PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Antypatie w książkach JA
Autor Wiadomość
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 08 Sie, 2010 23:49   

nie sadze, by tak malostkowe osoby mialy wplyw na Marte. Marta byla rozsadna kobieta, ale przede wszystki kobieta z wyzszej polki intelektualnej, w mlodosci jedynie ktos, kto wzbudzal u niej autorytet mogl na nia wplynac.
Takie ludzkie gadanie o smrodzie, zazwyczaj jedynie utwierdzaja w wyborach...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52410
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 08 Sie, 2010 23:56   

Kiedy ona właśnie jako przyczyne zerwania z Anzelmem podawała to ludzkie gadanie i własną dumę. Znam Nad Niemnem prawie na pamięć ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 00:19   

Mozliwe - ja z kolei czytalam wieki temu i dostalam pale z lektury (bo nie wiedzialam, co roslo w ogrodku Bohatyrowiczow)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52410
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 00:27   

Ja ją czytam dla przyjemności :) Tak raz w roku :D
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 00:35   

Ja kiedys tez czytalam, bo to jednak jedna z moich ulubionych powiesci... :) Naprzemiennie z Panem Wolodyjowskim.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4135
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 08:00   

Admete, mam rację z tą Darzecką, czy nie?
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17340
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 08:32   

Abstrahując od Nad Niemnem, to w kwestii formalnej: Fryderyk na etapie zaręczyn z Anną był prostym marynarzem, bez koneksji i wpływoowej rodziny, który tylko zapewniał, że zrobi karierę. Swój pierwszy statek dostał już po zerwaniu zaręczyn. Mówi o tym narrator w pierwszym-drugim rozdziale, a potem sam Fryderyk opowiada pannom Musgrove, w obecności Anny. Tak więc lady Russell miała wszelkie powody do odradzania małżeństwa pięknej, inteligentnej córki baroneta z - praktycznie - nikim, który po swojej stronie miał swój urok i pewność siebie.
Co do jej wieku (w sensie, ze nie była już taka mlodziutka i mogła być bardziej stanowcza) - no ja nie wiem... Między wierszami wychodzi, ze Anna była mocno uzależniona od rodziny. Siostry swobodnie dysponowaly jej czasem, Elizabeth i Mary przerzucały się nią, a jej nikt o zdanie nie pytał. Sam fakt, że nie jeździła z ojcem i starsza siostrą na sezon do Londynu i cały swój zcas spędzała na wsi, może świadczyć, ze po prostu - nie bywała. Pan Elliot zapewne miał na ten temat surowsze poglądy niż pani Bennet. Obaj młodzieńczy wielbiciele Anny znali ja po prostu dlatego, że mieszkali po sąsiedzku, nie z bali czy przyjęć. Niestety, obawiam się, że Anna mogła w miarę decydowac o sobie, kiedy już była beznadziejnie starą panną...
Ostatnio zmieniony przez Trzykrotka Pon 09 Sie, 2010 09:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52410
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 08:55   

Ania Aga napisał/a:
Admete, mam rację z tą Darzecką, czy nie?


Masz rację z ludzkim gadaniem.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 09:41   

Tak wiec tak jak napisalam, uwazam, ze analogia nieglupia - chociaz jak widac nie do konca sie przeklada na Perswazje...
Natomiast biorac pod uwage realia angielskie, to Wenworth-kapitan nie stanowil dla ojca Anny zadnej partii, a co dopiero Wenworth-nikt. I chociaz ojciec Anny byl po prostu pelen mniej lub bardziej uzasadnionej pychy, to jednak trudno sie dziwic Lady R o to, ze podejrzewala Wenworta o dybanie na posag Anny. W koncu nie byla ani ladna, ani zgrabna.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4135
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 16:15   

Może i macie słuszność, że nie do końca mam rację w kwestii Lady R., ale ja jej po prostu nie lubię. Po latach nie umiała przyznać się do błędu i znowu namawiała Annę na związek przecież - jeżeli patrzy się tylko na fakty - bardzo korzystny.
W Perswazjach przewija się jeszcze inna antypatyczna postać - pani Clay (czy jakoś tak się nazywała). To, że wyszła za mąż za pana Eliota, to zwyczajnie skorzystała z okazji. Czy będzie szczęśliwa w tym związku, czy mąż będzie ją szanował to inna sprawa. Było nie było odbiła faceta swojej najbliższej "przyjaciółce". Zastanawia mnie co innego, otóż pani ta była rozwódka z małymi dziećmi i beztrosko zostawiała je w domu pewnie z nianią, a nawet wyjechała na dłuższy czas do Bath. Te dzieci musiały mieć dopiero kilka lat!
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 16:48   

Alez Slonce - jak nie lubisz, to nie lubisz. Nawet specjalnie nie musisz uzasadniac - czasem kogos sie nie lubi bez powodu.
Ale skoro uzasadniasz - to my sie mozemy z tymi argumentami nie zgodzic i dorzucic kilka kontrargumentów . Lady R. przyznala sie pod koniec do bledu. Przeciez na jej ocene charakteru Wenwortha wplywala poprzednia opinia - lowcy posagow. Niby dlaczego mialaby zmienic zdanie, skoro wokol Anny zakrecila sie swietna partia w postaci pana Elliota - majetny, z dobrego domu, w dodatku spokrewniony. Przeciez nikt nie wiedzial jaka jest prawdziwa sytuacja Elliota, on sam byl dosc tajemnicza postacia w ich srodowisku - tym bardziej jeszcze zyskiwal.
A najsmieszniejsze jest to, ze Anna mimowolnie odplacila sie Fryderykowi pieknym za nadobne - najpierw "flirtujac" z jego przyjacielem, a potem z kuzynem.
Tak czy inaczej - Fryderyk pojawil sie ponownie w zyciu Anny w tym samym czasie, co pan Elliot - w ogole sie nie dziwie, ze lady Russel nie miala watpliwosci ktory jest dla Anny lepsza partia. Gdy tylko wyszlo, ze sie pomylila - natychmiast sie do tego przyznala.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4135
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 17:45   

Swoją drogą, to Austen zawarła w swoich powieściach sporo przemyśleń aktualnych do dziś - wątek lady R. - dobrze się zastanów przed ingerencją w cudze życie, może wcale nie masz racji. Myślę, że ze smutkiem l. R. patrzyła na samotne starzenie sie swojej ulubienicy Anny.
Dla mnie Perswazje to najdojrzalsza powieść JA, może trochę w Annie widziała siebie, tylko w jej życiu nie zdarzył się happy end
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 20:09   

Bo ja zawsze powtarzalam i bede powtarzac, ze ludzie sie nie zmieniaja - mogą się zmienić obyczaje, stroje, ale nie temperament i osobowosc - czyli to, co decyduje kim i jacy jestesmy.
Stad wlasnie wsystkie uniwersalne prawdy, bajki, powiesci bazuja na emocjach. Nie bez przyczyny tworczosc JA, Shakespeara i innych mozna przelozyc nie tylko na czasy wspolczesne, ale tez odmienna kulture (np. indyjska).
Perswazje sa moja najukochansza powiescia JA i dla mnie najlepsza - nigdy tego nie ukrywalam. Jest duzo mniej frywolna niz DiU, mniej obyczajowa niz MP i ma sympatyczniejszych bohaterow niz RiR. Wydaje mi sie, ze Anna nie byla wersja JA, nawet jesli gdy autorka te powiesc pisala byla juz w pelni dojrzala kobieta. Jane z listów, autobiografii bardziej przypominala mi Lizzy - czyli kobiete nieprzecietnie inteligentna, oczytana, ale jednoczesnie duzej indywidualnosci, kobiete ktora zdajac sobie sprawe z warunkow finansowych postanowila zrekomensowac to sobie niezaleznoscia (na tyle mogla sobie na nia pozwolic w swoich czasach) i pisarstwem.
Wiele osob sie doszukuje analogii Jane do Anny, ale ja Anne predzej szukalabym w Kassandrze (chociaz i tutaj nie do konca, ale predzej).
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 21:08   

Trzykrotka napisał/a:
Fryderyk na etapie zaręczyn z Anną był prostym marynarzem, bez koneksji i wpływoowej rodziny, który tylko zapewniał, że zrobi karierę. Swój pierwszy statek dostał już po zerwaniu zaręczyn.

Nie do końca:
Cytat:
Captain Frederick Wentworth, his brother, who being made commander in consequence of the action off St. Domingo, and not immediately employed, had come into Somersetshire in the summer of 1806; and having no parent living, found a home for half a year, at Monkford.

Czyli on kapitanem został jeszcze przed etapem zaręczyn- tylko na lądzie czekał na przydział statku.
A jakby nawet nie zrobił świetnej kariery- wszak panny Musgrove też poślubiły mężczyzn bez wielkich sukcesów.
Cytat:
Natomiast biorac pod uwage realia angielskie, to Wenworth-kapitan nie stanowil dla ojca Anny zadnej partii, a co dopiero Wenworth-nikt.

Nie stanowił- ale sir William nie sprzeciwiał się. Karolem się też zresztą nie zachwycał...
Cytat:
Sam fakt, że nie jeździła z ojcem i starsza siostrą na sezon do Londynu i cały swój zcas spędzała na wsi, może świadczyć, ze po prostu - nie bywała.

A czy to nie powinno zasugerować lady R., że Anna nie ma takich świetnych szans, jak się jej wcześniej wydawało?
AineNiRigani napisał/a:
na jej ocene charakteru Wenwortha wplywala poprzednia opinia - lowcy posagow. Niby dlaczego mialaby zmienic zdanie

Bo Wenworth zdobył ładny kawał grosza, a Eliotowie mieli trudności?
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 21:09   

Trzykrotka napisał/a:
Fryderyk na etapie zaręczyn z Anną był prostym marynarzem, bez koneksji i wpływoowej rodziny, który tylko zapewniał, że zrobi karierę. Swój pierwszy statek dostał już po zerwaniu zaręczyn.

Nie do końca:
Cytat:
Captain Frederick Wentworth, his brother, who being made commander in consequence of the action off St. Domingo, and not immediately employed, had come into Somersetshire in the summer of 1806; and having no parent living, found a home for half a year, at Monkford.

Czyli on kapitanem został jeszcze przed etapem zaręczyn- tylko na lądzie czekał na przydział statku.
A jakby nawet nie zrobił świetnej kariery- wszak panny Musgrove też poślubiły mężczyzn bez wielkich sukcesów.
Cytat:
Natomiast biorac pod uwage realia angielskie, to Wenworth-kapitan nie stanowil dla ojca Anny zadnej partii, a co dopiero Wenworth-nikt.

Nie stanowił- ale sir William nie sprzeciwiał się. Karolem się też zresztą nie zachwycał...
Cytat:
Sam fakt, że nie jeździła z ojcem i starsza siostrą na sezon do Londynu i cały swój zcas spędzała na wsi, może świadczyć, ze po prostu - nie bywała.

A czy to nie powinno zasugerować lady R., że Anna nie ma takich świetnych szans, jak się jej wcześniej wydawało?
AineNiRigani napisał/a:
na jej ocene charakteru Wenwortha wplywala poprzednia opinia - lowcy posagow. Niby dlaczego mialaby zmienic zdanie

Bo Wenworth zdobył ładny kawał grosza, a Eliotowie mieli trudności?
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 21:48   

O trudnosciach Elliotow mowiono z poblazaniem, o braku majatku Fryderyka w czasie I zareczyn - mowiono z potepieniem.
nicol81 napisał/a:
Czyli on kapitanem został jeszcze przed etapem zaręczyn- tylko na lądzie czekał na przydział statku.



Mylisz się Nicole. Komandor bez statku oznaczalo sytuacje gorsza niż I, czy nawet II oficera. Kariera od mindszypmena do Oznaczalo, ze bez statku nie będzie miał pensji, a co wazniesze – jego przyszłość zalezy wyłącznie od Napoleona i zawirowań politycznych, a to dosc niepewna przyszłość. Skoro w czasie wojny brak było dla niego przydzialu, caly czas był w zawieszeniu… (ja już nie wspominam o tym, ze przedzial lat mi się nie zgadza, ale z lady Jane się sprzeczac nie mam zamiaru  . Powiedzmy, ze stworzyla bohatera idealnego i cholernie uzdolnionego :P )
A poza tym nie dopisałaś dalszej czesci tego cytatu, w którym jest mowa o rozrzutności Frederika, który przez wiele lat nie był w stanie niczego odłożyć tylko dlatego , ze lekka reka wszystko wydawal.
I co z tego, ze MY WIEMY, ze to był super-gosc: zdolny, odpowiedzialny - taki na cale zycie... Dla Lady Russel obraz był dosc przejrzysty, a ona nie czytala powiesci i nie miala tak pelnych danych na temat wspanialosci i idealu FGrederica, jak my :twisted:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17340
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 22:25   

Aine, teraz to Ty mi z ust wyjęłaś :kwiatek: Dokładnie to samo miałam napisać. Nie chce mi się wstawać i szukać cytatu, ale Jane Austen pisze bardzo wyraźnie, ze Fryderyk na etapie zaręczyn był mało obiecującym kandydatem na męża panny z dobrego domu. I już. Lady Russell nie była Duchem Świętym, tylko zastępczą matką i jako taka doradziła, mając w ręku komplet informacji. To, ze Fryderyk sprawi niespodziankę i stanie się dobrą partią, było wtedy nie do przewidzenia. Zresztą - wielka cześć tego, że był dobrym kandydatem na męża, czyli niezły majątek, uciułał na wojnie - rzecz nie do wywróżenia zawczasu.
nicol81 napisał/a:
Cytat:
Sam fakt, że nie jeździła z ojcem i starsza siostrą na sezon do Londynu i cały swój czas spędzała na wsi, może świadczyć, ze po prostu - nie bywała.

A czy to nie powinno zasugerować lady R., że Anna nie ma takich świetnych szans, jak się jej wcześniej wydawało?

Nie. Bo to wszystko wydarzyło się już po. Lady Russell zapewne przez myśl nie przeszło, ze ojciec jest w stanie odebrać jednej córce prawo do tego, co droga otrzymuje w obfitości. Perswadując Annie zerwanie zaręczyn, planowała dla niej sezon bali i przyjęć oraz wielu starających się. No i wyszło, jak często bywa z planowaniem.
Ja nadal będe uważać, ze w tej historii lady Russell była tylko Nieświadomą Wróżką. To ojciec Anny był złym Rumburakiem.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 09 Sie, 2010 23:16   

Trzykrotko, bo my bardzo czesto myslimy identycznie (zreszta chyba zawsze tak bylo), tylko ja zazwyczaj wypowiadam sie na tyle enigmatycznie i polslowkami, ze wychodzi pozornie na odwrot. I wlasnie dlatego zawsze tak bardzo brakuje mi Ciebie na wszlekich spotkaniach - zeby sobie o tym przypomniec :)
A ostatnio cos sie rozgadalam - i mniej wiecej jasno wypowiadam swoje mysli.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17340
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 10 Sie, 2010 08:45   

AineNiRigani napisał/a:
zawsze tak bardzo brakuje mi Ciebie na wszlekich spotkaniach - zeby sobie o tym przypomniec :)

Aine :cmok: tego ostatniego mini zlotu w Krakowie tak strasznie żałuję...
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 10 Sie, 2010 09:29   

Ja tez - nawet sie zastanawialysmy z Beem, ale stwierdzilysmy, ze pewnie praca nie puscila...
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17380
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 10 Sie, 2010 21:34   

Admete napisał/a:
Ania Aga napisał/a:
Admete, mam rację z tą Darzecką, czy nie?


Masz rację z ludzkim gadaniem.

Z Darzecką też . Obiecywała , że Marcie kogoś wyswata , ale zaczęła swatać własne córki i się skończyło . A Marta się bała ciężkiej pracy , schłopienia i ludzkiego śmiechu . Bo jako "dobrze urodzona" wystawiła by się na pośmiewisko i odtrącenie własnej sfery po małżeństwie z Bohatyrowiczem . Natomiast nikt jej wprost małżeństwa nie odradzał i nie zabraniał , bo była pełnoletnia i własną wolą dysponowała . Sama sobie zabroniła .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sro 11 Sie, 2010 21:24   

Trzykrotka napisał/a:
To, ze Fryderyk sprawi niespodziankę i stanie się dobrą partią, było wtedy nie do przewidzenia.

Skoro tak w młodym wieku został kapitanem, to potencjał był. Na wojnie właśnie szybciej można było uzyskać przydział.
Oczywiście, pewności nie było- ale zawsze jest ryzyko.
Trzykrotka napisał/a:
Lady Russell nie była Duchem Świętym, tylko zastępczą matką i jako taka doradziła, mając w ręku komplet informacji.

Ciekawe, że mamusi Bennet nikt nie usprawiedliwia, że doradzała Lizzy małżeństwo z Collinsem, mając w ręku komplet informacji.
Trzykrotka napisał/a:
Bo to wszystko wydarzyło się już po.

Nie tak po-Elżbieta już od kilku lat bywała. Lady Russell widziała, że konkurentów brak, wiedziała też, że sir William trzyma się zasady jednej córki "w świecie".
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 12 Sie, 2010 00:40   

Nie Nicol, to ze zostal takim mlodym kapitanem bylo niezwykle idealityczne. Biorac pod uwage realia historyczne, cholernie uzdolnionyc chlopak bez koneksji funkcje kapitana dostawal jako 30-latek.
Ale tak jak pisalam - z Lady Jane spierac sie nie bede. Patent kapitana bez statku oznaczal to, ze Wenworth mial glodowa pensje, ktora nie byla ws tanie pokryc mieszkania (biorac pod uwage owczesne ralia). Mial 2 wyjscia: albo glodowac w jakiejs norze w Portsmouth czekajac na przydzial, albo bywac w swiecie na czyjsc koszt. Wybral o drugie, co jedynie potrwierdza opinie lady R. Nie ma ie co dziwic, ze miala o nim takie a nie inne zdanie.

Cytat:
Ciekawe, że mamusi Bennet nikt nie usprawiedliwia, że doradzała Lizzy małżeństwo z Collinsem, mając w ręku komplet informacji.

A Kain zabil Abla, a Krzyżowcy slyneli z kanibalizmu... i tak sie mozemy cofac do roznych innych opowiesci, powiesci i historii...
Nicole, to nie jest merytoryczny argument. Czekam na jakies sensowniejsze kontropinie.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4135
Wysłany: Czw 12 Sie, 2010 07:52   

Tamara napisał/a:
Z Darzecką też . Obiecywała , że Marcie kogoś wyswata , ale zaczęła swatać własne córki i się skończyło . A Marta się bała ciężkiej pracy , schłopienia i ludzkiego śmiechu . Bo jako "dobrze urodzona" wystawiła by się na pośmiewisko i odtrącenie własnej sfery po małżeństwie z Bohatyrowiczem . Natomiast nikt jej wprost małżeństwa nie odradzał i nie zabraniał , bo była pełnoletnia i własną wolą dysponowała . Sama sobie zabroniła
Tak mi się wydawało, ale książkę czytałam lata temu. Choć parę razy do niej wracałam.
Wracając do Anny i Fryderyka - jego status materialny nie pozwalał na małżeństwo, dlatego istniała instytucja zaręczyn, młodzi czekali aż sytuacja się zmieni i dopiero wtedy się pobierali. Cóż l. R. chciała kogoś z odpowiedniej sfery i majątku zapewniającym wygodne życie dla Anny. Sama tak zrobiła, nie wyszła za mąż z miłości.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 12 Sie, 2010 09:05   

Aniu, a jak myslisz, dlaczego w Anglii tak dlugo byla wymagana zgoda krola na ozenek szlacjcica? Bo od dawna malzenstwo stanowilo kontrakt - czasem rowniez i polityczny.Wszelkie sojusze przypieczetowywalo sie malzenstwem.
Malzenstwo z milosci? POjawialo sie glownie na kartach powiesci (rowniez i JA :) ) Dlaczego wiec Jane w swoj idealny swiat miala nie wrzucic troche realizmu w postaci fatalnie dobranych panstwa Bennet, Palmer, czy spokojnych i nieskomplikowanych Collinsów.
A w czasie I zareczyn Fryderyk nie tylko nie stanowil dla Anny dobrej partii - nie stanowil zadnej partii. Po co wiec wiazac sie zareczynami?
Czekac, to mozna na smierc wlasciciela majatku w przypadku zareczyn z dziedzicem. Czekac mogla Lucy w RiR ukrywajac swoje zareczyny z Edwardem, ale kim byl Wenworth?
Droga morska sugerowalaby, ze Fryderyk byl IV synem sredniego majatku ojca lub wczesniejszym synem biednego ojca. W kazdej sytuacji - byl nikim i co gorsza: nikim bez grosza przy duszy. Co innego ktos ze zrujnowanej, ale szanowanej rodziny, co innego bogaty "nikt wazny", ale biedny nikt?
I nie chodzi o to, ze dla ojca Anny byl nikim - calosc tego wszystkiego stwarzala pozory, ze dybie na posag Anny. I juz to go skreslalo w oczach Lady Russel.
De facto wyszlo to Fryderykowi na dobre - wreszczie sie wzial do roboty!! :D
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.