PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Colin Firth
Autor Wiadomość
Caitriona 
Wyczekując nadal zimy



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11959
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 13:06   

A ja już widziałam ;) :mrgreen:
Mocny dosyć film, ale dobry.
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 13:34   

kami napisał/a:
Cóż tak tylko dla formalności powtórzę to co pisałam na starym forum JA i co dziewczyny nadmieniły wyzej - Fitzwilliam Darcy to oczywiście jedyny w swoim rodzaju Colin Firth i jestem przekonana, że obojetne ile ekranizacji DiU by nie powstało zdania nie zmienię :) bo i po co?

Rzeczywiście nie ma takiej potrzeby. Jest jedyny, idealny, niezastąpiony... etc.
Mogłabym tak, jak w scenie pierwszych oświadczyn, powiedzieć: "how ardently I admire and love you".
 
 
Caitriona 
Wyczekując nadal zimy



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11959
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 20:23   

Wracając do Colina:

_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 15288
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 26 Maj, 2006 07:57   

Uch, marzy mi się już jakaś rola Colina choćby w stylu "Zakochanego Szekspira". "Gdzie leży prawda" zostawiło we mnie uczucie jakbym zjadła coś nieświeżego.
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pią 26 Maj, 2006 11:52   

Ja Aine przez cały czas idę pod prąd, więc czasami dobrze odpocząć podzielając opinię innych ludzi. (O ile ich opinie są tak słuszne jak w wypadku Colina, Ryśku-Ryśku, czy Mateusza. :) ) Ale twoje podejście ostudza mój zapał... Ale nie ważne... Pamiętaj: nie więcej niż trzy wiadra dziennie - nie ma problemu. :grin:
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47823
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 26 Maj, 2006 20:53   

A wołku można się nawet zakochać - choćby był i zbożowy ;-) Jeśli ktoś pamięta taki stary skecz :-D
A ja dziś zaczęłam Valmonta oglądać i Colin tam taki młodziutki i ma długie włosy. Poza tym wpadł do jeziora. :-D
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 26 Maj, 2006 21:01   

Gunia napisał/a:
No i widzisz... Od Colina doszłyśmy do wołków... Lepiej przestańmy, bo jeśli jakaś fanka wpadnie do tego wątku i nie będzie świadoma kierunku, w jaki poszła nasza dyskusja, to pomyśli, że to Colin jest tym wołkiem, a NFZ ma i tak wystarczająco dużo pacjentów.

Obawy wasze są zupełnie bezprzedmiotowe, albowiem jest prawdą powszechnie wiadomą, że CF żadnym wołkiem nie jest.
Admete napisał/a:
A ja dziś zaczęłam Valmonta oglądać i Colin tam taki młodziutki i ma długie włosy. Poza tym wpadł do jeziora. :-D

W Valmoncie wpadł, w DiU wskoczył, w BJ znowu wylądował w fontannie... Lubi kąpać się w ubranku ?
 
 
kami 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 163
Skąd: Kielce
Wysłany: Pią 26 Maj, 2006 21:02   

Admete napisał/a:
A ja dziś zaczęłam Valmonta oglądać i Colin tam taki młodziutki i ma długie włosy. Poza tym wpadł do jeziora. :-D


Tak , zdecydowanie mógłby częściej wpadać do jeziora, a potem my ogladałybyśmy częściej mokrą koszulę przyklejoną do piersi :wink:
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 09:49   

Maryann napisał/a:

W Valmoncie wpadł, w DiU wskoczył, w BJ znowu wylądował w fontannie... Lubi kąpać się w ubranku ?


I jeszcze w Love actually, nie zapominajmy :-) I też wyglądał cudnie! :grin:
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 10:12   

 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 13:03   

Zawsze powtarzałam i powtarzam, że w Valmont to jedyny film, w którym Colin mi się podobał. Ale tak naprawdę podobał i pociągał. Chyba przez ten uśmiech. Ma śliczny uśmiech, a zbyt rzadko go prezentuje.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 15:17   

Ania napisał/a:
Za Darcego w Bridget Jones też go lubię, nawte jak leje się jak ostatni łamaga z drugim może jeszcze wiekszym łamagą Hugh Grantem :grin:

:grin: :grin: :grin:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 15:38   

Och! Jak on się Gratnem tłukł, to ja nie mogę! Ciamajda jakich mało... Jak rozkołysany patyczak wyglądał!
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 16:18   

O ile pamiętam, to ta scena była kompletną improwizacją.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47823
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 21:21   

W Valmoncie rzeczywiście wyglądał jak rasowy uwodziciel - świetnie się przezentował w kostiumach. Naszła mnie też taka refleksja, że twórcy D&U mogli widzieć go w roli wicehrabiego i stwierdzić, że sprawdza się w rolach kostiumowych. Dobrze wyglądał na koniu, z gracją nosił dziwne stroje. Zauważyłam, że oprócz jeziora była w Valmoncie rónież scena w wannie.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 15288
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 21:35   

Tylko w wannie moczyła się pani de Merteuil.
Bardzo lubię Valmonta, lekkość i dowcip tej ekranizacji. Może Niebezpieczne związki z Malkowichem są wierniejsze powieści, ale w porównaniu z wizją Formana są ciężkie jak koń pociągowy. Valmont Colina jest uroczyi beztroski jak wyrośnięty dzieciak, ale potrafi byc też okrutny do szpiku kości. A panie były zachwycające: Anette Bening i Fairuza Balk zwłaszcza.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 21:44   

Trzykrotka napisał/a:
Tylko w wannie moczyła się pani de Merteuil.
Bardzo lubię Valmonta, lekkość i dowcip tej ekranizacji. Może Niebezpieczne związki z Malkowichem są wierniejsze powieści, ale w porównaniu z wizją Formana są ciężkie jak koń pociągowy. Valmont Colina jest uroczyi beztroski jak wyrośnięty dzieciak, ale potrafi byc też okrutny do szpiku kości. A panie były zachwycające: Anette Bening i Fairuza Balk zwłaszcza.

Valmont jest zdecydowanie bardziej rokokowy. No i raczej nie mogę się przekonać, że ktoś z fizjonomią Malkowicha mógłby być tak skutecznym w swoim "fachu" uwodzicielem.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47823
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 27 Maj, 2006 21:55   

Oglądałam Valmonta niedawno i tam jest scena, w której wicehrabia kąpie się w wannie. naprawdę. Markiza oczywiście w koszulce i w wannie też jest :-) A książkę warto przeczytać. Mnie się ta druga wersja Niebezpiecznych związków tez podoba - one są inne. U Formana pod słonecznym, kolorowym pozorem kryje się zło. U tego drugiego reżysera zło jest bardziej widoczne i paskudne juz na pierwszy rzut oka. Tutaj bardzo mi sie podobała pani de Tourvel w wykonaniu Pfeiffer - natomiast Meg Tilly u Formana byłą zbyt chińska i fatalnie grała.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
kami 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 163
Skąd: Kielce
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 10:29   

AineNiRigani napisał/a:
Zawsze powtarzałam i powtarzam, że w Valmont to jedyny film, w którym Colin mi się podobał. Ale tak naprawdę podobał i pociągał. Chyba przez ten uśmiech. Ma śliczny uśmiech, a zbyt rzadko go prezentuje.


Oj tak zdecydowanie- Colin ma piekny uśmiech, niesamowicie szczery- mimo gry :wink: i rzadko z niego korzysta.
 
 
migotka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 1461
Skąd: mazowsze
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 12:34   

uśmiech jak uśmiech ale śmiejące się oczy!
_________________
http://slowemmalowane.blogspot.com/
http://maribeaart.blogspot.com/
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 18:32   

migotka napisał/a:
uśmiech jak uśmiech ale śmiejące się oczy!


Ja tam wole, jak oprócz oczu pokaże kły :D
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 15288
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 18:39   

Aine kiedyś porównała go do domowego psiska i jest w tym dużo racji: on ma w sobie pokłady ciepła. Ja go uwielbiam w takim "domowym" wydaniu:

rzym.jpg
Plik ściągnięto 23 raz(y) 29,7 KB

 
 
kami 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 163
Skąd: Kielce
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 20:04   

Trzykrotka napisał/a:
Aine kiedyś porównała go do domowego psiska i jest w tym dużo racji: on ma w sobie pokłady ciepła. Ja go uwielbiam w takim "domowym" wydaniu:


Gdyby tak wyglądał jakiś biedny bezpański piesek to chetnie bym go przygarnęła :wink:
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 21:28   

Hehe... Więcej niż przygarnęła! :wink: Ale jak można Colina porównywać do bezpańskiego pieska i to biednego?
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11059
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 21:40   

Obejrzalam "Importance of Being Ernest" (dzieki Ali :D )
Colin jest tam zabawny, komediowy i usmiechniety.
Juz Everett tak mi sie bardzo nie podoba.
Jednak sam film wzbudzil we mnie mieszane uczucia.
Czegos mi w nim brakuje, chyba troche zbyt to przerysowane.
Lubie komedie pomylek, przebieranki itd ale cos mi tu nie pasowalo.
Moze za szybko wszystko bylo oczywiste ? Moze lubie takie sytuacje ale w starych filmach ?
Nie umiem okreslic precyzyjniej swoich wrazen, poza tym, ze nie zachwycil mnie tak jakbym chciala. Moze powinnam obejrzec film jeszcze raz, bo czasem tak mam, ze cos podoba mi sie od razu, a czasem potrzebuje obejrzec drugi raz, zeby zaczac sie tym rozkoszowac. Chyba to kwestia nastawienia do filmu, przed jego obejrzeniem.
Jednak niektore fragmenty byly swietne.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.