To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Our Mutual Friend (wg powiesci Charlesa Dickensa)

Narya - Sob 26 Maj, 2007 10:33

Caitriona napisał/a:
Mi się bardzo podobała w czarnej sukni z pogrzebu starszej pani

Też zwróciłam uwagę na tą suknię. Ma do niej ciekawą ozdobę na głowie, która się śliczne komponuje z jej fryzurą. Podobała mi się również suknia balowa, którą miała na sobie w scenie oświadczyn. Biała z ciemnym( nie pamiętam koloru) pasem - śliczna w swojej prostocie. No może nie w prostocie, bo drapowań jej nie brakowało :mrgreen: Wcześniej, kiedy Balla przygotowywała sie do wyjścia, suknia wisiała na manekinie - już wtedy zwróciłam na nią uwagę.
Bella wnosi do filmu wiele uroku i świeżości. Miło się ją ogląda po tych górach śmieci, biednych dzielnicach itp.

Alison - Sob 26 Maj, 2007 11:53

Gosia napisał/a:
"Jest szczesliwa z bogactwa, poniewaz on ma pieniadze. Jest szczesliwa z urody, poniewaz on moze byc z niej dumny. Jej biedne serce...
Jej serce do niego nalezy całą miłością i wiarą. Radośnie umarłaby z nim razem czy raczej umarlaby dla niego! Wie, ze on nie jest bez wad, ktore, wedlug jej przekonania, wyrosly dlatego, ze on byl jakby wyrzutkiem i nie mial dotąd nic, co mozna darzyć zaufaniem, dobrymi uczuciami, dobrymi myślami. I powiada ta dama bogata i piękna, której ja nie przypominam wcale: "Mną zapełnij próżne miejsce, a wnet zobaczysz, jak mało dbam o siebie, przekonasz się, ile jestem gotowa uczynić i wycierpieć dla ciebie, dzięki czemu będziesz mógł stac się czowiekiem jeszcze lepszym, niż jesteś, za sprawą kogoś, kto tak jak ja, jest o wiele gorszy, kto jest niegodny bodaj pomyśleć o tobie".



Lizzi jest takim typem kobiety, której szczerze mówiąc nie znoszę. Tzw. "poświęcaczki". Sensem jej życia jest się poświęcić dla dobra męża. To nigdy nie służy ani delikwentce, ani związkowi, na dłuższą metę oczywiście. Mam nadzieję, że Eugene jednak znajdzie sens w jakimś zajęciu i nie będzie tylko wygrabiał z Lizzy jej poświęcenia, ale też da jej coś od siebie...
Mam mieszane uczucia, kiedy domaga się od Mortimera, żeby nie karał Headstona. Taki obolały, a taką przewrotną zemstę ma w głowie. Diabli wiedzą co jeszcze w tym człowieku siedzi. Bądźmy jednak optymistkami :wink:

Caitriona - Sob 26 Maj, 2007 12:12

Gitka napisał/a:
Caitriono co Ty z tymi fryzurami Belli :mrgreen:

Oj, tyklko tak ;) Bella zawsze miała pięknie ułożone włosy, ale na balu gdzie zdradza że John jej się oświadczył ma jakąś 'wysoką' tą fryzurkę ;)
Bella, moim zdaniem, jest naprawdę piękna i cudnei się prezentuje w tych przepięknych sukniach...

A, właśnie - co z ojcem Eugina? Zaakceptował to małżeństwo?

Alison - Sob 26 Maj, 2007 13:40

Caitriona napisał/a:
A, właśnie - co z ojcem Eugina? Zaakceptował to małżeństwo?


Eugene się, cieszył, że jak na jego ojca, to nawet więcej niż zaakceptował, bo jak przyjechał i zobaczył synową to kazał jej portret "obstalować" :wink:

Caroline - Sob 26 Maj, 2007 15:25

Cytat:
"Mną zapełnij próżne miejsce, a wnet zobaczysz, jak mało dbam o siebie, przekonasz się, ile jestem gotowa uczynić i wycierpieć dla ciebie, dzięki czemu będziesz mógł stac się czowiekiem jeszcze lepszym, niż jesteś, za sprawą kogoś, kto tak jak ja, jest o wiele gorszy, kto jest niegodny bodaj pomyśleć o tobie".

Gdy patrzę na Eugene'a i Lizzie przychodzi mi na myśl cytat, nie wiem czyj, nie wiem, czy dokładnie powtórzę:
"Największą naiwnością koiety jest wierzyć, że zamieni łajdaka w anioła"

Eugene nie jest łajdakiem, ale obawiam się, że to prawda co mówi do Lizzie, że jego zmarnowana młodość nie rokuje dobrze na przyszłość. Ten koleś miał wszystko i mógł wszystko i nie skorzystał z tego, nie przypadkiem jego rywalem jest "Kamiennogłowy", który nie miał nic i jak sam mówi do wszystkiego doszedł trudem i znojem, (po drodze stał się również psychopatą, ale to inna rzecz).
Wracając do Eugene'a, spójrzmy na scenę w łódce na końcu IV odcinka, czy tak wygląda człowiek, który właśnie "odzyskał energię" i snuje śmiałe plany na przyszłość? Wiem, że był jeszcze chory, ale to nie jest poza rekonwalescenta tylko bon vivanta-leniwca. Myślę, że Sandy, czy też reżyser specjalnie kazali mu się tak rozwalić, żeby postawić znak zapytania nad przyszłością jego i Lizzie. Wraz z powrotem do zdrowia Eugene wraca do dawnego stylu życia.

Gitka - Sob 26 Maj, 2007 15:47

Ach Caroline, jaki smutny scenariusz piszesz do tej pary.
Gosiu, bądz dzielna :serce2:
I jak będziesz miała tylko trochę czasu do napisz jeszcze jakiś piękny fragment z książki.
Cudnie się to czyta.

Gosiu, mogę z Twoich screenów zrobić sobie avatarki?

Najpierw zapytałam ale już zrobiłam :oops: :cool:

Gosia - Sob 26 Maj, 2007 16:07

Jestem dzielna i nie dam sie tak łatwo :mrgreen:
Wlasnie mialam zamiescic pare fragmentow, bo dzis wlasnie "przelecialam" cała ksiazke ;) i musze przyznac ze to wierna ekranizacja.
Giteczko, oczywiscie mozesz wykorzystac moje skrinki, bedzie mi bardzo milo :D
Nie zgadzam sie ze Lizzie to typ poświęcaczki, ona po prostu jest dobra, i bezinteresowna, gdyby Eugene ją tłukł, byłoby inaczej, ale on był dla niej miły, tak samo jak byl mily dla jej przyjaciolki Jenny, ktora to rowniez docenila
Zacytuje slowa skierowane przez Lizzie do Belli w czasie pamietnej rozmowy pelnej zwierzen:

"Czy serce kobiety pelne... pelne slabosci... szuka jakiegokolwiek zysku? [..]
Musialabym utracic najpiekniejsze wspomnienia, najlepszą utuchę, najszlachetniejszy cel życia codziennego. Musiałabym utracić wiare, że gdybym była mu równa i gdyby mnie kochal, staralabym się z calej mocy uczynic go lepszym i szczesliwszym, a on wobec mnie staralby sie o to samo. Musialabym utracic zapal do nauki, do ktorej przykladalam się po to, by nie myslal, ze jego starania ida na marne. Musialabym utracic obraz tego czlowieka.. albo raczej kogos, kim moglby zostac, gdybym byla damą i gdyby on mnie kochal, obraz ten towarzysz mi zawsze i jestem przekonana, że w jego obecnosci nie potrafilabym nidy zdobyc sie na uczynek zly lub nieuczciwy. Nie chcę mówić zbyt wiele o wdziecznosci za to, ze od chwili, kiedy go poznalam, wszystko co dla mnie zrobil, bylo dobre, ze pod jego wplywem zmienilam sie, jak.. jak te dlonie, ktore za dni, gdy z ojcem wioslowalam na rzece, byly szorstkie, spierzchnięte, twarde, ogorzale, a teraz, dzieki nowej pracy, zmiekly i wygladzily sie tak, jak widzisz.... Zrozum, nie myslalam nigdy, ze on moglby stac się dla mnie czyms wiecej niz marzeniem. Wiem, ze wytlumaczyc ci tego nie potrafie. Nie wyobrazalam sobie nigdy, abym mogla zostac jego zoną,.. Nie myslalam o tym, wierzaj mi, tak samo jak on nie myslal. Ale kocham go mimo wszystko. Kocham go tak mocno i tkliwue, ze kiedy zastanawiam się czasami nad wlasnym ciezkim zyciem, jestem dumna i szczesliwa, ze wolno mi cierpiec dla niego, chociaz on nie przywiązuje wagi do tych cierpien i nigdy sie o nich nie dowie. [..]
W okropną noc, o późnej godzinie jego oczy spojrzaly na mnie po raz pierwszy... Stalo się to w moim starym domu nad rzeką, tak bardzo niepodobnym do tego domu. Jego oczy mogly nie zwrocic się wiecej w moja stronę. Wolalabym wtedy, aby tak bylo. Mialam nadzieje, ze tak bedzie. Ale blasku tych oczu nie oddalabym z mojego zycia za nic, co zycie dac mi zdola.

Alison - Sob 26 Maj, 2007 16:13

jestem dumna i szzesliwa, ze wolno mi cierpiec dla niego, chociaz on nie przywiązuje wagi do tych cierpien i nigdy sie o nich nie dowie.

To mi jednak trąci takim psychologicznym typem "poświęcaczki". Nie powiedziałam, że ona coś musiała dla niego poświęcić. Jeszcze nie, ale ona potencjalnie jest na to gotowa.
I zgadzam się z Caroline, że scena w łódce jest znamienna i na pewno jakaś symboliczna. Nie rozgryzłam tylko tych zbliżeń na nic nie odzywającego sie Johna. Może Wy macie jakis pomysł.

Caroline - Sob 26 Maj, 2007 16:21

Też się nad tymi spojrzeniami zastanawiałam, przyszło mi na myśl, że John spogląda na nich jak człowiek z zewnątrz. On znał tę sferę, ale z drugiej strony uciekał od niej i w przeciwieństwie do Eugene'a wiedział co znaczy pracować :twisted: i po prostu dlatego spoglądał na niego z powątpiewaniem, a w każdym razie z namysłem.
Gosia - Sob 26 Maj, 2007 16:23

No to slowa Eugene`a ze sceny na łące:

"Nie wiedzialem, nie przypuszczalem dawniej, ze moze istniec kobieta, ktora mowiąc tak mało, potrafi wzruszać mnie tak do głebi. Nie sądź mnie surowo. Nie wyobrażasz sobie nawet, co i jak odczuwam wobec ciebie. Nie masz pojęcia, że nieustannie nawiedza mnie twój obraz i oszałamia. Nie wiesz, że moja przeklęta nonszalancja, skuteczna i pomocna w innych sytuacjach, tutaj nie zdaje się na nic. Zabiłaś tę nonszalancję, jak mi się zdaje, a czasem żałuję, że razem z nią i mnie nie połozyłaś trupem" [...]
Eugene spojrzał prosto w jej piękną twarz, a jego twarz, również urodziwa, wyrażała tyle podziwu, rozgoryczenia, żalu, że wobec owych uczuć załamała się dziewczyna zakochana sekretnie - dziewczyna, której serce on właśnie wypełnial od dawna. Z wysilkiem próbowala zachować stanowczość, lecz Wrayburn widzial, ze jej sily topnieją pod wplywem jego wzroku. Widzial to, a gdy stopnialy do reszty i naprawdę uświadomil sobie swoja władzę, dziewczyna ugięła się i zachwiala. Podtrzymal ją ramieniem".


A jesli chodzi o nauczyciela i Lizzie, oto powody decyzji Eugene`:

"Bo przepadlaby jej dobra slawa. Ona ponioslaby karę, nie on. Wystarczająco krzywdzilem ją juz w rzeczywistosci, a w chęciach krzywdzilem jeszcze bardziej. Slyszales, co jest wybrukowane dobrymi checiami. Slyszales, Mortimerze? [..] Ten czlowiek nie moze odpowiadac przed sadem. Jezeli zostanie oskarzony, ty dopilnujesz, aby nic nie mowil, ty go ocalisz. Nie mysl o pomscie za mnie. Mysl jedynie o przyciszeniu pllotek, o tym by ją oslaniac."

I byla to rozmowa w momencie, gdy Eugene lezal oslabiony i cierpiacy w lozku...

EDiT:
Scena z ostatniego rozdzialu:
"Obecnie, kiedy mam przy sobie opiekunke i administratorke, taką, jak dziewczyna, co uratowała mi życie.. Ha! Niezupelnie przyszedlem do siebie, Mortimerze, nie jestem jeszcze mężczyzną, który o najukochanszej potrafi mówić bez drżenia glosu...
Chodził mi po glowie pomysl, zeby wyjechac z żoną do którejs kolonii i tam rozpocząć pracę w swoim zawodzie.... Nie, nie mialem racji! Krew burzy sie we mnie, ale burzy zdrowo, jak o tym wszystkim myślę. Powiedz, moj kochany, czy mam stchorzyc wobec Lizzie? Umknąc z nią, jak gdybym wstydził się żony? Powiedz, moj kochany, gdzie bylby teraz twoj przyjaciel, gdyby Lizzie stchorzyla wobec niego w bez porownania wazniejszej kwestii? [..] Wobec tego do ostatniego tchnienia będę walczł u boku Lizzie i o Lizzie, nie tylko tutaj, lecz rowniej na otwartym polu. Gdybym malodusznie ukryj ją w jakims zapadlym kącie, co powiedzialbys ty? Na co zaslugiwalbym twoim zdaniem? Powiedzialbys na pewno, ze tamtej nocy, kiedy lezalem we krwi na trawie, Lizzie powinna kopnąc mnie z pogardą i plunąc mi w tchorzowską gębę".


Scena, gdy Lizzie biegnie nad rzekę, a potem plynie lódką i wykorzystuje swoje umiejetnosci, zdobyte w czasie wypraw z ojcem (ktory wylawial topielcow), by odszukac i uratowac ukochanego czlowieka, to jedna z najbardziej wzruszających i najpiękniejszych scen w tym filmie... :serce2: :cry:


Alison - Sob 26 Maj, 2007 16:58

Gosia napisał/a:
A jesli chodzi o nauczyciela i Lizzie, oto powody decyzji Eugene`:

"Bo przepadlaby jej dobra slawa. Ona ponioslaby karę, nie on. Wystarczająco krzywdzilem ją juz w rzeczywistosci, a w chęciach krzywdzilem jeszcze bardziej. Slyszales, co jest wybrukowane dobrymi checiami. Slyszales, Mortimerze? [..] Ten czlowiek nie moze odpowiadac przed sadem. Jezeli zostanie oskarzony, ty dopilnujesz, aby nic nie mowil, ty go ocalisz. Nie mysl o pomscie za mnie. Mysl jedynie o przyciszeniu pllotek, o tym by ją oslaniac."

I byla to rozmowa w momencie, gdy Eugene lezal oslabiony i cierpiacy w lozku...


Wszystko pieknie ale już wkrótce dodał, że czyż nie będzie dla niego najbardziej wyrafinowaną karą patrzenie na ich wspólne szczęście, świadomość, że napadając na niego, poniekąd ich połączył? Zawsze zaczyna się od tego co wzniosłe, a prawdziwe motywacje wyłażą na samym końcu przemowy. Jezu, co ja robię?
Przecież ja kocham Eugena! :shock:

Gosia - Sob 26 Maj, 2007 17:06

Alison, ale to dopowiedziala Sandy Welch, w ksiazce sam nauczyciel zdaje sobie sprawe z tego ze niechcacy polaczyl ich dwoje.

Oczywiscie, wiem ze Eugene nie jest bez wad, zdaje sobie sprawe i mnie tez niepokoja pewne fragmenty, ale chce wierzyc, ze milosc go uzdrowi takze duchowo :cool:

Alison - Sob 26 Maj, 2007 17:10

Gosia napisał/a:

Oczywiscie, wiem ze Eugene nie jest bez wad, zdaje sobie sprawe i mnie tez niepokoja pewne fragmenty, ale chce wierzyc, ze milosc go uzdrowi takze duchowo :cool:


Ja oczywiście też wolę, żeby dalej wszystko było bajkowo, ale wyrażam swoje niepokoje i nieufność do rodu męskiego :wink:
W tym filmie niepokoi mnie parę momentów. Eugene w odróżnieniu od Mortimera zawsze uchylał się od dawania jakichś jasnych prostych odpowiedzi ludziom stawiającym pytania. Te wieczorne zabawy z nauczycielem, to było zwyczajne znęcanie się nad, poniekąd cierpiącym, człowiekiem. Było kilka takich drobnych scen, w których on udowadnia, że nie liczy się z drugim człowiekiem, że lubi sobie igrać z ludzkimi uczuciami. Myślę, że go sobie troche wybielamy tym co poczuł do Lizzy, ale i w stosunku do niej nie miał zamiaru postapić tak, jak go o to prosiła tzn. wyjechać, żeby ochronić jej reputację. Postanowił zostać, czyniąc zadość swojej zachciance. To jakoś tak mi rzuca cień na przyszłość tej pary.

Gosia - Sob 26 Maj, 2007 17:12

Oj, nie mozna byc takim pesymistą ;)
To znaczy optymistą jestem wtedy gdy chodzi o postaci z filmu czy ksiazki ;)






Masz racje, oczywiscie, mowiac o tym, ze Eugene zneca sie nad nauczycielem. I to podwojnie.
Zaraz na poczatku kiedy tylko sie poznają, a nauczyciel przychodzi z bratem Lizzie.
Eugene wyjątkowo go lekcewazy. Potem gdy wodzi go ze soba po calym miescie i doprowadza do pasji i w koncu do żądzy mordu.
Tyle ze nauczyciel "sam się podklada", robiac wszystko wbrew woli Lizzie, opętany jakas dziwną i szaleńczą namietnoscią do niej. I zachowuje sie jak szczur, jak szpieg, ktory najpierw sledzi a potem rzuca sie na bezbronna ofiarę.

Alison - Sob 26 Maj, 2007 19:30

Nauczyciel w ogóle jest obleśniak i porypaniec, pewnie sama bym sie nad nim chętnie popastwiła :wink: , ale to oczywiście nie świadczy o nas z Eugenem zbyt dobrze :razz:
Gosia - Nie 27 Maj, 2007 19:03

No, moje kochane :kwiatek: , zakrecone na punkcie OMF, a zwlaszcza Eugene`a i Lizzie.
Za podszeptem Alison wykonalam screensaver z "Our mutual friend" (a wlasciwie z moją ukochaną parą :serduszkate: , ktory Wam z radoscia przedstawiam.
Przepraszam z gory za jakosc zdjec :( . Niestety zrobione przeze mnie scrinki sa slabej jakosci.
Mam nadzieje, ze mimo to zrobię Wam tym przyjemnosc :D

Muzyka: Within Temptation
http://www.savefile.com/files/757095
Niestety 16 MB

Alison - Nie 27 Maj, 2007 19:37

Gosiałeczku, to jest absolutnie perfekcyjne!!! Aż mi sie łza na końcu w oczach zakręciła :cry:

Jakość zdjęć (bo się tego bałaś) w ogóle nie przeszkadza, wszystko, przez ten brak ostrości, nabiera takiego malarskiego charakteru. Muzyka pięknie dobrana, pięknie dobrane ujęcia. Szczególnie te sekwencje kiedy po ślicznym ujęciu Lizzy jest pięknie zapatrzony Eugene. Kilka jest takich "parek". Pięknie rozebrany na czynniki pierwsze pocałunek, napad, rekonwalescencja, no i cudowny happy end.
Kocham Cię za tego screenka! Jesteś tu niekwestionowaną Królową Screenków!!!! :serce2: :serce2: :serce2: :serce2:

Gosia - Nie 27 Maj, 2007 19:46

Ojejku! :oops: Dziekuje Ali, bardzo mi sie milo i przyjemnie zrobilo, ciesze sie, ze Ci sie podobało. :D
Nie zasluguje chyba na tak mile slowa...
To ja Ci dziekuje za piekny pomysl, zebym popracowala nad tym scrinkiem. :przytul:
I dziekuje ogromnie Giteczce i Caroline.
Dziewczynki, co tu kryc? Kocham Was! :przytul:
Dzieki Wam odkrywam nowe wspaniale filmy. :kwiatek:

P.S. Mnie zakonczenie tej piosenki w polaczeniu z tymi obrazkami takze wzrusza, bardzo. :cry:
P.s. A Eugene i Lizzie caly ich wątek :serduszkate:

Anonymous - Pon 28 Maj, 2007 00:07

Zaczełam oglądac wczoraj wieczorem i dziś skończyłam :mrgreen: . Ten serial jest po prostu genialny! Dołączył już do grona moich ulubionych ekranizacji. Teraz cały czas 'podglądam' :wink: najpiękniejsze sceny, głównie z 3 odcinka. Jak mi minie stan euforii to może napisze coś sensowniejszego :wink:
PS. Strasznie dużo w tym serialu znajomych twarzy, męczyłam się bardzo bo co chwile jakiś aktor lub aktorka wydawali mi sie znajomi a nie mogłam sobie przypomnieć skąd ich znam. Zwłaszcza pan Lammle nie dawał mi spokoju, ale sprawdziłam i wiem już - to pułkownik Fitzwilliam z P&P 1995

Gitka - Pon 28 Maj, 2007 09:26

Gosiu, widziałam, widziałam!
Jaki cudyny screenk, jestem pod wielkim ważeniem.
Muzyka współgra ze zdjęciami, wybrałaś najlepsze ujęcia. Lizzy z tymi piegami na twarzy jest śliczna, a Eugenie zapatrzony w nią jak w obrazek... I wszędzie te zapalone świece, które robią niesamowite wrażenie.
A już końcówka z dedykacją to powaliła mnie na kolana całkowice i tak się wzruszyłam...
Gosiu :thud: :serce2:
Idę zobaczyć jeszcze razi i jeszcze raz...

Narya - Sob 02 Cze, 2007 12:11

Popełniłam tapetki. Mam nadzieję, że się spodobaja :roll:



Gitka - Sob 02 Cze, 2007 16:26

Narya :serce: dziękuję, mam do kompletu! :banan:
Jeśli będziesz jeszcze miała wennę to rób jak najwięcej, wszystkie zapiszę i będę dawała na zmianę na swój pulpit.
Ja niestety nie potrafię robić tapet, dlatego Twoje sprawiły mi dużo radości, bo miałam tylko te które już podawałam.
A to stanowoczo za mało, jeśli się tak uwielbia ten film :lol:

Narya - Sob 02 Cze, 2007 19:19

Jeszcze jedna tapetka - z rozpędu :wink: Oczywiście z niezastąpioną parą B&J :mrgreen:

Jeszcze Lizzy i Eugene z pozdrowieniami dla Gosi i innych wielbicielek Eugene'a :grin:

Gitka - Nie 03 Cze, 2007 09:23

Wow Lizzy i Eugene, to się Gosia ucieszy!
Narya pięknie Ci to wychodzi :serce:
A jaki avatarek, zaraziłam Cię :banan:

Narya - Nie 03 Cze, 2007 11:22

Dziękuję Giteczko. Oj zaraziłaś :mrgreen: Doprowadziłaś do tego, że pierwszy raz na forum porzuciłam Margarett :shock: A awek dobrałam do banerka - co by sie razem ładnie komponowały :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group