Aktorzy - Robert Redford
Gosia - Pią 19 Sty, 2007 20:54 Temat postu: Robert Redford A moderator mógłby wywalić ten mój post i przenieść cały temat w jedno miejsce - do Redforda
Alison - Pią 19 Sty, 2007 21:05
| Gosia napisał/a: | A tam tlok w tym sercu taki, ze oni juz chyba na plecach sobie siedza |
Nooo, nie mogę zaprzeczyć Dziś w dodatku odżyła moja miłość do Roberta Redforda, ale o tym to już w innym wątku
Matylda - Sob 20 Sty, 2007 00:33
| Alison napisał/a: | Dziś w dodatku odżyła moja miłość do Roberta Redforda, ale o tym to już w innym wątku |
No to w którym watku odżyła ta miłość???
Ja ostatnoi obejrzałam Orły temidy i serducho mi zabiło
Muszę przyznać , że Redforda kochałam najdłużej
Anonymous - Sob 20 Sty, 2007 01:33
Redford to moja pierwsza wielka aktorska miłość. Razem z Boxleiterem. Ale oni niezwykle podobni są do siebie, prawda?
Alison - Sob 20 Sty, 2007 09:30
| Matylda napisał/a: | No to w którym watku odżyła ta miłość???
Ja ostatnoi obejrzałam Orły temidy i serducho mi zabiło
Muszę przyznać , że Redforda kochałam najdłużej |
W wąteczku - Fajny film wczoraj widziałam...
Redforda nie lubiłam tylko w Gatsbym, ale cala ta historia jest dla mnie do chrzanu, ale w Pożegnaniu z Afryką, w Zaklinaczu koni, w Żądle, w tym filmie o aferze Watergate gdzie grał z Hoffmanem, co to było, Trzy dni kondora? Jako Butch Cassidy...Ach Robert....
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 09:33
| Alison napisał/a: | | w tym filmie o aferze Watergate gdzie grał z Hoffmanem, co to było, Trzy dni kondora? |
Nie, "Wszyscy ludzie prezydenta".
A "Niemoralna propozycja" ?
Matylda - Sob 20 Sty, 2007 09:46
A ja najbardziej nie lubiłam Niemoralnej
Cały ten pomysł był "dziwny" ??:
A Redford był tam jakos tak bardzo pomarszczony
Ale w Trzech dniach..... Mój mąż zawsze mówił , że powinnam spać z telewizorem
Gdy byłam małą dziewczynką miałam całe zeszyty z fotosami aktorów - zresztą marnej jakości i królował tam Redford i Peck
Moja mama nawet gdzieś przechowuje te zeszyty w piwnicy
Kiedyś sobie je obejrzałam ale jakość tych zdjęć jest tragiczna
Alison - Sob 20 Sty, 2007 09:47
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | w tym filmie o aferze Watergate gdzie grał z Hoffmanem, co to było, Trzy dni kondora? |
Nie, "Wszyscy ludzie prezydenta".
A "Niemoralna propozycja" ? |
O dzieki, Maryanek na posterunku, ja i tytuły filmów, to dwie proste równoległe, nigdy się nie przecinamy Filmy pamietam po zestawie aktorów.
Niemoralna...extra! Zapomniałam o tym filmie, w ogóle ja uwielbiam te jego męskie, znaczące spojrzenia, z takim maciupeńkim półuśmieszkiem. Ach Robert....
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 10:01
| Alison napisał/a: | ja i tytuły filmów, to dwie proste równoległe, nigdy się nie przecinamy Filmy pamietam po zestawie aktorów. |
Ja przeciwnie. W ogóle to cierpię na zaawansowaną i nieuleczalną sklerozę optyczną i znacznie mi łatwiej zapamiętać nazwisko, numer telefonu itd. niż twarz. A już jeśli kogoś widzę pierwszy raz w życiu, to...
Często mi się zdarzały (i zdarzają) z tego powodu różne kłopotliwe sytuacje, bo np. podchodzi do mnie ktoś i zaczyna rozmowę jak dobry znajomy, a ja w panice szukam po głowie, kto to taki. Już nie mówiąc o tym, że nie poznaję ludzi na ulicy... ??:
| Alison napisał/a: | Niemoralna...extra! Zapomniałam o tym filmie, w ogóle ja uwielbiam te jego męskie, znaczące spojrzenia, z takim maciupeńkim półuśmieszkiem. Ach Robert.... |
Ja go uwielbiam właściwie w każdej roli. No, może poza "Hawaną", ale ten film w ogóle jakoś mało mi przypadł do gustu.
A pamiętasz "Jeremiah Johnson" ?
Alison - Sob 20 Sty, 2007 10:22
| Maryann napisał/a: | | A pamiętasz "Jeremiah Johnson" ? |
Mów do mnie jeszcze....
To o tym jak mu żonę Indiankę ukatrupili? Jeśli to to, to matko oczy miałam wypłakane do cna za tę niesprawiedliwość dziejową. Czy tam była taka scena, jak on biegnie po takim zaśnieżonym stoku i krzyczy, że po prostu chciał być sam? Czy mnie coś wyobraźnia buja?
Alison - Sob 20 Sty, 2007 10:22
A w ogóle to sie chyba nadaje do wątku o Robercie, a czy on aby ma swój własny wątke, bo jeśli nie, to nasze ohydne niedopatrzenie i trzeba to koniecznie naprawić!!!
Alison - Sob 20 Sty, 2007 10:24 Temat postu: Robert Redford - król błękitnookich! Po prostu nie mam pojęcia jak to się stało, że Robert, "złoty chłopiec kina" tak długo nie miał swojego tematu. Zapadam się pod glebę ze wstydu
Alison - Sob 20 Sty, 2007 10:31
A to z filmu "Unfinished life" z Morganem Freemanem.
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 10:32
Nie ma !
migotka - Sob 20 Sty, 2007 10:39
ja go UWIELBIAM!!! ma facet w sobie coś , świetna gra aktorska i tajemniczość w tej grze;)
http://www.hollywood.com/celebs/detail/id/196733 filmografia
http://robert.redford.filmweb.pl/
http://www.angelfire.com/realm/robertredford/
jako młodzian;)
Alison - Sob 20 Sty, 2007 13:55
W klasie młodzież przypominał Billa Clintona i nie powiem, żeby był zachwycający, jest dowodem na to, że wiek średni bywa szczytem, jeżeli chodzi o atrakcyjność fizyczną (ożesz płonna nadziejko, to dotyczy facetów :sad: ), niestety starość, bo chyba wchodzi w tę trzecią już kategorię już mu nie bardzo służy brzydko się postarzał, nie będę wklejać zdjęć, bo i po co, w tej kategorii Sean Connery to jednak nie ma sobie równych, albo jest wybrańcem bogów po prostu
A tutaj w w jednej z moich ulubionych scen z "Pożegnania z Afryką"
Alison - Sob 20 Sty, 2007 13:58
A tu dowód na to, że jest Królem Błękitnookich...
Alison - Sob 20 Sty, 2007 14:07
Duet nie do pobicia:
jako "Jeremiah Johnson"
Siła spokoju i 100% man in man "Zaklinacz koni":
To spojrzenie kochamy najbardziej...
Dwaj panowie w swetrach...
Dobra narazie koniec, teraz można mdleć
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 14:11
Ali, ale kto się będzie zachwycał, jak my tu wszystkie pomdlejem ?
Alison - Sob 20 Sty, 2007 14:26
| Maryann napisał/a: | Ali, ale kto się będzie zachwycał, jak my tu wszystkie pomdlejem ? |
Jak się ockniem, się pozachwycajem!
Ja z wrażenia zamiast liczyć współczynniki chyba sem obejrznem "Pożegnanie z Afryką" - moje ulubione sceny to:
1. Słuchanie opowieści
2. Słuchanie Mozarta w buszu
3. Ofiarowanie kompasu
4. Wymiana zdań: "Mogłeś zapytać o pozwolenie..."; "Pytałem. Zgodziła się..."
5. Obieranie pomarańczy...
ojojoj coś mi się słabo robi...
Maryann - Sob 20 Sty, 2007 14:39
Lepiej mnie nie kuś ! "Pożegnanie z Afryką" ma coś takiego, że jak zaczynam oglądać, to nie mogę przestać. A nie mam dziś czasu na taką kinową rozpustę...
Gitka - Sob 20 Sty, 2007 15:02
A ja go ostatnio widziałam z Michelle Pfeiffer w takim filmie
Namiętności Up Close and Personal (1996)
Sally Atwater jest młodą kobietą, rozglądającą się za pracą w wiadomościach i przemyśle telewizyjnym. W związku z tym wysyła swoje taśmy wielu stacjom telewizyjnym, jednak tylko jedna z nich odpowiada na jej ogłoszenie. Początkowo zostaje obsadzona na stanowisku sekretarki, jednak Warren Justice wkrótce robi z niej osobę zapowiadającą pogodę, a ostatecznie prawdziwą prezenterkę wiadomości.
http://www.filmweb.pl/Nam...ie,Film,id=8013
Bardzo mi się tam podobał.
lizzzi - Sob 20 Sty, 2007 16:44
Redford to moje pierwsze " wielkie uczucie". Pierwszy raz widziałam go w "Żądle" . Zachwycił mnie natychmiast, albo jeszcze szybciej. Byłam na tym filmie z moją siostrą wtedy studentką, a ja chodziłam do podstawówki. Tak do końca nie rozumiałam kto jest naprawdę kim i dlaczego, ale Redford był super. Starałam się oglądać wszystkie dostępne filmy RR. Lubię go do dziś, choć nie ślinię się już na jego widok. Bardzo podabał mi się jego film "Zwykli ludzie", a szczególnie młody wtedy Hutton.
monika29.09 - Sob 20 Sty, 2007 16:49
Takie dziś oczy mam niebieskie
jakby po walcu lub po chmurze,
taką mam w sercu kruchą łezkę
jak kropla, która rzeźbi różę...
Tak mi się skojarzyło z RR, z dalszym ciągiem pobiegnę do wątku nt. wierszy (jest to fragment z Agnieszki Osieckiej).
Dla mnie RR był najcudniejszy w zupełnie magicznym dla mnie filmie, który widziałam raz i bardzo dawno temu. Chodzi o film pt. Tacy byliśmy (The Way We Were) z Barbrą Streisand. Wiem, że po tym, jak film się skończył, weszłam pod koc i przepłakałam pół godziny, co zdarza mi się dość rzadzko.
końcówka filmu, same zobaczcie, jak on na nią patrzy:
http://www.youtube.com/watch?v=v7ohTZm6RaA
rozmarzona monika
Kaziuta - Sob 20 Sty, 2007 20:20
Monisiu, dzięki że przypomniałaś ten film. Bardzo go lubię. RR jest fantastyczny, chociaż nie byl moim idolem od początku. Teraz uwielbiam go bezkrytycznie. Przypominam jeszcze "Zawód szpieg" z Bradem Pittem

i "Ostatni bastion". Robert Redford gra skazanego przez sąd wojskowy generała Irwina. Wyrokiem sądu zostaje on osadzony w więzieniu. Nadzór nad placówką sprawuje pułkownik Winter (James Gandolfini), którego metody resocjalizacji budzą sprzeciw więźniów. Wkrótce generał stanie się inspiratorem buntu przeciwko strażnikowi i jego ludziom.

|
|
|