PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małżeństwa: rozsądek czy romantyczność?
Autor Wiadomość
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 34245
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 28 Maj, 2011 17:58   

Cytat:
A co do Emmy - to nie zakochała się we Franku , bo przede wszystkim była zakochana sama w sobie i we własnej doskonałości :roll:
no i dlatego mi jakoś nie leży stwierdzenie, że Knightley to takie mądre kobiety lubił :roll: . bo o ile Darcy owszem, Elżbiecie inteligencji nie odmawiam, o tyle Emma hm... niekoniecznie :P
_________________

 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 28 Maj, 2011 21:38   

Dla mnie Emma i Elżbieta to ten sam poziom inteligencji.

Tamara napisał/a:
A i tak na początku powodowała nią zwykła zazdrość i naruszenie poczucia własności , bo to JEJ się pan Knightley należy , nikomu innemu

eee- wszak od dawna było jasne, że się w nim kocha. Zazdrość tylko dodała uświadomienia...

JoannaS napisał/a:
Ta część życia i jej jakość też jest bardzo ważna.

Ale skąd założenie, że jakość tej części życia z Collinsem byłaby niska?
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 28 Maj, 2011 21:42   

Trzykrotka napisał/a:
Aż mi się przypomniała scena z serialu Saga rodu Forsyte'ów i Irene, robiąca sobie irygację po każdych takich "kilku minutach" z Soamesem :obrzydzenie:

Irygacja była metodą antykoncepcyjną. Bohaterek Austen nie wyobrażam sobie ją robiących.
 
 
Copycat



Dołączył: 15 Kwi 2008
Posty: 279
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 00:29   

nicol81 napisał/a:

Ale skąd założenie, że jakość tej części życia z Collinsem byłaby niska?


Mam wrażenie, że mylisz pojęcia. To nie chodzi o to, że Collins byłby kiepski technicznie, bo przecież mógłby mieć duży... potencjał. Chodzi chyba o to, że mądra kobieta miałaby opory, żeby iść z nim do łózka w ogóle. Nie wiem jak Ty, ale ja bym nie umiała czerpać przyjemności z obcowania z człowiekiem, z którym nie miałabym nic wspólnego, nawet jeżeli miałby fujarę jak z Warszawy do Krakowa (sorry za obcesowy język).
_________________
Jest tylko jeden sukces - Możliwość spędzania życia po swojemu.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 01:16   

[quote="Copycat"]
nicol81 napisał/a:
ja bym nie umiała czerpać przyjemności z obcowania z człowiekiem, z którym nie miałabym nic wspólnego, nawet jeżeli miałby fujarę jak z Warszawy do Krakowa (sorry za obcesowy język).


Osobiscie nie mialabym z tym problemow, natomiast Collinsa calkowicie wykluczalby ogolny stosunek do kobiet i charakter. Lozko-lozkiem, ale pozostaje wieksza czesc dnia, ktorej zagospodarowanie stanowiloby problem.
Co nadal nie zmienia faktu, ze w gruncie rzeczy rozumiem Charlotte i nie oceniam jej decyzji negatywnie.
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 08:58   

nicol81 napisał/a:


JoannaS napisał/a:
Ta część życia i jej jakość też jest bardzo ważna.

Ale skąd założenie, że jakość tej części życia z Collinsem byłaby niska?


A gdzie ja coś takiego napisałam?
Stwierdziłam fakt ( dla mnie oczywisty), że to, czy ludziom okłada się współżycie jest bardzo istotne.
_________________
JS
 
 
Copycat



Dołączył: 15 Kwi 2008
Posty: 279
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 10:07   

AineNiRigani napisał/a:


Osobiscie nie mialabym z tym problemow, natomiast Collinsa calkowicie wykluczalby ogolny stosunek do kobiet i charakter. Lozko-lozkiem, ale pozostaje wieksza czesc dnia, ktorej zagospodarowanie stanowiloby problem.
Co nadal nie zmienia faktu, ze w gruncie rzeczy rozumiem Charlotte i nie oceniam jej decyzji negatywnie.


Jednorazowo, nie. Na całe życie - odpada.

Ja absolutnie nie potępiam Charlotty, ale nie rozumiem skąd przekonanie nicol, że oni mieliby udane życie seksualne.
_________________
Jest tylko jeden sukces - Możliwość spędzania życia po swojemu.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 14:05   

BeeMeR napisał/a:
Cytat:
A co do Emmy - to nie zakochała się we Franku , bo przede wszystkim była zakochana sama w sobie i we własnej doskonałości :roll:
no i dlatego mi jakoś nie leży stwierdzenie, że Knightley to takie mądre kobiety lubił :roll: . bo o ile Darcy owszem, Elżbiecie inteligencji nie odmawiam, o tyle Emma hm... niekoniecznie :P

Emma była przede wszystkim śliczna, rezolutna, czarująca, pewna siebie, podobała się mężczyznom, nie nudzili się w jej towarzystwie, i nawet to, że była chwilami denerwująca, nie przeszkadzło im
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 14:58   

Copycat napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:


Osobiscie nie mialabym z tym problemow, natomiast Collinsa calkowicie wykluczalby ogolny stosunek do kobiet i charakter. Lozko-lozkiem, ale pozostaje wieksza czesc dnia, ktorej zagospodarowanie stanowiloby problem.
Co nadal nie zmienia faktu, ze w gruncie rzeczy rozumiem Charlotte i nie oceniam jej decyzji negatywnie.


Jednorazowo, nie. Na całe życie - odpada.


co wyzej napisalam
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 15:54   

AineNiRigani napisał/a:
Lozko-lozkiem, ale pozostaje wieksza czesc dnia, ktorej zagospodarowanie stanowiloby problem.

No właśnie o tym mówię - to dnie z Collinsem są problematyczne. nie noce.

Copycat napisał/a:
nie rozumiem skąd przekonanie nicol, że oni mieliby udane życie seksualne.

Ja mówiłam o Collinsie z Elżbietą, nie Charlottą. I o tym, że nie mamy danych, jak wyglądałoby życie seksualne, więc nie rozumiem założenia, że musiało być obrzydliwie. Udane życie seksualne można mieć bez miłości czy szacunku.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 16:31   

Ania Aga napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Zależy co się rozumie przez szacunek Czy np. Charlotta szanowała męża?

Nigdy nie twierdziłam, że Charlotta szanowała Collinsa, dlatego jej małżeństwo uważam za bardzo trudne.

Myślę, że to zalezy od rozumienia szacunku. Takiego w rozumieniu respektu czy podziwu to Charlotta pewnie nie żywiła. Ale taki fundamentalny szacunek dla drugiej osoby jako istoty ludzkiej. Wszak dobrze go traktowała.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 16:32   

nicol81 napisał/a:
Udane życie seksualne można mieć bez miłości czy szacunku.

I znowu się dzieje to co było przy Jaśku i jego dziewictwie, przedkładamy nasze myślenie na ich epokę.

Dlaczego Charlotta miała mieć złe życie seksualne z mężem? Co ona o tym wiedziała? Miała zamknąć oczy i myśleć o Anglii, dla niej to byłoby normalne i nie uważałaby, ze coś jest nie tak. Ot nie miala porównania.
I dlaczego nie można mieć udanego życia łóżkowego z mężczyzną ktorego się nie szanuje? Do czego szacunek jest w łóżku potrzebny? Collins mógł być kumaty w te sprawy bo dlaczego nie? Dlatego, ze mamy go z poł-idiotę ma być ciotą?
Zobaczcie na Joeya z Przyjaciół za mądry nie był ale w tych sprawach nieźle sobie radził.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 17:01   

No właśnie - może Collins potrafi rozpiąć gorsecik samym patrzeniem? :mysle:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 17:34   

zyciowy nudziarz i konserwatysta dokladnie tak samo bedzie sie zachowywal w lozku.
Ostatnio zmieniony przez AineNiRigani Nie 29 Maj, 2011 17:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 17:39   

No to możemy isć dalej, że Darcy będzie w łóżku skończonym egoistą, Knightley będzie we wszystkim ustępował żonie a Brandon bedzie się mazgaić.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 17:51   

Kasiek, tylko skad te wnioski? Tak strasznie nie lubisz tych postaci austenowskich, ze ubierasz je w nieistniejace cechy?
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 17:58   

Jak mozesz sugerować, ze nie lubię Brandona :excited:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 18:23   

To nie chodzi o to czy potrafi czy nie, tylko o fakt, ze jak nie ma uczuć między małżonkami, to seks nie będzie przyjemny. Moge sobie łatwo wyobrazić, ze po spłodzeniu odpowiedniej ilosci potomstwa państwo Collins mieli oddzielne sypialnie.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 19:32   

Osobne sypialnie to chyba standard w tych czasach - oczywiście, mąż odwiedzał żonę.

Nie dla wszytskich uczucia są konieczne dla przyjemnego seksu.

AineNiRigani napisał/a:
zyciowy nudziarz i konserwatysta dokladnie tak samo bedzie sie zachowywal w lozku.

A w jakim znaczeniu konserwatysta? Bo dla mnie to większość bohaterów Austen to konserwatyści...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 47202
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 19:36   

Cytat:
Osobne sypialnie to chyba standard w tych czasach


Niekoniecznie standard.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 19:52   

nicol81 napisał/a:
Nie dla wszytskich uczucia są konieczne dla przyjemnego seksu.

Być może... :mysle: Jak się jest klientem domu publicznego albo współcześnie wyrwie przystojnego chłopaka tak na jedną noc... Zresztą inne są przecież mechanizmy działania w tej kwestii kobiet, a inne mężczyzn. Panom chyba jednak łatwiej jest oddzielić umysł od ciała, by poczuć pożądanie. ;) Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć jedynie tyle, że aby mieć przyjemność z seksu, to mężczyzna musiałby mi się przynajmniej szalenie z wyglądu podobać (taki czysto "zwierzęcy" pociąg fizyczny :P ) - inaczej mowy nie ma!

Nie wyobrażam też sobie osobiście w małżeństwie, że miałabym leżeć i myśleć o Polsce... :roll: :-P

Mam mimo wszystko cały czas tę świadomość, że rozmawiamy tutaj o postaciach z odległej epoki, kiedy takie poświęcenie ze strony kobiety nie było niczym niezwykłym. ;) Cóż... inna mentalność, odmienne wychowanie...
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 20:16   

nicol81 napisał/a:
Nie dla wszytskich uczucia są konieczne dla przyjemnego seksu.


Uczucia sa niezbedne dla udanego seksu - ale nie zawsze musi to byc milosc. Problem polega na tym, ze Charlotty i Collinsa nie laczyl nawet szacunek, ze o przyjazni nie mowiac...
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3697
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 20:27   

Co do kurozalnych nocy poślubnych kojarzy mi się coś z literatury włoskiej lub hiszpańskojęzycznej. Otóż panna młoda haftowała dla siebie prześcieradło z dziurą w odpowiednim miejscu, także pan młody nie widział swojej żony nago - może to z "Leoparda", a może z "Przepiórek w płatkach róż"?
Bohaterowie austenowcy żyli jednak w bardziej oświeconych czasach, do spraw pożycia małżeńskiego podchodzili w bardziej naturalny sposób, czasy królowej Wiktorii dopiero przed nimi.
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 21:08   

Skoro wątek otrzymał tytuł „Małżeństwa: rozsądek czy romantyczność?" to pozwolę sobie zauważyć, że oba warunki spełnia małżeństwo najstarszej panny Dashwood. Eleonora była ogromnie zakochana, ale by się pobrać potrzebne były dochody na właściwym poziomie (znacznie wyższym niż 250 funtów z prebendy). Dopiero 10 tysięcy od matki Edwarda zapewniło im byt na odpowiednim poziomie i umożliwiło ślub.
_________________
JS
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 29 Maj, 2011 21:24   

JoannaS napisał/a:
Niekoniecznie standard.

Oczywiście w zamożniejszych domach, gdzie mogli sobie na to pozwolić. Jak Collinsowie cały dom dla siebie mieli, to pewnie tak.

Deanariell napisał/a:
takie poświęcenie ze strony kobiety nie było niczym niezwykłym.

Dlaczego poświęcenie? Pamiętajmy, że dla Charlotty czy Elżbiety małżeństwo było jedynym sposobem na zaspokojenie tych potrzeb.

AineNiRigani napisał/a:
Uczucia sa niezbedne dla udanego seksu - ale nie zawsze musi to byc milosc. Problem polega na tym, ze Charlotty i Collinsa nie laczyl nawet szacunek, ze o przyjazni nie mowiac...

Jeszcze raz powtórzę, że nie dla wszystkich.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - forum anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.