PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:16
Nad Niemnem
Autor Wiadomość
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 00:45   

Justyna , kiedy przyszła Elżusia , była u Bohatyrowiczów po całym dniu żęcia , więc na pewno było to w okolicach wieczornych, bo już Justynę matka Janka zdążyła do żaren zapędzić, a Antolka nakryła stół do kolacji .

W książce faktycznie sumy nie ma , ale wszyscy wracają z kościoła w słoneczny dzień , a kiedy mijają ich Kirło z Różycem , Justyna mówi , że miala nadzieję że Kirłę Różyc na obiad zaprosi . No i potem jest przyjazd dzieci i obiad , a jeszcze zanim co , pogaduchy u pani Emilii .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46172
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 05:44   

Ale wiesz, że często ich obiad, to była nasza kolacja. Może wtedy mieli określone, od której godziny używa się pewnego zwrotu, niezależnie od jasności. Teraz jest inaczej:

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Dzien-dobry-czy-Dobry-wieczor;6906.html
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 11:09   

Nie we dworze , gdzie gospodarz wstawał o piątej rano :wink: panna Łęcka mogła jadać obiady o ósmej wieczór , ale w Korczynie raczej ludzkich pór się trzymano :-P . Zresztą potem chyba Kirło z Różycem wracają i wcale jeszcze nie ma nocy , ale nie mam tepiraz książki pod ręką , wiec nie mogę sprawdzić .
Zresztą dowód : w dniu imienin pani Emilii Justyna wychodzi z domu po obiedzie , i zastaje Jana jeszcze orzącego w polu b Domuntówna wraca z zielskiem , w obejściach w Bohatyrowiczach jeszcze wre praca , i zdążają do grobowca Jana i Cecylii jeszcze za widna , więc obiad musiał być stosunkowo wcześnie , nawet proszony .

Ojtam , Zagłoba na początku Ogniem i mieczem ma na imię Jan a parę rozdziałów dalej już jest Onufry , więc każdemu się zdarza :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 11:16   

A kiedy w porze poobiedniej Elżusia przychodzi do zagrody Anzelma zobaczyć Justynę , mówi dzień dobry , mimo że popołudnie i dawno po obiedzie .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 33548
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 19:47   

Tamara napisał/a:
Zagłoba na początku Ogniem i mieczem ma na imię Jan a parę rozdziałów dalej już jest Onufry
Bo on był o ile pamiętam Jan Onufry Zagłoba ;)
_________________

 
 
ita 



Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 4498
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 20:42   

Tamara napisał/a:

Ojtam , Zagłoba na początku Ogniem i mieczem ma na imię Jan a parę rozdziałów dalej już jest Onufry , więc każdemu się zdarza :mrgreen:

Fakt, na początku był Janem Zagłobą (herbu Wczele). W Trylogii jest kilka takich pomyłek. Kiedyś czytałam, że Sienkiewicz w trakcie pisania przemieszczał się po miejscowościach sanatoryjnych z chorą na suchoty, jak to wtedy mówiono, żoną Marią z Szetkiewiczów. To nie sprzyjało skupieniu przy pisaniu. BTW teść Kazimierz Szetkiewicz był jednym z pierwowzorów Zagłoby.
_________________

 
 
Aragonte 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29364
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 21:47   

Tamara napisał/a:
Justyna , kiedy przyszła Elżusia , była u Bohatyrowiczów po całym dniu żęcia , więc na pewno było to w okolicach wieczornych, bo już Justynę matka Janka zdążyła do żaren zapędzić, a Antolka nakryła stół do kolacji .

Pisałam o pierwszym wejściu Elżusi - to było raczej popołudnie po wiadomych imieninach, na które Marta tak wyrzekała :mrgreen: To pierwsza wizyta Justyny w Bohatyrowiczach, nie kolejne.
Może to kiksy, a może jest w tym jakiś sens, którego nie widzę, nie chce mi się czepiac - czepiac to się muszę w pracy, a i tak ostatecznie sporo muszę zostawic :wink:
_________________
...
 
 
Aragonte 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29364
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 21:48   

BeeMeR napisał/a:
Tamara napisał/a:
Zagłoba na początku Ogniem i mieczem ma na imię Jan a parę rozdziałów dalej już jest Onufry
Bo on był o ile pamiętam Jan Onufry Zagłoba ;)

A tutaj to można zrzucic odpowiedzialnośc albo na Sienkiewicza, że nie dopatrzył tego, albo na konfabulującego namiętnie Zagłobę :wink: On zresztą chyba jakoś mętnie to tłumaczył (pewnie po tym, kiedy już Sienkiewiczowi wytknięto ten kiks i próbował to zaszpachlowac).
_________________
...
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018 23:18   

Aragonte napisał/a:
Tamara napisał/a:
Justyna , kiedy przyszła Elżusia , była u Bohatyrowiczów po całym dniu żęcia , więc na pewno było to w okolicach wieczornych, bo już Justynę matka Janka zdążyła do żaren zapędzić, a Antolka nakryła stół do kolacji .

Pisałam o pierwszym wejściu Elżusi - to było raczej popołudnie po wiadomych imieninach, na które Marta tak wyrzekała :mrgreen: To pierwsza wizyta Justyny w Bohatyrowiczach, nie kolejne.
Może to kiksy, a może jest w tym jakiś sens, którego nie widzę, nie chce mi się czepiac - czepiac to się muszę w pracy, a i tak ostatecznie sporo muszę zostawic :wink:

Tak , wtedy było dobry wieczór . No właśnie sama jestem ciekawa czy to ukryty sens czy kiksy .

Sienkiewicz zaczynał trylogię jeszcze w Warszawie chyba i pisał z odcinka na odcinek co tydzień jeden , i z pośpiechu mu się czasem merdało - tak samo charakter Zagłoby się zmienił , bo najpierw wyglądał na opoja i hałaburdę i był przedstawiony niezbyt sympatycznie, potem znienacka wyszlachetniał i został Onufrym :wink: A chyba w trakcie pisania Ogniem i mieczem Sienkiewiczowie wyjechali do Szwajcarii , bo Maria chorowała na gruźlicę , i w trakcie pisania Potopu zmarła - bodaj w drugim tomie , w rejonie obrony Jasnej Góry . Ale głowy nie dam , bo dokładnie nie pamiętam .

A Nad Niemnem też chyba w odcinkach pierwotnie szło w gazecie .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 00:12   

A w ogóle , jako że wątek nadniemnowy , to się nieco poznęcam nad filmem , znaczy wytknę rozmaite kiksy , niezgodne z epoką :-P Przy czym lojalnie uprzedzam że film mimo to uwielbiam i kompulsywnie oglądam :serce:
Zatem zaczynając od początku :
- pani Emilia przedstawia Terenię Różycowi - absolutnie niemożliwe , zawsze przedstawiano i przedstawia się mężczyznę kobiecie, chyba że był to szacowny starzec lub szanowana osoba publiczna a kobieta młoda .
-Terenia zwraca się do pani Emilii per "ty" - rzecz tak niedopuszczalna , że wręcz nie do wyobrażenia. Terenia jest damą do towarzystwa, byłą guwernantką, a de facto służącą pani Emilii do wszystkiego i na dodatek biedną rezydentką .
- to samo z Martą - Marta w hierarchii rodzinnej i społecznej stała znacznie wyżej od Tereni, więc Terenię mogła tykać, w drugą stronę - wykluczone .
-Różyc i Kirło palący cygara w buduarze pani Emilii - równie dobrze mogliby położyć nogi na stole :roll: , palenie odbywało się po obiedzie/kolacji w osobnym pomieszczeniu , w obecności kobiet było absolutnie wykluczone .
-usadzenie gości przy stole na imieninach pani Emilii - po pierwsze : dzieci nigdy nie siedziały na honorowych miejscach przy rodzicach-gospodarzach przyjęcia , tylko na końcu stołu , w gronie młodzieży lub osób mniej dostojnych , a do wieku 15 lat mniej więcej w ogóle nie siedziały przy głównym stole razem z dorosłymi, tylko przy osobnym stoliku . Po drugie - gospodarze nie powinni siedzieć obok siebie, tylko naprzeciw siebie przy dłuższych końcach stołu , i mieć po prawej ręce najszacowniejszych gości - pani domu mężczyznę , pan domu kobietę, więc pani Andrzejowa powinna siedzieć po prawicy Benedykta , a nie na drugim końcu stołu obok Orzelskiego , ubogiego i lekceważonego rezydenta, stanowiącego pośmiewisko towarzystwa . Podobnie Terenia nie powinna siedzieć obok gospodarzy . Następnie goście powinni być pousadzani na zmianę mężczyzna i kobieta , małżeństwa rozdzielone . Justyna powinna siedzieć blisko końca , tam gdzie Terenia, Orzelski i Witold . Powinno również być nakrycie dla Marty , bliskiej krewnej pana domu .
-strój Kirły - w takiej jasnej lnianej marynarce i bez krawata to mógł sobie po domu chodzić albo na ryby :wink: , na pewno nie w gości a zwłaszcza nie na imieninowy obiad , byłby to nietakt straszliwy , tym bardziej ,że Kirło był elegancik i naśladował modne stroje Różyca i Zygmunta .
- o zbyt strojnych sukniach Justyny i zbyt chłopskich strojach Bohatyrowiczów kiedyś już pisałam, więc nie będę się powtarzać :wink:
- w salonie po imieninowym obiedzie - Terenia nie miała prawa siedzieć na jednej kanapie z panią Emilią i co gorsza z panią Andrzejową, dama do towarzystwa , dawna guwernantka nie mogła zajmować miejsc przeznaczonych dla najznaczniejszych osób, a takim miejscem była kanapa , na której spoczywała gospodyni .
-ponownie Kirło i cygaro podczas rozmowy z Klotyldą .
-bardzo dziwna metoda poganiania koni przez Jana - na zmianę wio wiśta i prrr , na szczęście konie były mądrzejsze od niego albo miały stopery w uszach i komend nie słuchały :mrgreen:
-tenże Jan w ogóle nie umiał pływać łódką - kiedy się płynie taką łódką i wiosłuje jednym wiosłem , stoi się na rufie ze złączonymi nogami bo tak jest najbezpieczniej i najmniej grozi wywrotką , to co Jan robił w szerokim rozkroku prawie na środku łodzi to była jakaś zgroza :paddotylu:
-powstanie styczniowe na Litwę dotarło dopiero na wiosnę , nie w styczniu , więc nie było ani kry , ani śniegu ani mrozu , gdy Andrzej Korczyński i Jerzy Bohatyrowicz szli do oddziału . Na dodatek Jerzy był szlachcicem zaściankowym więc mało prawdopodobne, żeby był kosynierem jak w filmie .
-jakim cudem Leonia miałaby wiedzieć jak wygląda zaskroniec :paddotylu:
:thud: :rotfl: :rotfl: :rotfl: a we włosach powinna mieć kokardę a nie jakiś dziwny placek z kwiatkami pośrodku :lol: no i nie było wtedy cielistych pończoch ani panienki nie biegały z gołymi łydkami, jak Leonia w scenie powrotu do domu :roll: powinna mieć kolorowe , najpewniej czarne albo brązowe, skoro wracała z pensji jeszcze w mundurku .
-no i na koniec absolutny cud czasoprzestrzenny - tu się chyba scenarzysta walnął :lol: : wesele Elżusi , Jan i Justyna wyznają sobie miłość i zaręczają się - późny wieczór bądź nawet środek nocy . W następnej scenie Jadwiga podczas burzy w dzień przybiega do Jana robiącego cośtam w stodole - i nie wygląda to na blady świt . Po czym w kolejnej Kirłowie w piękny słoneczny poranek zajeżdżają do Korczyna z oświadczynami Różyca - jest na tyle wcześnie że Justyna jeszcze nie zeszła z góry, więc pewnie koło 9, bo Kirło pyta czy Justyna już wstała , po czym Justyna oznajmia że OD WCZORAJ (czyli od wesela Elżusi) - jest zaręczona . Kiedy więc Jan i Jadwiga spotkali się w stodole , skoro wieczorem były zaręcznyny, a rano przy pięknej pogodzie oświadczyny i odmowa ? Czyżby mieli prokrastynatory i dysponowali dodatkowym czasem (łącznie z dodatkowym deszczem :wink: )?

No to się poczepiałam , idę sobie jeszcze pooglądać :mrgreen:

A pominęłam już całkiem takie detale jak śniadaniowe filiżanki podczas deseru na imieninach , brak samowara i kawę w imbryku do herbaty przy stole, zamiast w salonie po obiedzie :-P no i w kółko ten sam serwis , te same filiżanki :mrgreen: i to ,że zamiast omletu , który Kirło Orzelskiemu podsuwa , są zwykłe naleśniki :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 29489
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 11:16   

Tamara :kwiatki_wyciaga:
Chyba sobie druknę i będę zwracać uwagę na te szczegóły przy następnym seansie :mrgreen:
_________________

 
 
Aragonte 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29364
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 14:41   

Ten tunel czasoprzestrzenny też zauważyłam :mrgreen:
Pewnie w montażu coś poprzestawiali i tak wyszło :wink:
_________________
...
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 16:27   

I jeszcze jeden kiks - z książki . Marta z Anzelmem spotykając się na weselu mówią sobie że 23 lata się nie widzieli . Powstanie wybuchło w 1863, upadło w 1864. Oświadczyny Anzelma z całą pewnością nie miały miejsca od razu po jego powrocie do domu , Marta tez mówi, że kiedy pożarł zgasł i we krwi się utopił, na zgliszczach pojawiły się znowu góry i doliny i zaczęto ją wyśmiewać z powodu konkurów Anzelma , więc myślę, że rozstali się ostatecznie jakiś rok- półtora po powstaniu czyli 1865-6. Czyli akcja powieści toczy się około roku 1888 mniej więcej .
Ale . Zygmunt i Janek są rówieśnikami i obydwaj w momencie wyruszenia ojców ich do powstania mieli po 7 lat . Teraz mają 30 , czyli minęły 23 lata , ale od wybuchu powstania , nie od rozstania Anzelma i Marty , które miało miejsce co najmniej 2 lata później . Kolejni z prokrastynatorami , bo licząc wiek obu panów wypada że czas powieści to 1886.
Z kolei Justyna ma lat 24 , a urodziła się już w czasach popowstaniowych , kiedy wszystko już było stłumione i wyrównane , czyli najwcześniej w 1865 , czyli wg jej kalendarium rzecz rozgrywa się w roku 1889 . I teraz konia z rzędem, kiedy się rzecz naprawdę ma i ile kto ma lat i kiedy co było :-P :mrgreen:

Co do tunelu - nie mogli montować inaczej , bo Jadwiśka przeprasza Janka nazajutrz po weselu , chronologia musi być . W książce jest tak , że przeprosiny następują podczas powolnego rozjeżdżania się gości weselnych nazajutrz po ślubie , po odjeździe państwa młodych na nowe gospodarstwo , i dopiero wieczorem tego samego dnia dochodzi do oświadczyn . A Kirłowie przyjeźdżają dopiero koło południa kolejnego dnia . A tu cała doba uciekła albo została wepchnięta między dwie inne :lol:

I jeszcze jeden kiks filmowy - Kirło nie mógł do Leonii mówić po imieniu , do panienki w tym wieku obcy mężczyźni musieli już mówić panno jakaśtam , a to obłapianie i przytulanie i hopsasy na ganku to już w ogóle skandal :roll:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 16:37   

Anaru napisał/a:
Tamara :kwiatki_wyciaga:
Chyba sobie druknę i będę zwracać uwagę na te szczegóły przy następnym seansie :mrgreen:

Anaru - po prostu czepialska jestem i nie znoszę odstępstw od jedynej słusznej formy , zwłaszcza tak fatalnych :mrgreen: co na szczęście nie przeszkadza mi uwielbiać filmu :serce2: tym bardziej że ma kilka ról-perełek :serce:

Aaaa , i jeszcze gdzieś tam jak Różyc z Kirła jada powozem , widać , że jada po asfaltowej drodze, sam rąbeczek asfaltu się wychyla z traw . Ale skoro w DiU widać koleiny po traktorze , to sie nie będę czepiać :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46172
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 18:23   

Benedykt był wspaniały.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
ita 



Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 4498
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 20:36   

Tamara, wow. To robi wrażenie, ta Twoja rozpiska :kwiatek:
Admete napisał/a:
Benedykt był wspaniały.

O, tak. Lubię go, nawet mnie wzrusza. No i postać miała szczęście do aktora. Zakrzeński tak zagrał, że dla mnie stał się Benedyktem "książkowym". To się nie zawsze zdarza. W ogóle książka miała szczęście do większości obsady. I plenerów. A muzyka to już :serce:
_________________

 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sro 01 Sie, 2018 21:29   

Muzyka jest jedna z najlepszych filmowych muzyk ever :serce: :serce: :serce:
Benedykt owszem , do książkowego podobny i pasujący nad wyraz :serce:
Oprócz niego Anzelm - dla mnie żywcem z książki wyjęty , Orzelski - maleńka rólka ale perełeczka, Zygmunt - łajdak i sukinsyn któremu nie sposób się oprzeć :rumieniec: Różyc - inny trochę niż w książce , bardziej utracjusz i sybaryta niż książkowy widzący swój upadek i bolejący nad nim , ale postać zbudowana konsekwentnie , spójnie i po mistrzowsku , te jego spojrzenia na Zygmusia i Justynę na zmianę na imieninach pani Emilii :mrgreen: , następnie Fabian z małżonką z domu Giecołdówną świetni :mrgreen:
Pani Andrzejowa dobra , Marta - dobrze oddany charakter postaci ale jakoś wizualnie mi nie pasuje i jednak zbyt zgryźliwa w stosunku do oryginału . Kirło doskonały , chociaż trochę inny typ niż w książce, Kirłowa - dobra , mająca dużo wdzięku , świetna Klotylda .
Pani Emilia mi się nie podoba , bo zrobili z niej pretensjonalną zdrową babę z fochami , a ona naprawdę miała zdrowie rozpieprzone i była nie do życia . Terenia bardzo dobra - pomijając błędy obyczajowe o których wcześniej pisałam . Justyna - idealna fizycznie i dobrze zagrana , Jan - no niech będzie , też niezły, byleby tak nie fałszował przy śpiewaniu :cry2: bardzo znakomity dziadunio panny Domuntówny , która takoż dobra , najsłabsi byli najmłodsi - Witold, Leonia i Antolka , Elżunia też taka se . Ale wszystko razem :serce: :serce: :serce:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Pią 03 Sie, 2018 18:37   

Tamara, co do tego poranka, to bym się nie czepiała. :wink: Mogło rano popadać, a później być piękne słońce. Chłopi wstawali wcześnie, to spotkanie Janka z Jadwigą mogło być np. 7-8 rano i mogło padać, a dwie godziny później mogło być słonecznie.

Co do wiosny na Litwie to śnieg, kry i mróz mógł jak najbardziej być nawet w marcu czy kwietniu (biorąc pod uwagę klimat Litwy, a także generalnie zimny XIX wiek w całej Europie), więc dla mnie to też nie błąd filmowców.
Ja już przeżyłam śnieg w połowie maja (i to w XXI wieku, a nie XIX) i to nie w Polsce, ale w kraju uważanym za dużo cieplejszy niż Polska. I ten śnieg poleżał 3 dni. W maju. :-P
Poza tym miało być trochę łapotologicznie, czyli "powstanie styczniowe", więc niech będzie ten śnieg i kry.

Co do norm towarzyskich, usadzania przy stole, itd. to owszem obowiązywały zasady, ale pamiętajmy to była jednak bliska rodzina (stąd większa swoboda), nie żaden wielki świat i Bóg wie jaka szlachta, ale dzika prowincja.
Nie zawsze wszędzie było podręcznikowo przestrzegane i tak akuratne.
Co do Tereni to ona nie była jakąś tam wynajętą guwernantką czy służącą, więc jej pozycja była równa np. Justynie, jeśli nie wyższa biorąc pod uwagę wiek Tereni i, co najważniejsze, przywiązanie do pani domu. Od razu przychodzą mi na myśl "Perswazje" i pani Clay (czy jak tam ona się nazywała), która była "nikim" (córka rządcy?), a wywindowana przez siostrę Anny wyżej niż Anna, która była arystokratką i córką pana domu.
Tak więc zasady zasadami, ale kiedyś też nie wszystko było czarno-białe i "pod sznureczek". :wink:
Lubię serię naukową z lat 60-80-tych "Zycie codzienne..." (kilkadziesiąt książek) - od czasów starożytnych do XX wieku - tam autorzy świetnie ukazują jak w praktyce wyglądało życie zwykłych ludzi, a nie to co próbowano przekazać potomnym w poradnikach czy literaturze pięknej. :-)
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pią 03 Sie, 2018 22:01   

Orzeszkowa pisze , że Anzelm i Jerzy do powstania szli w maju :-P
Pozycja Tereni była niższa niż Justyny co wyraźnie widać w książce i co sama Terenia też daje do zrozumienia - do Marty zwraca się wyłącznie "panno Marto" i dziękuje , że ją ubogą sierotę przygarnęli , Kirło wiecznie sobie z niej robi pośmiewisko , jeszcze bardziej niż z Orzelskiego , Terenia jest dla pani Emilii jak służąca - na każdy gwizdek i skinienie przez całą dobę , podczas gdy Justyna odgryza się Kirle , do Marty mówi ciotko/ciociu , ale w drugiej osobie - ty, ciotko , dowolnie dysponuje swoim czasem i jest siostrzenicą pana domu , więc to jest rzecz nieporównywalna. Poza tym ma jakąś sumkę pieniędzy na procencie u Benedykta, a Terenia raczej jest całkowicie na łasce i niełasce Emilii . Pani Clay to inna bajka , inny układ społeczny , inna rodzina . Miała ojca , który wprawdzie stał niżej niż baronet , ale własny jakiś mająteczek miał , a pani Clay była wyłącznie damą do towarzystwa ,nie służącą na pełny etat .

Natomiast co do usadzania - skoro tak pilnie przestrzegano kolejności przechodzenia do salonu to i usadzania pilnowano . W książce nie wiem czy pamiętasz, na imieninach pani Emilii jest około 40 osób , przy czym familię oprócz domowników i pani Andrzejowej z Zygmuntem reprezentuje tylko siostra Benedykta z rodziną czyli Darzeccy (nota bene w filmie ich nie ma, a powinni być, no ale niech będzie , względy organizacyjno-finansowe :wink: ) , reszta to sąsiedzi i znajomi , nie można ich było sadzać byle jak , tym bardziej , że - zwłaszcza panie - szalenie zwracały uwagę na formy towarzyskie . W popowstaniowym zubożeniu i ograniczeniu wszelkich swobód, jedyne co Polakom pozostawało to zachowanie form i zasad , i tego bardzo pilnowano . Było boso , ale w ostrogach :wink: tak samo w Bohatyrowiczach , gdzie pilnowano się jak ognia , żeby nie okazać grubiaństwa czy jakichkolwiek zachowań typu chłopskiego , bo tylko formami już można było pokazać, że jest się szlachtą .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Pią 03 Sie, 2018 22:27   

Odniosłam się do filmu, nie do książki. :wink:
I akurat te sytuacje o których wspomniałam - biorąc pod uwagę SAM FILM - nie gryzły się wg mnie z duchem epoki. Powtarzam: odnoszę się do filmu i jak tam zmieniono np. pozycję Tereni czy zmniejszono grono osób zasiadających do stołu.

Filmowe pończochy córki się nie obronią i jest to rzeczywiście błąd filmowców. :mrgreen:
Co do zimy na Litwie, Tereni i tych kilku osób przy stole - myślę że jest do zaakceptowania, akurat to "nie gryzie" mnie w tym filmie, a jestem historykiem. :-)
Jestem raczej wyrozumiała (nie będę się czepiać, że pióro którego użył Darcy w DiU było wynalezione 20 lat później, a i o takich czepialskich słyszałam...), ale niektórych rzeczy po prostu nie potrafię zaakceptować, zwłaszcza jeśli dotyczą prawdziwych postaci historycznych.
Inne filmy/seriale "historyczne" oglądam bardzo często ze zgrzytem zębów (np. "Rzym", "Kochanice króla", "Spartakusy" i "Tudorzy" :? to już w ogóle jakaś masakra historyczna...), poczciwe "Nad Niemnem" to przy nich mistrzostwo świata pod względem zachowania prawdy historycznej. :-)
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 13192
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 04 Sie, 2018 14:23   

Nie no , ja się czepiam bo lubię 100% zgodności z oryginałem :-P :mrgreen: , a właśnie jeszcze dziś zajrzałam do książki i w scenie oświadczyn za pomocą Kirłowej , do gabinetu Benedykta wchodzi pani Emilia, za nią Kirło , i dopiero zza niego wychyla się po cichuteńku i z błagalną miną żeby jej nie wyrzucono , Terenia , czyli jej pozycja była na tyle niska , że że w momentach , kiedy nie robiono z niej żartów , traktowano ją prawie jak służącą , przynajmniej Kirło .
Oczywiście, że to o czym piszesz czyli co zrobiono w filmie , z małymi wyjątkami mieści się w granicach normy historycznej (oprócz pończoch Leonii jeszcze absolutnie nie zgodzę się na usadzenie pani Andrzejowej - pierwszej i najdostojniejszej damy w okolicy , obok Orzelskiego , biednego rezydenta stanowiącego pośmiewisko dla wszystkich , co to to nie :confused3: ).

Seriali historycznych z założenia nie oglądam , między innymi właśnie z powodu całkowitych rozminięć z prawdą :roll:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.