PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce
Autor Wiadomość
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2320
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:11   

Przychodzi mi do głowy saga o ludziach lodu, zdecydowanie...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:27   

No mi zdecydowanie "arcydzieła" pióra pani Tennant... :roll:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:33   

Maryann napisał/a:
No mi zdecydowanie "arcydzieła" pióra pani Tennant... :roll:

Oj, zgadzam się...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Marta 
i rozważna, i romantyczna:)



Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 378
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:35   

Nie jest to chlubne, o nie, ale się przyznam, a co... :rumieniec:
Gdy byłam w liceum uwielbiałam romansidła histery... znaczy... historyczne. Zwłaszcza z wydawnictwa Da Capo. To był mój okres burzy i naporu, w związku z czym uciekałam w piękne historie miłosne, przy których śmiałam się do rozpuku, ale też ryczałam jak bóbr... Miałam też ulubione autorki i dzieła - jedną z nich była właśnie Amanda Quick, ale moja najulubieńszą była Jill Barnett i jej "Czary" - do tej książeczki wracałam dość często, to przy niej najwięcej się śmiałam i płakałam... Och, to były czasy... :ops1: :wink:
_________________

 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38515
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:43   

Sofijufka napisał/a:
Te rzeźbione rysy to Anglicy uwielbiają i nie wiadomo właściwie, jak je przetłumaczyć.

Wierzę, Sofi! Wierz mi, że wierzę! Tym bardziej, że kiedyś trafiałam na historyje w necie w języku angielskim, gdzie te rzeźbienia były jak wół podane. Nie mogę się jednak powstrzymać ze śmiechu, gdy takie coś widzę. Współczuję tłumaczkom, które przez coś takiego brną dzielnie i wytrwale. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest po prostu..................... mądra inaczej.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:44   

Ja takie romansidła historyczne czytywałam pasjami podczas podróży PKP. Dziwnym zbiegiem okoliczności :mrgreen: większość była z okresu Regencji - autorstwa Judith McNaught i... Karen Robards (?).
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2116
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:51   

Agn napisał/a:
Kto?Melvin Burgess Co? Doing it (na polski na szczęście nikt tego nie przekładał - nie mamy aż tylu tłumaczy, by ryzykować, że któryś skona przy pracy)

A masz to moze w formie elektronicznej? Jak jest takie zabawne, to ja bym sobie poczytala, ale na papierowa wersje nie wydam przeciez pieniedzy :P .

Marija napisał/a:
Tzw. "harlekiny" z serii "Desire",

Ogolnie Harlekiny wspolczesne :P . Tudziez ogolnie harlekiny :) . Moge sie wypowiadac, bo mam kilka harlekinow w domu i co jakis czas je czytam :P . Co prawda tylko kilka jestem w stanie zjesc, ale stanowczo stwierdzam, ze sa odmozdzajace i w takim celu je czytam :) . To takie bajki z nizszej polki :P . Swoja droga, jakby ktos mial do oddania harlekiny historyczne z serii "Tajemnice Opactwa Steepwood" czy jakos tak, to z przyjemnoscia sie nimi zaopiekuje - dreczy mnie tajemnica, kto w koncu i dlaczego zabil tego markiza, a w kazdej nastepnej czesci odslaniaja tylko kawalek tajemnicy... -_-' Dobry chłyt marketingowy :P .

Trzykrotka napisał/a:
Cartland rządzi jak chodzi o romansową głupotę, to prawda

TAK! Popieram!!! Mialam kiedys faze na ta pisarke, jak mialam chyba z 17 lat, ale szybko mi przeszla :P . Co prawda przez ten czas dorobilam sie calej sporej kolekcji jej ksiazek (ktora mam teraz do oddania - ktos reflektuje? :) ), ale naprawde podoba mi sie jedna i troche podobaja dwie inne. A napisala ich ponad 500 chyba, z tego co pamietam - niezwykle plodna pisarka ;P. Najbardziej u niej nie lubilam tych zwiewnych i madrych inaczej bohaterek - brrrr. I jeszcze tego balwochwalczego podejscia do facetow, ze jak facet z tytulem to moze wszystko, wlacznie z rujnowaniem rodziny i innymi tego typu przyjemnymi rzeczami -_-'.

praedzio napisał/a:
Wiesz co? Przypomina mi to lektury z serii Da Capo... Mając naście lat i fiu bździu w głowie połknęłam chyba z kilkanaście tomów takowej lektury. Dostałam niestrawności i od tej pory nie tykam

E, nie mow, w Da Capo trafilo sie kilka autorek calkiem zabawnych :) . I calkiem strawnych :P . A ich opisy "scen" - no po prostu czlowiek wymiekal ze smiechu :rotfl:
Ja nie cierpialam za to z serii Da Capo pani Jude Deveraux i jeszcze jednej z nazwiskiem na "d" - zgroza po prostu, brrr.

Sofijufka napisał/a:
Ja mam słabość do Amandy Quick [bo lekko się z bohaterów i samej siebie naśmiewa], choc ostatnio - jak to mówią - zaczyna zjadać swój ogon.

Ja tez lubie Amande Quick (i jeden jej romans pod innym nazwiskiem "Zaufaj mi"), ma takie naiwno-glupio-madre bohaterki :P . I calkiem ciekawych facetow. Tacy sa wszyscy przerysowani, ale ksiazki wg mnie sa bardzo optymistyczne :) . Lubie je czytac (albo lubilam, dawno nie mialam zadnej w reku :P ). A czemu zaczyna zjadac swoj ogon? Co masz na mysli?
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:54   

Agn napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Te rzeźbione rysy to Anglicy uwielbiają i nie wiadomo właściwie, jak je przetłumaczyć.

Wierzę, Sofi! Wierz mi, że wierzę! Tym bardziej, że kiedyś trafiałam na historyje w necie w języku angielskim, gdzie te rzeźbienia były jak wół podane. Nie mogę się jednak powstrzymać ze śmiechu, gdy takie coś widzę. Współczuję tłumaczkom, które przez coś takiego brną dzielnie i wytrwale. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest po prostu..................... mądra inaczej.

Fakt. A tak na marginesie dorzuce jeszcze "elegant fingers" albo "elegant cheekbones :zalamka: "
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2116
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 13:59   

Cytat:
Przychodzi mi do głowy saga o ludziach lodu, zdecydowanie...

Czemu? Ja akurat dosc lubie niektore jej ksiazki, bo oprocz romansu maja jeszcze troche tajemnicy i jakas akcje :) . Naprawde sa gorsze ksiazki :P .

Marta napisał/a:
ale moja najulubieńszą była Jill Barnett i jej "Czary" - do tej książeczki wracałam dość często, to przy niej najwięcej się śmiałam i płakałam... Och, to były czasy...

Hej, czy to jest moze opowiesc o gosciu, ktory wkurzony przez zdradzajaca go narzeczona jedzie gdzies w kraj i poslubia przypadkowa spotkana kobiete, ktora laduje przed jego powozem? A ona jest naprawde czarodziejka i potem jemu co chwila przytrafiaja sie zabawne przygody z tego powodu. I takie tam, a potem on strasznie teskni za platkami kwiatow, ktore pojawialy sie przez nia w okreslonych sytuacjach? Bardzo lubilam ta ksiazke (jesli to ta :P ), chociaz szkoda mi bylo dziewczyny...
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:11   

Loana napisał/a:
I jeszcze tego balwochwalczego podejscia do facetow, ze jak facet z tytulem to moze wszystko, wlacznie z rujnowaniem rodziny i innymi tego typu przyjemnymi rzeczami -_-'.

Oj, dostałam kiedyś w prezencie taką trylogię - całkiem współczesna historia o trzech przyjaciółkach, oczywiście wyjątkowo pięknych, wybitnie inteligentnych, wszechstronnie utalentowanych i robiących karierę zawodową. Ale każda z nich pakuje się w tarapaty i rujnuje sobie życie - do momentu, kiedy spotyka na swojej drodze TEGO WŁAŚCIWEGO, TĘ MĄDROŚĆ UCIELEŚNIONĄ, który ją z tych tarapatów wyciąga i pokazuje jej właściwe miejsce - w domu, przy rodzinie oczywiście. I oczywiście dopiero wtedy osiąga pełnię szczęścia.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38515
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:16   

Loana napisał/a:
A masz to moze w formie elektronicznej? Jak jest takie zabawne, to ja bym sobie poczytala, ale na papierowa wersje nie wydam przeciez pieniedzy :P .

Niestety nie, ale jeśli pałasz żądzą zapoznania się z tym wybitnym dziełem, to nic nie stoi na przeszkodzie, bym ci wysłała książeczkę pocztą. :mrgreen:

Kurczę, ta Baśka Cartland to musi być niesamowita. Jak mnie znowu najdzie chętka na prostowanie zwojów mózgowych, to się chyba za nią rozejrzę...
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2116
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:20   

Agn napisał/a:
Niestety nie, ale jeśli pałasz żądzą zapoznania się z tym wybitnym dziełem, to nic nie stoi na przeszkodzie, bym ci wysłała książeczkę pocztą. :mrgreen:

Kurczę, ta Baśka Cartland to musi być niesamowita. Jak mnie znowu najdzie chętka na prostowanie zwojów mózgowych, to się chyba za nią rozejrzę...

Hej, to moze mala wymiana? Ty pozyczysz mi ksiazke o nastolatkach, a ja Ci podaruje (bo nie chce zwrotu) kilkanascie/dziesiat pozycji pani Cartland, co??? :) Porobie zdjecia w koncu, bo ksiazki raczej nie sa w stanie idealnym (niektore nawet nie w dobrym), ale do czytania nadaja sie - moze sie skusisz?
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:25   

Loana napisał/a:
Swoja droga, jakby ktos mial do oddania harlekiny historyczne z serii "Tajemnice Opactwa Steepwood" czy jakos tak, to z przyjemnoscia sie nimi zaopiekuje - dreczy mnie tajemnica, kto w koncu i dlaczego zabil tego markiza, a w kazdej nastepnej czesci odslaniaja tylko kawalek tajemnicy... -_-' Dobry chłyt marketingowy :P .


Mam chyba ostatni tom - gdzies pod sufitem w drugim rzędzie - jak znajdę, dam znać.

Trzykrotka napisał/a:
Cartland rządzi jak chodzi o romansową głupotę, to prawda

Zgodzę się! Jedną tłumaczyłam z wielkim cierpieniem. Ale Cartland ma swoje zalety. Jak zginął mój chrześniak [zarazem wnuk ciotecznej mojej babki], to jej zaniosłam chyba setkę Cartlandów i doskonale to jej pomogło, bo nie była w stanie nic robić ani czytać nic sensowniejszego. Powaliło mnie natomiast, jak zachwycała się piękną czystą [ :thud: ]miłością jednego markiza, który: zapaławszy nieczystą żądzą do córki biednego pastora a)szantażuje ją, machając jej przed nosem marchewką w postaci nowej posady dla taty, b) zaspokaja wszystkie zachcianki licznego jej rodzeństwa [oczywiście, będą przezywać, jeśli to się skończy}, c) namawia pannę, aby okłamywała całą rodzinę i została jego kochanką. Potem się nawraca, ale jak juz wię, że matka panny była córka szkockiego księcia. No, ale nic nie mówiłam, tylko wysłuchiwałam zachwytów cioci...
Ajeśli chodzi o Quick - ona się już powtarza. Niemal takie same bohaterki, bohaterowie też sklonowani. I tak ją czytam, ale część książek po przeczytaniu oddaję do antykwariusza. Reszta zostaje do czytania pod prysznicem....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Dorfi 
Królowa Śniegu



Dołączyła: 22 Kwi 2007
Posty: 2281
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:32   

Mam ciocię, która nie pracuje i nigdy nie pracowała a u niej w domu nie ma żadnych innych książek oprócz harlekinów (nawet książki telfonicznej nie posiada). I ona je wszystkie przeczytała (zajmują prawie wszystkie półki w regale). Nie wiem czy to te książki ją tak odmóżdzyły, czy już wcześniej taka była, ale nie lubię jej odwiedzać.
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2116
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:33   

Sofijufka napisał/a:

Mam chyba ostatni tom - gdzies pod sufitem w drugim rzędzie - jak znajdę, dam znać.
Ajeśli chodzi o Quick - ona się już powtarza. Niemal takie same bohaterki, bohaterowie też sklonowani. I tak ją czytam, ale część książek po przeczytaniu oddaję do antykwariusza. Reszta zostaje do czytania pod prysznicem....

Masz ostatni tom??? Gdzie wszystko w koncu jest wyjasnione? [wielki usmiech] to jak znajdziesz to ja bym sie bardzo ucieszyla z takiego malego prezentu :)
No wlasnie, ja nie mam nic do czytania pod prysznicem, musze pogrzebac na allegro, bo Quick wspominam bardzo milo :) .
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:48   

Sofijufka napisał/a:
Ajeśli chodzi o Quick - ona się już powtarza. Niemal takie same bohaterki, bohaterowie też sklonowani.

Nie tylko ona. :wink: Ale dziwisz się ? Ile w końcu można stworzyć wersji takich chodzących ideałów ? :mrgreen:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38515
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:48   

Loana napisał/a:
Agn napisał/a:
Niestety nie, ale jeśli pałasz żądzą zapoznania się z tym wybitnym dziełem, to nic nie stoi na przeszkodzie, bym ci wysłała książeczkę pocztą. :mrgreen:

Kurczę, ta Baśka Cartland to musi być niesamowita. Jak mnie znowu najdzie chętka na prostowanie zwojów mózgowych, to się chyba za nią rozejrzę...

Hej, to moze mala wymiana? Ty pozyczysz mi ksiazke o nastolatkach, a ja Ci podaruje (bo nie chce zwrotu) kilkanascie/dziesiat pozycji pani Cartland, co??? :) Porobie zdjecia w koncu, bo ksiazki raczej nie sa w stanie idealnym (niektore nawet nie w dobrym), ale do czytania nadaja sie - moze sie skusisz?

Wiesz, mnie by wystarczyło wypożyczenie dosłownie JEDNEJ książeczki pani Cartland. Nie wiem, kiedy będę mogła posłać w twoją stronę to badziewie, przepraszam, książkę pana Burgessa, ale postaram się jak najszybciej. Na privka poproszę twoje współrzędne :D
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
praedzio 



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22028
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:54   

Jak na złość nie potrafię teraz znaleźć takich typowych fragmentów, gdzie aż mnie zęby rozbolały, ale przytoczę za to dwa inne, moje ulubione, gdzie po prostu zwijałam się ze śmiechu. Są trochę obszerne, więc już rozgrzewam paluszki.... :D
Cytat:

Sobota 7 marca
Po rozwiezieniu gazet wróciłem do łóżka, gdzie spędziłem cały ranek na lekturze Jurnych i Jędrnych. Poczułem się jak nigdy przedtem.

Poszedłem z rodzicami do Sainsbury'ego, ale wszystkie kobiety, które tam widziałem - nawet te po trzydziestce! - przywodziły mi na myśl Jurne i Jędrne. Matka orzekła, że chyba zgrzałem się i pobudziłem, więc odesłała mnie na wielopoziomowy parking, żebym dotrzymał towarzystwa psu.

Pies miał już towarzystwo - szczekał i wył tak głośno, że wokół samochodu zgromadził się spory tłum. Ludzie powtarzali w kółko: "Biedak" oraz "To okrucieństwo, przywiązać go w taki sposób!"

Rzeczywiście, pies wplątał obrożę w dźwignię biegów, aż oczy mu wyszły na wierzch, a kiedy na mój widok usiłował podskoczyć, niemal zadusił się na śmierć.

Próbowałem wyjaśnić zebranym, że zamierzam zostać weterynarzem, kiedy dorosnę, ale nie chcieli słuchać, tylko mówili coś o Królewskim Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami. Samochód był zamknięty - musiałem stłuc wywietrznik, żeby wsadzić rękę do środka i otworzyc drzwi. Wyplątałem psa, który oszalał z radości, więc tłum się rozszedł.

Ojciec, zobaczywszy uszkodzenia, również oszalał, ale nie z radości, tylko z furii. Cisnął o ziemię torbami od Sainsbury'ego, rozbił jajka, pogniótł ciastka, a do domu wracał z nadmierną prędkością. Nikt się nie odezwał ani jednym słowem, tylko pies był uśmiechnięty.

Skończyłem Wojnę i pokój. Całkiem niezłe.

Pytanie, kiedy zdążył to przeczytać, kiedy wypożyczył je 6 marca... :lol:
A teraz następny fragment:
Cytat:
Sobota 19 września
(...) Wycieczka klasy 4D do Muzeum Brytyjskiego:

7.00 wejście do autokaru
7.05 zjedzenie suchego prowiantu na obiad, wypicie niskokalorycznego napoju
7.10 autokar zatrzymuje się, bo Barry'ego Kenta zemdliło
7.20 autokar zatrzymuje się, bo Claire Neilson musi iść do toalety
7.30 autokar opuszcza teren szkoły
7.35 autokar zawraca do szkoły po torebkę pani Fossington-Gore
7.40 zauważono, że kierowca autokaru dziwnie się zachowuje
7.45 autokar zatrzymuje się, bo Bary'ego Kenta znowu zemdliło
7.55 dojazd do autostrady
8.00 kierowca zatrzymuje autokar i prosi wszystkich, by przestali robic nieprzyzwoite gesty pod adresem kierowców ciężarówek
8.10 kierowca traci panowanie nad sobą i odmawia wjazdu na autostradę, dopóki "cholerne belfry" nie zapanują nad dzieciakami"
8.20 pani Fossington-Gore udaje się nakłonić wszystkich, by usiedli
8.25 wjazd na autostradę
8.30 wszyscy śpiewają Włazi mucha na ścianę
8.35 wszyscy śpiewają Smarka mucha na ścianę
8.45 kierowca bardzo głośnym krzykiem przerywa śpiew
9.15 kierowca zatrzymuje się na stacji benzynowej i na oczach wszystkich pociąga z piersiówki
9.30 Barry Kent rozdaje batoniki czekoladowe, skradzione w sklepie samoobsługowym na stacji benzynowej; pani Fossington-Gore wybiera baton Bounty
9.40 Barry Kent wymiotuje w autokarze
9.50 dwie dziewczyny obok Barry'ego Kenta też wymiotują
9.55 pani Fossington-Gore zasypuje wymiociny piaskiem
9.56 pani Fossington-Gore wymiotuje jak kot
10.30 autokar wlecze się po utwardzonym poboczu, pozostałe pasy zamknięte z powodu remontu
11.30 autokar zbliża się do zjazdu z autostrady; na tylnym siedzeniu wybucha bójka
11.45 koniec bójki; pani Fossington-Gore odnajduje apteczkę i opatruje rany; Barry Kent za karę siada obok kierowcy
11.50 autokar psuje się na londyńskim przedmieściu Swiss Cottage
11.55 kierowca załamuje się na oczach mechanika z pomocy drogowej
12.30 klasa łapie autobus do dworca St. Pancras w centrum londynu
13.00 klasa idzie na piechotę z St. Pancras przez dzielnicę Bloomsbury
13.15 pani Fossington-Gore puka do drzwi Tavistock House i pyta, czy dr Laing zechciałby szybko zbadać Barry'ego Kenta; okazuje się, że dr Laing przebywa na wykładach w Ameryce
13.30 wejście do Muzeum Brytyjskiego; Adrian Mole i Pandora Braithwaite słupieją z podziwu w obliczu dziedzictwa światowej kultury; reszta klasy 4D biega jak opętana, śmiejąc się z nagich posągów i uciekając przed kustoszami
14.15 pani Fossington-Gore w stanie zapaści; Adrian Mole telefonuje do dyrektora szkoły na koszt rozmówcy; dyrektor jest na wiecu strajkowym personelu stołówki, nie wolno mu przeszkadzać
15.00 kustoszom udaje się wyłapać członków klasy 4D i zmusić ich, by usiedli na stopniach Muzeum
15.05 amerykańscy turyści fotografują Adriana Mole'a jako przykład "uroczego angielskiego uczniaka"
15.15 pani Fossington-Gore dochodzi do siebie i prowadzi klasę na wycieczkę krajoznawczą po Londynie
16.00 Barry Kent wskakuje do fontanny na Trafalgar Square, co Adrian Mole przewidział już wcześniej
16.30 Barry Kent znika; ostatnio jest widziany w drodze do Soho
16.35 przybywa policja, zabiera klasę do furgonetki policyjnej i załatwia autokar na drogę powrotną; telefoniczne powiadomienie rodziców o nowej godzinie powrotu; telefon do dyrektora do domu; Claire Neilson dostaje ataku histerii; Pandora Braithwaite oświadcza pani Fossington-Gore, że ta przynosi wstyd zawodowi nauczyciela; pani Fossington-Gore zgadza się złożyć wymówienie
18.00 Barry Kent zostaje odnaleziony w sex shopie i oskarżony o kradzież kremu "na powiększenie" oraz dwóch "łaskotek"
19.00 autokar opuszcza komisariat pod eskortą policji
19.30 policyjna eskorta macha na pozegnanie
19.35 kierowca autokaru błaga Pandorę Braithwaite o zaprowadzenie porządku
19.36 Pandora Braithwaite zaprowadza porządek
20.00 pani Fossington-Gore pisze na brudno prośbę o wymówienie
20.30 kierowcę autokaru ogarnia szosowe szaleństwo
20.40 powrót; opony dymią; klasa 4D sztywna z przerażenia; pan Scruton odprowadza panią Fossington-Gore; rodzice wzburzeni; policja zatrzymuje kierowcę autokaru.
_________________
- Tak wielu odrzuciłem, za nikim nie poszedłem.
- Za mną poszedłeś.
- Bo pozwoliłeś mi na to.

(A. Aciman, "Tamte dni, tamte noce")
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38515
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 15:04   

:shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

Ta książka w założeniu miała być śmieszna. Ale koński dowcip mnie nie śmieszy. Ludu, żałosne, aż się płakać chce.

A kiedy skończył WiP? Wiesz, jeśli wypożyczył 6 marca, ale rok wcześniej to może. W innym wypadku mam wrażenie, że skończył czytać TYTUŁ.
Olaboga! Wspaniała książka! Jeśli cała jest taka, to zasługuje na tytuł bezdennie durnej.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
praedzio 



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22028
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 15:05   

Caluteńka.... stety lub niestety... :D
_________________
- Tak wielu odrzuciłem, za nikim nie poszedłem.
- Za mną poszedłeś.
- Bo pozwoliłeś mi na to.

(A. Aciman, "Tamte dni, tamte noce")
 
 
Anetam 


Dołączyła: 26 Sty 2007
Posty: 597
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 15:13   

Ja za to stanowczo odradzam książkę pani Izabeli Allende "Ewa Luna" :thud: ,chociaż może innym może się podobać.
Kupiłam ją kiedyś w markecie na jakiejś wyprzedaży i do dziś żałuję tej wydanej kasy :zalamka:
 
 
praedzio 



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22028
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 15:15   

Ooooj... :shock: A mi się Ewa Luna podobała, i to bardzo...
_________________
- Tak wielu odrzuciłem, za nikim nie poszedłem.
- Za mną poszedłeś.
- Bo pozwoliłeś mi na to.

(A. Aciman, "Tamte dni, tamte noce")
 
 
Marta 
i rozważna, i romantyczna:)



Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 378
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 15:33   

Cytat:
Hej, czy to jest moze opowiesc o gosciu, ktory (...) Bardzo lubilam ta ksiazke (jesli to ta)

Tak, dokładnie, to jest ta książka. :mrgreen: Ja też ją bardzo lubiłam, jak również inna, tej samej autorki, jakby drugą część - "Marzenia". Do tej pory pamiętam jeden cytat, który przyprawił mnie o ból mięśni brzucha od śmiechu, nie będę się wdawać w szczegóły, w każdym razie w skutek małego pożaru kilkoro mężczyzn zostało osmolonych i pozbawionych włosów z twarzy. Główna bohaterka na ich widok pomyślała sobie: "Bez brwi wyglądali na niezdecydowanych" :lol:
_________________

 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2116
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 16:05   

A o czym byla ta ksiazka "Marzenia"? Pozytywnie sie skonczyla? :P
 
 
praedzio 



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22028
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 16:12   

Tutaj można znaleźć kilka pozycji Jill Barnett, jesli kogoś to interesuje. ;)
_________________
- Tak wielu odrzuciłem, za nikim nie poszedłem.
- Za mną poszedłeś.
- Bo pozwoliłeś mi na to.

(A. Aciman, "Tamte dni, tamte noce")
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.