To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy austenowscy - Hugh Grant

lizzzi - Pią 10 Sie, 2007 17:14
Temat postu: Hugh Grant
Albo jestem ślepa, albo nie ma "tamatu na ten temat". A przecież nieśmiały Edward w zadużym ubranku z"R&R" to właśnie H. Grant. Ostatnio coś zaczął mi się właśnie Hugh podobać, a to za sprawą filmu "4 wesela i ...", który obejrzałam w jakże romamtycznym mieście jakim jest Łańcut. Zupełnie inaczej odebrałam ten film i samego Granta. Zaczynam go podejrzewać, o to, że jest dobrym aktorem. W przerobionych na nowo "Dziennikach BJ"zaczyna mi się bardziej podobać niż Colinek, co absolutnie nie zmienia mojego stosunku do Boskiego CF. O ile wcześniej filmy z HG. nie bardzo mnie interesoawały, teraz czuję, że to się zmieniło. Jednak tu nie będę się ślinić.
Anonymous - Pią 10 Sie, 2007 18:42

Ja bardzo lubię Hugh, choć do niedawna uważałam, że to tylko i wyłącznie aktor komedii romantycznych - co nie zmieniało faktu, że mi się w nich podobał, nie jest przystojny, wręcz odwrotnie, ale ma w sobie dużo uroku. Ale jakiś czas temu widziałam filmy "Maurycy" i "Nieprawdopodobna historia", gdzie grał zupełnie inne role i się zdziwiłam, że tak też potrafi grać.
Alison - Sob 11 Sie, 2007 09:52

Trudno mi ocenić jakim jest aktorem, bo w większości filmów w jakich go widziałam jest dokładnie taki sam, co nie zmienia faktu, że bardzo go lubię właśnie za ten urok wiecznego chłopca. W swojej ostatniej komedii romantycznej z Drew Barrymore rozbawil mnie do łez tym teledyskiem z stylu lat 80. i dystansem do samego siebie.
Jeannette - Sob 11 Sie, 2007 11:46

A dla mnie on ma wdzięk wiecznego chłopca, w każdym filmie w jakim gra. Lubię go w "Notting Hill", "Czterech weselach....", "Bridget Jones", "Dwóch tygodniach na miłość". To chyba rzeczywiście król komedii romantycznych, ale za to uroczy.
Anonymous - Sob 11 Sie, 2007 14:00

Mnie irytuje. I nie potrafię nawet wyjaśnić dlaczego. Lubię kazdy film z jego udziałem, wiem że do roli pasuje idealnie. Lubię go, ale mnie irytuje... paradoks, nie?
Gunia - Sob 11 Sie, 2007 20:16

Ja go bardzo długi nie cierpiałam. W końcu przekonał mnie do siebie w "LA", ale to jest jedyna rola, w jakiej go lubię. Denerwuje mnie jego maniera w mówieniu. To takie jakby zawieszanie spółgłosek, czy jak to tam nazwać.
Anonymous - Sob 11 Sie, 2007 20:47

On mnie kiedyś doprowadził do rozpaczy. Słuchając wywiady z nim, nie rozumiałam go ni w ząb. Straciłam wiarę we własne umiejętności językowe. W zasadzie nie zwróciłam uwagi na to, że z jakimkolwiek innym aktorem/ką nie mam takich problemów. Dopiero znajoma lektora powiedziała mi, że on ma kiepską dykcje i ona sama czasem musi sie zastanowic jak go słucha.
Pocieszyła mnie :D

lizzzi - Sob 11 Sie, 2007 21:00

AineNiRigani napisał/a:
On mnie kiedyś doprowadził do rozpaczy. Słuchając wywiady z nim, nie rozumiałam go ni w ząb. Straciłam wiarę we własne umiejętności językowe. W zasadzie nie zwróciłam uwagi na to, że z jakimkolwiek innym aktorem/ką nie mam takich problemów. Dopiero znajoma lektora powiedziała mi, że on ma kiepską dykcje i ona sama czasem musi sie zastanowic jak go słucha.
Pocieszyła mnie :D

U nas z taką dykcją nie dostałby się do żadnej szkoły teatralnej, chyba że popracowałby z logopedą :mrgreen:

Alison - Sob 11 Sie, 2007 21:13

Mnie tam jego dykcja nie wadzi, ta jego maniera, to właśnie cały jego urok jak tak zostaje na sekundę z otwartą gambetką, taką zmarszczoną brewką i charakterystycznie przechyloną głową i wykonuje takie ruchy dolną szczęką jak ryba wyjęta z wody. Hugh jest the best, nie czepiajta się go, bo on jest taki "classical english".
Harry_the_Cat - Nie 12 Sie, 2007 17:05

Alison napisał/a:
Mnie tam jego dykcja nie wadzi, ta jego maniera, to właśnie cały jego urok jak tak zostaje na sekundę z otwartą gambetką, taką zmarszczoną brewką i charakterystycznie przechyloną głową i wykonuje takie ruchy dolną szczęką jak ryba wyjęta z wody. Hugh jest the best, nie czepiajta się go, bo on jest taki "classical english".


Zgadzam się z Ali. Bardzo lubię tę jego manierę (szczególnie w LA)... :serduszkate:
W LA to jest jeden z moich ulubionych wątków akurat, a Yorkshirwench zrobiła bardzo fajniutki klip do tego.

Alison - Nie 12 Sie, 2007 20:09

Uwielbiam go w scenie z BJ kiedy wpada znienacka na urodziny Bridget, kołuje ją tam na tym balkonie, Darcy wychodzi, po czym wraca wyzywając go na pojedynek i Hugh przeuroczo pyta się czy będą bić się na szable czy na pistolety. Mało nie pęknie ze smiechu widząc śmiertelną powage Darcy'ego. Kocham go w tej scenie :rotfl:
W drugiej części, w analogicznej scenie w galerii, równie uroczo usiłuje wyjaśnić Darcy'emu, ze czasy pojedynków juz sie skończyły :banan:
Acha, no i jeszcze jak sie gonią do tej fontanny, Colin widać, że biegnie jak sportowiec, a Hugh przebiera kopytkami jak ułomek, ale jest w tym przeuroczy :rotfl:

praedzio - Nie 12 Sie, 2007 20:32

Cytat, który jak dla mnie przeszedł do historii: Jezu, ta zupa jest niebieska?? :rotfl:
Harry_the_Cat - Nie 12 Sie, 2007 20:36

Alison napisał/a:
Acha, no i jeszcze jak sie gonią do tej fontanny, Colin widać, że biegnie jak sportowiec, a Hugh przebiera kopytkami jak ułomek, ale jest w tym przeuroczy


I to jest najlepsza scena drugiej części ;)

Caitriona - Nie 12 Sie, 2007 21:15

W sumie to jedyna dobra ;)

W jedynce uwielbiam jak się obaj tłuką; ale trzeba przyznać że Hugh gra troche nie fair...

Anonymous - Nie 12 Sie, 2007 21:45

On tak samo drobi w 4 weselach :D Leci w tych białych pantalonkach w niebieskie paseczki drobiąc niczym dziewica przed gwałcicielem :D
lizzzi - Pon 13 Sie, 2007 13:29

Jest lekko zniewieściały. W Impromptu był taki cherlawy i delikatny. Niewątpliwie urok ma i potrafi czarować :mrgreen: czaruś jeden :lol:
Kaziuta - Pon 13 Sie, 2007 19:54

A ja go pamiętam z serialu (nie pamiętam tytułu)o jakiejś rodzinie, w którym grał najmłodszego syna, który kolaborował z hitlerowcami. Był taki okrutny i wstrętny, że nie lubiłam go przez wiele lat. Dopiero ostatnio zaczyna mi sie bardzo podobać.
Widać wolę dojrzałych panów, tylko czy w przypadku Hugh można mówic o dojrzałości? :mysle:

Alison - Pon 13 Sie, 2007 19:57

Kaziuta napisał/a:
A ja go pamiętam z serialu (nie pamiętam tytułu)o jakiejś rodzinie, w którym grał najmłodszego syna, który kolaborował z hitlerowcami. Był taki okrutny i wstrętny, że nie lubiłam go przez wiele lat. Dopiero ostatnio zaczyna mi sie bardzo podobać.
Widać wolę dojrzałych panów, tylko czy w przypadku Hugh można mówic o dojrzałości? :mysle:


Widziałam go w tym filmie, to była taka saga o właścicielu winnic, który zakochał się w śpiewaczce. To była chyba pierwsza bardziej znacząca rola Hugh, w jakiej go widziałam i miałam dokładnie jak Ty, bo był tam rzeczywiście odrażający, na szczęście na końcu dopadła go sprawiedliwość dziejowa i haniebnie go chłopi ubili :-P . Ale tamten Hugh nie ma nic wspólnego z tym z Notting Hill, BJ, LA itd, itp :wink:

Kaziuta - Pon 13 Sie, 2007 20:01

Alison napisał/a:
Ale tamten Hugh nie ma nic wspólnego z tym z Notting Hill, BJ, LA itd, itp


Na szczęście. :oklaski:

Maryann - Pon 13 Sie, 2007 20:24

Alison napisał/a:
Kaziuta napisał/a:
A ja go pamiętam z serialu (nie pamiętam tytułu)o jakiejś rodzinie, w którym grał najmłodszego syna, który kolaborował z hitlerowcami. Był taki okrutny i wstrętny, że nie lubiłam go przez wiele lat. Dopiero ostatnio zaczyna mi sie bardzo podobać.
Widać wolę dojrzałych panów, tylko czy w przypadku Hugh można mówic o dojrzałości? :mysle:


Widziałam go w tym filmie, to była taka saga o właścicielu winnic, który zakochał się w śpiewaczce.

Czy to przypadkiem było "Póki się znów nie spotkamy" ?

Anonymous - Pon 13 Sie, 2007 20:37

dokładnie :D Tam grał Michael York i młoda Monika z "Przyjaciół" - z tego co pamietam
Niedawno TV OK wydała to na DVD

lizzzi - Pon 13 Sie, 2007 20:46

AineNiRigani napisał/a:
dokładnie :D Tam grał Michael York i młoda Monika z "Przyjaciół" - z tego co pamietam
Niedawno TV OK wydała to na DVD

Chyba coś mi świta, ale zdaje się w całości nie obejrzałam.

Maryann - Pon 13 Sie, 2007 20:51

Michael York grał francuskiego arystokratę - właściciela winnic i producenta szampana, który zakochał się w śpiewaczce kabaretowej (skądinąd pannie, która uciekła z "dobrego domu") i ku zgrozie rodziny się z nią ożenił.
Miał z pierwszego małżeństwa dosyć wrednego synka (w tej roli Hugh Grant ?), a z drugą żoną doczekał się dwóch córek - jedna została aktorką, a druga chyba była pilotem (?).

Anonymous - Pon 13 Sie, 2007 21:07

synek był wredny, bo wychowany przez rodzicow pierwszej zony w nienawisci do ojca i macochy - stad i całe jego wyrachowanie...
Harry_the_Cat - Pon 13 Sie, 2007 21:38

I tam była taka cudna piosenka...

Wspominam ten serial z rozrzewnieniem, ale jednak na razie nie skusiłam sie na powtórkę choc posiadam ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group