PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Fajny film wczoraj widziałam VI
Autor Wiadomość
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 2028
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 07:46   

To ja jeszcze wspomnę o jej narzeczonym-draniu. :wink: Moim zdaniem mocno niedoceniona rola - aktor zagrał bardzo dobrze takiego psychola w aksamitnych rękawiczkach.
Co do głównej pary to ja zawsze miałam wrażenie, że Rose jest kilka lat starsza niż Jack, gdy tymczasem Winslet jest młodsza od di Caprio. :wink:
Dla mnie film rozkręca się po jakiejś godzinie :-) , bo wcześniej trochę za bardzo to wszystko rozciągnięte.
Ale zawsze doceniam pracę kamery, efekty (to jeszcze czasy sprzed masowego używania CGI), scenografię, kostiumy, dramaturgię ostatniej godziny i jednak wzruszające zakończenie (a nawet dwa).
_________________
:-)
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2520
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 09:17   

annmichelle napisał/a:
Co do głównej pary to ja zawsze miałam wrażenie, że Rose jest kilka lat starsza niż Jack, gdy tymczasem Winslet jest młodsza od di Caprio.

O raju, serio? To ja byłam pewna, że ona jest starsza - i jako aktorka i jako postać.
Titanika widziałam raz, w telewizji jak leciał, z koleżankami obejrzałam, bo mnie zjechały, że takiego filmu nie obejrzałam :P No jak dla mnie raz starczy. Film w sumie nie był zły, budżet miał dobry i to było widać (mi się zwłaszcza podobały sceny jak z zatopionego statku "odtwarzali" wnętrza z ludźmi), historia smutna - ale ja nie lubię filmów katastroficznych i ze złym zakończeniem, nie lubię do takich wracać, a w tym ta śmierć ludzi mnie dobijała. I przyznam, że ostatnia scena, jak Rosie wrzuca ten naszyjnik do wody, to mnie wnerwiała - to już nie mogła go jakoś lepiej wykorzystać jak go nie chciała? :P
Stroje w tym filmie są świetne, ale dla samych strojów to nie będę powtarzała seansu :p
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 10:43   

Jak dla mnie ten naszyjnik kojarzyl sie tylko z nieszczesciem, nawet jesli towarzyszyl scenie rysowania, to i tak byl jak smycz od dawnego narzeczonego.
Moim zdaniem Rose chciala po prostu, zeby przepadl i ta historia sie skonczyla.
Poza tym byl przebrzydly, ciezki, bezgustowny. ;)
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17648
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 11:11   

Ja też go tak odbieram. Wzbudzał w ludziach chciwość, a Rose kojarzył się ze złymi wspomnieniami.
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2520
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 12:13   

No bez przesady, jak tak go nie lubiła, to mogła przekazać na jakąś aukcję charytatywną czy coś. Tyle lat trzymała, żeby potem utopić tą kasę -_- bez sensu...
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:12   

Sa rzeczy, ktorych lepiej nie spieniezac. Za tym klejnotem facet plywal po wraku Titanica, grzebiac tak naprawde w grobowcu. Moim zdaniem to by sie nie skonczylo - za takim klejnotem lataliby co wieksi kolekcjonerzy i po prostu chciwi ludzie zdolni do wszystkiego.
Zreszta Rose juz sie obracala w kregach bogaczy i nie byla tam szczesliwa, w koncu chciala sie rzucic w odmety lodowatej wody. Mysle, ze klejnot mogla zachowac, bo jak sama mowi - po Jacku nie miala nic, to bylo troche jak pamiatka, ktorej jako stara kobieta u progu smierci przestala potrzebowac. A bez spieniezenia znakomicie sobie poradzila w zyciu i mogla teraz spokojnie odejsc. Dla mnie to ma super sens. Szlag z tym diamentem.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17648
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:12   

Ona nie patrzyła na to od strony praktycznej i już. Poza tym dzięki temu dostaliśmy piękne zakończenie.
Ja się szczególnie nie ekscytowałam wyrzuceniem klejnotu, bardziej mnie interesowało to, jak wychuchana panienka z dobrego domu dała sobie radę sama w wielkim i groźnym świecie, ze nie musiała go sprzedawać :mrgreen:
Ostatnio zmieniony przez Trzykrotka Pon 17 Maj, 2021 13:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:16   

Jakos dala. Porzucila, ze tak powiem, swoja klase, poszla do pracy. Dala jakos rade, to najwazniejsze. Moze sila napedowa byla dla niej obietnica zlozona Jackowi, ze sie nigdy nie podda i bedzie zyla.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 2028
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:17   

Loana, myślę, że Rose nie przywiązywała takiej wagi do bogactwa, bo w bogaactwie wyrosła (póki ojciec wszystkiego nie stracił w Wielkim Kryzysie), wśród bogatych się obracała i żyła, nigdy pewnie nie była głodna, więc nie myślała o diamencie w kategoriach materialnych. Nie przeliczała wszystkiego mentalnie na pieniądze. Jest dużo prawdy w powiedzeniu - byt kształtuje świadomość.
Poza tym jak ma się ponad 100 lat to przypuszczam, że widzi się wiele rzeczy z innej perspektywy. :wink:
_________________
:-)
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17648
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:47   

Agn napisał/a:
Jakos dala. Porzucila, ze tak powiem, swoja klase, poszla do pracy.

Wiem, że poszła do pracy, tylko do jakiej? Nie wiem, co takiego umiała, co mogła wykonywać tak z marszu, żeby zwyczajnie zapłacić sobie za dach nad głową i miskę zupy. Ale to juz się odzywa we mnie material girl :mrgreen: nie musicie mi odpowiadać. Ta część to po prostu element bajki.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 3439
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:47   

Loana reagujesz tak samo jak moja mama - za każdym razem gdy ogląda tę scenę mruczy: to nie mogła przekazać tego dla potrzebujących? :)
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2520
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 13:51   

To była ciekawa postać ta Rose. Ale może ją polubiłam, bo aktorkę lubię, mimo, że miała filmy, gdzie grała nieciekawe postacie.
No dobra, może i macie rację, że wyrzuciła ten klejnot, zamiast go spieniężyć albo przekazać w spadku. W końcu nie przyniósł jej szczęścia.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 14:15   

Nie wiem, jak funkcjonowala dzialalnosc charytatywna na poczatku XX wieku, ale ex narzeczony po katastrofie zglosil zaginiecie tego naszyjnika. Watpie wiec, zeby cokolwiek z tego przekazywania wyszlo. Poza tym wchodza kwestie emocjonalne, ktore mialy znaczenie, kiedy Rose byla mloda, ale w wieku 101 lat juz z pewnoscia jej nie obchodzily.

Trzykrotko, w scenie, w ktorej matka rozmawia z Rose o ich sytuacji materialnej jest taki tekst wlasnie tej matki: "Chcesz, zebym poszla do pracy jako krawcowa?" Mogla umiec w jakis tam sposob szyc. Moze Rose tez umiala.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 3439
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 14:24   

Ale narzeczony popełnił samobójstwo i chyba nie zostawił potomstwa.
Szyć to chyba wszystkie panny z dobrych domów potrafiły?
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 14:37   

Narzeczony popelnil samobojstwo dopiero w 1929 roku. Natomiast oficjalnie byl ostatnim wlascicielem, skoro wszczal sledztwo, taki "drobiazg", gdyby wyplynal... Sama nie wiem, pewnie Rose by go stracila, moze by to paskudztwo trafilo do muzeum czy diabli wiedza gdzie i co jakis czas ktos regularnie by go kradl.

RR, wlasnie dlatego obstawiam, ze szycie moglo byc na poczatek.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17648
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 14:48   

W Świecie zabawy Edith Wharton panna z dobrego domu nie jest w stanie utrzymać pracy u modystki - jej umiejętność strojenia kapeluszy, choć niby ją ma - jest zbyt mała. Poza tym szyciem zarabiało się grosze, a ona na zdjęciach, które się pojawiły w filmie nie wyglądała na zabiedzoną i wychudzoną szwaczkę :-P
Gdyby się okazało, że Rose odniosła sukces znajdując sobie kolejnego bogatego narzeczonego, byłaby to niezła ironia.
Ech, czepiam się - nie musicie mi odpowiadać. Przecież ja też chcę, żeby jej się udało :kwiatek: choćby za pomocą czarodziejskiej różdżki.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 2028
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 14:53   

Dziewczyny, umknęła Wam jedna ważna kwestia: akcja dzieje się PRZED pierwszą wojną światową. Wojna przyspieszyła emancypację kobiet z wyższych sfer, wiele zdobyło wykształcenie lub przynajmniej kwalifikacje zawodowe.
Rose uchodziła za zmarłą, więc nie mogła odnowić kontaktów z rodziną i znajomymi, ale nie była głupia czy ułomna, więc mogła podjąć pracę zawodową, nawet fizyczną, a z czasem skończyć jakiś kurs (pisania na maszynie, nauczycielski) i poszło.
_________________
:-)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52823
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 15:05   

Mnie się wydawało, że ułożyła sobie takie zwykłe życie. Miała męża, dzieci, ale ten film widziałam w 1998 roku, więc mało pamiętam ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 2028
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 15:13   

Jak najbardziej ułożyła sobie takie zwyczajne życie. :-)
Kojarzę też, że przemogła strach i zaczęła jeździć konno i latać samolotem.
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pon 17 Maj, 2021 16:04   

Owszem, na filmie sa ujecia na zdjecia Rose przy samolocie i siedzacej konno okrakiem - tak jak Jack obiecal, ze ja nauczy.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39618
Skąd: Arrakis
Wysłany: Sro 19 Maj, 2021 21:21   

Dzis mialam taki zasuw w pracy i tak bardzo obijalam sie o absolutnie wszystko, co tylko stanelo na mej drodze, ze uznalam, ze nie czekam do niedzieli, tylko dzis urzadze sobie seans "Romea + Julii" z 1996 roku. Zasluzylam na taki szalony film, a co!
Uprzejmie doniose, jak mi sie podobalo. W sumie RiJ to moja najmniej ulubiona sztuka Willusia, ale Luhrman mial na nia pomysl. Porownam wrazenia sprzed 20 lat jak nie wiecej, bo tez to chyba tylko w kinie widzialam.

Hmm lazi tez za mna "Incepcja" - mimowolnie robi mi sie maraton filmow z Di Caprio. :mysle:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38461
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 19 Maj, 2021 22:02   

Agn napisał/a:
dzis urzadze sobie seans "Romea + Julii" z 1996 roku. Zasluzylam na taki szalony film, a co!
No jasne, ciekawam wrażeń :kwiatek:
Jakiś czas temu też miałam ochotę na powtórkę ale brak mi materiału poglądowego :wink:
_________________

 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 2028
Skąd: z daleka
Wysłany: Sro 19 Maj, 2021 22:07   

Agn napisał/a:
mimowolnie robi mi sie maraton filmow z Di Caprio. :mysle:

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Diagnozuję, że to "wina" seansu (czy raczej seansów :twisted: ) "Titanica".
To co następne? :-P "Co gryzie Gilberta Grape'a"? "Infiltracja"? "Wyspa tajemnic"? "Droga do szczęścia"? "Człowiek w żelaznej masce"? "Złap mnie jeśli potrafisz"?
W sumie robienie sobie powtórek z DiCaprio to w zdecydowanej mierze przyjemność :-) , bo grał w tylu dobrych filmach (dobrych też często z powodu jego gry :-) )
_________________
:-)
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17648
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 19 Maj, 2021 22:36   

Ja powtórzyłabym sobie Wielkiego Gatsby'ego - ale też nue mam materiału poglądowego. Też DiCaprio, też Luhrman :-D
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52823
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 19 Maj, 2021 22:50   

Gangi Nowego Jorku tez dobre do powtórki.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.