Filmy - Peter Weir reżyser niezwykły
Trzykrotka - Pon 22 Maj, 2006 13:56 Temat postu: Peter Weir reżyser niezwykły Bardzo lubię Weira i była to miłość od pierwszego wejrzenia, czyli od Pikniku pod wisząca skałą. Pierwszy film z Australii jaki oglądałam, pierwsze słuchanie Zamfira, pierwsze takie oczarowanie. Potem Ostatnia fala przerażająca i przejmująca dreszczem. Dalej juz poszło: Stowarzyszenie Umarłych Poetów, Zielona karta, Bez lęku, Truman Show, Pan i władca. Chodzę na każdy film Weira dla samego Weira. A jeszcze rewelacyjny Świadek - jedyny film, w którym Harrison Ford nominowany był do Oscara!
U niego aktorzy zawsze graja na maksimum swoich możliwości (Carrey okazał się artystą, a nie gościem od min kiedy grał Trumana), muzyka przejmuje do głębi (w co najmniej dwóch filmach genielnie wykorzystał kompozycje Mikołaja Góreckiego), zdjęcia są absolutnie genialne.
Caitriona - Pon 22 Maj, 2006 14:18
Kilka jego filmów widziałam: "Świadek", "Zielona karta", "Truman Show". Wszystkie naprawdę dobra. Ale najbardziej lubię "Stowarzyszenie umarłych poetów" - mistrzostwo! A i ostatnio bardzo, bardzo mi się spodobał "Pan i władca".
Ale nie widziałam jeszcze "Pikniku pod wisząca skałą"...
miłosz - Wto 23 Maj, 2006 19:44
Tak! Tak!Tak!
"Piknik" - to tez moje pierwsze spotkanie z Weirem
Agn - Wto 23 Maj, 2006 19:55
Wygląda na to, że ja także lubię Petera Weira. Przez przypadek w sumie - oglądam filmy, które mnie jakoś zainteresują tematyką. A potem się okazuje, że Piknik... był Petera Weira (ten film ma niesamowity klimat, niepokój się czuje od początku do końca, za plus dorzucę, że reżyser nie pokusił się o podanie własnego wyjaśnienia, zostawił tajemnicę w spokoju), Stowarzyszenie umarłych poetów to jeden z moich ukochanych filmów. I zawsze, ale to ZAWSZE beczę na końcu. Ta scena jest tak poruszająca, tak cudownie przedstawiona, że nawet nie usiłuję sie powstrzymac.
Pana i wladce kupilam jak tylko wyszedl na DVD. Meskie kino, ale ja takie tez lubie. I, co ciekawe, w tym filmie mamy nie tylko genialnie ukazane zderzenie czlowieka z zywiolem, twarde, marynarskie zycie (oraz kapitalna gre aktorska - i znowu podziwiam Bettany'ego, ze sie nie dal zjesc Crowe'owi), jest tez swietny kontrast. Zauwazyliscie, ze mamy otwarte morze... a na ekranie jest jakos tak dziwnie ciasno i duszno? Mniam mniam, uwielbiam ten film, moge go ogladac b. czesto i nigdy sie nie nudze.
Trzykrotka wspomniala tez o pewnej sprawie - u Weira aktorzy graja zawsze na najwyzszym poziomie. Faktem jest, ze chyba dopiero Weir odkryl, ze Jim Carrey lepiej, zeby sie nie wydurnial, bo facet nadaje sie do rol, ktore pozwalaja mu po prostu zagrac, a nie tylko strzelac glupie miny (komedie z Careyem sa wg mnie obrzydliwe*). Dorzucil mu za przeciwnika Eda Harrisa. I coz my tu mamy? Pojedynek aktorski, ze paluszki lizac. Owszem, Carey robil miny, ale... ale to nie byly miny, zeby wszyscy pekali ze smiechu, tylko ukazywanie bohatera, sztucznosci swiata, w ktorym zyje.
Rozgadalam sie. A mialam w planie napisac "Weirowi kazda nagrode dac trzeba"**.
(* aczkolwiek nie najobrzydliwsze
(** byle nie Akademii Filmowej, bo schodzi na psy
Admete - Wto 23 Maj, 2006 20:27
Pierwszym filmem Weira, który obejrzałam był chyba Świadek. Nagrałam go, gdy ostatnio emitowała go ansza tv. Bardzo klimatyczny film. A na Stowarzyszeniu zawsze płaczę. Bez lęku też jest cudowne. W jedej ze scen w tle można usłyszeć muzykę Kilara z Symfonii pieśni żałosnych. Cudowna scena.
Panna_Marta - Wto 23 Maj, 2006 20:45
Z filmów Petera Weira miałam okazję obejrzeć jedynie Stowarzyszenie umarłych poetów. Jeden z moich ukochanych filmów (i należy do tej nielicznej grupy, przy której łzy same napływają mi do oczu). Ostatnia scena jest przepiękna. Na wiele dni po obejrzeniu tegoż filmu w głowie wciąż miałam końcową kwestię "Mój kapitanie" (ach, czuję, że zaraz wybuchnę płaczem ). I przepiękne wiersze...
Do lasu idę, bo przytomnie pragnę żyć,
smakować Życia sok, wysysać z kości szpik.
Co nie jest Życiem wykorzeniam,
by kiedyś martwym nie umierać...
Nigdy nie zapomnę tych czterech wersów. Wryły mi się w Serce już na zawsze.
Matylda - Wto 23 Maj, 2006 21:04
| Panna_Marta napisał/a: | Z filmów Petera Weira miałam okazję obejrzeć jedynie Stowarzyszenie umarłych poetów. Jeden z moich ukochanych filmów (i należy do tej nielicznej grupy, przy której łzy same napływają mi do oczu). Ostatnia scena jest przepiękna. Na wiele dni po obejrzeniu tegoż filmu w głowie wciąż miałam końcową kwestię "Mój kapitanie" (ach, czuję, że zaraz wybuchnę płaczem ). I przepiękne wiersze...
Do lasu idę, bo przytomnie pragnę żyć,
smakować Życia sok, wysysać z kości szpik.
Co nie jest Życiem wykorzeniam,
by kiedyś martwym nie umierać...
Nigdy nie zapomnę tych czterech wersów. Wryły mi się w Serce już na zawsze. |
Ten film to powinna być obowiazkowa lektura dla nauczycieli
Uwielbiam " Stowarzyszenie......."
Aragonte - Śro 24 Maj, 2006 02:25
Weir, mmmmmmm...
"Piknik" uwielbiam, bardzo lubię "Zieloną kartę", "Świadka" i "Stowarzyszenie...", będę musiała chyba szybko nadrobić "Pana i władcę", bo wstyd się przyznać, ale mam to od kogoś i jeszcze nie obejrzałam :oops:
Zdecydowanie klimatem bije to wszystko "Piknik pod Wiszącą Skałą". I ta muzyka, ta muzyka! Szukam jej od dawna na CD, ale nigdzie nie ma, buuu :sad:
Trzykrotka - Śro 24 Maj, 2006 08:35
"Piknik" był swego czasu w Claudii, myślę, że w związku z tym będzie do zdobycia.
Jedyne dwa filmy Weira, których nie oglądałam, mimo wielu okazji to Gallipoli i Rok niebezpiecznego życia z Melem Gibsonem. Temat wojenny odstraszył mnie skutecznie.
Właściwie Pan i władca to też wojna, ale bardzo mi się podobał. Więc może jednak warto spróbować?
Świetne są te jego stare, australijskie filmy, pełne mroku i tajemnic, jak owa "Ostatnia fala" z Chamberlainem, pełna aborygeńskiej magii.
|
|
|