PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Filmy i seriale kostiumowe
Autor Wiadomość
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:10   

Przecinku ten film to mój ostatni szał. Czuje niedosyt. Geralt tam wygląda i zachowuje się po prostu obłędnie. A i koniec filmu pozostawia niezatarte wrażenie :D
Że prawdziwa miłość nie ma barier czsowych, przestrzennych, klasowych. To co wydaje się niemożliwe, może się spełnic.
Dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Oj dawno.
 
 
przecinek



Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 369
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:45   

Poszukałam trochę informacji o tym filmie. To chyba bardziej fantastyka, niż historyczny prawda? Mimo to zapowiada się interesująco, w końcu Michael Crichton maczał w tym palce. Muszę się za nim rozejrzeć. A książkę może czytałaś? Podobno jest lepsza niż film.
 
 
kami 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 163
Skąd: Kielce
Wysłany: Czw 28 Wrz, 2006 19:02   

Cosik mnie naszło na Robin Hooda i znalazłam fajny klip z Michaelrm P. (ponad 5 minut).

http://www.youtube.com/wa...related&search=
_________________
Fascynacja Paulem B. trwa...
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pią 03 Lis, 2006 11:05   

Krótkie filmiki, wywiady z róznych filmów kostiumowych:
http://www.uktv.co.uk/ind...&displayVideo=0
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pią 03 Lis, 2006 12:39   

Kiedyś już była rozmowa o tym serialu:
"Z biegiem lat, z biegiem dni"
Będzie jutro TVP Kultura: Sobota 01:10 (nie wiem czy będzie powtórka o "normalnej" godzinie)
Reżyseria: Andrzej Wajda
Scenariusz: Joanna Olczak-Ronikier
Zdjęcia: Edward Kłosiński, Witold Adamek
Muzyka: Stanisław Radwan

Obsada:
Bolesław Nowak - Władysław Chomiński
Anna Polony - Aniela Dulska
Jerzy Bińczycki - Felicjan Dulski
Roman Stankiewicz - wuj Janiny i Anieli
Jerzy Stuhr - Alfons Fikalski
Halina Wojtacha - Katarzyna
Dorota Pomykała - panna Ciuciumkiewiczówna
Bohaterkami odcinka są dwie młode kobiety: pani Chomińska żona urzędnika bankowego, i mieszkająca z nią siostra, Aniela zaręczona z Felicjanem Dulskim, również urzędnikiem. Ich życie w ubogim i zaniedbanym mieście wypełniają monotonia i nuda. Jedyną atrakcję stanowią zabytki, malowidła Matejki i obchody patriotycznych uroczystości możliwe dzięki liberalnej polityce cesarza Franciszka Józefa. Pewnego dnia siostry postanawiają urządzić wieczorek z tańcami. Zachwycone pomysłem po cichu marzą, że bal odmieni ich los.
http://www.telemagazyn.pl/program/3414729419.html
http://www.filmweb.pl/Film?id=11878
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14848
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 03 Lis, 2006 18:39   

Zwłaszcza dwa pierwsze odcinki bardzo lubiłam, według "Domu otwartego" Bałuckiego" (szalony Stuhr-Fikalski :grin: ) i "Sezonowej miłości" - z przecudownym w tym odcinku Janem Nowickim.
Ostatnio zmieniony przez Trzykrotka Pią 03 Lis, 2006 23:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 03 Lis, 2006 21:52   

Bardzo lubię ten serial. Ma taki piękny klimat tamtego starego Krakowa. Te stroje, fiakry i dorożki. Eh ... Zawsze powtarzam, że jestem kobietą XIX-wieczną. :wink:
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 09:01   

Przypominam :wink:

09/11 TVP 1: CZWARTEK 23:55
FILM dwuczęściowy produkcji BBC
Byron (2003) TV

Obsada:
Jonny Lee Miller - George Gordon lord Byron ( Mansfield Park (1999) .... Edmund Bertram)
Vanessa Redgrave - lady Melbourne
Natasha Little - Augusta Leigh
Philip Glenister - William Fletcher
Stephen Campbell Moore - John Cam Hobhouse
Julie Cox - Annabella Milbanke
Camilla Power - lady Caroline Lamb
i

Sally Hawkins ta od nowej "Perswazji" Anne Elliot
Londyn, rok 1812. George Gordon lord Byron, młody członek Izby Lordów i poeta, autor "Wędrówek Childe Harolda", zyskuje wielką popularność w kręgach arystokratycznych. Samotny buntownik romansuje z wieloma kobietami, m.in. z lady Caroline Lamb. Prawdziwą miłością Byrona staje się jednak jego przyrodnia siostra Augusta Leigh. Mimo prób zachowania dyskrecji wieści o tym romansie szybko się rozchodzą. Gdy na świat przychodzi dziecko Augusty, wielu podejrzewa Byrona o ojcostwo. Za namową kuzynki Byron bierze za żonę bogatą Annabellę Milbanke.
http://www.telemagazyn.pl/program/3414727034.html
http://www.filmweb.pl/Byr...,Film,id=112450
http://www.imdb.com/title/tt0369084/

a tu jest stronka filmu:
http://www.bbc.co.uk/drama/byron.shtml

 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 14:28   

Jeśli ktoś posiada ten kanał
TVP Kultura: Środa 21:00
Dziewczęta z Saint-Cyr (2000)
Obsada:
Isabelle Huppert - pani de Maintenon
Jean-Pierre Kalfon - Ludwik XIV
Nina Meurisse - Lucie de Fontenelle
Jean-François Balmer - Racine
Simon Reggiani - opat
Ingrid Heiderscheidt - Sylvine de la Maisonfort
Anne Marev - pani de Brinon

Francja, koniec XVII wieku. Do paryskiej szkoły prowadzonej przez panią de Maintenon przyjeżdżają dwie dziewczynki z Normandii, Anne i Lucie. Celem placówki jest kształcenie panien z dobrych, acz podupadłych domów na świadome, pewne siebie i mądre kobiety. Niekonwencjonalne metody nauczania sprawiają, że dziewczęta znacznie przewyższają wiedzą rówieśnice. Lecz ich występ przed męską widownią uświadamia protektorce, jak dalece podopieczne stały się do niej podobne. Pani de Maintenon postanawia ukrócić swobody i wprowadzić klasztorny rygor.
http://www.telemagazyn.pl/program/3414729524.html
http://www.imdb.com/title/tt0187474/
http://www.filmweb.pl/Dzi...e,Film,id=31402
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 17:04   

Dziewczyny, a ogladałyście taki film "Guwernantka" z Bette Davis w roli tytułowej?
Jeśli nie, to polecam, tak na fali Jane Eyre :wink: .
Właśnie zauważyłam, że znów jest powtórka.

14 listopad

TCM: Wtorek 00:35
Obsada:
Bette Davis - Henriette Deluzy Desportes
Charles Boyer - Duke De Praslin
Jeffrey Lynn - Henry Field
Barbara O'Neil - Duchesse De Praslin
Walter Hampden - Pasquier
Harry Davenport - Pierre
Fritz Leiber - Abbe Galard
Henriette Desportes obejmuje posadę guwernantki w rezydencji księcia i księżnej de Praslin. Zauroczony nauczycielką książę coraz chętniej spędza czas z nią i dziećmi, co w końcu budzi podejrzenia i wywołuje plotki. Ojciec księżnej, korzystając z nieobecności księcia, odprawia guwernantkę, obiecując poźniej przysłać list polecający. Korespondencja nigdy jednak nie nadeszła. Bez referencji Henrietta nie może dostać żadnej pracy, żyje w nędzy i ubóstwie.
http://www.telemagazyn.pl/program/3415227968.html
http://www.filmweb.pl/Guw...e,Film,id=32851
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 20:32   

Last minute obejrzałam "Saint-Cyr" i nie bardzo to rozumiem, może dlatego, że przegapiłam początek. DLaczego te dziewczęta umierały?
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Balbina 
Szalejąca czterdziestka



Dołączyła: 30 Maj 2006
Posty: 470
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 07:55   

Gunia napisał/a:
Last minute obejrzałam "Saint-Cyr" i nie bardzo to rozumiem, może dlatego, że przegapiłam początek. DLaczego te dziewczęta umierały?


Oglądałam ten fim jakiś czas temu w TV2 i z tego co sobie przypominam to budynek postawiono na bardzo podmokłym terenie jakies bagna w okolicy były czy cuś.
_________________
Być zagadką której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas
 
 
malmik 
Gerry zawsze wraca



Dołączyła: 19 Wrz 2006
Posty: 1396
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 21:33   

W ramach wertowania YouTube znalazłam taki teledysk
http://www.youtube.com/wa...related&search=

Jest wsród Salonowych Dam mnóstwo znawców - może ktoś pomógłby mi rozszyfrować te filmy, bo niestety moja wiedza ogranicza się do DiU w dwóch wersjach, no i oczywiście N&S. a jestem ciekawa zwłaszcza co to za średniowieczna Keira Knightley?
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 21:42   

Boże jak u mnie dzis wszystko wolno chodzi - koszmar!
zidentyfikowałam:
Król Artur
Under the Greenwood
Tristan i Izolda

a potem mnie trafiło, bo się ciągle zawieszało...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
malmik 
Gerry zawsze wraca



Dołączyła: 19 Wrz 2006
Posty: 1396
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 21:46   

Dzięki !!! Prawdopodpbnie chodziło o Króla Artura. Później jest głównie N&S a to już mam nieomal na pamięć rozpoznane ;-D
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46904
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 23:50   

Był też maly fragment z Żyli długo i szczęśliwie.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
migotka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 1461
Skąd: mazowsze
Wysłany: Pon 27 Lis, 2006 18:36   

czy wiecie coś o tych serialach? są?
THE VIRGIN QUEEN (4ODC)
http://www.bbc.co.uk/drama/virginqueen/index.shtml

CHARLES II
http://www.bbc.co.uk/drama/charles/index.shtml

THE LOST PRINCE
http://www.bbc.co.uk/drama/lostprince/index.shtml

ROME
http://www.bbc.co.uk/drama/rome/index.shtml
_________________
http://slowemmalowane.blogspot.com/
http://maribeaart.blogspot.com/
 
 
Caitriona 
Wyczekując nadal zimy



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11958
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 27 Lis, 2006 18:44   

"Rzym" i "The Lost Prince" widziałam. Z tego co wiem "THE VIRGIN QUEEN" też juz był pokazywany na BBCPrime.

"Rzym" jest juz dostępny na dvd; ja go widziałam i polecam ;)
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Sro 29 Lis, 2006 08:58   

I jak tu nie lubić Eda Harrisa :lol:

Do Beethovena bez pukania
Rozmawiał Tadeusz Sobolewski
Od piątku w kinach "Kopia mistrza"". - Myślałam przy tym filmie o moim pierwszym spotkaniu z Wajdą. Był mistrzem, który pomógł mi się wyzwolić - mówi reżyser Agnieszka Holland
Tadeusz Sobolewski: Bohaterką "Kopii mistrza" jest Anna Holtz, młoda kompozytorka, która pewnego dnia zapukała do drzwi 54-letniego Beethovena i została jego kopistką. Taka osoba nigdy nie istniała, prawda?

AGNIESZKA HOLLAND: Nie było jej, ale byli kopiści, z którymi Beethoven miał burzliwe kontakty, bo reagował z furią na każdy błąd. Było kilku młodych muzyków, którzy nim się trochę opiekowali, a on zwierzał im się ze swoich przemyśleń. Poza tym Beethoven zakochiwał się platonicznie w młodych kobietach, które uczył muzyki, ale były to arystokratki, u których nie miał szans, a słynna Nieśmiertelna Kochanka, do której pisał listy, raczej nie istniała, w każdym razie nie była jego kochanką.

Chcąc uprawdopodobnić postać Anny, trafiłam przy pomocy muzykologa Piotra Kamińskiego na francuską kompozytorkę Luise Farrenc. W chwili wykonania IX Symfonii miała 20 lat. Pisała pod wpływem Beethovena i Schuberta. Dziś kompletnie zapomniana, w swoich czasach wysoko ceniona. Została nawet, co niebywałe, profesorem konserwatorium paryskiego. Pomyślałam, że mogła istnieć taka współczesna Beethovenowi Anna Holtz. Gdyby znalazła się w Wiedniu, pewno przyszłaby do Beethovena i weszła bez pukania, bo przecież on nie słyszał.

Anna Holtz nie przypadkiem nosi Twoje inicjały. Ty także terminowałaś u mistrzów-mężczyzn i też byłaś wyjątkiem: kobietą wśród reżyserów.

- Rzeczywiście, myślałam przy tym filmie o moim pierwszym spotkaniu z Wajdą, kiedy przyszłam do niego na plan. Był mistrzem, który pomógł mi się wyzwolić. Z Krzyśkiem Kieślowskim relacje były już bardziej partnerskie. Spotkałam paru wybitnych pisarzy, z którymi się przyjaźniłam - Józefa Czapskiego, którego ceniłam za malarstwo i eseje, choć największą wyjątkowość osiągnął w sztuce życia. Jednak żadnego z nich, przy całym podziwie, nie nazwałabym geniuszem. Słowem "genialny" szasta się dziś bez umiaru, ale nasze ponowoczesne czasy właściwie nie znają pojęcia geniusza. Wartość artysty jest redukowana do natychmiastowego sukcesu, przeliczalnego materialnie. Prawdziwy geniusz - w pojęciu romantycznym - wyrasta z innej gleby, z przyzwolenia na wolność. Ale kategorie wielkości i piękna, choć niby zużyte, wciąż istnieją, odpowiadają głębokiej ludzkiej potrzebie.

Spotkanie Anny z Beethovenem jest nawiązaniem do relacji Salierego i Mozarta z filmu Formana. Z tym że młoda kompozytorka jest odwrotnością Salieriego. Kontakt z geniuszem nie działa na nią niszcząco, przeciwnie, otwiera jej oczy na to, czym jest wielkość, i w rezultacie wyzwala ją samą.

- Anna nie dusi w sobie kompleksu, nie pragnie cudzej wielkości zniszczyć. Chce do niej dorosnąć, zrozumieć ją. Kiedy zaczynasz wierzyć, że coś wielkiego jest poza tobą, a ty masz w tym jedynie jakiś udział, większy lub mniejszy, wielkość nie musi cię przytłaczać. Choć głuchy Beethoven twierdzi, że tylko on ma dar "rozmawiania z Bogiem", tych dwoje, Anna i Ludwig, ścierając się ze sobą, unika w końcu pułapki rywalizacji. Muzyka jest tą wielkością oczyszczającą, która ma w sobie coś boskiego.

Anna znajduje w Beethovenie kogoś w rodzaju ojca, ale takiego ojca, o którego nie musiałaby być zazdrosna, na tym polega tajemnica tego związku.

- Rene Girard w książce "Sacrum i przemoc" mówi o tragicznym freudowskim trójkącie, gdzie ojciec i dziecko albo wzorzec i uczeń rywalizują o ten sam obiekt, pożądają tego samego. W filmie ta relacja nie staje się tragiczna, nie pociąga ofiar. Anna, kopiując Beethovena, realizuje siebie.

Pomaga mu dyrygować Dziewiątą Symfonią. W tej 14-minutowej sekwencji musiałaś zmierzyć się z arcydziełem, które jednocześnie funkcjonuje jako banał, muzyczny frazes. Pierwsze takty beethovenowskiej Ody do Radości można przecież usłyszeć jako sygnał telefoniczny.

- To było jedno z największych wyzwań zawodowych: pokazać tę muzykę jakby po raz pierwszy. Pracowaliśmy na tą sekwencją we troje, z muzykologiem Piotrem Kamińskim i moją córką Kasią Adamik, która jest współtwórczynią wizualnej koncepcji całości. Bardzo jestem dumna z tej współpracy. Okazało się, że ta muzyka niesamowicie działa z ekranu, rozwibrowuje widownię. Po pierwszych pokazach w Chicago i w Hajfie przekonałam się, że im więcej widzów na sali, tym lepiej działa film. Najżywiej reagują młodzi, 16-18-latkowie, zwłaszcza dziewczęta, co zresztą wynikało już z pokazów testowych. Największy komplement powiedział mi jeden chłopiec: "jak grali Dziewiątą, serce mi tak waliło, że siostra musiała złapać mnie za rękę, bo cały się trząsłem". Więc można wyzwolić w kinie szalone emocje, nie używając środków melodramatycznych ani brutalnych, tylko przez samo wyrażenie muzyki, tak, żeby widz odczuł zawarte w niej napięcie i piękno.

Ale na Dziewiątej Symfonii film się nie kończy. Recenzenci się dziwią: happy end w środku filmu, zamiast na końcu?

- Takie jest życie kompozytora. Następnego dnia po premierze Dziewiątej Beethoven siada do fortepianu, jakby tamto w ogóle się nie odbyło, i pisze Wielką Fugę na kwartet smyczkowy, o której myślał od jakiegoś czasu - najbardziej kontrowersyjne, nierozumiane z jego dzieł. Nie sukces jest dla niego ważny, ale to, co musi i chce stworzyć. Beethoven był pierwszym kompozytorem, który nie pisał na zamówienie mecenasa czy publiczności. Jego zadaniem nie było produkowanie pięknych dźwięków, ale wyrażanie siebie czy Boga.

Gombrowicz pisał z najwyższym podziwem: "ten stary, łatwy Beethoven (...) Ale bo też w sztuce nic nie jest tak trudne jak łatwość".

- Doprowadził muzykę do tak wysokich i zimnych rejonów, że każdy następny krok musiał być rozbijaniem formy, jak to się stało z muzyką XX wieku, która przestała liczyć się z odbiorcą. Beethoven wchodził w umiarkowany kompromis ze słuchaczami. Był popularny jak idole rocka. Kiedy umarł, tysiące ludzi wyszło na ulice.

W swoim mieszkaniu-pracowni, półnagi, wygląda jak dzikus. To nie jest jakiś mit, który film powiela?

- Myślę, że nie ma w tym specjalnej przesady. To był toporny, źle wychowany chłopak. Syn pijaka, obdarzony zarazem silnym poczuciem swojej wyjątkowości. Z czasem oczywiście ucywilizował się, wykształcił, nabrał ogłady. Ale gdy przyszła głuchota, wyłączenie z życia, niemożność stworzenia domu z kobietą, która by o niego dbała - popadł w abnegację, niechlujność, pewnego rodzaju wulgarność czy brutalność.

Ed Harris w swojej kreacji łączy te sprzeczności: geniusz i dzikość, wulgarność i rozmowa z Bogiem. Ten aktor zagrał u Ciebie trzy charakterystyczne postacie: w "Zabić księdza" mordercę "kuszonego przez dobro", w "Trzecim cudzie" księdza grzesznika, w "Kopii mistrza" geniusza bestię. Co Cię w nim najbardziej fascynuje?

- To bardzo poważny człowiek, który wykonuje niepoważny zawód. Ale robi to z takim zaangażowaniem, że wszystko nabiera innego wymiaru. Ma świetnie opanowaną technikę, interesujące warunki zewnętrzne, ale tym, co mnie w nim najbardziej pociąga, jest jego głębia, rzadko spotykana w tym świecie. Jesteśmy zaprzyjaźnieni. Kiedy miałam kontrowersje z producentami, on stawał za mną murem, ratował z opresji. Zawsze mogę na niego liczyć.

Mamy podobny system wartości. On też nie jest gwiazdą, żyje bardzo skromnie, życiem wewnętrznym, poza cyrkiem hollywoodzkim. Przeszkodziło mu to w karierze - nie dość promował siebie. Mimo burzliwej młodości nie stał się nigdy bohaterem skandali, które mogłyby go wyprowadzić na pierwsze strony tabloidów czy "people magazines". A poza tym jesteśmy urodzeni tego samego dnia - 28 listopada (on jest młodszy). Pod znakiem Strzelca. Jak Beethoven.
http://serwisy.gazeta.pl/...006-11-29-03-05
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Sro 29 Lis, 2006 09:03   

Bardzo ciekawy artykul o filmie:
Cichy Don ...and Quiet Flows the Don (2004)
http://www.imdb.com/title/tt0384712/
http://www.filmweb.pl/Cic...,Film,id=108454
W jednej z głównych ról Rupert Everett

Klątwa Cichego Donu
Anna Żebrowska
Zaginiony przez 13 lat serial "Cichy Don" Siergieja Bondarczuka pokazano w rosyjskiej telewizji. Poprzedziły go billboardy, klipy, odliczanie czasu jak w sylwestra: "Do premiery pozostało 10, 9, 5 godzin". Sensacja sezonu okazała się niewypałem
To miało być pośmiertne zwycięstwo klasyka radzieckiego ekranu, bohatera pracy socjalistycznej, na Zachodzie namaszczonego Oscarem za "Wojnę i pokój". Siergiej Bondarczuk (1920-94) ostatnie swoje dzieło "Cichy Don" nakręcił w latach 90., gdy nie kibicowały mu władza, media ani publiczność. Kilka lat wcześniej na fali pierestrojki stracił wszystkie funkcje, a z nimi - możliwości finansowe.

Projekt trzeciej ekranizacji książki Szołochowa (po filmie niemym z roku 1930 i eposie Siergieja Gierasimowa z lat 50.) odrzuciło Goskino; telewizja wycofała się już po przedłożeniu zamówionego scenariusza. Prasa kpiła z gigantomanii reżysera. I wtedy pojawił się włoski producent Enzo Rispoli.

- Rosyjski przemysł filmowy chylił się ku upadkowi, a Rispoli i jego International Cinema Company dysponowali wielomilionowym budżetem. Nad Donem zbudowano wspaniałe dekoracje. Mąż był świetnie przygotowany i skończył pracę w ciągu jedenastu miesięcy - powiedziała "Gazecie" wdowa po reżyserze aktorka Irina Skobcewa.

"Cichy Don" to nie lada wyzwanie: 4-tomowa epopeja Szołochowa powstawała w latach 1926-40 jako kozacka "Wojna i pokój". Wydarzenia I wojny, rewolucji, wojny domowej są tłem miłości Grigorija Mielechowa i jego zamężnej sąsiadki Aksinii. Tragedia kozaczyzny zelektryzowała czytelników na całym świecie. Szołochow otrzymał Nobla, lecz sukces miał gorzki smak: od publikacji pierwszego tomu wisiały nad nim oskarżenia o plagiat. Demaskatorzy, wśród nich Sołżenicyn, do dziś twierdzą, że powieść ukradł i przepisał, ale nie potrafią wskazać, od kogo.

Bondarczuk ekranizował "Los człowieka" (1959) oraz "Oni walczyli za Ojczyznę" (1975) Szołochowa, dostał za to nagrody Leninowską i Państwową. W latach 70. Carlo Ponti proponował mu przeniesienie na ekran "Cichego Donu" - Aksinią byłaby Sophia Loren. Odmówił - nie chciał urazić żyjącego jeszcze Siergieja Gierasimowa, swego nauczyciela i odkrywcy.

Wojna rosyjsko-włoska

Do zdjęć przystąpił w roku 1991. Kręcono po angielsku, z zachodnimi aktorami w głównych rolach - takie były warunki Rispoli. Grigorija zagrał Ruppert Everett. - Moja kandydatura to chyba najdziwniejszy wybór w tym filmie - stwierdził w wywiadzie. - Bondarczuk omal nie umarł, gdy dowiedział się, że rolę Mielechowa powierzono gejowi. Był okropnie przybity aż do chwili, kiedy zobaczył mnie w charakteryzacji.

W Aksinię wcieliła się Francuzka Delphine Forest (znana z "Europa, Europa" Agnieszki Holland). Role drugoplanowe objęli Rosjanie. Jak zwykle u Bondarczuka wystąpiła rodzina: Irina Skobcewa (matka Grigorija) oraz Alona Bondarczuk (jako żona). Reżyser zadowolił się epizodyczną postacią białego generała Krasnowa.

W 1993 r. zmontował 10 odcinków serialu oraz 3-godzinny wariant kinowy - twierdzi Irina Skobcewa. Miał wrócić do Rzymu na udźwiękowienie, wgrywanie muzyki i tła. Ale Rispoli zniknął wraz z jedyną kopią filmu. Skobcewa sugerowała, że producent był człowiekiem podstawionym, a zdjęcia - przykrywką dla pralni pieniędzy.

Członkowie ekipy popularyzowali inną wersję zdarzeń: reżyser nie skończył montażu w terminie i producent odebrał mu film. Niezadowolony z rezultatu schował go do sejfu i zerwał kontakt. Bondarczuk napisał list otwarty do włoskich działaczy kultury, by pomogli odzyskać dzieło, bezskutecznie. Równie bezskutecznie Mosfilm domagał się od International Cinema Company trzech milionów dolarów za usługi: postawiono 38 zagród kozackich ze stajniami i spichlerzami, młyn z wiatrakiem, cerkiew. W odpowiedzi Rispoli zarzucił rosyjskim budowlańcom opieszałość, która kosztowała go miliard lirów. Celuloidowa wojna rosyjsko-włoska skończyła się bankructwem International Cinema Company. Bondarczukowie z prasy dowiedzieli się, że materiał filmowy aresztował bank, producent siedzi za długi.

Klony "Cichego Donu"

W październiku 1994 r. reżyser nagle zmarł i na 13 lat zapadła cisza. Z rzadka przerywały ją echa zakulisowych rozmów w sprawie wykupu filmu. Ponoć bank wyceniał go na osiem milionów dolarów - i to bez ścieżki dźwiękowej, bo producent zdążył ją ukryć. Ruppert Everett, goszcząc w 2004 r. na moskiewskim festiwalu filmowym, mówił, że sprawa jest zagmatwana i "Cichy Don" nigdy nie trafi na ekran.

Mylił się - rok później transakcję sfinalizował pierwszy kanał telewizji. Ceny nie ujawniono. Ostateczny montaż zrobił Fiodor Bondarczuk, syn i reżyser ("9. kompania"). Skrócił serial do 7 części, dokręcił przebitki Donu, zdubbingował, dograł komentarz zza kadru (głosu użyczył Nikita Michałkow).

Rosyjska telewizja ma prawo do emisji tylko na terenie kraju. Na konferencji prasowej w Moskwie przedstawiciele Enzo Rispoli zachęcali do kupna włoskiego wariantu "Cichego Donu". Prace nad nim i wariantem kinowym są rzekomo na ukończeniu i tylko te filmy pójdą w świat.

To nie Bondarczuk, i nie Szołochow

Pokaz pierwszego odcinka 7 listopada poprzedziły billboardy, klipy, talk-show z aktorami, odliczanie czasu, niczym w sylwestra: „Do premiery »Cichego Donu « pozostało 10, 9, 5 godzin”... W rezultacie pierwszy odcinek obejrzała niemal połowa rosyjskich telewidzów. Chyba się rozczarowali, bo następny miał 35-procentową widownię, kolejne - 10 procentową. Jak seriale na konkurencyjnych kanałach.

Recenzenci uznali, że sensacja sezonu okazała się niewypałem. Operetkowi kozacy, parodia, komiks, dobrze, że Szołochow tego nie zobaczył - pisano. Córka Szołochowa oświadczyła, że ostentacyjnie wyłącza telewizor. "To nie Bondarczuk, i nie Szołochow" - powiedział syn Szołochowa.

Na forach internetowych kłócono się, kto bardziej zawinił: reżyser czy jego syn Fiedia. Zgadzano się tylko co do orientacji seksualnej Everetta: to skandal! Nie ma nad Donem takich odmieńców - przekonywał ataman Woronin na łamach "Komsomolskiej Prawdy". Kozacy zapowiedzieli demonstrację pod budynkiem telewizji.

Pozytywnie o serialu mówili tylko bibliotekarze: czytelnicy masowo sięgnęli po nieco zapomnianą książkę.


Doński western

Wprosiłam się na serial w Warszawie do rosyjskich dziennikarzy (korzystają z bezpośrednich łączy). Na twarzach Ludmiły Lwowej z radia "Majak" i Walerija Mastierowa z "Moskowskich Nowosti", którzy dyżurowali ze mną przed ekranem, malowało się poczucie straconego czasu. - Podróbka na eksport, uproszczona i prymitywna - zżymał się Walery. - Nawet czapkę noszono inaczej - Ludmiła na dowód wyciągnęła fotografię dziadka, białego kozaka, który zginął w wojnie domowej.

Co prawda, to prawda: epopeję Szołochowa przełożono na język stereotypów kultury masowej. Denerwujący dla Rosjan, ale zrozumiały w Japonii i Ameryce Południowej. Kostiumy uszyto we Włoszech i aktorzy wyglądają w nich jak zespół pieśni i tańca. Do inteligenta Everetta, jakiejkolwiek jest orientacji, rola kozackiego supermana pasuje jak siodło do krowy. Aby pokazać dzikość natury, wydyma dolną wargę i ściąga brwi - to jedyne środki wyrazu, jakie stosuje. Delphine Forest paradowała po chutorze z pustymi wiadrami jak z torebką od Prady, potrząsając lokami niczym w reklamie szamponu. Zbyt "miastowe" i wypielęgnowane były obie panie Bondarczuk. Drażnił zły dubbing i komentarz Nikity Michałkowa - wielki artysta ma, okazuje się, paskudny falset.

Mimo to przy trzeciej części mnie wciągnęło: serial ratowały fabuła Szołochowa, którą trudno zepsuć, oraz role drugoplanowe. Scena rozstrzelania w imię rewolucji Piotra Mielechowa przez wczorajszych sąsiadów i kumów tchnęła prawdziwością i rozpaczą. Bolszewicki fanatyk Miszka Koszewoj (aktor Michaił Waśkow) budził dreszcz grozy. Epickie panoramy potwierdzały klasę Bondarczuka - batalisty.

Spoza kostiumu i konwencji na ekran przebiły się echa tragedii Szołochowa, prywatnie - stalinisty i klakiera reżymu, który wbrew sobie opisał jego nieludzki charakter. I tragedia strąconego z piedestału Bondarczuka, którego testamentem artystycznym stała się opera mydlana. Banalny serial w tym kontekście był mniej banalny.
http://serwisy.gazeta.pl/...006-11-29-03-05
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Czw 30 Lis, 2006 11:22   

TVP3 Regionalna: Czwartek 00:35
Pierwszy odcinek
Nędznicy(1982)
Jest to ta wersja:

http://www.filmweb.pl/Film?id=37117
http://www.telemagazyn.pl/program/3416302967.html
 
 
Balbina 
Szalejąca czterdziestka



Dołączyła: 30 Maj 2006
Posty: 470
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 18 Gru, 2006 14:56   

A tak z innej beczki to strasznie podobał mi sie serial (co prawda nie nasz ale kostiumowy) "Michał Strogof"
_________________
Być zagadką której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 18 Gru, 2006 16:32   

Balbina napisał/a:
A tak z innej beczki to strasznie podobał mi sie serial (co prawda nie nasz ale kostiumowy) "Michał Strogof"


Aaaaa muzyka, muzyka w tym serialu była very beautiful! :grin:
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Pon 18 Gru, 2006 16:58   

muzyka o której Alison pisze - mam wrazenie, że pochodziła z tego serialu http://www.filmweb.pl/Mic...,Film,id=257088 i autorstwa Vladimira Cosmy była;

http://www.sendspace.com/file/43yrwp temat Nadii ściągam jak będzie to wkleję ;)


ale samych historii były chyba ze trzy - a ja osbiście zawsze lubiałam wątek Nadii no i postać Michała taki ichni Kmicic normalnie :mrgreen:
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 11:04   

Nie wiem czy juz była mowa o tym filmie

"The Tudors" (2007) [TV-Series]


The Tudors Trailer
http://www.youtube.com/watch?v=c3LOCWbY68o
Obsada
Jonathan Rhys Meyers .... King Henry VIII
Sam Neill .... Cardinal Thomas Wolsey
Jeremy Northam .... Sir Thomas More
Steven Waddington .... Buckingham
Henry Czerny .... Norfolk
Nick Dunning .... Boleyn
Natalie Dormer .... Anne Boleyn
Perdita Weeks .... Mary Boleyn

http://www.imdb.com/title/tt0758790/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.