PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Antypatie w książkach JA
Autor Wiadomość
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 37643
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 20:01   

Ja też uwielbiam pana Collinsa :rotfl:
- lecz przyznaję, głównie w serialu z 1995r. - ta rola to majstersztyk :mrgreen:
_________________

 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 20:06   

BeeMeR napisał/a:
Ja też uwielbiam pana Collinsa :rotfl:
- lecz przyznaję, głównie w serialu z 1995r. - ta rola to majstersztyk :mrgreen:

Zgadzam się oskarowy pan Collins :mrgreen:
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 20:39   

Ale tak biorąc pod uwagę codzienność. pan Collins i ciotunia Norris mnie wkurzali, ale denerwowała mnie też fanny Price i Marianna.


Nieee powinnam to wykasować, dziś mam dzień pt. wkurza mnie wszystko
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 12066
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 20:44   

Ale mnie też ciotka Norris i pan Collins irytowali niemożebnie. Literackimi majstersztykami są oboje, to fakt, ale w życiu to tylko uzikiem po nich ;)
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 20:47   

Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę zycia z ciocią Norris czy Colinsikiem. Krew by mnie zalała. To murowane :mrgreen:
ALbo bym im sadziła chamskie i bezczelne teksty
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 37643
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 21:04   

Mnie by krew zalała z koleżanką - swego czasu - Kasi z Northanger Abbey, Izabela jej chyba było :mysle: puste gadulstwo bez pokrycia w czynach to nie dla mnie.
i z Emmą chyba też :mysle:
do Collinsa miałabym chyba podejście jak papa Bennett - w małyc dawkach by mnkie bawił, w dużych odrzucał :P
_________________

 
 
 



Dołączyła: 26 Mar 2010
Posty: 190
Skąd: stąd :P
Wysłany: Czw 29 Lip, 2010 23:06   

jako, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni przeczytałam: Emmę, Dumę i Uprzedzenie, Mansfield Park, Perswazje i Opactwo Northanger (tak, tak mam fazę na Austen :wink: :-P ), to z całego grona irytujących postaci muszę bez najmniejszego wahania wybrać cioteczkę Norris. tak wrednego babsztyla jeszcze nigdy nie "spotkałam" w żadnej książce!! :uzi:
tak z marszu, to nasuwają mi się jeszcze pani Allen, sir Walter Elliot i Elżbieta Elliot, Izabella Thorpe, pani Elton i siostrzyczki pana Bingleya (trochę mi się nazbierało :rumieniec: :-P ) pan Collins strasznie mnie bawił i nie miałam wobec niego żadnych negatywnych odczuć- ot taki niegroźny dziwak :-)

jednak tak całkiem o moich antypatiach będę mogła się wypowiedzieć dopiero po przeczytaniu Rozważnej i Romantycznej, a to musi poczekać bo mam świeżutką, jeszcze ciepłą "Na plebanii w Haworth", której z rąk nie wypuszczę, póki nie przeczytam :wink:
_________________
"Trwa wielka sztuka, a ty możesz dopisać swój wers."
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52042
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 30 Lip, 2010 06:53   

Znam prawdziwą, kobieca wersję pana Collinsa ( w jakims sensie ), jeśli chodzi o podziw dla wyżej stojących.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 30 Lip, 2010 07:53   

Cioteczka Norris owszem, ale tak naprawdę negatywnie ja odebrałam bardziej jej siostrę, lady Bertram. Bezmyślna, obła, gnuśna... Pod pozorami dobroci była po prostu przysypiającym na kanapie pasozytem :-|
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Pon 02 Sie, 2010 19:05   

Fakt, lady Bertram chyba w życiu palcem nie kiwnęła. Ale przynajmniej nie była bezinteresownie podła jak pani Norris.
_________________
JS
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 02 Sie, 2010 23:17   

Podła nie, ale bezmyślna i leniwa kosztem słabej bezbronnej Fanny. Ciągle mam w pamięci ten fragment, jako ganiała ją w upale po jakieś głupstwo.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17094
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 02 Sie, 2010 23:44   

Cioteczka wredna była , nie ma co mówić , wszystko załatwiała cudzymi rękami to raz , a dwa , wszędzie urywała coś dla siebie , twierdząc , że jest biedna i poszkodowana :roll:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 03 Sie, 2010 07:40   

Cioteczka została przykładnie ukarana, podobnie jak dwulicowa Izabela z Northanger Abbey. Ale taka Lucy Steel? Pamiętam, że przy czytaniu RiR pięści mi się zaciskały. Toż samo przy dialogach Fanny Dashwood i i Johna. I co? Żadnego prztyczka w nos, żadnej kary, światowe zycie bez trosk.
No, może karą Lucy byl mąż - kogucik, ale chyba nie - ona była identyczna, na pewno świetnie się uzupełniali.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 03 Sie, 2010 20:19   

U JA dużo postaci negatywnych "wywija się" karze. Ciekawe, czy to ma być jakiejś jej przesłanie- czy po prostu uważała, że tak będzie bardziej realistycznie :mysle:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 03 Sie, 2010 21:21   

Bo to j e s t realistyczne, niestety...
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Sro 04 Sie, 2010 08:09   

Ale część zostaje w specyficzny sposób ukarana. Lydia i Whickham skazani na siebie, tak samo Willoughby i jego „urocza" żona. Elżbieta z Perswazji skazana na staropanieństwo.
_________________
JS
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sro 04 Sie, 2010 20:23   

JoannaS napisał/a:
Lydia i Whickham skazani na siebie, tak samo Willoughby i jego „urocza" żona.

To są pary dobranego wg zasady:on dostaje kasę, a ona jego. Na swój sposób usatysfakcjonowane :wink:
JoannaS napisał/a:
Elżbieta z Perswazji skazana na staropanieństwo.

Ona raczej nie chciała przestać być Elliotówną...

JoannaS napisał/a:
Ale część zostaje w specyficzny sposób ukarana.

Głównie poprzez niedostanie czegoś - np. panna Bingley Darciego, Henry C. Fanny itp. Ale dziwne, że JA bardziej pióro nie świerzbiało na zemstę :roll:
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 12066
Wysłany: Sro 04 Sie, 2010 21:02   

Czy ja wiem? Mnie się wydaje, że to wszystko wyjątkowo realistyczne - głupia trafia na chytrego, panna Bingley zostaje sama, głupiej Lucy S. się udaje bogato wyjść za mąż. Życie. Tylko te happy-endy mało realistyczne ;)
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
 



Dołączyła: 26 Mar 2010
Posty: 190
Skąd: stąd :P
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 09:04   

trifle napisał/a:
Tylko te happy-endy mało realistyczne ;)

JA zwyczajnie kończyła na szczęśliwych momentach. Nie opisywała dalszej, "szarej rzeczywistości" :wink:
_________________
"Trwa wielka sztuka, a ty możesz dopisać swój wers."
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 12066
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 11:27   

Ale te happy-endy właśnie są dla mnie dość naciągane, nie wierzę, żeby się w życiu tak układało. Szara rzeczywistość to swoją drogą.
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 11:36   

Najbardziej happy (i nieprawdopodobne)z endów to chyba DiU oraz Perswazje. Wiem to, a jednak je uwielbiam.
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 12066
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 18:21   

Ja też lubię przecież :) Nawet jeśli nierealistycznie, to miło poczytać coś, co się dobrze kończy :)
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 18:46   

Happy endy są wspaniałe. Ponurą prozę życia mamy na co dzień dookoła.
A co do „karania" - Willoughby nie był szczęśliwy, powiedziałabym był na pewno nieszczęśliwy. Miał pieniądze i nic poza tym.
_________________
JS
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 19:18   

No niby tak... ale już na przykład taka Lucy Steel - chciała mieć tylko dużo pieniędzy i pozycję towarzyską. I dostała. Głupi mąż na pewno jej nie unieszczęśliwił.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Czw 05 Sie, 2010 20:26   

Willoughby był typem, ktory potrzebował kasiory do szczęścia.
Trzykrotka napisał/a:
Najbardziej happy (i nieprawdopodobne)z endów to chyba DiU oraz Perswazje.

A czemu właśnie te?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.