Ekranizacje - Bridget Jones...
julianna - Wto 05 Wrz, 2006 14:49 Temat postu: Bridget Jones... Na marginesie - jeśli ten temat poruszałyście w innym miejscu na forum to wybaczcie. Jestem na Waszych salonach od niedawna i nie przejrzałam jeszcze wszystkich wątków.
Wracając do tematu – na pewno każda z Was obejrzała przynajmniej raz Bridget Jones. I na pewno każda zauważyła podobieństwa do Dumy i Uprzedzenia. Postać Pana Darcyego (tym razem Mark), podobne są wątki, sceny, perypetie bohaterów, itp. itd.
Czy jednak nie uważacie, że autorka powieści przesadziła trochę? Bardzo podobała mi się pierwsza część „Bridget Jones”, lecz po raz drugi kopiowanie czyjejś książki to już przesada. Tym razem to - wypisz wymaluj - „Perswazje”. Wiele wątków i scen jest żywcem zaczerpniętych z powieści Jane Austen – rozłąka dwojga ludzi, ona widuje go często w towarzystwie innej, ona opiekuje się cudzymi dziećmi, list, który on pisze i zostawia jej na stole, nawet moment, gdy on ściąga z jej pleców rozpuszczonego dzieciaka. No przecież to całe „Perswazje”!. Cieszę się, że autorka powieści Bridget Jones jest wielką fanką Jane Austen, ale żeby w ogóle nie mieć swoich pomysłów(!) Co wy na to? Jaka jest wasza opinia???
Gunia - Wto 05 Wrz, 2006 15:45
Tematu jako takiego nie było, ale rozmawiałyśmy o tym.
Nie zgodzę się z Tobą, Julianno. Owszem, są duże odniesienia do powieści Jane Autsen, ale mi się to podoba. Helen ma własny pomysł na poprowadzenie bohaterów, a że trochę "ściąga" od J.A. to dobrze o świadczy o jej guście literackim. A tak na poważnie, to mi jako fance J.A. sprawiły "frajdę" te odniesienia, bo przyjemnie jest zobaczyć, że inna autorka, czyli poniekąd "konkurentka" szanuje ją.
julianna - Pią 08 Wrz, 2006 13:55
Niezaprzeczalnym atutem jest odtwórca głównej roli - nasz ukochany Colin:-))). Niestety, Bridget niewiele przypomina Lizzy:-( choć i tak zdobyła moją wielką sympatię. Mnie osobiście pierwsza część podobała się o niebo bardziej niż druga. O ile pierwsza niejako przypominała nową, współczesną wersję DiU a przez co była nowatorska, to druga zdaje mi się być odcinaniem kuponów. Taka wersja "Perswazji" robiona na siłę.
Trzykrotka - Pon 11 Wrz, 2006 16:38
Zgadzam się z Tobą co do drugiej części, też wydala mi si odcinaniem kuponów, natomiast w pierwszej nawiązania do DiU tropiłam z rozkoszą. Co prawda Bridget nie nadaje się ani trochę na współczesne wcielenie Lizzy Bennet, ale już Mr. Darcy mógł być Markiem Darcy i odwrotnie.
Helen Fielding zresztą nie ukrywała inspiracji, mówiła otwarcie o swojej fascynacji serialem BBC i Colinem Firthem i tym, że Mark był wzorowany na jego roli (nie na postaci z ksiązki Jane Austen). Mnie się podobalo, że autorka na swój twórczy sposób oddaje hołd pisarce.
Alison - Pon 11 Wrz, 2006 20:46
Na oryginalnej kasecie jest wywiad z Helen Fielding, w kórym, tak jak mówi Trzykrotka, ona przyznaje się do inspiracji i wprost wymienia, że Mark Darcy to pan Darcy, a Daniel to Wickam. Natasha to panna Bingley itd. Oczywiście Bridget nie ma nic wspólnego z Lizzy. Bridget to Bridget. Muszę powiedzieć, że o ile uwielbiam Bridget książkową, o tyle filmowa jest dla mnie tak obleśna, że nie wiem zupełnie co te chłopy w niej widzą
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:01
Przyznaję, że nie jest ona ani oczytana, ani wykształcona, ani specjalnie ambitna, ani... , ale mimo wszystko budzi sympatię. Może dlatego że ma tyle wad? Daniel ją po prostu wykorzystywał - ona odczuwała potrzebę bliskości, chciała kogoś kochać, a on... no cóż, nazwijmy rzecz po imieniu - dla niego liczył się seks. Darcy natomiast, tak mi się wydaje, zakochał się w dziewczynie która miała wady a przez co była doskonała, którą mógłby się opiekować, która wzbudzała w nim niejako tkliwość.
Harry_the_Cat - Pon 11 Wrz, 2006 21:06
Prawdę mówiąc nie wiem, dlaczego Mark się zakochał Szczególnie w filmowej wersji.
Ja bardzo Bridget lubię, ale cóż...
Alison - Pon 11 Wrz, 2006 21:08
Słyszałam teorię, że się po prostu dopełniali jako kompletne przeciwieństwa, ale ile mozna się za kogoś najadać wstydu w towarzystwie. Na dłuższą metę każda taka tkliwość daje nogę.
Ale i tak przepadam za tym filmem Po co mysleć, co było później
Harry_the_Cat - Pon 11 Wrz, 2006 21:12
| Alison napisał/a: | | Ale i tak przepadam za tym filmem |
Me too. Ale tylko za 1. częścią.
Alison - Pon 11 Wrz, 2006 21:18
W drugiej się fajniej biją z Danielem (Mark znaczy) = scena fontannowa, podoba mi sie też jej odlot na plaży po grzybkach halucynogennych "I'm angel!" a scena wizyty w więzieniu mnie autentycznie wzrusza. Nie cierpię tylko tego zakończenia w sądzie z udziałem mokrej kiecki i różowej torebusi.
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:22
Fakt, wstydu to ona mu narobiła nie raz i nie dwa..., trochę pechowa była. Obserwując ją to siebie momentami widziałam )). Mnie też (o dziwo, częściej niż innym) zdarzają się różnego rodzaju wpadki. Taki już mój los. Jeśli może mi się coś przytrafić, to na pewno się przytrafi )). Przygody i różne niezręczne sytuacje mnie kochają! ))
Harry_the_Cat - Pon 11 Wrz, 2006 21:22
Zdecydowanie bójka jest najlepszą sceną. A poza tym, to były w sumie odgrzewane gagi z 1. częsci, z tego, co pamiętam. Ja lubię 2. częśc książki, a z tego praktycznie nic nie zachowano w filmie!
Gosia - Pon 11 Wrz, 2006 21:23
Ja uwazam ze jesli chodzi o film, dwojka nie ustepuje jedynce
Matylda - Pon 11 Wrz, 2006 21:24
| julianna napisał/a: | Fakt, wstydu to ona mu narobiła nie raz i nie dwa..., trochę pechowa była. Obserwując ją to siebie momentami widziałam )). Mnie też (o dziwo, częściej niż innym) zdarzają się różnego rodzaju wpadki. Taki już mój los. Jeśli może mi się coś przytrafić, to na pewno się przytrafi )). Przygody i różne niezręczne sytuacje mnie kochają! )) |
Nie mówi się o dziwo ale szanowna pani
Harry_the_Cat - Pon 11 Wrz, 2006 21:26
O ile DVD z części 1. kupiłam sobie zaraz po tym, jak u mnie w domku pojawił sie odtwarzacz, to pokusa posiadania części 2. nigdy nawet nie zakiełkowała :razz:
Ale soundtrack jest owszem, owszem...
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:28
Masz rację, Alison, scena oświadczyn w filmie była żałosna, a przecież powinno być romantycznie, cudownie i namiętnie!
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:30
Matyldo - uśmiałam się jak norka z tej dziwy!!!
Gunia - Pon 11 Wrz, 2006 21:33
| Matylda napisał/a: | | julianna napisał/a: | Fakt, wstydu to ona mu narobiła nie raz i nie dwa..., trochę pechowa była. Obserwując ją to siebie momentami widziałam )). Mnie też (o dziwo, częściej niż innym) zdarzają się różnego rodzaju wpadki. Taki już mój los. Jeśli może mi się coś przytrafić, to na pewno się przytrafi )). Przygody i różne niezręczne sytuacje mnie kochają! )) |
Nie mówi się o dziwo ale szanowna pani |
Matyldo! Heh. A film drugi faktycznie sknocony. Cały czas się wstydzę za Bridget, acz grzybki są spox, a scena więzienna i "Nie interesuje mnie twoje życie seksualne." trochę mnie przybija.
Przepraszam za błąd, ale pisałam ekspresem, bo tłumy na Gadu-Gadu, a ja mam jeszcze korektę do zrobienia.
Matylda - Pon 11 Wrz, 2006 21:34
| julianna napisał/a: | | Matyldo - uśmiałam się jak norka z tej dziwy!!! |
Ale sie na mnie nie gniewasz???
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:36
No coś ty! To było naprawdę śmieszne:-)))
Alison - Pon 11 Wrz, 2006 21:37
Chociaż potem sie okazało, że to jednak życie "seksulane" (sorki Guńka) jest dla niego ważne.
W książce uwielbiam scenę, jak ona ubrana jak ladacznica stoi na murku czeka aż w śmietniku zadzwoni komórka. Widzę tę scenę oczyma wyobraźni i jestem posikana ze śmiechu.
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:38
Scena więzienna jest bardzo wzruszająca. Przecież dobrze wiemy, że kogo jak kogo, ale jej życie seksualne bardzo go interesuje! W tej scenie oboje są tacy bezradni i skrzywdzeni.
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:40
Alison - uwielbiam tę scenę ze śmietnikiem! Lubię jeszcze moment gdy ona opiekuje się dziećmi i stoi z nimi przed domem, a on zdziwiony pyta czy to jej "dorobek".
Alison - Pon 11 Wrz, 2006 21:40
Kiedy on wychodzi, a ona wraca do celi, to muzyka mi okropnie serducho szarpie. Myślę, że bez tej muzyki to bym chyba się tak nie rozklejała w tej scenie.
julianna - Pon 11 Wrz, 2006 21:41
Alison - uwielbiam tę scenę ze śmietnikiem! Lubię jeszcze moment gdy ona opiekuje się dziećmi i stoi z nimi przed domem, a on zdziwiony pyta czy to jej "dorobek".
|
|
|