PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małe kobietki - ekranizacje i książka
Autor Wiadomość
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 17:00   

No tak :lol:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 20:58   

Może czas wydzielić wątek ekranizacji Małych kobietek :mysle:

Też obejrzałam Małe kobietki, ale nie te najnowsze tylko trzyodcinkowy miniserial z 2017 roku. Miałam pewną trudność z wejściem w serial przez pierwsze pół godziny ale jak już załapałam wszelkie rodzinne zależności (powieści nie czytałam, oglądałam tylko adaptacje z 1933 oraz 1994r.) to kolejne 2,5 godziny obejrzałam niemal na wdechu - podobało mi się. Aktorzy (aktorki) są dobrani dobrze, scenariusz przemyślany i dość płynnie wszystko pokazuje (bo w 1994 miałam wrażenie chaosu i fragmentaryczności), odpowiednio motywując działania głównych postaci. Oczywiście nie jest bez wad (osobiście miałam początkowo problem z Amy zachowującą się jak kilkulatka o postaci niemal dorosłej, ale starsza już Amy (w postaci tej samej aktorki) bardzo mi się podobała - nie lubię tej postaci, przede wszystkim za ogrom egoizmu, ale kobieca kokieteria bardzo dobrze wyszła - no i nie miałam takiego problemu jak w filmie z 1994, że starsza aktorka nie dorównuje dziecięcej :P ) ale jako całość moim zdaniem dobrze się broni.
Mam z Jo tak jak z Anną z wersji z Ciaranem: pierwsze wrażenie "jaka brzydka!" (szczególnie jeśli się porówna z Winoną ;) ), ale wraz z upływem jakby ładnieje (i to wcale nie pod wpływem miłości :P ) plus tym bardziej uwydatnia się jej wewnętrzna siła, niezależność i potrzeba tworzenia. Meg też mi się podobała, do Beth nie mam zastrzeżeń. Rodzice ok, zwłaszcza mama (Emily Watson), dziadek Michael Gambon Panowie też ok, Laurie niezły, Bhaer miśkowaty ale całkiem fajny, może guwerner nieco nijaki.

Rzut oka na miniserial:
https://www.youtube.com/w...snXGSiDck&t=10s
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 21:05   

O LM dyskutowałyśmy tu już przed laty. Można by wyszukać tę dyskusję i rzeczywiście utworzyć jeden wątek.
Widziałam ten miniserial - jak zresztą chyba wszystkie dotychczasowe ekranizacje. Porządna, klasyczna adaptacja, aczkolwiek bez błysku. Podobała mi się Jo i Meg, wzruszyła mnie choroba Betty, niezwykle polubiłam Lauriego oraz pana Laurence'a i Ciotkę March. Podobało mi się też uwypuklenie ról męskich - zwłaszcza ukazanie relacji Jo z ojcem. Profesor nie podobał mi się wcale :lol: Natomiast świetna muzyka! :serce2: Piękna jest scena śpiewu pieśni Land o'the Leal:

https://www.youtube.com/w...nXGSiDck&t=105s

Pod względem klimatu prym oddaję jednak tej z 1994, a pod względem przesłania i całokształtu nic nie może się równać z obecną :)


EDIT: widzę, że ten Twój "rzut oka" Beemer to też ta pieśń :lol:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 21:42   

RaczejRozważna, w ogóle dzięki wielkie za ciekawą wymianę zdań:)
Rzadko mam potrzebę szerszego omawiania filmów, które widziałam - za dużo ich oglądam, i za dużo o nich piszę:D, ale jakoś ten uruchomił we mnie potrzebę przegadania różnych wątków:D
A moje zwyczajowe kółko dyskusyjne jeszcze nie obejrzało, skandal:D

Ita, miło Cie znów widzieć:).

Trochę takich opinii jak Twoja słyszałam o 1917, że efektowny warsztat, ale koniec końców niewiele z tego wynika. Ale część znajomych też zachwyconych.

Ja od dłuższego czasu wybieram się do kina jak sójka za morze, masę mam zaległości - choć obecne premiery obejrzałam przedpremierowo, więc niby jestem na czasie;).
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 21:49   

Wzajemnie Szafranie! Ja z kolei już dawno nie miałam potrzeby szerszego pisania o filmach, ale ten "uruchomił we mnie potrzebę przegadania różnych wątków" :wink: - właściwie dlatego wróciłam na forum. Ta ekranizacja poruszyła jakąś czułą strunę we mnie, bo pewne problemy są mi osobiście bardzo bliskie, tak więc dzięki raz jeszcze :-)
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 22:16   

Ja oczywiście mimo kinowych zaległości kombinuję, kiedy upchnąć sobie kolejny seans.

I to następne "dawno" - dawno nie miałam ochoty na powtórny seans tak szybko po pierwszym:D
Ta chyba będzie dla mnie jeden z tych filmów, którym się okrywam jak miękkim kocykiem:D
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
Ostatnio zmieniony przez Szafran Nie 02 Lut, 2020 23:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 22:21   

No popatrz, popatrz, właśnie deliberujemy z siostrą kiedy by tu pójść po raz drugi... :lol:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37500
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 22:40   

Jeżu kolczasty, mus mi się sprężyć z tym seansem!
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 23:56   

Tymczasem wspominkowo puściłam sobie wersję z 94, obejrzałam do połowy, i nie, nie, nie i jeszcze raz nie.

Spoiler:

I nie pamiętałam, jaka okropna była scena oświadczyn Lauriego :shock:
Zamiast wyłożyć, co ma na sercu, od razu się chłop rwie do całowania. Nie zapytawszy o zdanie, czy ona odwzajemnia jego uczucia, co w sumie by było zasadne, zważywszy, że dziewczyna go próbuje odwieść od rozmowy.

A siostry jeszcze bardziej papierowe, niż zapamiętałam. Najgorzej chyba jest z Beth. Amy - póki gra ją Kirsten Dunst - jest jeszcze ok, choć charakterek ma okropny, bo aktorsko b. dobrze. Kiedy zastępuje ją Samatha Mathis, oj.... nieee.




Ale miło wrócić do lat 90. Ta niegdysiejsza gwiazdorska obsada już mocno dziś zapomniana jeśli chodzi o pierwszoligowego kino, raczej w tv i serwisach streamingowych coś grywają.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 06:57   

RaczejRozwazna napisał/a:
Pod względem klimatu prym oddaję jednak tej z 1994, a pod względem przesłania i całokształtu nic nie może się równać z obecną


EDIT: widzę, że ten Twój "rzut oka" Beemer to też ta pieśń
Bo ta pieśn jest piękna :serce:

Mnie dla odmiany kameralnym klimatem bardziej spasowała wersja z 2017, zwłaszcza że 1994 zgrzyta mi w kilku ważnych aspektach, niec starczą dwa kluczowe (przypomniałam sobie wczoraj wybrane fragmenty):
- starsza Amy1994 jest okropna, drewniana do bólu, a jej wątek z Lauriem dość niewiarygodny, Amy 2017 podoba mi się znacznie bardziej, a motyw "niech on przyleci jak ćma do światła lecz myśli że to jego pomysł" wyszedł bardzo zgrabnie. Rywalizacja między siostrami też.
- no ale przede wszystkim Winonę 1994 bardzo lubię, ale to nie moja Jo, jest zbyt ładna, delikatna, kobieca, dobra i wybaczająca - mogłaby być Jane Benett :-P Nie bardzo zaś rozumiałam niektóre jej decyzje i nie bardzo miałam poczucie, że jest samowystarczalna. Nie podoba mi się też końcowa scena "parasolowa", gdzie ona niemal błaga Bhaera by został. :?
Jo 2017 przekonała mnie bardziej, przez jej niedoskonałości, krnąbrność, nastawienie na pisanie, które wybierała regularnie nad Lauriego, nie tylko w chwili oświadczyn, trochę jakby opędzała się od sympatycznej, ale na dłuższą metę upierdliwej przeszkadzajki. Nie widzę realnej możliwości, by stworzyli trwały, mocny związek, zbyt często próbowali narzucić sobie zdanie - odmienne, na zasadzie "to dla twojego dobra" - ta Jo nie pozwalała sobie na takie numery, nigdy też nie odniosłam wrażenia żeby czuła do Lauriego coś więcej niż przyjacielską sympatię - może musiała dorosnąć, a jemu nie starczyło cierpliwości, a może trafić na miśkowatego Bhaera, który chwali jej wiersze i nie narzuca zdania :wink: Jo 1933 też była świetna, harpagon doskonały, szkoda, że film w całokszałcie wrzaskliwy a Bhaer podstarzały zbytnio.

Ze zdziwieniem odkryłam, że liczne fragmenty wersji 2019 są na yt - podejrzałam to i owo, wygląda na pięknie sfilmowaną, Jo mi pasuje i sprawia wrażenie "samowystarczalnej", nie potrzebującej "opieki" i funduszy mężczyzny, ale Laurie raczej nie mój - zbyt młodo i chłopięco wygląda - oceniać jednak będę jak obejrzę całość.
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 09:40   

Obejrzałabym wersję z 2017 roku dla porównania, bo dziś ostatecznie idę do kina na obecną wersję.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 10:05   

Nie widzę przeciwwskazań, acz jeśli ta nowa wersja jest faktycznie tak dobra i innowacyjna w podejściu, starsza może się wydać nudna :wink:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 10:13   

Bo ja wiem...się okaże ;) Idę z bratanicą, bo czas, żeby zaczęła oglądać coś innego niż przygodówki ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 11:26   

BeeMer - piękna recenzja! Mówiąc o klimacie miałam na myśli rzeczywiście ogólnie tego bożonarodzeniowego,bardzo ciepłego ducha, który przesycał tę starszą wersję. Oczywiście wyróżnione przez Ciebie minusy filmu zauważam. W ogóle lubię go tylko do połowy - nie podoba mi się ani poprowadzenie wątku Amy i Lauriego (z niego zrobił się stary cynik), ani nigdy nie podobał mi się Bhaer, ani scena pod parasolem z błagającą Jo, ani to co w drugiej części zrobili z jej niezależnością. Niemniej klimat, muzyka, duch właśnie są wspaniałe.

W wersji z 2017 roku brakowało mi z kolei ukazania tych więzi siostrzanych (aczkolwiek ładnie uwypuklone na linii dziewczynki-rodzice), skoncentrowane to było na Jo i jej pisaninie. Natomiast mnie się wydaje, że właśnie w tej wersji Jo jest bardziej "niezadowolona" ze związku Lauriego i Amy, jest zagubiona, nie wie co ze sobą zrobić... Rozmowa z ciotką March przed jej śmiercią jest takim kluczowym momentem w całym filmie. Biedne stare panny nie miały łatwo, cieszę się, że w najnowszej wersji ten wątek został najsensowniej rozwinięty.

Jedyną wersją, w której przekonał mnie Bhaer był stary serial z lat 70.tych :)
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 11:42   

Własnie, BeMeeR, w wersji 94 nie podoba mi się Jo Winony. Jest taka jak piszesz, zupełnie to nie pasuje do tej postaci. Gdy oglądałam to jako czternastolatka, jakoś tego nie zauważyłam, bo uwielbiałam Winonę:D
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 18:17   

RaczejRozwazna napisał/a:
skoncentrowane to było na Jo i jej pisaninie.
Kiedy mnie to całkiem odpowiadało - to doskonale wyjaśnia, dlaczego Jo nie jest do szczęścia potrzebny żaden facet, ani niedojrzały Laurie ani na dobrą sprawę Bhaer :P Niemniej przyjaciel na tyle młody duchem, by bawić się z dziećmi i na tyle dojrzały by dało się z nim porozmawiać o wszystkim bez kłótni jest na wagę złota - mogę też zrozumieć ten wybór jako optymalny ;)

Siostry mają zwyczajową dynamikę rodzeństwa - Amy wiecznie rywalizuje/porównuje się z Jo, Jo dałaby się pokroić dla Beth, zwłaszcza gdy choroba postępuje - mam wrażenie, że po części ze względu na nią Jo odrzuca Lauriego, nic więc dziwnego że później jest zraniona/niezadowolona że "dostał się" Amy - i to w nieładny, pokątny sposób, tadam, pobraliśmy się w tajemnicy! Dla mnie to jest bardziej wiarygodna reakcja, wraz z jasnym przekazem, że nic nie będzie jak wcześniej na linii Jo-Laurie, bo nie są już niewinnymi dziećmi. To się dobrze czyta, jak dla mnie lepiej niż anielski zachwyt Winony, że Laurie poślubił Amy. To musiało boleć, podobnie jak to, że ciotka wybrała na towarzyszkę podróży Amy, a nie Jo, niezależnie od tego, że Jo nie była romantycznie zaangażowana.

Co do Winony jeszcze - w każdej ekranizacji podkreślano, że największą, chyba jedyną ozdobą Jo były włosy (też tak miałam, nieraz słyszałam jakie mam ładne włosy - to zawsze brzmi jak "jesteś brzydka i tylko włosy masz piękne" - torpeduje to bezlitośnie poczucie własnej wartości, co się przekłada na relacje z płcią przeciwną) - które potem ścięła dla rodziców, a jak odrosły to traktowała po macoszemu, wiążąc byle jak (ale wtedy jej największym atutem nie były już włosy a talent) i które ma życzenie ułożyć ładniej dopiero jak poznaje Bhaera - przynajmniej tak jest w wersji 2017 - bo Winona jest piękną kobietą, a ślicznych oczach, a po ścięciu włosów wyglądała nawet lepiej. Mam więc z Winoną zonk wizualny (a do tego "anielski" ;) ), niezależnie od tego, że mi się podoba i ją bardzo lubię aktorsko. Ale to nie jest moja Jo.

Oglądał ktoś cudo z 2018, przenoszące Małe kobietki we współczesne czasy?
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 18:42   

BeeMeR napisał/a:
[
Co do Winony jeszcze - w każdej ekranizacji podkreślano, że największą, chyba jedyną ozdobą Jo były włosy (też tak miałam, nieraz słyszałam jakie mam ładne włosy - to zawsze brzmi jak "jesteś brzydka i tylko włosy masz piękne" - torpeduje to bezlitośnie poczucie własnej wartości, co się przekłada na relacje z płcią przeciwną)


Taki oft. To mnie kiedyś ktoś, w tak zwanej dobrej wierze:>, powiedział coś w stylu "Twoją jedyną ozdobą są włosy". Natychmiast je ścięłam do ramion (krótszych nie lubię). :>.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 19:10   

Mnie i siostrę (nie pamiętam już którą) spotkała sąsiadka i w przypływie szczerości chlapnęła:
"wasza mama taka ładna, a wy takie... niepodobne!"
Teraz bym ją zabiła śmiechem na miejscu - zresztą wtedy też się uśmiałyśmy, ale nie sąsiadce w twarz :cool:
_________________

 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 19:38   

Niech żyją bliźni:>
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 20:42   

Obejrzałam i chyba nic nie będę pisać, bo już wszystko napisane ;) Podobało mi się, dla mnie film był melancholijny. Zosia odrzuciła pomysł, że Jo nie wyszła za mąż - nie winię jej ;) Ma 14 lat. Dla mnie w tej wersji wyraźne jest, że Laurie nie jest dla Jo i lepiej mu będzie z Amy. Ona się sprawdzi jako bogata i elegancka pani domu.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 03 Lut, 2020 22:19   

Tak, melancholijny to dobre słowo. W tej wersji rzeczywiście Laurie jest tak poprowadzony, że nie pasuje do Jo, przynajmniej nie w takim stopniu jak w innych ekranizacjach. W książce i w poprzednich wersjach była pokazana dobrze ta więź ich łącząca, pomaganie sobie nawzajem, a nie tylko dziecięca zabawa.

Co do miniserialu jeszcze - bardzo pięknie pokazane było, że dorastanie Jo wiązało się z krytycznym spojrzeniem na własną twórczość literacką i własną sytuację życiową. Powieść poniosła klapę, a więzi rodzinne zaczęły się rozluźniać (śmierć Beth, małżeństwa pozostałych sióstr). Ta Jo (podobnie jak i ta z ostatniej ekranizacji - jeszcze bardziej) dobrze uświadamiała sobie koszmar samotności. Dlatego Bhaer był takim Deus ex machina, który mnie denerwował. A ja chciałabym zobaczyć jak Jo radziłaby sobie, gdyby się nie pojawił... Nie widzę w niej siły na bycie samą, patrzącą obok na małżeństwa Amy i Lauriego z wątpliwą karierą literacką na horyzoncie.

Wersję z 2018 roku widziałam - nie cierpiałam jakoś specjalnie :wink:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 08:24   

Zosia wręcz stwierdziła, że był smutny, na co jej odpowiedziałam, że życie właśnie takie czasem bywa ;) Nie wszystko jest w nim idealne. A jak jest w powieści z wątkiem profesora?
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 11:14   

Ile lat m/w byl starszy od Jo? :mysle:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 11:33   

Doczytałam, że był w średnim wieku.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34888
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 04 Lut, 2020 11:47   

Co to oznaczało 150 lat temu i ile lat miała wtedy Jo? :mysle:
Ja przyjmuję różnicę 10 lat i tego się trzymam :wink:
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.