PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Perswazje Persuasion (1995)
Autor Wiadomość
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 18:43   

annmichelle napisał/a:
nie ja przytaczałam, a zdaje się, że Admete

A to zwracam honor Admete :kwiatek: :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38391
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 21:04   

Cytat:
jak czytało się książki, ma się jakieś wyobrażenie o bohaterach, a później widzi się ich 5-15 lat starszych na ekranie. :wink:
I dlatego miałam problem z RiR :P

Obejrzałam dziś Perswazje - bardzo piękny, melancholijny film. Rodzina Anny jest tak irytująca, że aż dziwne że Anna się normalna uchowała ;)
Z czepiania się - przy samym początku jeden z ogrodników suwa po trawniku kosą jak grabiami :lol: ani chybi zły sprzęt mu wydano :P
cegły zauważyłam, piękne okna też. Podoba mi się bardzo zielona peleryna Anny.
Przeżyłam chwilę grozy bo 30 min przed końcem płytka się zacięła i ani rusz - na szczęście mam awaryjną drugą, ale słabszej jakości i wyłącznie z lektorem - dało się jednak film dokończyć, uff.
_________________

 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 21:48   

BeeMeR napisał/a:
Obejrzałam dziś Perswazje - bardzo piękny, melancholijny film.

:kwiatki_wyciaga:

Kosa, grabie? :shock: :mrgreen: Jakiegoś gościa kojarzę, że wywijał na początku, ale co i jak - nie zauważyłam. Patrzyłam na dwór za nim. :-P
Aczkolwiek gdzieś coś o tym czytałam odnośnie wpadek w tym filmie, ale ktoś inny tam tłumaczył zawile coś o przycinaniu trawy i że to niby błąd nie był. :mysle: Nie zwróciłam na to wtedy uwagi, a teraz już pewnie tej strony nie znajdę, bo wpadłam na nią dosyć przypadkowo.

A co z Lyme? Tylko mnie te sceny zauroczyły?

Nie wiem zresztą jak Wam, ale dla mnie bardziej klimatyczna była ta część filmu, która toczyła się na wsi i na wybrzeżu, a nie w Bath.
_________________
:-)
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38391
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 21:56   

Kosą się zupełnie inaczej pracuje, no i ciężko mówić o ścinaniu tak krótkiej trawy kosą ;)
W innej scenie były grabie i liście - i tu tez powinny imho być ;) ale to detal, bez znaczenia.
Zafrapowało mnie, że Anna - bodaj do siostry wiezie gęś w klatce - jeszczem takiego pakunku nie widziała - zachwyconam ;) .
Lyme piękne - acz przypomniałabym sobie ujęcia sztormowe - jako chyba jedyne z wersji 2007 :P
_________________

 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 22:03   

BeeMeR napisał/a:
Kosą się zupełnie inaczej pracuje, no i ciężko mówić o ścinaniu tak krótkiej trawy kosą ;)

Jeśli nie była to jakaś nowatorska metoda ścinania, wygładzania trawy :-P to przyjmijmy, że parobek migał się od roboty i coś tam "symulował, że pracuje". :-P Jak mogli w innych austenowskich filmach pokazywać wałęsanie się panów po polach to mogli pokazać leniwego parobka. :mrgreen:

BeeMeR napisał/a:
Zafrapowało mnie, że Anna - bodaj do siostry wiezie gęś w klatce - jeszczem takiego pakunku nie widziała - zachwyconam ;) .

Najlepsze, że w książce chyba jest mowa, że właśnie Anna nic nie wiozła, bo baronet okazał się za skąpy, żeby wysłać najmłodszej córce upominek.
Jak widać - twórcy postanowili to naprawić, nawet jeśli tatuś był sknerą to Anna potrafiła na tyle myśleć samodzielnie, że wzięła dla siostry prezent.
A to była gęś czy prosiak? :mysle:

BeeMeR napisał/a:
Lyme piękne - acz przypomniałabym sobie ujęcia sztormowe - jako chyba jedyne z wersji 2007 :P

Taaaaa - jeśli mowa o tamtym "spacerku" kapitanów to przy oglądaniu potrząsałam głową z niedowierzaniem, a przy drugim oglądaniu (nie przewiduję) chyba bym się już śmiała. :lol:
_________________
:-)
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38391
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 22:18   

Tak, metoda była wyjątkowo nowatorska, bo kosa na moje oko była ostrzem do góry ;)
Oczywiście, że to była symulacja ;)

annmichelle napisał/a:
jeśli mowa o tamtym "spacerku" kapitanów to przy oglądaniu potrząsałam głową z niedowierzaniem
Ale sztorm był piękny :serce:

Filiżanki mi się podobały :mrgreen:
No i skakanie na nogi tak, żeby upaść na głowę zawsze mnie zadziwia :cool:
_________________

 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 08 Lut, 2021 22:26   

BeeMeR napisał/a:
Oczywiście, że to była symulacja ;)

Parobek też człowiek :wink: - nie dziwię się, że "markował" robotę u TAKIEGO pana. :-P

BeeMeR napisał/a:
annmichelle napisał/a:
jeśli mowa o tamtym "spacerku" kapitanów to przy oglądaniu potrząsałam głową z niedowierzaniem
Ale sztorm był piękny :serce:

Już nie pamiętam, ale posiłkuję się moim postem z 2008 (!) roku z tematu o P'07:
Zdjęcia podczas sztormu - hm, może malownicze, ale jakoś nie widzę, żeby normalny człowiek chodził sobie spokojnie z kumplem w tę i z powrotem i prowadził pogawędkę, jak za chwilę fala może go zdmuchnąć, a przemoczeni byli od tego uroczego spacerku do suchej nitki. :twisted:


BeeMeR napisał/a:
Filiżanki mi się podobały :mrgreen:

W której wersji?
W tej pamiętam takie ładne białe z niebieskim deseniem.

BeeMeR napisał/a:
No i skakanie na nogi tak, żeby upaść na głowę zawsze mnie zadziwia :cool:

O nie! :zalamka:
Tylko, żeby Tamara tego nie zauważyła :wink: , bo znowu zaczniecie " o skoku" i "zwiędłej urodzie Anny". :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy:
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 09 Lut, 2021 09:54   

annmichelle napisał/a:
A to była gęś czy prosiak? :mysle:

Obydwa :mrgreen:

BeeMeR napisał/a:
Oczywiście, że to była symulacja ;)

Taka praca jaka płaca - baronet nie płacił, to i koszenie adekwatne do zarobków :-P

BeeMeR napisał/a:
No i skakanie na nogi tak, żeby upaść na głowę zawsze mnie zadziwia :cool:
annmichelle napisał/a:
Tylko, żeby Tamara tego nie zauważyła :wink: , bo znowu zaczniecie " o skoku" i "zwiędłej urodzie Anny". :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy:

JA bym miała nie zauważyć :angeldevil: ? specjalnie się przyglądałam, żeby zrozumieć jak ona zdołała to zrobić i jedyne wyjaśnienie jakie mi przyszło do głowy, to utrata przytomności w locie :-P ale więcej tematu nie będę wałkować ( o ile ktoś go nie poruszy :angel: )

BeeMeR napisał/a:
Filiżanki mi się podobały :mrgreen:

:cheers: śliczne angielskie kobalty :serce: chętnie bym wszystkie przygarnęła :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 15 Lut, 2021 19:05   

Jestem po drugiej powtórce w celu dogłębnej obserwacji szczegółów i takich tam :-P
I tak : dobra, nie czepiam się muru i cegieł, taki jest angielski styl, trudna rada. Natomiast zimno mi się robi na widok tego okna z pojedynczą szybką oprawną w (prawdopodobnie) ołów i gołego muru pod nim , do którego przytula się Mary :zima:
Faktycznie w pierwszych scenach facet na trawniku robi coś dziwnego - wygląda jakby grabił, ale rzeczywiście to raczej kosa nie grabie, chyba rzeczywiście po prostu się opieprza w majestacie prawa :mysle: :lol:
Wygląd Anny zmienia się w trakcie filmu i rzeczywiście w ostatnich scenach wygląda najładniej i świeżo - wiadomo, makijaż :wink: , niemniej fajnie, że jej wypięknienie jest widoczne .
Tylko pogoda mi nie pasuje - na angielskim klimacie sie nie znam, ale żeby w styczniu wszystko było wszędzie zielone :confused3: ? Rozumiem początek we wrześniu, pierwsze żółknące liście, ale potem jest październik, listopad - wycieczka do Lyme przecież w listopadzie, więc powinno być szaro buro i łyso, a od Musgrove'ów Anna wyjeżdża w styczniu , a w filmie nadal wrzesień :confused3: dla mnie Perswazje są uosobieniem listopadowo-zimowej burozy , pluchy, chlapy i ogólnie pojętej smętozo-syfozy pogodowej i nie akceptuję tam wesołej zieloności :wsciekla: :confused3: i nie wiem czemu w Lyme jest taka cudna słoneczna pogoda :confused3:
Zastanawia mnie też - bo nijak nie pasuje do niczego - ten przemarsz orszaku cyrkowego ,żywcem wyjęty z Felliniego (albo czegoś podobnego) łącznie z muzyczką - jak pięść do nosa pasuje :confused3: chyba , że ma to być głęboka metafora o społeczeństwie, jako cyrku , od którego bohaterowie się odwracają i odchodzą :-P :lol:
A nie wiem czy zauważyłyście, że po przejściu rzeczonego cyrku, kiedy Anna z Wentworthem oddalają się wgłąb uliczki, na pierwszym planie po lewej u dołu znakomicie widać jakże współczesne kraty i klapy od współczesnej kanalizacji i telefonów :lol: :mrgreen:

No i jeden z synków Mary ma takie same okularki, jakie nosi mały Harry w ostatniej serialowej RiR .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 15 Lut, 2021 19:27   

Tamara napisał/a:
Jestem po drugiej powtórce w celu dogłębnej obserwacji szczegółów i takich tam :-P

Taaa... domyślam się, że była to dla Ciebie kara i droga przez mękę. :cool: Przyjmij wyrazy współczucia za to poświęcenie. :twisted: :mrgreen:
Oglądałaś sama, czy w towarzystwie Młodej (mogę tak napisać?)? :-)

Tamara napisał/a:
I tak : dobra, nie czepiam się muru i cegieł, taki jest angielski styl, trudna rada. Natomiast zimno mi się robi na widok tego okna z pojedynczą szybką oprawną w (prawdopodobnie) ołów i gołego muru pod nim , do którego przytula się Mary :zima: .

Mary powinna się cieszyć, że w ogóle miała szyby w oknach. :wink: Pojedyncze szyby to była norma, więc nie jest to błąd.

Czekaj, wróć... Tamara, nie czepiasz się już muru i cegieł? :paddotylu: :mrgreen: :wink:

Co do pogody to wszystko mi tam pasuje :-) , jest wiatr, jest deszcz ("W Bath zawsze pada"), pochmurno, chmurzaście, a o Lyme proszę mi tu złego słowa nie mówić. :nudelkula1_zolta: :lol:

Z tym cyrkiem dobrze kombinujesz - czytałam gdzieś takie metaforyczne wyjaśnienie tej sceny.
A ode mnie dodam moją interpretację, że łatwiej pocałować się w tłumie ludzi, których uwaga jest skupiona na czymś innym. :-)
Czytałam wywiad z Amandą Root i początkowo miało być jak w książce - bez pocałunku, ale twórcy doszli do wniosku, że delikatny pocałunek jednak dobrze filmowi zrobi. :wink:

Okularki u małego dziecka też nie są błędem. :wink: Wtedy już były okulary w takiej formie jak najbardziej dostępne.

Klapę zauważyłaś :-P , a półciężarówkę w innej scenie to już nie? :cool:
Od siebie dodam, że tego samochodu w ogóle nie zauważyłam, mimo, że film oglądałam x razy. :lol: No ale wlazłam na stronę gdzie były błędy i domniemane błędy i w screenie widać to auto i maszty współczesnych żaglówek. :wink:
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 15 Lut, 2021 19:57   

Poświęcenie okrutne i straszne :mrgreen: :serduszkate:
Oczywiście że możesz tak napisać :mrgreen: tym razem sama, bo Młoda dziś nie mogła spać , spała tylko godzinę i i jak przyszła do domu i zjadła, to padła .
Absolutnie nie piszę ,że błąd, bo wiem że norma i prawidłowo, przecież do dziś w zabytkowych angielskich domach często są zachowane jednoszybowe okna w ołów czy co tam oprawne. Zatrzęsło mnie tylko na myśl o zimnie w pomieszczeniu z takimi oknami :thud:

Tak, dobrze widzisz, nie czepiam się muru i cegieł :-P :mrgreen: po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że stanowią historyczną całość z resztą :-P

Pogoda ujdzie, tylko za zielono jest jak na okres listopad-styczeń . Na moje wschodniokontynentalne oko :wink:

Okularków też się nie czepiam , bo są zgodne z historią, zauważyłam tylko jako licencja poetica scenarzysty , zwłaszcza, że w filmie chłopcy są starsi niż w książce.

Półciężąrówki nie widziałam, jak i żaglówek :shock: :lol: no to będzie koniecznie trzecia powtórka :cool: :mrgreen:

Aaa jeszcze a propos wyjazdu Anny do Mary - prosię w jednej klatce, gęś w drugiej była , tej wyższej .
A jeżeli oglądacie czasem polski serial "Policjantki i policjanci" albo "Kryminalni" (regularnie mi się mylą) , to woźnicą Anny w drodze do Mary był inspektor Kopczyk :mrgreen:

Co do Twojej interpretacji cyrku i pocałunku - też tak sądzę, że korowód miał stanowić również odwrócenie uwagi postronnych , żeby można się było pocałować bezpiecznie :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38391
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 15 Lut, 2021 20:40   

Lubię się tak poświęcać :mrgreen:
Półciężarówki jako żywo nie widziałam :lol: gdzie jest?
chyba muszę powtórzyć wkrótce :mrgreen:

Co do cyrku - przemknęło mi przez myśl, że mogli najpierw się oddalić a potem pocałować, ale co tam, wyszło całkiem zgrabnie i tak.
Pogody się nie czepiam, nie takie cuda w filmach bywały ;)
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17595
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Lut, 2021 21:51   

Ta pogoda i zieloność są jak najbardziej angielskie. Byłam tam dwu albo trzykrotnie na przełomie roku; jeżdżę do hrabstwa Essex, od Londynu jakieś 20 minut pociągiem. W parku i obok kościoła kwitły sobie w tym czasie piękne krzewy (kalina), a zieleń liści i trawników była bardzo intensywna.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 15 Lut, 2021 22:15   

Tamara napisał/a:
Tak, dobrze widzisz, nie czepiam się muru i cegieł :-P :mrgreen: po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że stanowią historyczną całość z resztą :-P

Piekło zamarzło. :banan_czerwony: :lol:

Z ciekawości (bez złośliwości :-) ) zapytam: dlaczego w takim razie kilka dni temu tak Ci ta cegła "nie leżała", a dziś jest już ok? :-)

Tamara napisał/a:
Pogoda ujdzie, tylko za zielono jest jak na okres listopad-styczeń . Na moje wschodniokontynentalne oko :wink:

Na pewno jest tam bardziej zielono jesienią/zimą niż w Polsce.
Nawet u mnie (500 m npm) można sadzić więcej krzewów i drzew ciepłolubnych niż w najcieplejszych obszarach w Polsce.
Mam np. laurowiścię (chyba taka jest jej nazwa polska), która w Polsce raczej nie przetrwa zimy, a tutaj bez problemu, a jest to krzew liściasty, także zimą soczyście zielony. Na filmach brytyjskich widzę, że tam również jest popularny. :mrgreen:
Nie na darmo np. Irlandia nazywana jest wiecznie zieloną wyspą, klimat podobny jak Wlk. Brytania. :-)

Tamara napisał/a:
Półciężąrówki nie widziałam, jak i żaglówek :shock: :lol: no to będzie koniecznie trzecia powtórka :cool: :mrgreen:

Tak, tak - koniecznie obejrz CAŁY film tylko dla tej sceny. :rotfl:
Ta półcieżarówka i żaglówki są wg mnie nie do wyłapania, chyba że ktoś ma wersję hd (nie trafiłam na taką). Ja mam oryginalne dvd i nawet przy stop-klatce trudno mi zauważyć samochód i maszty. :wink:

BeeMer - jest to przy scenie z upadkiem Luizy. Czyli ulubionej scenie niektórych forumowiczek. :twisted: :mrgreen:
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 16 Lut, 2021 09:04   

Trzykrotka napisał/a:
Ta pogoda i zieloność są jak najbardziej angielskie.

A to w porządku - jak napisałam , to po prostu skłóciło się z moim wschodniokontynentalnym wyobrażeniem o pogodzie, czyli skutek niewiedzy :-P

annmichelle napisał/a:
Piekło zamarzło. :banan_czerwony: :lol:

Z ciekawości (bez złośliwości :-) ) zapytam: dlaczego w takim razie kilka dni temu tak Ci ta cegła "nie leżała", a dziś jest już ok? :-)

Ha, jak mówił wujek bohatera książeczki "Romek i czarownice" wydanej jakieś 100 lat temu, z cudnymi ilustracjami Bohdana Butenki - "Tylko krowa nie zmienia poglądów" :mrgreen:
Nie wiem , pewnie lepiej się przyjrzałam całości , na spokojnie , i podświadoma pamięć zapewne mi przypomniała wygląd historycznych wnętrz angielskich, znanych chocby z programów popularnonaukowych czy krajoznawczych itp.
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 16 Lut, 2021 09:40   

annmichelle napisał/a:
Tak, tak - koniecznie obejrz CAŁY film tylko dla tej sceny. :rotfl:

No przecież nie będę przewijać od początku do środka filmu :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 08:22   

Na razie trzeciej powtórki jeszcze nie było, ale przypomniało mi się , jak w scenie obiadu na początku pani Clay zachwyca się sorbetem we wrześniu, i zastanawiam się, z czego mógł być taki żółciutki sorbet - z mirabelek ? może z ananasa ? bo na cytrynowy był zbyt żółty :mysle: Najbardziej wyglądał na deser waniliowy Bakomy , ale to zdecydowanie nie było to :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 08:31   

Tamara, to był na bank Sanddorn! :serce:
Kompletnie nie znam polskiej nazwy, nigdy w Polsce nie jadłam owoców tego krzewu.
Poznałam na niemieckich wyspach i jest to stary krzew, popularny w niektórych regionach (czyżby na wybrzeżach? :mysle: ) i wszystkie desery jakie z nim jadłam miały właśnie taki kolor! :-) I smakuje bosko. :slina:
Wlazłam na Wikipedię - tak w Wlk. Brytanii też rośnie! :mrgreen:
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 09:34   

Dzięki :kwiatek: to rokitnik, u nas nie jest specjalnie popularny , ma specyficzny zapach . Od kosmetyków z rokitnikiem mnie ten zapach odrzuca , może w smaku jest lepszy :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 09:39   

Rokitnik? :paddotylu: :rotfl: Sanddorn brzmi jakoś dostojniej. :-P

Tamara napisał/a:
Od kosmetyków z rokitnikiem mnie ten zapach odrzuca , może w smaku jest lepszy :-P

Zapachu w ogóle nie kojarzę :ops1: , w smaku - mniam :slina: - jadłam lody i tort. Samych owoców nie próbowałam, muszę spróbować następnym razem i powąchać. :-P
_________________
:-)
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38391
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 10:00   

Rokitnik - muszę się przyjrzeć następnym rrazem :kwiatek:
_________________

 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 10:02   

Jak widzicie ten film jest pełen inspiracji i dodatkowo poszerza wiedzę, niekoniecznie związaną z Austen i XIX wiekiem. :mrgreen:
_________________
:-)
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2499
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 11:18   

Oooo, jaki dobry temat :)
Też sobie odświeżałam na koniec grudnia film i książkę Perswazje, bo to moja ulubiona powieść JA. I film z 1995 UWIELBIAM, ma taki fajny klimat. Przyznam, że nie zauważałam aż tylu szczegółów, ale może dlatego, że się skupiam mocno na postaciach. I nie przeszkadza mi, że postacie są trochę starsze niż w książce, bardzo lubię obydwoje głównych aktorów, wg mnie kapitan wygląda jak kapitan (ale on chyba sam z siebie taki dżentelmeński jest, bo w "Miss Pettigrew lives for a day" też odebrałam go jako prawdziwego dżentelmena :P ), a Anna pięknieje z czasem :)
Wersja z 2007 - obejrzałam z mężem, raz, próbowałam sobie odświeżyć kilka lat później, ale nie byłam w stanie -_- Anna z wiecznie otwartą buzią, uczesana tak, że wygląda jakby była lekko tępa, zamiast ładnych ubrań nosi jakąś pelerynkę z dywanu, Mary z poważnymi zaburzeniami, kapitan za przystojny, wyglądający jak Bond, który się zaplątał do tego filmu przez przypadek - bleeeee. Nigdy więcej, chyba, ze z kimś i przy kilku butelkach wina.
Muszę sobie znowu odświeżyć film, bo ostatnio obejrzałam serię na Youtubie o historycznych tańcach w filmach JA i teraz patrzę nowym okiem na te tańce :)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17700
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 12:39   

Rokitnik czyli po rosyjsku oblepicha, zwana syberyjskim ananasem, bardzo bogaty w wit.C przeciwutleniacze i w ogóle samo dobro, bardzo popularny jako owoc na przetwory i do wykorzystania kosmetycznego w Rosji od stuleci, u nas mało znany . Rośnie na byle czym , nie ma dużych wymagań glebowych i klimatycznych o ile pamiętam .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1983
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 22 Lut, 2021 13:24   

Tamara napisał/a:
Rokitnik czyli po rosyjsku oblepicha

:lol: :lol: :lol:
To już lepszy ten rokitnik po polsku.
Mój Boże - mój Sanddorn okazał się oblepichą. :rotfl:
_________________
:-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.