PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małżeństwa: rozsądek czy romantyczność?
Autor Wiadomość
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Nie 15 Maj, 2011 19:27   

Oczywiście że tak, ale przecież cały czas jest mowa o damach i gentlemanach.
_________________
JS
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 15 Maj, 2011 20:58   

Cytat:
Od kiedy studia o czymś decydują.

Panny Bertram mimo znajomości pierwiastków i rzek w Rosji też nie błyszczą charakterem...

JoannaS napisał/a:
Lizzy przecież mówiła, że mogły mieć wszelkich nauczycieli

Ale tylko jak same chciały się uczyć - to wątpliwy model edukacji.
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Nie 15 Maj, 2011 22:56   

nicol81 napisał/a:
Ale tylko jak same chciały się uczyć - to wątpliwy model edukacji.

Dlaczego? Znam wielu uczniów, którzy z pewnością byliby zachwyceni z takiego właśnie modelu. ;) :lol:
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 10:27   

nicol81 napisał/a:

Ale tylko jak same chciały się uczyć - to wątpliwy model edukacji.


Miałam ten model edukacji w szkole średniej na matematyce. Co tydzień była klasówka. Jedno z czterdziestu znanych z góry zadań. Ponieważ byłam jedną z osób, które je rozwiązywały, to matematykę dobrze znam do dziś (na poziomie szkoły średniej).
I szczerze mówiąc nie było to złe, bo niechętni matematyce przepisując te zadania też się czegoś chcąc nie chcąc uczyli.

Sądzę, że i dawniej i dziś ci, którzy nie chcą się uczyć po prostu się nie uczą.
_________________
JS
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 19:23   

lady_kasiek napisał/a:
Od kiedy studia o czymś decydują. Miałam wątpliwą przyjemność poznać doktoranta, człowieka biegłego w miarę w swojej dziedzinie, który jest takim chamem, tak bezczelnym w stosunku do swej dziewczyny, że miałabym problem znaleźć takiego prostaka w pokoleniu moich Rodziców ze wsi, kiedy to wieśniactwo jeszcze było w rozkwicie...

Tak z ciekawości, ta dziewczyna na to się godzi?
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 21:33   

Ania Aga napisał/a:
Tak z ciekawości, ta dziewczyna na to się godzi?

Tak.
Stała i traktowałą to jak normę. Gdy facet traktował jak scierkę...
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 22:22   

Wyżej w tym wątku było na temat wpływu inteligencji kobiety na wybór partnera w "Emmie" i ile może znieść zakochana kobieta - no może, i to dużo. Pytanie, czy warto
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 22:30   

Ale czy zakochana kobieta zada sobie takie pytanie.
Ja nie zniosłabym takiego faceta, mam za niskie poczucie własnej wartości, żeby ktoś mi tak bezlitośnie jechał.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 22:46   

Zakładasz, ze ona nie traktowała jego zachowania poważnie? Na zasadzie, możesz mi tu gadać, a ja i tak wiem, że jestem wspaniała?
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 22:48   

Wiesz co, nie mam pojęcia, czy ona widzi w nim szansę na karierę, czy jej to lotto, czy nie wiem, naprawdę nie wiem co kieruje kobietą, która daje się traktować w taki sposób przy obcych ludziach.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 22:56   

Przypomina mi się toast regularnie wznoszony przez pewnego pana "zdrowie pięknych pań i mojej żony", zawsze zastanawiałam się, czy ta żona lubi z nim chodzić "w gości"
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 16 Maj, 2011 22:58   

Wiesz ja rozumiem żarty w gronie przyjacioł.
Ale są granice smaku ode mnie dostałby w pysk, że łep by mu odskoczył.
Ale nie mój cyrk nie moje maupy.
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 17 Maj, 2011 14:03   

W dalszym ciągu obstaję przy zdaniu, że wybór partnera życiowego też świadczy o inteligencji. Inteligentnej kobiecie powinien przeszkadzac partner - idiota, cham czy gbur. Powinna go razic jego gburowatośc, powinno jej działac na nerwy chamstwo, powinno ją mierzic zidiocenie. Powinna się wstydzic jego zachowania i stracic do niego szacunek. A jak bez szacunku może istniec miłośc? Ergo - inteligentna kobieta, nawet jeśli się przez przypadek zakocha w idiocie, powinna się równie szybko w nim odkochac. Jeżeli się nie odkochuje tylko przy nim trwa i toleruje to, to znaczy, że nie jest taka inteligentna. Dla mnie Jane Fairfax właśnie obniżyła swoje loty przy Franku. Gdyby była naprawdę inteligentna, poleciałaby na kogoś takiego jak pan Knightley. I tu jednak Emma wykazała się większą inteligencją - swatano ją z Frankiem, on sam ją podrywał a jednak ostatecznie nie dała się omamic jego czarowi, za to doceniła Knightleya jako partnera - szlachetnego, inteligentnego, dobrego człowieka, którego podziwiała, szanowała, z którego opinią zawsze najbardziej się liczyła. Czy Jane będzie kiedykolwiek mogła coś takiego powiedziec o Franku? Dla mnie miłośc bez szacunku i podziwu dla drugiej osoby to nie miłośc, tylko jakieś zwierzęce przywiązanie.
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Wto 17 Maj, 2011 18:52   

spin_girl napisał/a:
Inteligentnej kobiecie powinien przeszkadzac partner - idiota, cham czy gbur

Teoretycznie powinien, ale dlaczego kochamy atrakcyjnych łajdaków? Może sądzimy, że dla nas się zmienią?Zresztą to działa w obie strony, mężczyźni także często wiążą się z wrednymi babami
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 17 Maj, 2011 20:28   

Wredny, czy łajdak nie równa się głupi...
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 18 Maj, 2011 03:42   

nicol81 napisał/a:
JoannaS napisał/a:
Lizzy przecież mówiła, że mogły mieć wszelkich nauczycieli

Ale tylko jak same chciały się uczyć - to wątpliwy model edukacji.


Na tym opiera sie burt antypedagogiki i szkola Neilla. Szkola ta wyprowadzila na ludzi przypadki beznadziejne, wybitne osobowosci i ma dosc wysokie osiagniecia.


P.S. Nie wiem, czemu mi tego nie wyslalo...
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pią 20 Maj, 2011 21:49   

spin_girl napisał/a:
Wredny, czy łajdak nie równa się głupi...

:co_stracilam: A czemu inteligentnej kobiecie powinien przeszkadzać głupi partner, ale nie wredny czy łajdak?

spin_girl napisał/a:
Dla mnie Jane Fairfax właśnie obniżyła swoje loty przy Franku.

Może nie obniżyła, a były to również jej loty? Święta nie była...

I czy wybór partnera ma polegać na sprawdzaniu listy posiadanych przez kandydata cech i odhaczaniu ptaszków?:mysle:

AineNiRigani napisał/a:
Szkola ta wyprowadzila na ludzi przypadki beznadziejne, wybitne osobowosci i ma dosc wysokie osiagniecia.

:-P Jak widać, nie u Bennetówien :roll:
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Sob 21 Maj, 2011 14:32   

nicol81 napisał/a:
:co_stracilam: A czemu inteligentnej kobiecie powinien przeszkadzać głupi partner, ale nie wredny czy łajdak?

Bo o ile charakter w pewnym stopniu można zmienić lub mieć nadzieję, że się go zmieni przy odpowiednim zaangażowaniu uczuciowym obiektu, o tyle trudno się spodziewać, że zmądrzeje ktoś, kto w ogóle nie ma potencjału intelektualnego. :roll:
Cytat:
I czy wybór partnera ma polegać na sprawdzaniu listy posiadanych przez kandydata cech i odhaczaniu ptaszków?:mysle:

Świadomy wybór partnera na całe życie - (moim zdaniem) tak. Zanim się podejmie taką decyzję, trzeba wziąć pod uwagę właśnie cechy i zachowania partnera, a nie tylko to, jakie silne jest w tej chwili przywiązanie do niego, bo to pod wpływem prozy życia może bardzo szybko ulec zmianie, jeśli tych "ptaszków" przy pożądanych cechach nie będzie dostatecznie dużo.
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 21 Maj, 2011 21:48   

Gunia napisał/a:
trudno się spodziewać, że zmądrzeje ktoś, kto w ogóle nie ma potencjału intelektualnego

Moim zdaniem ludzie naturalnie mądrzeją wraz z wiekiem poprzez zdobywanie doświadczeń. Charakter może się zmienić lub nie- ale jak się zmienia, to niekoniecznie na lepsze.

Gunia napisał/a:
Zanim się podejmie taką decyzję, trzeba wziąć pod uwagę właśnie cechy i zachowania partnera, a nie tylko to, jakie silne jest w tej chwili przywiązanie do niego, bo to pod wpływem prozy życia może bardzo szybko ulec zmianie, jeśli tych "ptaszków" przy pożądanych cechach nie będzie dostatecznie dużo.

Do pewnego stopnia tak - rozwaga przy wyborze ma sens. Jednak wybór partnera to nie po prostu wybór lodówki, gdzie chcemy, by była jak najbardziej energooszczędna, nie zajmowała znacznej przestrzeni i miała jak najwięcej półek.
Mimo wszystko przywiązanie może pomóc w przezwyciężaniu prozy zycia, mimo braku niektórych ptaszków. Ptaszki to nie wszystko.
Zauważmy też, że ludzie się zmieniają - dotyczy to i nas, i partnerów. A także, nie zawsze można odpowiednio ocenić charakter drugiego człowieka.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Sob 21 Maj, 2011 22:25   

nicol81 napisał/a:
Ptaszki to nie wszystko

hm...
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 16:06   

Co do przydatności inteligencji w wyborze partnera życowego - rozpatrzmy to na przykładzie Lizzie i Wickhama. Ona jest opisana jako inteligentna młoda kobieta. Ani wykształcona, ani niewykształcona, kierująca się w życiu rozsądkiem. Wie, że sentyment sentymentem, ale jej wybranek musi zapewnić byt rodzinie. Nie mierzy wysoko, nie zależy jej na bogatym mężu, ale powinien to być dżentelmen z majątkiem umożliwiającym założenie rodziny. Powinien mieć podobne do niej usposobienie- być otwartym miłym młodym człowiekiem z poczuciem humoru, aby wspólne życie nie było męką ( a ma przykład swoich rodziców, jak może ono wyglądać przy niedobranych charakterach). I ta oto Lizzie spotyka Wichama, na pozór idealnego kandydata na męża dla niej. Czy gdyby on miał te parę tysięcy funtów nie zdecydowałaby się na ślub z nim, gdyby ją poprosił o rękę? Wickham jako człowiek całkowicie nieodpowiedzialny mógł mieć taki kaprys, czuł do niej sentyment. Małżeństwo z nim byłoby katastrofą dla myślącej kobiety, to nie inteligencja otworzyła jej oczy na prawdziwy jego charakter
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 16:59   

nicol81 napisał/a:
I czy wybór partnera ma polegać na sprawdzaniu listy posiadanych przez kandydata cech i odhaczaniu ptaszków?

No co? Są na 100% kobiety, które tak właśnie robią. ;) Jak zaczynałam się umawiać z moim (przyszłym wtedy) mężem, to miałam innego chłopaka (a w związku z tym mały dylemat, którego w tamtej chwili porzucić :mysle: ) i w podjęciu decyzji pomogła mi taka lista w głowie - więcej "ptaszków" na plus otrzymał mój ślubny, więc go wybrałam. :P Miłość przyszła nieco później. :) Wątpię, żebym należała do wyjątków.

Cytat:
Zauważmy też, że ludzie się zmieniają - dotyczy to i nas, i partnerów. A także, nie zawsze można odpowiednio ocenić charakter drugiego człowieka.

Z tym się zgodzę, czas nas zmienia, to ryzyko jest jednak wpisane w życie.;) Pomylić się można zawsze, bez względu na ilość "ptaszków". :roll: :-P
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 18:53   

W przypadku Lizzie i Wickhama to jej inteligencja nieco zawiodła, a mianowicie, dała się dziewczyna zasugerowac plotkami oraz zwieźc własnemu uprzedzeniu w stosunku do Darcy'ego, który jej ubliżył na balu i od tego czasu był na czarnej liście. Wickham tak naprawdę był średnio inteligenty, Darcy na przykład go szybko rozpracował, u Wickhama największą rolę odgrywał urok osobisty, którym zjednywał sobie ludzi. Darcy'emu brakowało uroku i dlatego wszyscy w Meryton tak łatwo uwierzyli, że to on zawinił.

Jednakże przy dokonywaniu ostatecznego wyboru partnera życiowego Lizzie jednak postąpiła dokładnie zgodnie z moją teorią: odrzuciła pana Collinsa, mimo, że reprezentował sobą bezpieczeństwo finansowe z jednego prostego powodu: jako inteligentną kobietę mierziła go jego głupota i wiedziała, że nie będzie w stanie z nim z tego powodu wytrzymac. Darcy'ego wybrała nie dla tego, że był bogaty (przynajmniej nie był to główny powód :wink: ), ale dlatego, że był inteligentny, szlachetny i dobry.

Nichol, a co to jest to tajemnicze "przywiązanie", o którym wspominasz i na bazie czego ono się tworzy? Bo jeśli w jego skład nie wchodzi szacunek dla partnera i podziw dla jego walorów umysłowych, to co zostaje? Chyba już tylko pociąg seksualny? No to na takiej zasadzie związali się Lydia i Wickham i faktycznie, zajebiście na tym wyszli :wink: Na takiej samej zasadzie związali się też państwo Bennet...

Ja nie mówię o robieniu listy i odhaczaniu ptaszków, ale przecież zakochujemy się nie w twarzy, ale w osobie, a na osobę składają się różne części: wygląd, charakter, intelekt, zainteresowania... Jeśli olejemy wszystkie aspekty duchowo- intelektualne to zostaje nam tylko wygląd, czyli pociąg seksualny. Jeśli jest silny- fajnie, przeżyjmy sobie romansik, ale przecież po seksie też trzeba sobie o czymś porozmawiac przy śniadaniu! W jakimś momencie pożądanie trochę opada i wtedy pozostałe walory wysuwają się na pierwszy plan, dlatego nie potrafię sobie wyobrazic, że miałabym wybrac na partnera życiowego człowieka, którego uważam za tumana, albo który ma wredny charakter (nie wierzę w zmianę charakteru u partnera, uważam, że jest to najstarsza pułapka, w którą miliardy naiwnych idiotek wpadają od początku świata). W takim wypadku wiem, że moje życie już niedługo zamieniłoby się w piekło...

Wracając do Jane - jeśli nie obniżyła lotów tylko taka była od początku, to znaczy, że była głupia - i wracamy do mojej pierwszej opinii na jej temat.

Jeśli zaś widząc niestosowne, dwulicowe, a czasami wręcz podłe (zabawa w szarady) zachowanie, a także kilka innych negatywnych cech Franka (na które na przykład zwrócił uwagę pan Knightley), w dalszym ciągu trwała w ślepym zakochaniu, winiąc za zaistniałą sytuację wszystkich wokoło, z Emmą na czele, a nie samego Franka, to znaczy, że jego blond loki na mózg jej się rzuciły i jednak głupia była, bo myślała tyłkiem a nie głową i w rezultacie takiego męża sobie wybrała - i wracamy do mojej pierwszej opinii na jej temat.

Swoją drogą, bardzo jestem ciekawa, jak się ułożyło to małżeństwo. Mam wrażenie, że Frank bardzo szybko zaczął chodzic na boki...
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:21   

spin_girl napisał/a:
ale dlatego, że był inteligentny, szlachetny i dobry.

Czy raczej dlatego, że się zakochała?
Wiesz co spin moim zdaniem za bardzo oddzielasz serce od rozumu.
Sorry ale sercem nie wartościowujesz, nie podejmujesz racjonalnych decyzji, albo się zakochasz w wartościowym człowieku i masz fart, albo zakochasz się w totalnym bufonie, idiocie i nie ma przebacz.

Tu nie ma współpracy serce-rozum. Serce nie sługa.
Kobieta może zapanować nad sercem(chyba, ja go nie mam wiec nie wiem) i może związać się z rozsądku. Na zasadzie farta moze zakochać się w rozsądnym facecie. Lub gdy serducho jest silniejsze wejść w związek z idiotą czy totalnie niewłaściwym gosciem i gdy miną fajerwerki zaczyna się ostra jazda.

Czy mądra kobieta moze się zabujać w idiocie - może, oczywiście, że może. Ja nie uważam się za kompletną idiotkę a zapytaj Cal, Aine czy Alicji o moje dylematy. Lub zapytaj moję przyjaciółkę z reala o moje "zauroczenia"
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 22 Maj, 2011 19:24   

Cytat:
Serce nie sługa.


Kasiek nie u wszystkich serce jest na pierwszym miejscu. Zależy od osoby.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.