PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jane Eyre (2006) cz. 2
Autor Wiadomość
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 27 Lis, 2006 22:01   

Matylda napisał/a:
Rzeczywiście oszalała :? ??:
Przeca ten chop grał w Onieginie i tam sie nie podobał
On chyba dobrze wypadł w kontraście przy tej Angielce :wink:


Niech czyta dokładnie co tu piszę, fakt, że czasem w uniesieniu :roll: , ale jednak wiem na pewno, że pisałam, że w Onieginie zapamiętałam Tobiego, jako miłego i ładnego chłopca, ale nie na tyle charyzmatycznego, żebym go zapamiętała z imienia i nazwiska.
Toby bez Angielki też cudny, a Matylda nie zna się i tyle! Serce ma z kamienia, zapomniała chyba jak to jest kochać na maxa, jeszcze nie wiem jak okazać współczucie, bo narazie brakuje mi empatii, żeby choć spróbować zrozumieć taką wyzutą z wrażliwości na całą gamę uczuć prezentowanych przez Tobika...istotę :wink:
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pon 27 Lis, 2006 22:38   

Ale ja własnie kocham na maxa - Johna Thortona
I męczę sie z tym uczuciem nieodwzajemnionym okrutnie :? ??: :sad:
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 27 Lis, 2006 22:52   

Ja chciałam powiedzieć że nawet twardoserca i cyniczna Aine pękła już niemal po 1 odcinku, a po drugim wsiąkła na amen. I zaznaczę, że powyżej tego 2 nie wyszła i wystarczyło !!!
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 27 Lis, 2006 23:26   

Dziewczynki dołaczam do kółka wielbicielek JE Anno Domini 2006.
Obejrzałam (po pewnych perypetiach) I odcinek.
Noooooo... Jestem pod wielkim wrażeniem. Rozumiem Alisonku dlaczego tak zależało Ci abym i ja mogła to przeżyć. Wiedziałaś, że mi się spodoba, a słowo "przeżyć" bardzo tu pasuje, bo naprawdę było to dla mnie ( a to dopiero I odcinek) cudne prze zycie. Ale zacznijmy od początku.
Pejzaże: fantastycznie mroczne i budujące nastrój. Te mgły kiedy Jane spotyka po raz pierwszy Pana R. Potem sloneczny poranek za oknem kiedy budzi się w zamku jakby zwiastowanie lepszych dni i kontrast między szarymi dniami w sierocińcu i może lepszymi tutaj.
Oszczędne ale bardzo wymowne środki aby pokazać okrutne życie sierocińca. Zamarznięta woda w miskach rozbijana by móc sie umyć, obraz jednakowo ubranych smutnych dziewczynek, które sparaliżowane strachem sie śmią nawet na siebie spojrzeć. Okrutne.
No i w końcu Toby. Nieprzystępny, z ponurym i przenikliwym spojrzeniem, ale jakże przez to pociągający. Pierwsza rozmowa z Jane przy kominku. Ten półuśmiech i piękne oczy. Chyba zaczynają się małe motylki w brzuchu, a to dopiero początek.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 09:41   

Harry_the_Cat napisał/a:
A ja się zgadzam z Matyldą....


No i dobrze Wam tak... :razz:

Kaziuteczko moja... Ka - ziu - ta! Ka - ziu - ta! Ka- ziu - ta!
Aj lowju :thud: :banan: :hello: :banan: :thud: (układ choreograficzny własny :wink: )
Miśku złoty, oglądaj, kochana, oglądaj, im dalej tym lepiej. Wstaweczek Ci narobię ile będziesz chciała, tylko się jeszcze pozachwycaj, bo to miód i balsam, na wszystkie rany Matyldem zadane ;-)
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 13:21   

Ale tak patrząc na to co zrobił pan Rochester biednej Jane to było wyjątkowo okrutne
Ten facet niczego sobie nie odmawiał
Jak chciał mieć ekskluzywną kurtyzanę to ją miał . Jak temperamentną i bogatą , żonę latynoske to też ja miał
Oczywiście jak się to,skończyło w obu przypadkach to wiemy
Dla mnie bardzo smutnym i wyciskającym łzy fragmentem filmu jest gdy Jane błąka się po tych skałach- może miała mysli samobójcze?? :? : Nie miała przeciez nikogo i nic.
Ta dziewczyna tak silna zupełnie się załamała. On nie miał prawa proponowac małżeństwa będąc juz zonatym
Moim zdanie stawia go to w bardzo złym świetle
John Thorton nigdy by się tak nie zachował :wink:
A tak swoję drogą dlaczego Rochester sie nie rozwódł???
Ja chyba do samej tej postaci nie mam serca
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 13:26   

Postać wrednawa, to się zgodzę, ale Tobik jej broni kształtną piersią!! ;-)
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 15:18   

A kiedy sobie przypomne jak Rochester mamił Jane swoją nieszczęsną biografią ( wpadając w takie związki to czego sie spodziewał ???) to szlag mnie trafia. Prawdziwy nieszczęśnik jej życie było widocznie usłane różami
Ja zresztą też często musze przypominać kto w domu jest mężczyzną
Niektóre baby są głupie
Ale .....Film bardzo mi sie podobał
Ładna historia ale znowu kobitka mądrzejsza od chłopa
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 15:18   

Matylda napisał/a:
Jak chciał mieć ekskluzywną kurtyzanę to ją miał . Jak temperamentną i bogatą , żonę latynoske to też ja miał


Z żoną został postawiony niemal przed faktem dokonanym. Decyzję podjęto za niego.
Wredna postać? Oj bede go bronić.
Drogie panie, może nie mógł się rozwieść, a może poczucie obowiązku mu nie pozwalało? Z całą pewnością taka myśl nawet mu nie zaświtała. Nie wiem, czy choroba psychiczna była w tym czasie powodem do rozwodu, ale w przysiędze było "w chorobie i zdrowiu".
Przecież Rochester mógł nie tylko porzucić Bertę, mógł ją pozostawić gdzieś, gdziekolwiek, mógł ja zaniedbać, nawet zlikwidować (nikt by się nie domyślił, a już na pewno nikt by mu niczego nie udowodnił). A on przeżył z nia 4 lata, a potem otoczył opieką, żeby na koniec przenieść ją do Thornfield mimo, że inny dom - Ferndean Manor był w tak ustronnym miejscu, że gdyby wywiózł tam Bertę, z całą pewnością nikt by jej tam nie znalazł. Ale to "miejscowość niezdrowo położona w głebi lasów. Prawdopodobnie tamte wilgotne mury szybko by mnie uwolniły od ciężaru jej istnienia". W trakcie pożaru mógł też Bertę zostawić na pastwę losu. Przecież ona zabrała mu wszystko co kochał, zabrała mu część jego osobowości, zabrała mu młodość i szczęście. Zabrała mu Jane... A on mimo wszyszstko poszedł ją ratować. I znowu odebrała mu kolejną rzecz, która miał - zdrowie.
Jedyną zbrodnią Rochestera było to, że chciał być szczęśliwy. A przecież każdy z nas chce być szczęśliwy... Chciał kochać i był kochanym. I szukał, popełniał błedy. Miał tak wiele do zaoferowania, chciał uszczęśliwić wybrankę na wszelkie sposoby, a przez to stawał się łatwą zdobyczą dla kobiet pokroju Celine. Zważywszy, że miał 3 kochanki na 10 lat, to chyba też nie jest wyczyn (podejrzewam, że satelity po drodze były, ale miłości kupić się nie da.

Nie drogie panie, Rochester nie był draniem, nie był cynikiem w swojej miłości do Jane. Był bohaterem tragicznym. Nie mam zamiaru bronić go przed tym, że ją skrzywdził, że postapił egoistycznie, ale podejrzewam, że po 10 latach szukania, ja również straciłabym głowe gdybym znalazła swój skarb.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11059
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 15:22   

Trzeba pamietac, ze jeszcze zaopiekowal sie nie swoim dzieckiem.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 15:26   

Ja się zgadzam ze wszystkim co Aine tak ślicznie i z uczuciem wyłożyła, ale mnie też nie podobało się jak igrał z uczuciami Jane, jak do ostatniej sekundy trzymał ją w przekonaniu, że odsyła ją do Irlandii, chcąc z niej wydębić wyznanie, jeszcze jej potem wymawiał - "przecież to ty mi się oświadczyłaś Żanetko". Nie musiał tego robić, to nieładne i nieeleganckie, że doprowadził ją do takiego wybuchu rozpaczy. NIgdy mi się to nie podobało ani w książce, ani w filmie. W filmie on aż do bólu długo czeka, żeby jej powiedzieć, że ją kocha, a wcześniej się wręcz nad nią znęca psychicznie. Chyba dlatego scena oświadczyn nigdy nie była moją ulubioną. Ani w książce ani w żadnej ekranizacji.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 15:27   

Ale oczywiście i tak go kocham :razz:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 15:44   

Teorytcznie masz rację Matulu, ale jak sam stwierdził "musiałem wiedzieć, czy czujesz to samo co ja". MY wiemy o uczuciach Jane, bo czytamy ją w pierwszej osobie, ale on? On niemal do końca nie wiedział. Jane zawsze opanowana, zupełnie nieokazujac swoich uczuć. Przecież nawet po zareczynach zachowywała dystans. On zachowywał się jak uczniak, jak smarkacz zakochany pierwszą miłością, upojony szczęściem, a ona ciągle nieco sztywna i wykrochmalona, zachowująca konwenanse i pozory.
Mnie bardziej razi ta postawa po zaręczynach - pana i zdobywcy. To, że stracił głowę i rozsądek - nie dziwię się, ale nawet jane widziała że zachowywał się jak sułtan wobec niewolnicy. Męska chęć posiadania? :D
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 16:05   

AineNiRigani napisał/a:
Mnie bardziej razi ta postawa po zaręczynach - pana i zdobywcy. To, że stracił głowę i rozsądek - nie dziwię się, ale nawet jane widziała że zachowywał się jak sułtan wobec niewolnicy. Męska chęć posiadania? :D


A ja tego jakoś tak nie odebrałam... Wcale mnie nie raziło, że on jakiś nadto władczy wobec niej jest.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 16:16   

Może ja zbyt niezależna jestem? Zawsze uważałam, że "bycie" z kimś to nie służba.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 16:19   

Jeśli się z kimś jest z miłości to tak już jest, że chce się temu komuś służyć całym sobą i w każdej chwili. Problem jeśli się w tym trochę zatracimy, a ten ktoś skwapliwie z tego korzysta, nie dając najczęściej nic w zamian. Robi się z tego tzw. toksyczny związek, który lepiej żeby się rozleciał. Ja też jestem niezależna do bólu, ale jak się kocha to ta niezależność schodzi na dalszy plan.
 
 
bezpaznokcianka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 508
Skąd: Liverpool
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 16:26   

A widzialyscie ten prequel do Jane Eyre Wild Saragossa Sea? o pierwszej pani Rochester, jak to sie stalo i jak ukrywano przed nim jej chorobe. Nie moglam za bardzo na to patrzec, bo nie uznaje takich doposkow z ktorejkolwiek strony (chodzi mi o rzeczy przed historia wlasciwa i po niej). Film byl... dziwny. Sceny lozkowe byly bardzo... perwersyjne (od razu widac ze historia stworzona w naszych czasach). Ogolnie film mnie zniesmaczal z kazda minuta coraz bardziej, lazili pol nadzy i w ogole.... nie nie nie! Ktos widzial? Nie trzeba pokazywac TAKICH scen lozkowych by pokazac namietnosc miedzy glownymi bohaterami. Tylko ze niestety trzeba wiedziec jak to zrobic, zeby widzowie czekali w napieciu na kazde dotkniecie dloni glownych bohaterow i kazde musniecie policzka...
PS. Ja tez nie wiem jak mozna sie nie zachwycac Rochesterem, ktory byl w tej ekranizacji chyba najlepszym panem R. w historii! ten glos ten wzrok!! i ten... bialy kolnierzyk... mozna kochac i pana Darcy'ego i pana Thorntona i miec jeszcze duzo miejsca aby pokochac Rochestera. Gdyby nie on (tj. Toby) nie ryczalabym ze wzruszenia na tym filmie jak ryczalam.. ech :D
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 16:36   

Problem jest w tym , że My lubimy Rochestera
A jak się kogoś lubi to sie go usprawiedliwia
Przecież ten facet był dużo starszy od tej dziewczyny więc na co liczył chcąc z nią zawrzeć związek małżeński???
Doskonale wiedział , że ona nie ma żadnej rodziny , że na nikim nie bedzie mogła sie wesprzeć. Nikt jej nie pomoże.
W samym filmie jest to bardzo podkreslane. To jej sieroctwo. Jak wielkie znaczenie dla niej miało posiadanie dalekiego kuzyna
A ta cała gra z panną Ingram???
Czy tak się zachowuje gentelmen???
Na co liczył poważny mężczyzna , że posiadanie żony nigdy sie nie wyda???
A jak nawet to sie to jakoś przyklepie???
Przecież uważał Jane za inteligentną i rozsądną istotę
TEn pożar to jest to okrutne odkupienie winy które dało mu mozliwość rozpoczęcia życia od nowa. Wraz z domem spłonęła cała jego przeszłość
A jeśli chodzi o dziecko - to czy tak żyjąc nie mógł gdzieś takiego spłodzić??
Całe szczęście posiadał jakieś resztki sumienia
O Boże co mi odbiło ,żeby Rochestera tak rozbierać na części pierwsze :? ??:
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 16:42   

Ja widziałam panno Bezpaznokcianko, film o ktorym piszesz. Berthę grała ta babeczka, która grała indiańsją żonę Brada Pitta w Wichrach namiętności. O tym myślisz?
Ja nie odnioslam takiego wrażenia jak Ty. Nie pamiętam dokładnie, ale mnie ten film się chyba podobał. Miał taką duszno-erotyczną atmosferę, ale nie odebrałam go jako perwersyjnego ani niesmacznego. Ale zaznaczam, że ogladałam go dość dawno i gust mógł mi się zmienić ;-)
Ale nie zostawił mi żadnych złych wspomnień, wręcz przeciwnie - nawet jakieś takie cynamonowo-korzenne zapachy, upał i takie trochę rozpasanie, ale wiesz, taki tropikalny klimat działa bardzo erogennie ;-) W Liverpoolu na pewno pogoda nie sprzyja takim doznaniom :cool:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 17:00   

Alison napisał/a:
Jeśli się z kimś jest z miłości to tak już jest, że chce się temu komuś służyć całym sobą i w każdej chwili. Problem jeśli się w tym trochę zatracimy, a ten ktoś skwapliwie z tego korzysta, nie dając najczęściej nic w zamian.


Mateczko, ja wiem, że się chce służyć. Chce się to ofiarować. Ale mnie chodziło nie o chęć służenia, a o chęć, aby to ta druga połowa służyła. Ja się przyznam, że nigdy nikogo nie chciałam tak całkowicie i w pełni. Zawsze wolałam zostawić jakies szufladki do odkrycia i czerpać później przyjemność z ich odkrywania. A już z cała pewnością nie chciałam służącego...
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 17:01   

Powaliła mnie mała Francuzeczka- te rozkołysane biodra :mrgreen:

Ale kurcze są takie dzieci :banan:
Tyle , że dzisiaj małe dziewczynki chcą tańczyc na rurce
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 17:05   

AineNiRigani napisał/a:
A już z cała pewnością nie chciałam służącego...


Eeeee tam dobry służący jest na wage złota :mrgreen:

A tak na poważnie to w swojej okolicy nie spotkałam partnerskiego zwiazku . Zawsze któraś ze stron jest wykorzystywana
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 17:15   

Matylda napisał/a:
A tak na poważnie to w swojej okolicy nie spotkałam partnerskiego zwiazku . Zawsze któraś ze stron jest wykorzystywana


No właśnie, to jest problem. Bo jak kobieta zakocha się jak ślepa komenda, to ma tendencję, żeby zagłaskać, a facet im dłużej musiał polować i się starać, zaczyna czuć się jak myśliwy z ustrzeloną u stóp zwierzyną (jeszcze sobie z nią lubi fotke palnąć) i wtedy robi się problem, żeby po tych wstępnych oszołomstwach osiągnąć jakiś poziom równowagi. A jak ktoś się za bardzo przyzwyczaił do tej swojej roli, to to już może być powód do rozwodu, jeśli drugiej stronie jej rola zaczyna tak czy owak ciążyć.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 17:24   

Matylda napisał/a:
Mateńko
Hi hi hi ha ha ha hi hi hi ha ha ha - ta fotka
To straszne ci piszesz ale jakie prawdziwe :shock:


Z fotką to nawiązanie do myśliwych (której to nacji nie cierpię!) robiących sobie uśmiechnięte foty z ustrzeloną i wypatroszoną zwierzyną bleeee.
A faceci do kobiet odnoszą się podobnie. Sorki za zejście z dyskusją w takie niesmaczne rejony. Można mnie z czystym sumieniem wymoderować do imentu ;-)
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 28 Lis, 2006 17:26   

Matylda napisał/a:
Przecież ten facet był dużo starszy od tej dziewczyny więc na co liczył chcąc z nią zawrzeć związek małżeński???

Jest dużo starszy, a mimo to nie zaznał szczęścia. Był już zmęczony szukaniem i zdeterminowany. I właśnie dlatego zagrał tak bezpardonowo - zagrał va banque. Ostatecznie wygrał :D

Cytat:
Doskonale wiedział , że ona nie ma żadnej rodziny , że na nikim nie bedzie mogła sie wesprzeć. Nikt jej nie pomoże.

Nie widzę specjalnie związku. Liczył, że mimo wszystko z nim zostanie. Aczkolwiek niekoniecznie chciał z niej zrobić metrese. Jestem pewna, że ostatecznie pomógłby jej w znalezieniu pracy, czy ustawieniu się w życiu, tak aby wiedzieć czy jej dobrze chociaż pod względem materialnym.

Cytat:
A ta cała gra z panną Ingram???

Najstarsza gra miłosna - wzbudzenie zazdrości w Jane. Jak pisałam - my wiemy co nasza Jane myślała, ale on nie miał pojęcia. Jane była tak nieprzystepna, tak zawsze spokojna i opanowana. A akurat Blanki mi nie żal, bo jej uczuć nie zranił, zresztą nawet jej nie rzucił. To ona "rzuciła" jego.

Cytat:
Czy tak się zachowuje gentelmen???

Nie wiem jak się zachowuje dżentelmen, ale tak się może zachować zakochany mężczyzna. Mówi się że na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone. Nie do końca się z tym zgadzam, ale w tym przypadku nie widze w nim żadnych uchybień. W naszej Jane trzeba było obudzić kobiete i on to zrobił.

Cytat:
Na co liczył poważny mężczyzna , że posiadanie żony nigdy sie nie wyda???
A jak nawet to sie to jakoś przyklepie???

Przypominam, że on nie zamierzał ukrywać przed swoją wybranką istnienie żony. Jane przybyła jako guwernantka i pomny poprzednich doświadczeń, Jane miała o niczym nie wiedzieć. W zasadzie nawet Pani Fairfax nie była zaznajomiona ze sprawą do końca i jesli ona, ze swoja pozycją w domu, przez tak długi czas mogła się jedynie czegoś domyślać to ukrywanie Berty mogłoby mu się udać przez lata. Przecież miał zamiar wyjechać razem z Jane. Jedynie ten wujek Jane... Osobiście zawsze miałam większe pretensje do Masona. Nie dość że znał okoliczności ślubu, wiedział jaka jest Berta, wiedział, że Rochester przez 10 lat dobrze się nią opiekował, kosztem własnego szczęscia, rodziny. Gdyby go nie znał, gdyby to był obcy człowiek... ale przeciez z pewnością wiedział o tym jak się miota w swoim życiu, a mimo to pozbawił go tej namiastki rodziny. W zasadzie dlaczego? W imię prawdy? Mam bardzo bardzo głęboko taką prawde.

Cytat:
Ten pożar to jest to okrutne odkupienie winy które dało mu mozliwość rozpoczęcia życia od nowa. Wraz z domem spłonęła cała jego przeszłość

Jak na mój gust, on odkupił winę zanim ją popełnił, a pożar był jedynie okrutnym dopełnieniem tego odkupienia. Swoją drogą ładny symbol. Historia z Bertą zakończyła się w pożarze i z popiołów niczym feniks mogła ponownie wyjść radość, miłość i szczęscie.

Cytat:
A jeśli chodzi o dziecko - to czy tak żyjąc nie mógł gdzieś takiego spłodzić??

Oczywiście że mógł, ale jeśli zaopiekował się cudzym dzieckiem, to nie zapewniłby przyszłości własnemu? Może gdyby miał gdzieś jakieś, nie miotałby się tak bardzo. Miałby jakąś przystań...

Cytat:
Całe szczęście posiadał jakieś resztki sumienia

Jak dla mnie jego sumienie było przez cały czas na właściwym miejscu. Podejrzewam, że w jego sytuacji byłabym dużo bardziej bezwzględna ...

Cytat:
O Boże co mi odbiło ,żeby Rochestera tak rozbierać na części pierwsze


NO WŁAŚNIE?!!!!! :evil: [/hide]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.