Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Caitriona - Śro 07 Lut, 2007 01:21 Temat postu: Fajny film wczoraj widziałam... II Szanowne Damy,
popularnego tematu odsłona druga. Zapraszam do dzielenia się wrażeniami z niedawno obejrzanych przez Was filmów.
migotka - Śro 07 Lut, 2007 09:09
obejrzałam MAGIĘ ZMYSŁÓW - zresztą tu przez was zachwalaną i proponowaną- film BARDZO MI SIE PODOBAŁ;) mozna poczuć się jak w jednej z baśni tysiąca i jednej nocy;0 klimat sklepu z przyprawami, rozmowy z nimi, niemal czuje się zapach;)
dziekuję za ten wątek!
Agn - Śro 07 Lut, 2007 16:37
Ja go akurat mam. Przetłumaczyli to jako "Magię zmysłów"? Głupio... tytuł jak wół stoi "Mistress of spices", no ale bywa i tak. =]
Deanariell - Śro 07 Lut, 2007 21:06
Ja jeszcze nie widziałam, ale będę chciala obejrzeć, bo czytałam książkę i baaaardzo mi się podobała Chociaż film podobno gorszy od pierwowzoru - ano... nie pierwszy i nie ostatni raz
Alison - Śro 07 Lut, 2007 21:42
No to go sobie obejrzałam w całości. Boże mój, co za zmysłowe cacko!
Aishwarya piękna jak łania, a i ten Dylan niczego sobie :oops: . I jakie cudne zdjęcia curry i chilli... [rozmarzyła się]
Trzykrotka - Śro 07 Lut, 2007 22:10
... i na dokładkę hinduski pan Collins, czyli Mr Kholi z Bride and Prejudice, choć trochę grubszy i - milszy niż tam. Zawsze sobie ten film przypominam, gdy przechodze koło hurtowni z przyprawami orientalnymi przy Placu na Groblach. Nie ma tam pięknej Aishwaryi ani takiego klimatu, ale pachnie ze środka oszałamiająco
Alison - Śro 07 Lut, 2007 22:56
Ona się niesamowicie rusza. Sposób w jaki przyrządza te swoje specyfiki i w jaki je pakuje jest tak zmysłowy, że nawet nie trzeba być takim przystojnym, nieogolonym facetem, zeby poczuć dreszczyk
Trzykrotka - Śro 07 Lut, 2007 23:03
Alison, zawsze to mówiłam! Widziałam już z dziesiątkę filmów z Aishwaryą i nie cenię jakoś specjalnie jej talentu aktorskiego, ale jej wdzięk i gracja ruchów sa nieprzeciętne. Pamiętam, jak mi podniosła ciśnienie jednym prostym ruchem: w Mohabbatein tylko znienacka obsypała Shahrukha czerwonym proszkiem - jak ona to zrobiła! (zaręczyła się niedawno )
Alison - Śro 07 Lut, 2007 23:07
A kto jest tym szczęściarzem, co ją będzie wychodzącą z kąpieli oglądał co ranek?
Trzykrotka - Śro 07 Lut, 2007 23:12
Ha! Super-partia! Abhishek Bachchan, sam już popularny aktor (choć wciąż nie gwiazdor, jak się dowiedziały osoby chcące kupić jego plakat w Indiach ), właściel długich nóg oraz świetnych rodzicow. Jego tata jest legendą Bollywood, a mama piękną i zdolną aktorką. Grali rodziców w Czasem słońce czasem deszcz. Zaraz wkleję tu poglądowo kilka fotek przyszłego oblubieńca. Uroczy, no i młodszy!!
http://www.indiaglitz.com...tor/1/4038.html
Oto przegląd tapetek z Abhim w roli głównej Będą mieli z Aishwaryą ładne dzieci!
Alison - Czw 08 Lut, 2007 08:32
Hmmm, no cóż...mnie to ci Hindusi nie biorą nic a nic, ale i tak życzę im duuużo szczęścia :grin:
Matylda - Czw 08 Lut, 2007 08:52
A ja wczoraj obejrzałam Pozory i złudzenia
STRASZNY był ten film - co za pomysł ??:
Przyznaje , że ostatnio lubie tylko filmy " lekkie" w odbiorze , ale ten mnie jakos wciągnął , a potem nie potrafiłam zasnąć.
Tematem było wykorzystanie w chory sposób transplantologii . Głowna postać męska to obslizgły typ - zaraz przypomniało mi się Pachnidło
Alison - Czw 08 Lut, 2007 08:56
Oj biedna, toś kolejną traumę przeżyła. Obejrzyj Magię zmysłów, to sie dokładnie wyleczysz :grin:
QaHa - Czw 08 Lut, 2007 09:02
mnei tam "Magia zmysłów" niespecjalie przypadła do gustu, hmm chyba z powodu głownej postaci męskiej , niestety ale strasznie mi sie kojarzy z chuckiem norrisem a ten nie jest w stanie mnie wzruszyc
Anonymous - Czw 08 Lut, 2007 09:15
czy to jest to co ja znam pod tytułem Królowa przypraw?
Alison - Czw 08 Lut, 2007 10:04
Tak Aine, to właśnie to - "Mistress of spices" czyli właściwie Mistrzyni bardziej niz królowa
QaHa - Czw 08 Lut, 2007 10:17
ha nie przecze plastyka filmu niesamowita, głebia oczu głownej bohaterki wciąga, tylko ten pseudo chuck norris .
Jesli mam sięgnąc do porównań to ten film jest jak mleczna czekolada, powoli rozpuszczająca sie w ustach o aksamitnej konsystencji (tyle ze ja wolę gorzką czekoladę) :
miłosz - Czw 08 Lut, 2007 11:22
"Pozory i złudzenia"
"Marsylia. Bogaty Marco Tisserand oświadcza się pełnej wdzięku młodej striptizerce, Laurze Bartelli. Gdy dziewczyna ulega wypadkowi, w wyniku którego traci słuch, a jej ciało znaczą liczne blizny, Marco nie opuszcza ukochanej. Zabiera ją do pałacu nieopodal Lyonu, uczy języka migowego, jest czułym ojcem dla ich synka. Po sześciu latach wspólnego życia Laura odkrywa, że Marco był niegdyś chirurgiem, specjalizującym się w transplantacjach. Zaczyna podejrzewać, że tragedia sprzed lat to nie przypadek."
Emmanuelle Seigner - Laura Bartelli
Philippe Torreton - Marco Tisserand
Clément Brilland - Jeannot
Vittoria Scognamiglio - Doris
ogladnęłam wczoraj - niezwykły to film, dziwny, intrygujaco-niepokojący.Rzeczywiście cała historia nie jest przypadkowa i choć miejscami nieprawdopodobne to trzyma w napieciu. Skrzyzowanie historii doktora Frankenstaina z greckimi mitami. Obłędne zdjecia i niesamowity nastrój. Mały Clement w roli Jeannota (genialne dzieci sa nie tylko w Stanach) i ciagle piękna Emanuelle w roli Laury, szczególnie w tej częsci kiedy niesłyszy.
Nie jest to łatwy film ale polecam. (i zdecydowana jestem dać na mszę żeby Amerykanom w ramach masowego robienia holluwudzkich wersji francuskich filmów nie przyszło do głowy zająć sie tym filmem)
Pemberley - Pią 09 Lut, 2007 09:45
| QaHa napisał/a: |
Film opowiada historie odnajdywania i rozumienia się nawzajem dwojga ludzi.
(Porównanie smakowe - jest jak gorzka czekolada czyli cos co bardzo lubie.)
Nie ma w nim zadnych przesłodzonych scen na których czlowiek nie wie co ma zrobic zcukrzyc sie czy udac pedem do łązienki, |
sprobuj obejrzec " pytajac o milosc", pisalam o tym filmie przed kilkoma dniami- "Ask the dust"
Alison - Pią 09 Lut, 2007 10:00
A od kiedy "dust" to jest miłość? Boże, jak oni tłumaczą te tytuły! Wczoraj oglądałam film o oryginalnym tytule "Mozart i wieloryb", który przetłumaczono ni mniej ni więcej na ..."Zaklęte serca"
Swoją drogą film fajny, świetnie zagrany, o grupie ludzi chorych na autyzm, w różnych jego postaciach, kompletnie nieakceptowanych przez swoje otoczenie, którzy razem tworzą taką grupę wsparcia. I w tej grupie odnajdują się dwa serca, cały film to takie ich miotanie się pomiędzy wzajemnym przyciaganiem a własnymi ograniczeniami, ale film piękny, wzruszający i oczywiście z fajnym, choć bardzo amerykańskim happy endem. A co mi tam, najważniejsze, że się dobrze kończy :razz: . Cudowna rola Josha Hartnett'a.
I jeszcze widziałam wczoraj "Wdowę Saint Pierre" z Juliette Binoche, Danielem Auteill'em i Emilem Kusturicą. Piękny film, ale smutny tak, ze aż kości płaczą, miejscami zbyt powolny, za to Auteill gra taki ideał, że aż trudno przełknąć ten przesmutny koniec :cry:
QaHa - Pią 09 Lut, 2007 10:06
| Pemberley napisał/a: | | sprobuj obejrzec " pytajac o milosc", pisalam o tym filmie przed kilkoma dniami- "Ask the dust" |
Oglądałam ale zdecydowanie
The painted veil bardziej mi sie podobał, ba o wiele bardziej mi sie podobał, te aksamitne szczeniece oczeta farella no coz jakos malo wrazliwa jestem na takie myki, wole jak na mnie tak pies spoglada a nie gosc z ekranu (pewnie zaraz sie ktos oburzy).
| Alison napisał/a: | | A od kiedy "dust" to jest miłość? Boże, jak oni tłumaczą te tytuły! Wczoraj oglądałam film o oryginalnym tytule "Mozart i wieloryb", który przetłumaczono ni mniej ni więcej na ..."Zaklęte serca" |
Fakt to tłumaczenie tytułow potrafi zwalic z nóg, nawet dyletanci jezykowi widza ze cos tu nie gra takie np
reality bites = orbitowanie bez cukru :razz:
Gitka - Pią 09 Lut, 2007 10:08
Alison w "Wdowie" widziałaś ten moment jak Auteill na przyjęcia patrzy z taką miłością na Juliette? Coś jak w "Dumie"
Właściwie on cały czas tak na nią spogląda ale w tym fragmencie to... aż musiałam sobie poprzewijać
Ale teraz przyspieszasz z tymi filmami
Jak tak dalej pójdzie nic Ci nie zostanie
Ale nie bój się, czuwam
Gitka - Pią 09 Lut, 2007 10:12
| QaHa napisał/a: |
Fakt to tłumaczenie tytułow potrafi zwalic z nóg, nawet dyletanci jezykowi widza ze cos tu nie gra takie np
reality bites = orbitowanie bez cukru :razz: |
Może jestem dziwna ale mnie "Orbitowanie bez cukru" bardzo pasuje, uwielbiam zresztą ten film!
Ale "rzeczywistość kąsa" też chyba nie byłoby najgorsze...
Harry_the_Cat - Pią 09 Lut, 2007 10:15
No wiecie nie wsztstko dobrze wygląda po przełożeniau. Języki nie są pod tym wzgledem tożsame.
Chociaż zgadzam się, że przytoczone tytuły to dosyć porażkowe są...
QaHa - Pią 09 Lut, 2007 10:16
| Gitka napisał/a: | | Może jestem dziwna ale mnie "Orbitowanie bez cukru" bardzo pasuje, uwielbiam zresztą ten film! |
ha moze ja z kolei lekko zasadnicza jestem, (troche mnie doswiadczenia zawodowe krzywią) tak ze mi polotu brakuje do tych wolnych tłumaczeń.
|
|
|