Malarstwo i Teatr - Gawędy i anegdoty kulturalne
Anonymous - Pią 13 Paź, 2006 13:24 Temat postu: Gawędy i anegdoty kulturalne
| Gitka napisał/a: | Mickiewicz - nasz wieszcz i jaki przystojny facet |
a jaki kawał suk... ten tego...
Marija - Pią 13 Paź, 2006 13:31
| AineNiRigani napisał/a: | | Gitka napisał/a: | Nasz wieszcz i jaki przystojny facet |
a jaki kawał suk... ten tego... | O tym to polonista wspominał pokątnie i po znajomości , jak to się Adaś ociągał i nie zdążył do powstania (listopadowego)
Anonymous - Pią 13 Paź, 2006 14:05
a opowiadał dlaczego nie zdążył?
i dlaczego doprowadził syna do bankructwa i nędzy?
Marija - Pią 13 Paź, 2006 14:23
Nie zdążył, bo hrabinę jedną zabawiał intensywnie poodobno; ale z synem to nie pomnę :oops: Żona zdaje się zapadła na zdrowiu psychicznym (żyj z geniuszem...). Pamiętasz szczegóły??
Anonymous - Pią 13 Paź, 2006 21:15
Czyli opowiadał Nie dodał jeszcze, że Miśkiewicz był carskim szpiegiem
oj pamietam szczegóły. Miśkiewicz w bardzo młodym wieku nabawił się syfilisu, czy kiły (któraś z chorób wenerycznych), która w ostatnim stadium atakuje mózg i wygląda to jak objawy szaleństwa. U jednych to stadium przychodzi szybciej, u niektórych nawet po 50 latach. Akurat u żony Miśkiewicza wszystko poszło szybciutko i wylądowała w szpitalu. W dodatku do załamania nerwowego przyczyniły się ciągłe zdrady i wstyd. Na stare lata Miśkiewicz podobno niemal się rzucał na dziewczęta, przez co zapraszanie go na rauty i imprezy stało się kłopotliwe. Współcześni opisywali to wszystko w swoich pamiętnikach, jak to bywa z ploteczkami. No a potem syn Miskiewicza te pamiętniki wykupywał i palił Cały majątek w ten sposób puścił z dymem, bo coponiektórzy sprytni rodacy opisywali również dlaczego syn wieszcza to robi, przez co ich pamiętnik również stawał się niezwykle cenny I tak w koło Macieju.
Maryann - Pią 13 Paź, 2006 21:43
Może to była taka romantyczna maniera naszych wieszczów ? Bo z Krasińskiego też był niezły kawał drania...
Anonymous - Pią 13 Paź, 2006 23:05
powiedzmy sobie, że maniera dotyczyła nie tylko czasów i nie tylko wieszczów Pierwszy z brzegu przykład - Żeromski
Maryann - Sob 14 Paź, 2006 13:16
Żeromskiego od "tej strony" nie znam, natomiast Krasiński nie dość że urządził Elizie niezłe piekło za życia, to i po śmierci nie dawał jej spokoju. No, wtedy może nie on, ale jego wielbiciele...
Anonymous - Sob 14 Paź, 2006 13:41
o Krasińskim ja z kolei nie słyszałam
A polecasz jakąś biografię?
Maryann - Sob 14 Paź, 2006 14:09
Jego biografię czytałam dosyć dawno i - niestety - nie pamiętam ani autora, ani tytułu. Natomiast losy jego małżeństwa dosyć dokładnie opisano w "Dziejach rodu i fortuny Branickich" Marka Ruszczyca.
To małżeństwo to był właściwie trójkąt: Zygmunt-Eliza-Delfina Potocka, bo ona w ten czy inny sposób przez cały czas była w tym małżeństwie obecna. Krasiński zachowywał się skandalicznie - dość powiedzieć, że za pośrednictwem Elizy przesyłał kochance kosztowne prezenty, opowiadał jej w listach o najbardziej prywatnych sprawach swoich i żony, obgadując przy tym Elizę bez umiaru. Ona znosiła to wszystko z godnością i spokojem, za co doczekała się od męża uznania - ale dopiero kiedy leżał już na łożu śmierci.
Po śmierci Zygmunta Eliza poślubiła jego kuzyna, Ludwika Krasińskiego, za co spotkało ją powszechne potępienie ze strony rodziny i przyjaciół.
Anonymous - Sob 14 Paź, 2006 16:54
ciekawe, az sobie poszukam. Ruszczyc dobrze pisze i Dzieje rodu ... miałam nawet w ręce, ale nie lubię tego okresu w dziejach Polski (zaraz po XX-leciu) chyba najbardziej.
P.S. A pałac Branickich w Białymstoku piękny jest ...
 
 
sorki za offtop i za nieobrócone zdjecia, ale komputer mi sie sypie, wiec nie bardzo mam jak...
Maryann - Sob 14 Paź, 2006 17:04
Pałac jest przepiękny - toż nie bez kozery nazywają go "Wersalem Podlaskim".
Ale Eliza pochodziła z innych Branickich - jej pradziadkiem był Franciszek Ksawery, ten od Targowicy. Uważano nawet, że przywłaszczył sobie stare nazwisko i przezywano "Branecki".
Gosia - Sob 14 Paź, 2006 19:58
Ja czytalam listy zony Zygmunta Krasinskiego, w 4 tomach i bardzo mi sie podobaly.
Palac w Bialymstoku widzialam przejazdem bedac z zewnatrz tylko jak jechalam na wschod na wycieczke (na szlak tatarski bodajze)
Bylam tez w Zlotym Potoku gdzie jest dworek w ktorym mieszkali przez jakis czas Krasinscy i w ktorym zmarlo ich jedno dzieck.
Pamietam ze Eliza Krasińska miala hopla na punkcie homeopatii i stosowala ta metode leczenia.
Maryann - Sob 14 Paź, 2006 21:47
Miała czwórkę dzieci, które niestety odziedziczyły marne zdrowie po ojcu (Eliza przeżyła troje z nich) - może to powód takich zainteresowań. A może sposób na odreagowanie kłopotów małżeńskich ?
A wracając do tematu głównego tego wątku, czyli MALARSTWA, portret Elizy z dziećmi:
Gosia - Sob 14 Paź, 2006 21:58
No tak, bo offtop sie zrobil.
Dodam jeszcze, ze bylam tez w Opinogorze, gdzie jest Muzeum Romantyzmu i byl tam dwor - zameczek Krasińskich
Maryann - Sob 14 Paź, 2006 22:15
| Gosia napisał/a: | | No tak, bo offtop sie zrobil. |
Dobry offtop nie jest zły...
Gosiu, a widziałaś też pomnik Krasińskiego ?
Gosia - Sob 14 Paź, 2006 22:16
EEEee, a gdzie, bo nie pomne ?
Maryann - Sob 14 Paź, 2006 22:23
Chyba stoi tam gdzieś na terenie parku - ja widziałam tylko na zdjęciach.
A pytam, bo "pomnikowy" Krasiński trzyma w dłoniach jakiś medal z wyrytym na nim portretem:
Ciekawe, czyja to podobizna ?
Gosia - Sob 14 Paź, 2006 22:30
Nie pamietam tego pomnika, ale ja bylam tam juz dawno.
Wiem, ze kochal sie w Delfinie, a zone docenil pozno.
Maryann - Nie 15 Paź, 2006 14:30
Bardzo późno. Eliza miała w życiu strasznego pecha. Najpierw wydano ją za mąż za młodego, inteligentnego poetę - niby idealna partia dla romantycznej panny. Ale poeta nie tylko, że jej nie kochał i otwarcie mówił, że jej nie chce. On kazał jej się przyjaźnić ze swoją kochanką ! Kiedy wreszcie przekonał się, jakim aniołem jest jego żona, to leżał już na łożu śmierci. Kiedy znalazła drugiego męża (została wdową w wieku 40 lat), to z kolei oburzyli się wielbiciele pierwszego - że niby profanuje pamięć wieszcza, że powinna być do śmierci już tylko strażniczką tego, co po sobie zostawił itd. Możnaby właściwie powiedzieć, że najpierw nie miała szczęścia w małżeństwie, a jak już je w końcu znalazła, to musiała się zmagać z dezaprobatą otoczenia. Nawet własna rodzina nie akceptowała jej wyboru.
Anonymous - Nie 15 Paź, 2006 14:57
oj będę szykać Ruszczyca. Że też ja miałam to w rękach i zlekceważyłam !! (tłumaczy mnie jedynie, aczkolwiek mało przekonująco , fakt że wtedy szukałam materiałów do pracy magisterskiej. A że szabelek tam na pierwszy rzut oka nie było za dużo, to i mnie nie zainteresowało
Gosia - Nie 15 Paź, 2006 14:59
Dokladnie tak bylo, Maryann
Biedna kobieta... moral taki: nigdy nie wychodz za poete !
Maryann - Nie 15 Paź, 2006 16:42
| AineNiRigani napisał/a: | A że szabelek tam na pierwszy rzut oka nie było za dużo, to i mnie nie zainteresowało |
Chyba na bardzo pierwszy rzut oka - toż spora część tej książki opowiada o Franciszku Ksawerym, a w jego czasach szabelek nie brakowało... :smile:
Maryann - Nie 15 Paź, 2006 16:50
| Gosia napisał/a: | moral taki: nigdy nie wychodz za poete ! |
A jeśli już wyszłaś, to trzymaj go z daleka od takich dam:
Delfina Potocka
Gosia - Nie 15 Paź, 2006 17:03
A bo to takiego mozna utrzymac od nich z daleka
Inspiracyję z nich czerpia
|
|
|