Powieści - Miasteczko Middlemarch
annmichelle - Czw 16 Sty, 2025 10:11
Przyjaciółka mnie przekonała, że skoro mam dobrą fazę czytelniczą to może wezmę się za Miasteczko Middlemarch, które cierpliwie czeka na swoją kolej już dosyć długo.
Dobra, zmobilizowałam się - biorę się za czytanie.
P.S. Oglądałam kiedyś serial, sporo z niego pamiętam, więc mam nadzieję, że lektura nie będzie dla mnie zbyt ciężka ("i tak wiem, jak to się skończy").
Tamara - Czw 16 Sty, 2025 12:43
Miasteczko mnie wkurzało nieco, raz ze względu na dosyć karkołomny pomysł na główną bohaterkę , wyobrażającą sobie, że jeżeli wyda się za starego dziada uczonego, to on ją rozwinie intelektualnie, oraz ze względu na nazwisko Willa Ladislava daaawno to czytałam i szczerze mówiąc pamiętam głównie wkurzenie bohaterami i ich pomysłami . Poszukam dziś i spróbuję dołączyć
annmichelle - Czw 16 Sty, 2025 13:37
| Tamara napisał/a: | Poszukam dziś i spróbuję dołączyć |
No o tym polskim wątku rozmawaiałam sporo z moją przyjaciółką i miałyśmy kilka teorii. Tłumaczka nie ma pojęcia, dlaczego Eliot użyła zniekształconego imienia (Władysław) jako nazwiska i w ogóle nie wie o co chodzi z tą "sprawą polską" (bo to nie jedyny raz Eliot wkręciła polski akcent w swojej powieści).
Ciekawe czy mają coś do powiedzenia w tej kwestii jej angielscy biografowie.
Zaczęłam czytać, ale muszę się trochę wgryźć się w ten styl pisania, bo ostatni raz z XIX wieku to chyba czytałam Willkiego Collinsa, a on jednak pisał już całkiem nowocześnie w porównaniu z Eliot.
Tamara - Czw 16 Sty, 2025 15:57
Ja nic poza tym co napisałam nie pamiętam, znaczy dość dramatyczny i zawiły klimat ogólnie, jak na romantyzm przystało, ale szczegółów ni huhu.
annmichelle - Czw 16 Sty, 2025 16:25
To powinno Ci się dobrze czytać.
Tamara - Czw 16 Sty, 2025 17:28
O ile znowu mnie cholera na bohaterkę nie roztrzęsie
annmichelle - Czw 16 Sty, 2025 17:41
Teraz już wiesz czego się spodziewać, więc luzik.
Ja ostatnio w książkach miałam kilka patologicznych, wkurzających bohaterek, że Dorothea przy nich to pikuś.
Dobra, milknę albo może moderatorki wydzielą nam temat "Miasteczko Middlemarch" w dziale powieści XIX wieku?
Tamara - Pią 17 Sty, 2025 13:14
| annmichelle napisał/a: | | może moderatorki wydzielą nam temat "Miasteczko Middlemarch" w dziale powieści XIX wieku? |
Przychylam sie do prośby
Zaczęłam i nic mnie nie wkurza, tekst po prostu miodzio najwyraźniej 20 lat zmienia perspektywę za to - przynajmniej na początku - widzę odwrócony schemat RiR - młodsza realistka , starsza z głową w chmurach i bez doświadczenia życiowego i rozsądku suszony pastor jako odpowiednik Willoughby'ego zapowiada się nader interesująco
annmichelle - Pią 17 Sty, 2025 19:20
Czyta mi się nieźle, mam lekkie skojarzenia z Gaskell.
Nie jest to wprawdzie Collins (bardzo lubię jego pióro), ale jest ok.
Narazie żaden z bohaterów mnie nie irytuje (choć pastorowa intryguje nieźle ). Czekałam na pojawienie się doktorka (w serialu go lubiłam) i z zainteresowaniem czytam teraz o stanie medycyny w Anglii w roku 1828.
Admete - Pią 17 Sty, 2025 19:28
Spróbuję wam zrobić wątek, ale nie wiem, czy znów coś nie zniknie jak przy innych.
Admete - Pią 17 Sty, 2025 19:33 Temat postu: Miasteczko Middlemarch Zacznijcie dyskutować tutaj od nowa, trudno. Widać nie da się obecnie moderować Forum.
Tamara - Pią 17 Sty, 2025 19:40
Dziękujemy
annmichelle - Pią 17 Sty, 2025 19:40
To zaczynam.
Na szczęście w temacie książkowym zaczęłyśmy dopiero z Tamarą wymieniać się pierwszymi uwagami, więc spróbuję z pamięci odtworzyć co nieco.
Miasteczko Middlemarch znałam wcześniej z serialu BBC i zabierając się za książkę trochę się obawiałam, że mnie nie wciągnie, bo zbyt wiele pamiętam z serialu.
Narazie jest nieźle (jestem w połowie pierwszego tomu).
Czytając mam lekkie skojarzenia z prozą Gaskell.
Nie jest tu wprawdzie językowo jak u Collinsa (którego sposób pisania lubię), ale jest w porządku.
Czekałam na pojawienie się doktorka i teraz z zainteresowaniem czytam o stanie medycyny w Anglii w roku 1828.
Narazie żadna z postaci mnie nie irytuje, choć pastorowa jest niezłą intrygantką.
Tamara - Pią 17 Sty, 2025 19:52
Ja czytałam MM jakieś 20 lat temu i strasznie mnie irytowała Dorotea swoją wzniosłością , oraz Will Ladislav nazwiskiem, będącym imieniem. Poza tym nic nie pamiętałam .
Teraz zaczęłam lekturę i po pierwsze - mam skojarzenie z RiR , tylko odwrócone role, młodsza jest rozważna, a starsza nieprzytomna i romantyczna, no i suszony pastor w roli Willoughby'ego wydaje sie być bardzo ciekawie zapowiadającym zjawiskiem . Język - miodzio, przypomina mi trochę JA z jej trafnie sarkastycznymi obserwacjami. Po drugie Dorotea mnie wcale nie irytuje, bo dostrzegam jej intensywną mariannowatość, tym ciekawszą, że o ile romantyczność Marianny dotyczyła wyobrażeń o miłości, co jest naturalne u 16-latki, to tu dotyczy sfery wówczas kompletnie niekobiecej , co w połączeniu z zupełnym oderwaniem od rzeczywistości obiecuje mieszankę potencjalnie wybuchową i nie wróżącą nic dobrego.
Ponieważ zaczęłam dziś, na razie dojechałam do momentu, gdy Dorotea oznajmia Celii, że jest zaręczona z suszonym pastorem, i w tym momencie musiałam wysiąść z tramwaju, więc na razie nie wiem co dalej
Tak więc z jednej strony żałuje , że tyle lat tego nie czytałam, z drugiej - cieszę się, bo najwyraźniej doświadczenie i czas zmieniły mi perspektywę i czytam to tak, jakbym nigdy książki nie miała w rękach .
annmichelle - Pią 17 Sty, 2025 20:11
Tamara, ja Cię proszę z tym zasuszonym pastorem.
Gościu ma 47 (!!!) lat.
Fakt, Casaubon przedstawiony jest jak starzec.
Jestem w stanie zrozumieć romantyczno-idealistyczne pobudki Dorotei (ma 20 lat i swoje mżonki, biedna gąska), wiem jednak jak to potoczy się dalej i to wg mnie ratuje jej postać, bo inaczej nazwałabym ją gęsią, której się wydaje, że jest wielką intelektualistką, chce zbawiać świat (budowanie domków), a nie ma pojęcia czym jest małżeństwo i np. "obowiązki małżeńskie". Z Casaubonem?!
Dobra to narazie nie analizuję dalej, ale kolejne pojawiające się postaci wprowadzają sporo urozmaicenia (wujaszek-bogol trzęsący całą rodziną , rodzina Vincy, bankier, Mary plus wspomniany doktorek).
Tamara - Pią 17 Sty, 2025 20:39
| annmichelle napisał/a: | | tym zasuszonym pastorem. |
nie zasuszonym, a tylko suszonym jest opisany jako chudy i z zapadniętymi oczami, czyli musi być suszony, zwłaszcza w wieku 47 lat 200 lat temu
| annmichelle napisał/a: | | inaczej nazwałabym ją gęsią, której się wydaje, że jest wielką intelektualistką, chce zbawiać świat (budowanie domków), a nie ma pojęcia czym jest małżeństwo i np. "obowiązki małżeńskie". |
dokładnie to mam na myśli, mówiąc , że to Dorotea jest romantyczna romantyzm odrywał Mariannę tylko od przyjętych norm obyczajowych, Doroteę oderwał całkowicie od ziemi, ma nie tylko głowę, ale i nogi w chmurach. A mimo to na pierścionek i bransoletkę ze szmaragdami przystała, błyszczu błyszczu wywiera jednak wyjątkowy wpływ na młode panny
annmichelle - Pią 17 Sty, 2025 20:48
| Tamara napisał/a: | | annmichelle napisał/a: | | tym zasuszonym pastorem. |
nie zasuszonym, a tylko suszonym jest opisany jako chudy i z zapadniętymi oczami, czyli musi być suszony, zwłaszcza w wieku 47 lat 200 lat temu |
Oprócz tego łysy i patykowate łydki.
Miodzio po prostu, szczególnie dla ładnej, zdrowej dwudziestolatki.
Nie samą nauką człowiek żyje (choć Casaubon jednak tak, pada w zawoalowany, lecz jednak oczywisty sposób, że jest prawiczkiem), a Dorotea nie okaże się aseksualna (jak jej się być może wydaje, no bo te domki, ta greka, ta łacina, taaaaa ).
Dobra, idę czytać o tej medycynie, tkankach, chorobach zakaźnych, lekach "na wszystko" (to akurat nie zmieniło się przez 200 lat ) i szarlatanach.
Tamara - Pią 17 Sty, 2025 21:02
| annmichelle napisał/a: | | dla ładnej, zdrowej dwudziestolatki. |
jeżeli dziewczyna żyje mózgiem i we własnej głowie, a do tego podświadomie szuka ojca i nauczyciela, może tak być. U niektórych rozwój intelektualny idzie szybciej niż hormonalny
annmichelle - Pią 17 Sty, 2025 21:59
| Tamara napisał/a: | | annmichelle napisał/a: | | dla ładnej, zdrowej dwudziestolatki. |
jeżeli dziewczyna żyje mózgiem i we własnej głowie, a do tego podświadomie szuka ojca i nauczyciela, może tak być. U niektórych rozwój intelektualny idzie szybciej niż hormonalny |
Małżeństwo było jednak wtedy (przynajmniej teoretycznie) na całe życie i nawet jeśli panna nie była "rozbudzona" hormonalnie w wieku 20-stu lat to łatwo sobie wyobrazić, że kilka lat później zacznie mieć inne potrzeby i oczekiwania od męża niż robienie za jego podnóżek i słuchanie z zachwytem jego rozpraw naukowych.
Dlatego wcale się nie dziwię, że część otoczenia Dorotei naciskała na prawnego opiekuna (wuja), żeby przełożył ślub przynajmniej do pełnoletności panny. Bo jednak ślub 6 tygodni po zaręczynach (a para znała się bardzo krótko przed owymi) to nawet nie pierwsza faza fascynacji/zaślepienia. To zaledwie wstępne poznawanie się i u niektórych może "grom z jasnego nieba".
Zresztą przyszły pan młody nawet przez te 6 tygodni zaczął odczuwać, że jego afekt słabnie. Słucham? Halo? Wystarczyło kilka tygodni, żeby gościu zamiast się bardziej zaangażować zaczął stygnąć w swoim zapale?! To się nie może dobrze skończyć. Ani 200 lat temu, ani dzisiaj.
Tamara - Pią 17 Sty, 2025 23:35
Jak najbardziej się zgadzam, ale jak panna sie uprze to nie ma przebacz. No i powieści by nie było
annmichelle - Sob 18 Sty, 2025 13:52
Właśnie czytam o zarąbiastym mięsiącu miodowym w Rzymie.
Tamaro, może być trochę SPOILER.
Kurcze, na pewno jest w moim topie najgorszych literackich honeymoon ever.
Oczekiwania małżonka wobec żony to "bezgraniczny zachwyt (dla niego oczywiście - przyp. mój ) i elegancka umysłowość kanarka". Co????
Natomiast Will Ladislaw zdobył mnie charakterystyką (w myślach) w/w pana Casaubona (czyli swojego dalekiego kuzyna) : "zasuszony pedant, produkujący drobne komentarze, tyle samo warte, co skład fałszywych antyków w magazynie za sklepem handlarza starzyzną".
W punkt! Touché! Volltreff!
P.S. Jednak - zasuszony.
Tamara - Sob 18 Sty, 2025 17:48
| annmichelle napisał/a: | | elegancka umysłowość kanarka" |
A czego innego oczekiwałaś od suszonego pastora ? przecież żona miała się zajmować małżonkiem i domem, i borze broń nie mieć własnych myśli.
A swoja droga przy okazji omawiania zalet umysłowych oraz defizytów w nich panny Dorotei przypomniała mi się pani Małgosia Minclowa, jak uwodząc Wokulskiego opowiadała, jak to będąc w wieku zakochanej w Wokulskim Kasi Hopferówny była głupiutka jak kanarek nota bene sceny z pania Małgosią w filmie to arcydziełka i czyste brylanty
Mnie Will też szybko zdobył mimo durnego nazwiska, a zasuszony, bo nie był tak powiedzmy - bezpośredni - w wyrażaniu myśli jak ja
annmichelle - Nie 19 Sty, 2025 13:44
Skończyłam pierwszy tom.
Od połowy czytało mi się dużo lepiej i szybciej niż początek.
Książka momentami przypomina mi styl Dickensa - niektóre scenki jak wyjęte z jego kart. Szczególnie gdy starsze pokolenie ma głos.
Trzymam kciuki za Mary Garth, żeby pozostała jaka jest , Fred niech się ogarnie i najlepiej idzie w diabły (uczyć się albo zarabiać na życie), Will robi dobrą (krecią ) robotę, Dorotea - ech, jak w przysłowiu "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz", Casaubon jest coraz gorszy (cokolwiek robi, mówi czy pisze - irytuje mnie maksymalnie).
Tamara - Pon 20 Sty, 2025 08:28
Idziesz jak burza ja od piątku nie ruszyłam.
annmichelle - Pon 20 Sty, 2025 09:58
Tak od połowy tomu mnie wciągnęło, bo zaczęło się sporo dziać i wreszcie zaskoczyłam stopnie pokrewieństwa i powinowactwa między bohaterami.
Podoba mi się robota jaką wykonuje narrator, nie tylko opisanie co kto myśli, czuje, ale też takie życiowe przemyślenia (słuszne lub niekoniecznie) - lubię podążać tokiem myślenia ludzi sprzed set lat, łatwiej zrozumieć kontekst i ówczesny świat.
P.S. Jak skończę to powtórzę sobie serial, bo oglądałam go pewnie ze 20 lat temu.
Wizualnie jednak dobrali aktorów super, no może Mary jest ciut za ładna.
|
|
|