PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Opera - niekoniecznie dla zaawansowanych
Autor Wiadomość
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 10 Paź, 2020 16:45   

Ja oglądam stare wystawienie, Walkiria była z 1990, Zygfryd na oko podobnie. Główny mi się tu podoba, ma ładny głos i jest dynamiczny. Sceneria fajna, tradycyjna. Zielone tło u Kaufmana w Walkirii mnie drażniło. Na razie mam za sobą tylko 1 akt, bo dziś był dzień odrabiania zadań :czekam2:
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Nie 11 Paź, 2020 01:17   

No i byłam dziś na "Wertherze" z Beczałą w Wielkim. Post będzie pomieszaniem wrażeń artystycznych i pandemicznych:>. Jeszcze dziś się zastanawiałam czy iść, czy nie, bo wiadomo :roll: , no ale poszłam w końcu, skoro już się załapałam do grona szczęśliwców "zakwalifikowanych" do wejścia po tym, jak teatr musiał obciąć widownię (dopuszczalne wcześniej 50%) o połowę (do 25 proc. zajętych miejsc). Można powiedzieć, że emocjonalnie łączyłam się z bohaterem, cierpiałam wielce, albowiem mocno spasowana do twarzy maska FFP2 diabelnie mnie piła w skórę, a na nią jeszcze nałożyłam leciutką materiałową z ładnym wzorem, no bo z tym kaczym dziobem wygląda się strasznie. Przy 2 poprzednich okazjach wkładałam na spektakle chirurgiczne, które w ogóle mi nie przeszkadzają, jednak przez zaostrzenie sytuacji wzięłam kaganiec o największej skuteczności :>. Ale muzycznie było pięknie, więc udawało mi się zapomnieć, że siedzę tam z rusztowaniem na buzi.

Serce się krajało przed spektaklem, gdy popatrzyło się na widownię, bo było wrażenie totalnej pustki. Tuż przed zgaszeniem świateł, gdy już wszyscy weszli, bileterki jeszcze porozsadzały bardziej ludzi, by było więcej pustej przestrzeni (o "kwalifikacji" decydowała kolejność zakupu, więc w niektórych miejscach było więcej publiki, w innych mniej, oczywiście nawet w tych gęściejszych zablokowany był co drugi fotel). Ja w ten sposób przeniosłam się ze skraju rzędu V na środek VIII - na sporo droższe miejsce. Za mną ileś foteli wolnych, po bokach też pusto, tylko w rzędzie przede mną były jakieś osoby. Ale centralnie przede mną puste miejsca w 4 kolejnych rzędach, tak dobrego widoku na scenę nigdy nie miałam.
Inscenizacja była interesująca. Kostiumy z epoki, ale scenograficznie i reżyserko było lekko ekspresjonistycznie i symbolicznie. Pierwsze wrażenie ze scenografii nie było zbyt dobre, ale z czasem dostrzegałam jej zamysł. Duszne zamknięte przestrzenie, krzywe (tj. fragment sceny pod kątem), którymi poruszał się bohater Bardziej mi się takie podejście podobało niż we wcześniej obejrzanym przeze mnie "Wertherze", który był jeno narracją wedle Goethego, a pierwowzoru literackiego nie lubię, ani nie lubię jego bohaterów. W tej adaptacji robiła się z tego ponura opowieść o depresji, niedopasowaniu, a w finale przebiła się na pierwszy plan Charlotte, jako bohaterka - ofiara oczekiwań społecznych.
Z pandemicznych atrakcji - nieśpiewający statyści na scenie mieli maseczki. Większość orkiestry również - nie mieli tylko muzycy od instrumentów dętych. Dyrygent do orkiestronu też wszedł w maseczce i w maseczce pojawił się na scenie do ukłonów. Dyrygując, miał jednak zdjętą.

To teraz już mogę przejść do najlepszego:).
W tym poprzednim "Wertherze" miałam Kaufmanna - i był absolutnie elektryzujący. Bardzo mroczny i autodestrukcyjny. Zastanawiałam się, czy po tak wysoko zawieszonej poprzeczce Beczała mi się spodoba... Ale tak, podobał mi się szalenie, a postać zinterpretował zupełnie inaczej. Jego głos to magia. Kiedy oglądałam transmisje z MET czy słuchałam nagrań z yt - wiedziałam, że na pewno był jakiś mastering dźwięku. Teraz słyszałam na surowo, na żywo, nie była możliwa korekta brzmienia. Olśniewające. Jak ten głos wypełniał teatr... Przyznam, że wzruszałam się, tak wielka była skala emocjonalna jego wykonania.

I jest absolutnym profesjonalistą.
Normalnie widownia Wielkiego to ok. 1800 miejsc, dzielone przez cztery daje 450. Na pewno było jeszcze mniej, policzmy, że 400 osób. To nic, że dla takiej garstki, śpiewał na całego, nie że po co się starać, jak tu prawie nikogo nie ma. Ale ta garsteczka widowni zgotowała mu aplauz, jakiego w Wielkim nie słyszałam nawet na wyprzedanych spektaklach.

Gdy ucichła ostatnia nuta "Pourquoi me réveiller", najpiękniejszej arii z tej opery (to jeszcze nie był koniec), z entuzjazmem zabrałam się do okrzyków uznania i oklasków, i o rany, wszyscy inni również... Każdy klaskał, jakby przyszłość świata od tego zależała. Aplauz nie cichł, a nawet się wzmagał. Brawa, okrzyki, brawa. A nawet tupanie w podłogę, by podbić głośność skromnej widowni. I niesamowicie było obserwować reakcję Beczały. To bardzo emocjonalny i dramatyczny moment spektaklu. W finale arii w tejże wersji Werther klęczy. Na twarzy ma rozpacz, poruszenie, wzrok wbity w ziemię. No i Beczała klęczy na scenie, cały czas poważny, cierpiący, w roli... Na scenie jest z nim Charlotte, zwrócona do publiczności plecami. A tu szalejąca widownia. Nie liczyłam czasu, trudno mi określić, ile to trwało, ale nagle zaczyna być widać po jego twarzy, jaką mu to uznanie publiczności sprawia radość. Jeden uśmiech i spojrzenie w stronę widowni, znów wraca cierpiący Werther, znów drgają Piotrowi usta w uśmiechu... wraca Werther. I uśmiech i spojrzenie na widownię. A my klaszczemy dalej. W pewnym momencie zauważyłam, że dyrygent patrzy na niego - ewidentnie porozumiewają się wzrokiem. Pewnie dyrygent pytał bezgłośnie "To jak, gramy jeszcze raz". A Beczała, spojrzawszy na dyrygenta, delikatnie skinął głową. No i zbisował to "Pourquoi me réveille", co nie zdarzyło się na czwartkowej premierze zagranej dla o połowę większej widowni. Zbisował dla 400 osób. Po repecie łzy miałam w oczach... A choć już nie musieliśmy wyklaskiwać bisu, aplauz po nim był tak samo donośny i gorący jak wcześniej. Widać było, że Beczała jest autentycznie wzruszony.

Na ukłonach rzecz jasna widownia nie próżnowała. Też coś, czego jeszcze w Wielkim nie widziałam - wszyscy od razu wstali. Do tej pory wszelkie owacje na stojąco, w jakich uczestniczyłam, rodziły się stopniowo, ludzie podnosili się dopiero po jakimś czasie i nie wszyscy. Tym razem jak na komendę. Cała ta mała rozproszona widownia - na nogach. Inni soliści też zostali odpowiednio oklaskodocenieni. Albert był dobry. I Charlotte również, choć ponoć na premierze wypadła blado. Podobała mi się i wokalnie, i aktorsko. Tutaj - też coś, czego jeszcze nie doświadczyłam - już po zapaleniu świateł "wyklaskaliśmy" jeszcze jedno podniesienie kurtyny:).


To jeszcze na koniec wspomniana aria w wykonaniu Piotra:
https://www.youtube.com/watch?v=w1x6B5ump9Y

I Jonasa:
https://www.youtube.com/watch?v=PzKhikZ4oVE
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 3438
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 11 Paź, 2020 13:42   

Świetny opis, jakby się tam było. :oklaski: Czy pisałam Ci już, że masz świetne pióro? :wink:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 11 Paź, 2020 13:47   

Cieszę się że wyprawa się udała - piękny opis.
Ja wczoraj skończyłam Zygfryda, ale ostatni kwadrans już w większości z zamkniętymi oczami :wink:
Dziś jestem w połowie Zmierzchu bogów - próbuję się wyrobić wcześniej :wink:
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Nie 11 Paź, 2020 14:14   

Dzięki, dziewczyny.
Niezmiennie miło, jak się komuś podoba, co piszę, nawet jak to tylko post na forum:D

Doczytałam, że ludzie na premierze zaczęli klaskać w niewłaściwym momencie arii, w połowie. Cóż się dziwić, że oni bisu nie mieli :D :D:D

W Wielkim jest mały Empik tylko z muzyką i DVD z klasyką i jazzem. Niebezpiecznie czynny po spektaklach. Już tam poprzednio kupiłam Orlińskiego. Wczoraj wzięłam "Vincero", tę płytę Beczały z ariami werystycznymi (same przeboje, z "Nessum" norma na końcu:)) - niech ma artysta cegiełkę, skoro mi taki piękny wieczór zapewnił. Słucham właśnie (i sąsiedzi też :twisted: ).
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 08:10   

Dziś Wagnerowski "Parsifal" z Kaufmannem.
Widziałam już dwa razy, i tę wersję, i wiedeńską (ale też z Kaufmannem).

Teraz zrobię sobie powtórkę, bo muzycznie byłam nim zachwycona, jest cudownie mistyczny i doniosły.

Edit. Zapomniałam, że to też 4h. Wagner nie bierze jeńców;). A jeszcze praca czeka.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 09:35   

Też mam w planie Parsifala ale nie wiem czy się wyrobię. wczoraj skończyłam Zmierzch bogów punkt 24.00 - dla mnie absolutny najwyższy czas iść spać. Podobało mi się- podziwiam rozmach przedsięwzięcia :oklaski:
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 10:20   

BeeMeR napisał/a:
Też mam w planie Parsifala ale nie wiem czy się wyrobię. wczoraj skończyłam Zmierzch bogów punkt 24.00 - dla mnie absolutny najwyższy czas iść spać. Podobało mi się- podziwiam rozmach przedsięwzięcia :oklaski:


Chciałabym kiedyś całych Nibelungów przeżyć teatrze, ale toby chyba trzeba wziąć tydzień urlopu, żeby dać radę :thud: Może kiedyś, jak wróci normalny świat, wybiorę się w tym celu na festiwal Wagnerowski w Bayreuth:D Ale to do poważnego przemyślenia.

Póki co z operową kumpelą (od dawna operową, nie taka neofitka jak ja:D) knujemy wspólny wypad np. do Wiednia na jakiś spektakl z Kaufmannem. Oczywiście, jak wróci normalny świat...
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 14:49   

4:50 :paddotylu:
Nie mam szans obejrzeć całości ale choć zacznę :trzyma_kciuki:
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 15:02   

Zupełnie zapomniałam, jak nie zdążysz, całość tej wersji jest na yutubie, z napisami nawet. O tu:

https://www.youtube.com/c...NVwYcTZ40AW3ggg

Ja w tle pracy podejrzałam dwa akty, ale teraz już musze wyłączyć, bo teraz mam coś wymagającego 100 proc. skupienia.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 15:50   

Och, dzięki, bo ja dziś mam barowy dzień i ledwo puściłam to zaczęłam przysypiać... :kawa:
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 3438
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 16:59   

Parsifal jest super, rzeczywiście. A co do Bayreuth, swego czasu bilety na festiwal trzeba było rezerwować z kilkuletnim (!) wyprzedzeniem :paddotylu: Nie wiem jak jest teraz.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 17:39   

Heh, jeśli bilety to taki Graal, to nie będę pielgrzymować:D

Ja właśnie zasnęłam nad robotą, leje.

Te spektakle Wagnerowskie to musi być hardcore dla śpiewaków (pomijając długość;)). Niby tam nie ma jakiś szarżujących przejść między nutami, ale te partie śpiewane nie są specjalnie melodyjne, takie wpadające w ucho. Mnóstwo tekstu do zapamiętania i bez linii melodycznej. Verdiego, Pucciniego, Haendla mogę sobie zanucić (fałszywie, hehehe). Wagnera - nijak.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 3438
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 17:42   

Przede wszystkim to jest sport wytrzymałościowy :lol: Termin "śpiewak wagnerowski" jest synonimem potężnego chłopa lub baby :lol:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 18:26   

Kaufmann zupełnie się w to nie wpisuje. Zdjęcie z wystawienia MET:

https://ichef.bbci.co.uk/images/ic/976x549_b/p015nknv.jpg

;)
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 3438
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 18:37   

Ach, no tak, to nowe pokolenie, zaprzeczające stereotypowi, że siła wzrasta wprost proporcjonalnie do wagi :lol:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pon 12 Paź, 2020 20:05   

A Beczała tak ładnie napisał widzom o sobotnim spektaklu na swoim fp:

Sobotni „Werther” to była czysta magia pomimo restrykcji (25% publiczności)! 🎶🤩 Kochani, dziękuję za Waszą niesamowitą energię, żywiołowość i uwagę. Opera i teatr istnieją po to, abyśmy mogli przeżywać emocje i swobodnie je wyrażać! Taka żywiołowa publiczność sprawia, że ​​chce się bisować 😘
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Wto 13 Paź, 2020 19:12   

O, w tym tygodniu z MET powtórki Dionizettiego. Dobrze, w końcu trylogię Tudorów obejrzę, a tam w różnych częściach Netrebko i Kwiecień w obsadach.

A na poprawę humoru może znów "Don Pasquale" i "Eliksir miłości" :) .
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 13 Paź, 2020 19:43   

Szafran napisał/a:
w końcu trylogię Tudorów obejrzę,
Jak mi się uda to też obejrzę, ale musi się ta pogoda poprawić - dziś mnie głowa ćmiła pół dnia i chyba zaczyna boleć. Obejrzałam sobie ostatnie pół godziny Łucji bo w tym wykonaniu nie widziałam - ale bardziej mi się podobało w poprzednim. Tu szaleństwo było ok, ale potem duch był okropnie ucharakteryzowany i o ile poprzednicy (żebym to ja pamiętała kto) umieli mnie ogromnie wzruszyć tak Beczała i Netrebko ani trochę - a to nowość :P
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Wto 13 Paź, 2020 19:50   

Ta Łucja mi się kiedyś podobała, była zrobiona w klimacie gotyckiej opowieści grozy :) . Ale wzruszyć to fakt, się nie wzruszyłam. Raczej zirytowałam librettem:D
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 13 Paź, 2020 19:57   

Kiedy ja oglądałam to samo tj. tą samą scenografię tylko z innymi śpiewakami i do mnie trafiło.
choć libretto z tych drramatycznych, to fakt ;)
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Wto 13 Paź, 2020 20:28   

Aaaaa... bo jeszcze puszczali i zupełnie inne wersje, nie że w innej obsadzie. :)
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pią 16 Paź, 2020 01:42   

Zaczęłam Annę Boleyn z Netrebko. Podoba mi się. Godzina za mną i padam spać, bo zamykają mi się oczy.:)
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 9200
Wysłany: Pią 16 Paź, 2020 23:03   

Ufff, udało mi się skończyć "Annę Boleyn". Niby "tylko" 3 h, z których zostały mi 2, ale po pracy byłam mocno zmęczona, a musiałam jeszcze coś załatwić i potem padłam spać.

Trochę bawiło mnie, że oglądam włoską operę o brytyjskich monarchach, których śpiewają głównie Rosjanie. No i że Ryszard III to Ricarrrrrdo;). To zabawniejsze nawet niż śpiewający po włosku kowboje:D

Partia mocno forsowna dla solistki (wywiad transmisyjny z Netrebko był przed spektaklem, nie w przerwie, tak chciała z uwagi na wymogi roli). Netrebko oczywiście cudowna - i wokalnie i aktorsko. Jej ostatnia aria mistrzowska i przejmująca. Była tu postacią silną i zdecydowaną. Oczywiście skrzętnie pominięto historię z Katarzyną Aragońską, tylko wydarzenia bliskie jej straceniu, więc budziła współczucie i sympatię, nie że przyszła kolejna wydra, co zrobiła to samo, co wcześniej ona komuś. ;) Ale szczerze, to dla nikogo tu nie miałam sympatii (jak i dla współczesnych bryt. monarchów i ich telenowelowego życia;)). Emocje budziły muzyka i śpiew. Partie chóru bardzo dodawały podniosłości.
Jane Seymur jest tu takim naiwnym głupiutkim cielęciem. Kocha króla i królową, i ma wyrzuty sumienia, taaa. Henryczek oczywiście straszny - no i jak przystało na villaina baryton:D. Szczególnie osłabia, jak na schadzce z Jane piekli się, jaka to Anna okropna i występna, bo go zdradza i przed nim też kogoś miała.
Percy przy Netrebko trochę wypadał jak miękkie kluchy, ale pięknie śpiewał, więc wybaczam;).
I jeszcze in travesti rola barda. Śpiewaczka miała ciekawy, trochę androgyniczny typ urody, więc bardzo pasowała.

Środkowych Tudorów chyba odpuszczę jutro, bo mam plany filmowe (z własnego fotela, tiaaa), ale w niedzielę już zdecydowanie chcę oglądać "Roberta Devraux" z Kwietniem.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38398
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 17 Paź, 2020 09:48   

Też skończyłam Annę Boleyn, ale na końcówce to już przysypiałam okropnie.
Podobało mi się ale bez szału. Chóry były ładne, klimatyczne, patetyczno-żałosne.
Anna - niewiniątko i Jane niewiniątko - tja ;)
Jedna i druga biednym, biernym uczestnikiem zdarzeń, tja....
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.