchell ma mało Jankesów i tylko tych, co okupowali Południe, więc nie ma szansy na ich rozwój. U Jakesa ilości są zbliżone, a i tak dobrzy południowcy to ci, którzy nie wyznają południowych wartości. A Ory (tak się nazywał?) mimo że dobry, ale południowiec- więc ginie i Maddy łączy się słusznie z północowcem.
Jakes bije Mitchell na głowę pod wględem uprzedzenia.

Maryann - Pią 19 Paź, 2007 23:14

nicol81 napisał/a:
dobrzy południowcy to ci, którzy nie wyznają południowych wartości

To znaczy ci, którzy są przeciwko niewolnictwu i za abolicją. Trudno się nie zgodzić...

Aragonte - Pią 19 Paź, 2007 23:23

Całości Jakesa nie czytałam (chyba tylko dwa pierwsze tomy), więc nie będę się wypowiadać o wyższości jego uprzedzeń nad uprzedzeniami pani Mitchell :-) Nie wiem też, która książka jest lepsza, w sumie to nie jestem pewna, ale powieść Jakesa jest dla mnie bardziej wielopłaszczyznowa, podczas gdy Mitchell cały czas ukazuje wojnę i upadek Południa z jednej (Scarlettowej) perspektywy. Owszem, część scen jest pisana niby z punktu widzenia kogoś innego, ale wiele to nie zmienia. Chwała Bogu za Rhetta, bez niego dużo więcej rzeczy by mnie drażniło. On przynajmniej ustawiał czasami fakty z innej perspektywy i mówił wprost o zaślepieniu południowców :roll:

Aha, panna Hazard także była dla mnie wkurzająca :wink:

I jeszcze jedno: sposób życia Południa był skazany na zagładę, był niejako reliktem w tym świecie (no dobra, Brazylia przetrwała dłużej w tym systemie, ale nie o to chodzi w wątku). Mogę spróbować o tym zapomnieć i wyobrażać sobie tylko romantyczne sytuacje, piękne sukienki Scarlett, bale i barbakoje, tylko że niestety za dobrze teraz rozumiem, kto za to wszystko - to piękno Południa, które "przeminęło z wiatrem" - płacił.

A rany, ale abolicjonistyczna dyskusja się zrobiła :wink:
No dobra, przyhamuję na dzisiaj i przestanę wyważać otwarte drzwi :mrgreen:

Maryann - Pią 19 Paź, 2007 23:34

Aragonte napisał/a:
Całości Jakesa nie czytałam (chyba tylko dwa pierwsze tomy), więc nie będę się wypowiadać o wyższości jego uprzedzeń nad uprzedzeniami pani Mitchell :-) Nie wiem też, która książka jest lepsza

Ja przeczytałam całość i też nie wiem. Ta książka jest strasznie nierówna, a poza tym mam jej obraz skrzywiony tym nieszczęsnym serialem...

Aragonte napisał/a:
Aha, panna Hazard także była dla mnie wkurzająca :wink:

Okropnie przerysowana postać...

Aragonte napisał/a:
Chwała Bogu za Rhetta

I tego się trzymajmy... :-D

Aragonte - Pią 19 Paź, 2007 23:40

Maryann napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Chwała Bogu za Rhetta

I tego się trzymajmy... :-D

Amen :-D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group