PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małżeństwa: rozsądek czy romantyczność?
Autor Wiadomość
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:27   

Dlatego podałam inne opcje.
Ale mimo wszystko nie zgadzam się, że mądra, inteligentna kobieta nie zakocha się w facenie-porażce.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:34   

Owszem - może się zakochać - jak ją zaćmi ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:35   

A czymże jest zakochanie jak nie zaćmieniem umysłu.
A może my ogólnie jesteśmy zacmieni, a zakochanie to owa lucida intervalla?\


Nie wiem zreszta ja się nie zakochuję, ale kto powiedział, ze kardiolog ma mieć chore serce :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:46   

Cytat:
A czymże jest zakochanie jak nie zaćmieniem umysłu.


Dla mnie nie jest :)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:57   

Ja się nie zakochuję, ale jak dla mnie jest.
Już zauroczenie czepie mi nieźle po rozsądku :P
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:28   

Według twoich kryteriów nigdy nie byłam zakochana, co w zasadzie jest prawdą. I obawiam się, że ty się jednak zakochujesz ;) Na zasadzie zbyt dużego protestowania ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:33   

To mi wmawia Cal. Ja się nie zakochuję, bo zeby się zakochać trzeba mieć serce, ja go nie mam. I baaaaaaaaaaardzo dobrze mi z tym.

Ja nie zaprzeczam a podkreślam moje zdanie i stanowisko i sytuację :D
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:37   

Jak sobie człowiek coś długo wmawia, to zaczyna wierzyć ;) Na pewno masz więc rację ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:40   

Ja zrobiłam jak Davy Jones. :P
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14994
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:44   

Zakochać się można w każdym pociągającym bałwanie, naprawdę można. Ale zakochanie się, czy nawet romans, a wiązanie się z kimś takim na jakąś dłużej-terminową przyszłość - to już całkiem inna inszość. Wtedy już odhaczanie wchodzi na tapetę.
Jane mogła nie być głupia, a - na przykład - wyrachowana. Nie widzę w niej drugiej Lucy Steel, ale może właśnie tak sobie odhaczyła?
- przystojny
- uroczy
- czarujący
- kocha mnie
- kiedyś będzie miał duży majątek
... i dla ubogiej sieroty, zagrożonej spadkiem w hierarchii społecznej do roli najemnej pracownicy, mógł ten ostatni plus zbilansować wszystkie ewentualne minusy.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:46   

Popieram Trzykrotkę. I nie myślę, ze Jane jakoś cierpiała w tym małżeństwie.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:48   

Ale czy dlatego, że mąż ją zdradzał?
Gdyby była wyrachowana nie przeżywałaby tak pod koniec powieści... a widać było, że ją to boli.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14994
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:50   

Zakochana też, oczywiście. Dlatego cierpiała. To bardzo ładnie może się łączyć. Lucy na swój sposób też kochała Edwarda. Mężczyźnie - jak powszechnie wiadomo - sława, portfel i władza dodaje nieprawdopodobnego czaru :mrgreen:
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 20:52   

Trzykrotka napisał/a:
Mężczyźnie - jak powszechnie wiadomo - sława, portfel i władza dodaje nieprawdopodobnego czaru

Emmie nie zależało na kasie a prawie się we Franku zakochała.
Ja uważam, ze Jane mogła być z nim szczęśliwa, On wlał w nią nieco energii swojej, a ona przydała mu nieco stateczności, na zasadzie naczyń połączonych.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14994
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 21:11   

Ale Emma i Jane to całkiem dwa światy, choć pozornie obie były pięknymi, inteligentnymi, wykształconymi młodymi damami obracającymi się w tym samym towarzystwie. Emma siedziała w wykupionej na własność loży honorowej - Jane w każdej chwili mogła musieć opuścić salę - że użyję teatralnej symboliki. Dla Emmy 'zakochanie się' w Franku było po prostu jeszcze jedną rozrywką w dość monotonnym życiu jakie prowadziła. Ot, dziś malujemy, jutro flirtujemy, pojutrze będziemy czytać. Mogła sobie na to pozwolić. A dla Jane sprawa małżeństwa to gardłowa kwestia być albo nie być.
Zaraz, ale to watek DiU przecież :shock: Rozpedziłam się.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 21:14   

spin_girl napisał/a:
Jednakże przy dokonywaniu ostatecznego wyboru partnera życiowego Lizzie jednak postąpiła dokładnie zgodnie z moją teorią

Z jaką teorią? :co_stracilam: Bo Collins chyba ptaszków nie miał, poza byciem dziedzicem posiadłości.

Cytat:
Nichol, a co to jest to tajemnicze "przywiązanie", o którym wspominasz i na bazie czego ono się tworzy? Bo jeśli w jego skład nie wchodzi szacunek dla partnera i podziw dla jego walorów umysłowych, to co zostaje?

Ja mam szacunek i podziw np. dla Leszka Kołakowskiego czy prof. Bartoszewskiego. Dzieci z tego nie ma :wink:
Tajemniczego "przywiązania" jeszcze nikt nie zdefiniował- ale jest to coś więcej niż jakakolwiek suma.
Nie chodzi, by pomijać walory umysłowe i duchowe - ale opieranie się tylko na podziwie dla kogoś jest równie płytkie jak pociąg fizyczny. Taki hero worship.

spin_girl napisał/a:
Chyba już tylko pociąg seksualny? No to na takiej zasadzie związali się Lydia i Wickham i faktycznie, zajebiście na tym wyszli

Wickham akurat wyszedl nieźle... :wink:
Marianna też średnio wyszła na wspólnocie zainteresowań i rozmowach.

spin_girl napisał/a:
Jeśli zaś widząc niestosowne, dwulicowe, a czasami wręcz podłe

Pamiętaj, że Jane była jego wspólniczka w tym zachowaniu - oboje wykiwali całą wieś.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 21:14   

Tak, ale to znaczy, ze urok Franka był obiektywny.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 21:24   

Trzykrotka napisał/a:
Ale Emma i Jane to całkiem dwa światy, choć pozornie obie były pięknymi, inteligentnymi, wykształconymi młodymi damami obracającymi się w tym samym towarzystwie. Emma siedziała w wykupionej na własność loży honorowej - Jane w każdej chwili mogła musieć opuścić salę - że użyję teatralnej symboliki. Dla Emmy 'zakochanie się' w Franku było po prostu jeszcze jedną rozrywką w dość monotonnym życiu jakie prowadziła. Ot, dziś malujemy, jutro flirtujemy, pojutrze będziemy czytać. Mogła sobie na to pozwolić. A dla Jane sprawa małżeństwa to gardłowa kwestia być albo nie być.
Zaraz, ale to watek DiU przecież :shock: Rozpedziłam się.

Prawie się zgadzam - z tym, że jane jednak przed Highbury prowadziła bogatsze we wrażenia życie i szersze poznała towarzystwo.
Ale nie możemy mówić, że wybory partnera świadczą o głupocie dziewczyny, bo te wybory dotyczą wartości, nie inteligencji. Jane napawało odrazą zostanie guwernantką. Jako że wątek DiU- dla Elżbiety wartością było małżeństwo oparte na szacunku, dla Charlotty małżeństwo jako zabezpieczenie finansowe i pozycji społecznej. Lizzy nie jest mądrzejsza, odrzucając Collinsa, niż Charlotta go przyjmując.
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 01:19   

nicol81 napisał/a:
Bo Collins chyba ptaszków nie miał, poza byciem dziedzicem posiadłości.

W tej sytuacji musiał mieć przynajmniej dwa "ptaszki" - w końcu mężczyzna. :mysle: :rotfl: Sorry, nie mogę z tymi "ptaszkami". :lol:
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 01:28   

Deanariell napisał/a:
Sorry, nie mogę z tymi "ptaszkami". :lol:

A faja lepsza? :twisted:
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 01:46   

lady_kasiek napisał/a:
Sorry ale sercem nie wartościowujesz, nie podejmujesz racjonalnych decyzji, albo się zakochasz w wartościowym człowieku i masz fart, albo zakochasz się w totalnym bufonie, idiocie i nie ma przebacz.

Jeśli kobieta jest naprawdę mądra, inteligentna i na poziomie, ma rozum i oczy, które widzą, to nawet biorąc pod uwagę chwilowe zauroczenie (np. urodą), nie zwiąże się z byle burakiem na stałe, sorry. Można się czasem nieco pomylić, ale bez przesady. Osobiście jestem fanką wielkiej, romantycznej miłości - jednak dobrze jest zachować i w tym odrobinę rozsądku (no, chyba że się samemu ma siano w głowie :roll: ). Znałam kiedyś takiego sympatycznego chłopca o pięknych orzechowych oczach i powłóczystych rzęsach, niestety, miał notorycznie brudne pazury, więc odpadł. :P Poza tym mieliśmy w sumie mało wspólnych "ptaszków" i to zaważyło. ;) Inna sprawa, że istotny jest także wiek kobiety dokonującej w danej chwili wyboru - inaczej patrzy się na świat w wieku 17-18 lat, inaczej mając 25, a jeszcze inaczej po przekroczeniu 30-stki itd. Osobiście jednak zawsze miałam silne przekonanie, że z chłopakiem musi mnie łączyć coś więcej, niż tylko piękne oczy i umięśnione ciało (co naturalnie jest zazwyczaj takim miłym "bonusem", nie powiem :P ). Dziś pewnie wzięłabym pod uwagę status materialny kandydata - ot, życie.
:roll: :lol:
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 01:51   

AineNiRigani napisał/a:
A faja lepsza? :twisted:

To samo... :rotfl: :rotfl: :rotfl: Ale ja stary perwers jestem, Agn i Admete mogą potwierdzić. ;)
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 02:09   

Deanariell napisał/a:
ja stary perwers jestem, Agn i Admete mogą potwierdzić. ;)


nie musza, naprawde nie musza - doskonale bronisz sie sama duchowy sistersie :twisted:
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 06:30   

Dobra muszę się zamknać bo zaraz wyjdę na pierwszą romantyczke a to mi zszarga reputację :P
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14994
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 10:42   

Po prostu - wiośniana młodość przez Ciebie przemawia, Kaśku :kwiatek: My, staruszki, już trochę ogarniamy wzrokiem kawałek przebytej drogi. I już można postawic znaczki: o, tu trzeba było raczej pójść w prawo, niż w lewo. Na Lizzy i całą tę resztę sióstr w literaturze też tak patrzymy - trochę z góry.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.