PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małe kobietki - ekranizacje i książka
Autor Wiadomość
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 12:37   

Nie doczytałam. Pewnie był z 10 lat starszy, ona miała 25.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 13:27   

O ile pamiętam profesor był przed 40-tką (chyba 36? :mysle: ) Z tym, że to był Niemiec, więc jak najbardziej musiał wyglądać na wiek średni (w odróżnieniu od filmu :roll: ). W książce chyba Jo była młodsza niż 25 lat, wyglądało na to, że między nimi różnica wieku ok. 15 lat. W każdym razie zazdrosny Laurie mówi o nim per "stary człowiek" (w książce Jo spotyka profesora przed oświadczynami Teddy'ego).

W książce nie przekonuje mnie właśnie końcówka.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 13:48   

Dzięki, obstawiałam: ona 30 lat, on 40 lat. A to 36-letni staruszek (ajussi) :lol:

Obejrzałam Małe Kobietki z 1949, wrażenia spiszę wieczorem :mrgreen:
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 16:09   

Też mnie uderzył ten wiek, gdy czytałam książkę :) Niemniej dla dziewiętnastolatków to rzeczywiście mógłby być starszy pan ;)

Admete, a czy bratanica mówiła, dlaczego według niej film jest smutny? Ze względu na śmierć Beth czy coś jeszcze? W sumie nie przyszło mi do głowy akurat to określenie...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 17:03   

Spytam ją przy okazji, ale we mnie też wzbudził smutek. Myślę, że chodziło o Beth i ogólnie o aurę tego filmu. Ona chyba pierwszy raz oglądała coś, co nie jest przyjemną przygodówką ze szczęśliwym zakończeniem.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 18:19   

Małe kobietki 1949

Och, wyjątkowo okropna Jo - to już wolę Winonę ;)
Ta jest krzykliwa, uśmiecha się jak niepełnosprytna, może nawet potłuczona. Niezbyt podobał mi się Laurie, ale oboje z Jo są scena oświadczyn była ładna (i kilka innych) - bez biegania po łące, rozczochrania i krzyków, tylko na smutno - jestem za.
https://www.youtube.com/watch?v=kiI2hI1N9fQ

Za to Bhaer całkiem przyzwoity
https://www.youtube.com/watch?v=H699BJ4ky0w

Podobała mi się też ciotunia i Beth, natomiast Amy mnie zastanawia - bo tu jest całkiem sympatyczną panną, ze skłonnościami lekko egoistycznymi, z którymi walczy - w wersji 2017 to skończona egoistka, ale umiejąca się podobać (ciotuni, Lauriemu) - ciekawa jestem jaka była w powieści :mysle:


Artykuł o różnych wersjach Małych kobietek:
https://www.polityka.pl/t...e-kobietki.read
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 18:30   

Beemer, w powieści Amy walczy, walczy, bo przecież to jednak moralizatorska opowiastka dla panienek jak być dobrą żoną :lol: Niemniej w kolejnych częściach o Amy wiemy tylko tyle, że jest. Chyba autorka straciła pomysł na tę postać z momentem jej zamążpójścia.

Scenariusz ekranizacji z 1949 jest dokładnie ten sam co z 1933 (chyba też ten sam reżyser). Stąd też podobieństwo scen, w tym sceny oświadczyn (też zdecydowanie preferuję te dawniejsze). Ciekawe, że w żadnej z dotychczasowych ekranizacji nie mamy odwzorowania sytuacji książkowej... W tej ekranizacji przeszkadzał mi przede wszystkim wiek głównych bohaterów - i Jo i Laurie byli koło 30.tki :roll:

Podobał Ci sie Bhaer w tej ekranizacji??? :opad_szczeny: Toż to był jakiś podstarzały włoski amant z włosem na żel... Nie miał nic wspólnego z oryginałem.

Najlepszym wg mnie Bhaerem był William Shatner z serialu z 70. (Star Trek! :mrgreen: )

https://www.youtube.com/watch?v=gAei_NV4Zcc

A tu pierwsze spotkanie Jo i Bhaera z tego serialu:

https://www.youtube.com/watch?v=XBd9-P-SkPI
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 18:43   

Admete napisał/a:
Spytam ją przy okazji, ale we mnie też wzbudził smutek. Myślę, że chodziło o Beth i ogólnie o aurę tego filmu. Ona chyba pierwszy raz oglądała coś, co nie jest przyjemną przygodówką ze szczęśliwym zakończeniem.


Hm, jak się zastanowię to można moje uczucie po tym filmie nazwać smutkiem. Chociaż bardziej pasuje mi jakaś nostalgia, melancholia właśnie... Bo to jest w sumie opowieść o nieuchronnym zmienianiu się życia i przemijaniu, o niemożności zatrzymania tego co się kocha w tej samej postaci... W sumie, chociaż zupełnie na innym poziomie i o innej intensywności, podobne uczucia towarzyszyły mi po pierwszej lekturze WP.

Jestem pod wrażeniem, że Greta potrafiła uderzyć w tę strunę - przy czytaniu książki chyba w ogóle nie towarzyszyła mi taka aura emocjonalna.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 18:46   

RaczejRozwazna napisał/a:
Podobał Ci sie Bhaer w tej ekranizacji???
Oj, nie użyłam słów "podobał", tylko "był przyzwoity" - właściwie to w porównaniu z Jo albo Bhaerem 1933 to wypadał i tak lepiej :P
Tu przegląd różnych Bhaerów ;)
https://www.youtube.com/watch?v=UTdSrsxVq8c

Tak, wiek Jo i Lauriego zgrzyta strasznie, ale bardziej jej gra trzpiotki "na siłe", u Jo 1933 to jakoś grało, tam całość była tak wrzaskliwa, że Jo nie odstawała za bardzo, w 1949 i owszem. Krzykliwy makijaż wszystkich sióstr, a najbardziej Jo i Amy tez mi nie pasował. Teatralność tej wersji mi nie przeszkadzała.

Bhaera 1978 ocenię po seansie tej wersji - jak się uda ;)
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 19:03   

Powodzenia życzę, bo - poza Bhaerem - nie zapałałam większym uczuciem do pozostałych bohaterów.W ogóle nie polubiłam trochę egzaltowanej Jo, a Laurie był raczej pomyłką. W ogóle jacyś moło sympatyczni ci bohaterowie.

Ale ciekawa jestem Twoich wrażeń - ten serial ogólnie wyróżnia się bardzo pod względem klimatu spośród innych ekranizacji.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
Ostatnio zmieniony przez RaczejRozwazna Wto 04 Lut, 2020 19:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 19:20   

RaczejRozwazna napisał/a:
Bo to jest w sumie opowieść o nieuchronnym zmienianiu się życia i przemijaniu, o niemożności zatrzymania tego co się kocha w tej samej postaci...


Zosia może jeszcze nie rozróżniać tych uczuć, tak jak my, osoby dorosłe, ale odczuła smutek.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 11:17   

Obejrzałam Małe kobietki 1978

Trzeba przeskoczyć wyjątkowo okropne fryzury (prym wiedzie w tym Amy w niedorzecznych loczkach, do tego ma wiecznie otwartą paszczę :roll: ) i teatralną scenografię (tu mnie akurat zachwyca tafla lodowa gdzie Amy wpada do wody :twisted: ), wyjątkowo okropną Amy (nie wiem czy tak trudno/napisać/obsadzić tą postać że w mało której wersji wypada dobrze? :mysle: ) no i wiecznie rozdziawioną buzię Jo - i wtedy jest ok, bo tak ogólnie to ta postać jest krokiem milowym do przodu po rozwrzeszczanych heroinach lat 1933 i 1949. Beth jest nijaka, jej wątek mnie tu nie obszedł wcale, Mag jest w porządku, w dodatku ta Mag chyba jako jedyna posiada jakiekolwiek życie małżeńskie między ślubem, a dziećmi - motyw nowej sukni/płaszcza bardzo mi się podobał. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo dydaktyczne, ale co tam :serce:
Laurie też w porządku - taki, sympatyczny chłopiec z sąsiedztwa. Scena oświadczyn ładna - nie do końca wiem dlaczego ta Jo go odrzuciła, bo on ani jej nie dyktował co ma robić ani by jej się nie sprzeciwiał :mysle:
Bhaer jest całkiem dobrze napisany (aktor mnie nie zachwyca, ale ja nie jestem Startrekowa, nie mam nawet pojęcia kogo tam grał), zwłaszcza rozwój zażyłości między nim a Jo, ale jego oświadczyny są okropne, chodzi mi o "to ja tu jestem mężczyzną więc ja będę decydował" :confused3: - to bardzo źle wróży przyszłemu małżeństwu, zwłaszcza, że Jo ani mruknie tylko się uśmiecha szczęśliwa :shock: .
Jak to wyglądało w powieści?
Czy ona goniła za nim czy on za nią i kto się oświadczył? :mysle:
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 11:54   

Bo powieściowy Laurie w ogóle był fajny, dobry i kochany i nikt nie rozumie dlaczego ona go odrzuciła :roll: Nie zamierzał jej w żadnej mierze stopować bo sam był artystą. Natomiast, rzeczywiście, morał tej powieści jest ostatecznie taki, że Jo potrzebowała nie partnera ale starszego mentora, który by krytykował jej wytwory literackie i trochę okiełznał temperament. Dlatego ten serialowy Bhaer jest właściwie taki jak w książce.
Moja feministyczna dusza jęczy :roll:

Wydaje mi się, że w książce ona też za nim biegła, bo drzwi otworzył mu Laurie i profesor był przekonany, że są z Jo małżeństwem. Nie pamiętam dobrze, bo mi się już nakładają te ekranizacje... Ale oświadczyny nie były od razu tylko po kilku wizytach bodaj. Zresztą jest tam taki fajny wątek, gdy Laurie mocno interesuje się profesorem i jest względem niego nieufny, a Amy jest zazdrosna o to zainteresowanie.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 12:19   

Znalazłam coś takiego, czy to jest fragment powieści?

https://www.silverpettico...m-little-women/

A tutaj artykuł na temat serialu PBS:

https://www.indiewire.com...ges-1201966711/
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 12:43   

RaczejRozwazna napisał/a:
Moja feministyczna dusza jęczy
Moja niekoniecznie feministycznyna dusza jęknęłą przy tych oświadczynach - "to ja tu decyduję jako mężczyzna", pffft. :foch2: Zabić śmiechem takiego. :bejsbol: A lepiej pogonić :bejsbol:
Końcówka z przyjazdem Bhaera najbardziej mi się chyba w tych starych wersjach, gdy tenże w drzwiach natyka się na Lauriego i słyszy jak Jo do niego mówi coś bodaj o herbacie, oboje familiarnie zwracają się do siebie po imieniu. I jego konsternacja oraz wycofanie jest zrozumiałe. Podobał mi się też początek z wersji 1978, że Bhaer natyka się na służącą, która od razu niucha kto zacz - ale bieganie po deszczu bez sensu i te oświadczyny wszystko mi psują. Podobnie w wersji 1994, ogromnie mi się nie podoba scena ostatniego spotkania i wszystko mi psuje "och, wyjeżdżam jutro" i "oferta biznesowa" Jo pt. "mam teraz dom po ciotce, wybierz mnie!", bo generalnie ich wątek w 1994 nie jest poprowadzony źle.

W 2017 scena spotkania wyszła moim zdaniem całkiem naturalnie (na tyle na ile mogła, biorąc pod uwagę deszcz oraz "pełne serce/puste ręce" ;) ) ale moja opinia może wynikać z tego, że do tej wersji mam najmniej zastrzeżeń jako do całości, postaci, strojów i scenariusza. Nie czepiam się nawet sztucznego śniegu :P No i wolałabym, żeby heroina chodziła mniej rozczochrana w drugiej części filmu oraz żeby małą Amy grała aktorką na miarę małej Kirsten Dunst ;) .
Może obejrzałam to w dobrym momencie :mysle: Czytałam gdzieś że ta wersja najlepiej przemawia do tych widzów, którzy nie czytali powieści - może jestem takim właśnie przypadkiem ;)
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 13:02   

To się przekonam czy ta wersja tez mi spasuje :)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 13:25   

Nie zdziwię się jeśli będziesz wolała wersję 2019 :mrgreen:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 13:51   

Czy wykroić z wątku osobny dla Małych kobietek? Małe kobietki - książka i ekranizacje?
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 14:02   

Tak, proponowałam to już (sama nie umiem ;) ) :kwiatek:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 14:57   

Dobrze wyszło? Czy niedobrze? :mysle:
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 16:19   

Dobrze, tam tylko jeden post o Winonie został :mysle:
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 17:08   

Tez czytałam książkę po obejrzeniu filmu (z 1994). Wersja z 2017 roku jest po prostu klasyczną, "grzeczną" adaptacją. Greta zrobiła re-interpretację.

Admete - tekst pod tym pierwszym linkiem to jest raczej streszczenie jednego z ostatnich rozdziałów, z cytatami - dialogi są z książki, komentarze - niekoniecznie.

Sprawdziłam - jednak profesorowi otwiera drzwi Jo, przedstawia rodzinie, profesor początkowo bierze Lauriego za jej narzeczonego, lecz sprawa się wyjaśnia, co sprawia, że Bhaer jest bardzo zadowolony. Oczywiście wszyscy są zachwyceni bo za bardzo nie wiedzieli co zrobić z Jo (już nawet bliźnięta Meg zaczynają jej żałować, bo jest taka sama...). Dodam tylko, że to pojawienie się profesora w książce nastąpiło po kilkudziesięciu stronach jego całkowitej absencji - po prostu Jo zaczyna sobie uświadamiać swoją samotność i bum - pojawia się profesor. Siedzi tam dwa tygodnie regularnie odwiedzając Marchów, a następnie decyduje się wyjechać bo ma dobrą ofertę pracy na Zachodzie i czuje, że nie ma prawa oświadczać jako biedny człowiek. Niemniej na spacerze po parasolem Jo daje mu poznać swoje uczucie, zatem on się cieszy i się zaręczają (ale profesor wciąż wypytuje o Lauriego :roll: ), jednak on wyjeżdża za chlebem, w międzyczasie ona otrzymuje dom po ciotce, on wraca, zakładają szkołę, Jo przestaje pisać i jest wielki rodzinny happy end. To tak w skrócie :mrgreen:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 18:24   

A jeśli jest już nowy temat, to wrzucę linki do naszych pradawnych rozmów o LW :)

https://forum.northandsouth.info/1455.htm?start=1300#207281

https://forum.northandsouth.info/240.htm?start=25#134989
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 19:33   

Super, doczytałam.

Moje wrażenia, wersja1933:
https://forum.northandsouth.info/postlink/268769.htm#268769

I 1994:
https://forum.northandsouth.info/postlink/268915.htm#268915

Jak to mi się z czasem odwrotnie zapamiętało, pamięć płata figle, chyba powinnam powtórzyć film z 1994 :wink:
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 06 Lut, 2020 19:47   

Dzięki BeeMer! Wyszukiwarka jakoś mi nie pokazała tych postów, a tam się ładna dyskusja wywiązała.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.