Powieści - "Emancypantki" - wspólna lektura na forum
Gosia - Wto 10 Kwi, 2007 22:10 Temat postu: "Emancypantki" - wspólna lektura na forum Według życzenia większości zaczynamy wspolnie czytac "Emancypantki" Bolesława Prusa.
Pierwodruk powieści pt. "Emancypantka" pojawil sie w "Kurierze Codziennym" w latach 1890-1893 r., powiesc wydana ostatecznie w Warszawie w 4 tomach w 1894 r, wydanie zmienione ukazało się w 1903 r. Pisana z odcinka na odcinek powieśc rozrastala się w miare powstawania.
Akcja rozgrywa się w latach osiemdziesiątych XIX wieku.
Głowna bohaterką tomu 1 stanowiącego całośc kompozycyjną jest przełożona żeńskiej pensji w Warszawie - pani Latter. W dalszych tomach (2-4) głowną bohaterką jest jej wychowanka Madzia Brzeska.
Dla tych, ktorzy ksiazki nie posiadają:
http://pl.wikisource.org/wiki/Emancypantki
I sam początek powieści:
Około roku 1870 najznakomitszą szkołą żeńską w Warszawie była pensja pani Latter. Stamtąd wychodziły najlepsze matki, wzorowe obywatelki i szczęśliwe żony. Ile razy gazety donosiły o ślubie panny majętnej, dystyngowanej i dobrze wychodzącej za mąż, można było założyć się, że między zaletami dziewicy znajdzie się wzmianka, iż taka to a taka, tak a tak ubrana, tak a tak piękna i promieniejąca szczęściem oblubienica ukończyła pensję - pani Latter. Po każdej podobnej wzmiance na pensję pani Latter wstępowało kilka nowych uczennic jako przychodnie albo jako stałe mieszkanki zakładu.
I proszę o przejęcie pałeczki osobę ktora poprowadzi wspolną lekturę i bedzie ustalac, kiedy zaczynamy czytac kolejne rozdzialy.
Izek?
izek - Wto 10 Kwi, 2007 23:51
Dziękuję Gosiu, zawsze można na Cię liczyć
Spojrzałam na tytuły rozdziałów i pomyślałam, że czytajmy pierwsze 5 - do rozdziału "Piękne panny" co by nam się dobrze kojarzyło...
... a potem zobaczymy.
Gosia - Śro 11 Kwi, 2007 16:48
Tak jak Izek powiedziala, czytamy piec pierwszych rozdzialow:
I: Energia kobiet i męskie niedołęstwo
II: Dusze i pieniądze
III: Świtanie myśli
IV: Brzydka panna
V: Piękne panny
Swoją drogą, piękne te tytuły!
Chyba jednak i ja zaczne to czytac
Admete - Śro 11 Kwi, 2007 16:55
Ja się zaraz zabieram za czytanie. Pozyczyłam Emancypantki, ale chyba w końcu kupię własny egzemplarz
Lubię ten ironiczny syl - od samoego początku narrator ustawia się na pozycji takiego troche złosliwego dżentelmena, który komentuje rzeczywistość. Rozbawiła mnie uwaga o tym, że "kiedy młody przywyknie do towarzystw, gdzie nosi się czysta bieliznę, to przestanie zapuszczać długie włosy i potargana brodę". Ten styl przywiódł mi na myśl "Targowisko próżności" Thackeray'ego.
Biedna ta pani Latter...Kobieta silna, ale z kłopotami. Wszystko przez to, z eza bardzo kocha swoje dzieci. Nie zna w tym miary.
Scena z zatroskana mamusia mistrzowska - jakbym niektóre dzisiejsze matki widziała i słyszała. Gdyby ktoś nie wiedział, to malowanie "bardzo uwydatnia wdzieki młodej osoby". Niby zakres ćwiczonych talentów sie zmienia, ale pozorna wiedza pozostaje ta sama. Wyobrażenia i aspiracje matek odnośnie dzieci bywają przerażające!
Zaczyna się galeria niezrównanych typów ludzkich: panna Howard - czuję, że ponownie będzie mnie doprowadzac do białej gorączki. A Kazio Norski?! Och ten by po głowie dostał w ciagu pięciu sekund. Piękny przykład rozpieszczonego głupca bez żadnych zasad.
Marija - Śro 11 Kwi, 2007 21:30
Ponieważ po obrobieniu pola...po pobieżnym ogarnięciu domu i rodziny nie mogłam się dopchać do kompa, więc podczytałam już do rozdz. 4 i bardzo jestem z tej lektury zadowolona :grin: . Dobry pomysł z tymi "Emancypantkami"! Już można dyskutować?
Marija - Śro 11 Kwi, 2007 21:59
Mam oczywiste skojarzenia z "Jane Eyre" i (trochę mniej) z "Villette", bo tu i tam pensje dla panien i galerie nauczycieli i dam klasowych , chociaż "Emancypantki" kilkadziesiąt lat młodsze od dzieł Charlotty. Wdzięczny poligon dla pisarzy, te szkoły dla dziewcząt.
izek - Czw 12 Kwi, 2007 23:07
Ja też z poślizgiem, ale wreszcie przy komputerze :smile:
Pierwsze wrażenie - czyta się łatwo, ale będę się denerwować niektórymi postaciami,
zupełnie jak Admete.
Mam wrażenie, że większość ważnych postaci została nam przedstawiona już w tych rozdziałach...
Pani Latter (ja mam skojarzenie z panią Thorton, tylko tamtej trafił się inny syn, a i córka mniej wyrachowana), Helena i Kazio (ten ostatni to mi się z kolei z młodym Dulskim mocno kojarzy), Madzia Brzeska, Klara Howard, Ada Solska, no i Joanna.
Zapomniałam już, że Prus tak wyraziście pisze. Ale zastanawia mnie jego znajomość pensjonarskich zwyczajów. Czy one się naprawdę tak obściskiwały na każdym kroku?
I tyle tej egzaltacji... i taka niesamowita naiwność Madzi, która przebłyski rozsądku bierze za początki malarii lub choroby umysłowej Aż dziw bierze, że może istnieć ktoś taki.
I panna Howard która wygląda jak karykatura dzisiejszej feministki - brzydka, złośliwa i wściekła na cały ród męski.
Karenina - Pią 13 Kwi, 2007 13:13
Muszę przyznać, że ta naiwność panny Brzeskiej doprowadzała mnie do białej gorączki, choć z drugiej strony taka ufność w ludzi jest piękna, bo przypomina tę Boską....
Marija - Pią 13 Kwi, 2007 13:24
Madzia naiwna, ale cała reszta!... Banda intrygantów normalnie ??: . A Helenkę z Kaziem to ja bym , tak w skrócie i po chłopsku, bo czasu nie posiadam chwilowo .
Czy ja zostawiłam książkę na pralce?
izek - Pią 13 Kwi, 2007 18:01
Z Madzi to istna Jane Bennet, ale budzi się dziewczątko, budzi
Podoba mi się, że każdego poznajemy w takim momencie, że dość łatwo wyrobić sobie o nim zdanie i równie łatwo polubić lub nie. I to w niespełna 65 stron. Choć jak na razie, to łatwiej chyba o nielubienie.
Do nielubienia o prym walczą Helenka i Kazio, przy czym zgadzam się z Mariją co im się słusznie należy...
"Śmieszni ludzie! Każdy wielbiciel chce, ażebym myślała wyłącznie o nim, i każda przyjaciółka to samo. Tymczasem ja jestem jedna, a ich tyle!..." - taak, Hela nie cierpi z powodu niskiej samooceny.
Pani Latter miała niewątpliwie dużo lepszych momentów gdy było więcej w kasie, a w trudnym czasie widać jej determinację coby dzieciom ptasiego mleka nie zabrakło.
Jednak gdy czytam jak reaguje na Madzię, to jest w niej trochę ciepła i humoru...
Panna Howard - swoją drogą miała bardzo adekwatne imię - raczej nie robi na mnie wrażenia intrygantki. Choć i ona rachuje w głowie, bo na reformy trzeba pieniędzy... ale wydaje mi się szczera i otwarta w sympatiach i antypatiach (no może oprócz tego, że grzmi na mężczyzn, a marzy o tym by który do niej wzdychał).
Ada Solska też nie wydaje mi sie intrygantką, ale budzi sympatię pomieszaną ze złością - to już nie ma jej na kim zależeć, tylko na Helce?
Aragonte - Pią 13 Kwi, 2007 18:04
Ja niedaleko na razie doszłam, bo czytałam tylko dzisiaj w autobusie, ale sporo radości sprawił mi styl te drobiazgi, na które wcześniej zwracała uwagę Admete. Miło sobie przypomnieć tę książkę :grin:
BeeMeR - Pią 13 Kwi, 2007 18:12
Ja bym temu Kaziowi pupę przetrzepała za to jego zachowanie!!!
Ale w sumie jego mamusi też, za to, że tak go wychowała. I córusię tudzież.
A Madzia jakaś taka rozentuzjazmowana - ale to strasznie młode stworzenie, może się jeszcze ukształtuje....
Panna Howard też ma niezłe humory - to wszystko mi na jakąś karykaturę zaczyna zakrawać (nie oburzajcie się, jeśli bredzę - pierwszy raz to czytam i zgoła nie wiem, co dalej będzie)
Admete - Pią 13 Kwi, 2007 18:35
Może z naszego punktu widzenia panna Howard rzeczywiście jest karykaturalna. Zresztą ta postać jeszcze Cie zaskoczy Ona jest niesamowicie pokręcona i straszna z niej hipokrytka. Pani Latter to w gruncie rzeczy dobra kobieta z brakiem wyczucia w wychowaniu swoich dzieci.
Zauwżyłyście jak Prus wprowadza brzydkich bohaterów? Na razie to co ładne jest też złe. Wyjatek stanowi Madzia, bo ona jest ładna i cierpi na przerost uczuć. Któryś z krytyków nazwał ją "geniuszem uczucia".
Proszę się nie dziwić, że Ada szuka akceptacji u pieknej Heleny - sama jest brzydka, a na dodatek ma bardzo niską samoocenę. Szuka potwierdzenia swojej wartości w oczach innych, zwłaszcza obdarzonych urodą i wdziękiem.
Anonymous - Pią 13 Kwi, 2007 19:09
Madzia takie dzieciatko z entuzjazmem.
A pani latter kolejny raz widzę, że jak się kogoś kocha to rozum nie odzywa a zwłaszcza jeśli tym kimś ejst dziecko.
Nie że w sensie negatywnym. To jest piękne miłośc rodzicielska. Jednak zbytnia troska szkodzi wbrew temu co mawiali starozytni Rzymianie
Kaziuta - Pią 13 Kwi, 2007 20:10
Pierwszy raz czytałam Emancypantki dawno, dawno temu i z przyjemnością poczytałam ponownie.
Helenka i Kaziu są faktycznie denerwujący ale jeszcze bardziej denerwuje mnie ich zaślepiona mamusia pani Latter. Taka ślepa matczyna miłość istniała, istnieje i będzie istnieć ale doprowadzanie do skraju bankructwa pensji tylko po to aby Kaziu mógł pojechać za granicę i miał na codzienne utracjuszowskie wydatki to już nie jest ślepota to głupota.
Obraz panny Howard jako "wojującej" feministki XIX wieku pozostał w wyobraźni niejednego czytelnika do dziś i tak własnie wyobrażamy sobie takie kobiety. Zimne, nieprzystępne, chude i brzydkie. Czemu nie może to być ładna kobieta?
Egzaltacje są faktycznie denerwujące. Te całuski, głaskamia, obejmowania itd itd
I te poglądy pani Latter
"Czy ty nie rozumiesz - mówi w duchu do córki - jaka różnica istnieje między kobietą i mężczyzną ? Wszak jesteście oboje podobni do siebie jak bliźnięta, a mimo to - porównaj siebie z nim: jego głos, wzrost, spojrzenie, każdy ruch... Jeżeli ty jesteś kwiatem stworzenia, on jest jego panem
Admete - Pią 13 Kwi, 2007 20:15
Panna Howard nie jest chyba opisana jako bardzo brzydka?
Kaziuta - Pią 13 Kwi, 2007 20:22
Miała długą twarz jednostajnie różowej barwy, włosy płowe jak woda wiślana podczas przyboru i figurę o tyle gładką, o ile wyprostowaną.
Z tego opisu wynika, że zbyt piękna nie była, a ja napisałam, że "brzydka", a nie "bardzo brzydka".
MiMi - Pią 13 Kwi, 2007 20:39
A ja sobie poczytałam wczoraj aż 8 rodziałów. Jednak są jakieś plusy bycia chorą Co do bohaterów, to Madzie chyba najbardziej polubiłam, może dlatego, że jest taka łatwowierna. Hela i Kazio okropni są, tak wykorzystują matkę. Ale pani Latter nie lepsza, sama ich tak wychowała. Zastanawiam się, co z drugim mężem pani Latter, bo autor stwierdził, że wszyscy myśleli, że zmarł, ale nie napisał, że zmarł. Książka ogólnie mi się podoba i lekko się ją czyta.
Admete - Pią 13 Kwi, 2007 20:45
Dla mnie taki opis nie wystarczy, by ją nazwac brzydką - różowa cera, płowe włosy, prosta figura, ale nie będe się spierać Panna Howard jest za to na pewno brzydka duchowo.
Anonymous - Pią 13 Kwi, 2007 21:13
może drugi mąż Pani Latter miał coś wspólnego ze zrywami niepodległościowymi skoro jest to tak omijane, albo ogólnie z działalnością patrityczną.
BeeMeR - Pią 13 Kwi, 2007 21:20
No, panna Howard to jakoś na piękność się nie zapowiada.... Było coś o jej chudych ramionach, cienkich brawiach, niezdecydowanym kolorze włosów. Oj, chyba Autor nienajlepsze miał zdanie o kobietach owych czasów, bo większość mocno egzaltowana i nie bez rozlicznych wad
A najbardziej jak na razie mi żal profesora od "jeografii".
Marija - Pią 13 Kwi, 2007 21:22
| lady_kasiek napisał/a: | | może drugi mąż Pani Latter miał coś wspólnego ze zrywami niepodległościowymi skoro jest to tak omijane, albo ogólnie z działalnością patrityczną. | Nie jestem aż taką optymistką, może zwyczajnie jej zwiał, bo miał na sumieniu jakieś nieprawości (jak w "Lalce" mąż pani Stawskiej - w końcu też Prusa).
BeeMeR - Pią 13 Kwi, 2007 21:47
albo ukradł jej pieniążki.... i wróci pod koniec książki
(kto czytał niech nie zdradza czy on tam wraca czy nie!!!)
MiMi - Pią 13 Kwi, 2007 23:04
Tak się zastanawiam, po co dziewczyny w tamtych czasach się uczyły. Przecież większość wychodziła za mąż i siedziała cały czas w domu. Może te tańce, przejżdżki konne i rysowanie bardziej by im się przydały. Miałyby co robić, gdy cały czas w domu siedziały albo na bale chodziły.
Anonymous - Pią 13 Kwi, 2007 23:51
| BeeMeR napisał/a: | No, panna Howard to jakoś na piękność się nie zapowiada.... Było coś o jej chudych ramionach, cienkich brawiach, niezdecydowanym kolorze włosów. Oj, chyba Autor nienajlepsze miał zdanie o kobietach owych czasów, bo większość mocno egzaltowana i nie bez rozlicznych wad
A najbardziej jak na razie mi żal profesora od "jeografii". |
Właśnie też przy Lalce uznałam, że Prus się nie zna. i pisząc wypracowanie o postaci Izabeli Łęckiej polały się gorzkie słowa w stronę autora. No bo co kurczę blade. Niestety mój polonista się z tym niezgodził. Wiadomo facet
|
|
|