PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: BeeMeR
Pon 09 Cze, 2014 15:19
Fajny film wczoraj widziałam IV
Autor Wiadomość
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 53623
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 26 Lip, 2012 08:46   

Od razu zaczęłam gadac razem z bohaterami: "Nie wylewaj waści wina!" ;) Jednak człowiek to ma pewne rzeczy wdrukwoane w mózg ;) I Rzędzian rządzi ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 26 Lip, 2012 12:45   

Admete napisał/a:
Od razu zaczęłam gadac razem z bohaterami

Ja się muszę hamować, bo jak bym zagłuszyła Bohuna, to by mnie mama ze skóry obdarła. :lol: Ale znam to uczucie. Znasz wszystkie teksty na pamięć, recytujesz łącznie z bohaterami, wiesz dokładnie, jaka będzie kolejna scena i jakie miny będą robić aktorzy, a i tak z przyjemnością oglądasz... :mrgreen: O ile jest to przyjemniejsze uczucie niż w przypadku, gdy oglądasz film po raz pierwszy w życiu, a przewidujesz, co powiedzą za chwilę i jaka będzie kolejna scena. :wink:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 26 Lip, 2012 16:51   

24. Fort Apache the Bronx (1981)
Nawet niezły film o problemach policjantów w Bronxie. Dzielnica, gdzie nikt nie jest bezpieczny, bo chyba wszyscy to jak nie dilerzy i mordercy, to ćpuny i prostytutki (które są morderczyniami). Dzień jak co dzień. Rany, co za praca...
W sumie kino jakiego należy się spodziewać - złe miejsce i twardy gliniarz, choć gliniarz ma miękkie serce.
Interesujący film, nie powiem, że nie. Podobał mi się wątek solidarności między policjantami, a raczej dylematu moralnego - sypnąć kolegę, który na to zasłużył i zgarnąć nienawiść od wszystkich i wplątać się przez to w kłopoty czy postąpić tak, jak należy, bo policjanci też nie stoją ponad prawem? Niby oczywiste rozwiązanie, ale decyzja nie była wcale taka łatwa.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Czw 26 Lip, 2012 20:55   

25. Kolor pieniędzy (1986)
Olśnienie - Paul wrócił do roli Eddiego Felsona. Diabli, to ta sama postać co w Bilardziście! Nie ma to jak nagłe oświecenie...
Newman w tym filmie wymiata. Tak, wiem, on zawsze wymiata jak na mój gust, ale gapię się na to, jak gra i wyję z podziwu. Dla kontrastu postawili mu Toma Cruise'a. Jak był młody to się jeszcze starał, co doceniam (i pasuje do roli), ale nie znoszę tego jego szczurzego pyska i uśmiechu jakby miał za dużo zębów. Niezły jest, ale Newman je go żywcem. Zresztą postać Vincenta (Cruise) sama w sobie jest denerwująca. Głupi smarkacz, który lubi się popisywać, hmpf! A dziewczyną to rozporządza jak meblem. Strzeliłabym go w te zęby i już... Co ona z nim jeszcze robi? Bardzo podoba mi się Mary Elisabeth Mastrantonio w roli Carmen. Postać ma charakter i pazurki. No i rozradował mnie występ Foresta Whitakera w roli naciągacza. Oj, na jego widok to mi się morda zawsze cieszy. :mrgreen:

Hmm, noc taka młoda. Co by tu jeszcze...? :mysle: *przegląda zapasy*
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 14:05   

Kwintet (1979)
Dziwadełko. Świat po jakiejś zagładzie (musi coś pieprznęło, bo planeta to jeden wielki syberyjski lód), ludzkość na wymarciu, za to ewidentnie nie brakuje wiecznie nienażartych psów wpierniczających trupy. Essex i Vivia przybywają do jakiegoś miasta, w którym wszyscy mieszkają w zimnych jak jasna zaraza mieszkaniach i głównie grają w grę zwaną kwintet. Essex przybył zobaczyć, czy jego brat jeszcze żyje. Podczas gdy Essex idzie kupić drewno, ktoś z niewiadomych przyczyn podkłada materiał wybuchowy i zabija wszystkich w mieszkaniu. Essex odnajduje dziwną listę i postanawia rozwikłać zagadkę tej śmierci. Wplątuje się w grę, która jest upiornym przeniesieniem zasad gry na kamyczki na świat ludzi. Tyle przynajmniej ja zrozumiałam.
Nudny film, nie wiem jak dobrnęłam do końca. Wizja świata jest odpowiednio przygnębiająca, ale całość jest po prostu strasznie nudna. 2 godziny ciągnie się jak smród za wojskiem, a muzyka może doprowadzić do bólu zębów. Wkurza też fakt, że ludzkość w obliczu zagłady nie ma nic lepszego do roboty, tylko grać i się wyrzynać. :roll:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 20:51   

Projekt Manhattan (1989)
Trochę głupio "przetłumaczony" tytuł, bo oryginał to "Fat man and little boy", ale niech tam, odnosi się do tego samego, tylko oryginalny tytuł jest mniej tajemniczy.
Straszny film o strasznych rzeczach, czyli jak w USA budowano bombę atomową, od pomysłu do fazy próby. I potem tylko w napisach, czym był Grubas i Chłopczyk.
Dobre kino, dobrze obsadzone (młody John Cusack, Laura Dern, Natasha Richardson i polski akcencik - w epizodzie Krzysztof Pieczyński), dobrze zagrane. W tle muzyka Ennio Morricone'a.
Polecam.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Eeva 
Rtyhm is my life



Dołączyła: 06 Wrz 2010
Posty: 4529
Skąd: Land Down Under
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 20:52   

Jesteś szalona.
_________________
I live in the real world where vampires burn in the sun.

I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.

The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved.
 
 
praedzio 


Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22907
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 20:56   

Tak mi przyszło do głowy, że chętnie bym sobie powtórzyła Drogę do zatracenia. :D
_________________
"Wróci słońce — myślał Muminek, podniecony. — Koniec z ciemnościami, koniec z samotnością. Będzie można usiąść sobie na werandzie i pogrzać plecy...".

Tove Jansson
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 20:56   

Eeva napisał/a:
Jesteś szalona.

Dopiero teraz to zauważyłaś? :rotfl:
praedzio napisał/a:
Tak mi przyszło do głowy, że chętnie bym sobie powtórzyła Drogę do zatracenia. :D

Też muszę odświeżyć, pomimo że widziałam i pamiętam ten film. Ale on był naprawdę b. dobry.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
praedzio 


Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22907
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 20:59   

Nooo, i Newman tam mi się podobał! Zresztą, gdzie on mi się nie podobał... :rumieniec:
_________________
"Wróci słońce — myślał Muminek, podniecony. — Koniec z ciemnościami, koniec z samotnością. Będzie można usiąść sobie na werandzie i pogrzać plecy...".

Tove Jansson
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 21:06   

praedzio napisał/a:
Zresztą, gdzie on mi się nie podobał... :rumieniec:

Doskonale rozumiem o czym mówisz, kochana. :mrgreen:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
praedzio 


Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 22907
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pią 27 Lip, 2012 21:12   

:mrgreen:
_________________
"Wróci słońce — myślał Muminek, podniecony. — Koniec z ciemnościami, koniec z samotnością. Będzie można usiąść sobie na werandzie i pogrzać plecy...".

Tove Jansson
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 28 Lip, 2012 16:56   

Jakos niedawno zachecona zajawkami w telewizji planowalam ogladnac sobie Miłość z przedszkola (zachecona głównie obecnoscia Tila Shweigera, nie bede ukrywac). Nie udało sie - nadrobiłam to we własnym zakresie. I z czystym sumieniem polecam jako piatkowo-sobotnia rozrywke. Film raczej babski, chociaz panowie nie beda sie nudzic - głównie dlatego, ze w przypadku tego filmu określenie "komedia romantyczna" jest strzalem w dziesiatke. To chyba jedyna poza tworczoscia Curtisa i Moja dziewczyna wychodzi za maz produkcja, ktora zawierajac watek romantyczny - naprawde smieszy.
O czym jest film? Mamy przystojnego kobieciarza Ludo, ktory nie rozumie nienawisci do siebie swoich bylych - ma w zyciu jasne zasady: nie chce sie wiazac, nie lubi dzieci. Chce mile spedzac czas - najchetniej uprawiajac seks z piekna kobieta z duzym biustem. Nie ukrywa swojej niechei do wiazania sie na stale, nie rozumie wiec dlaczego jego partnerki sie na niego obrazaja, skoro to one zmieniaja reguly i zaczynaja oczekiwac od niego powazniejszych deklaracji, na ktore on sie nie zgadza. Z zawodu jest reporterem - z gatunku tych beszczelnych, ktorzy wiele zrobia dla dobrego, sensacyjnego materialu. I wlasnie to wpedza go w klopoty, bo przy jednej z takich pogoni robi sporo zamieszania i szkody. Na mocy worku sadowego musi przepracowac 300 godzin w przedszkolu. I tutaj trafia na swoja szkolna kolezanke, z ktora czesto bawil sie w dziecinstwie. No wlasnie... slowo "bawic sie" oboje wspominaja inaczej. Dla niego byl to mile spedzony czas, w czasie ktorego Anna ciagle chodzila nakablowac na niego jego siostrze, ale mimo to bawil sie ze nia, gral z nia w pilke itd. Dla niej byl to okres, w ktorym Ludo nie bawil sie Z nia, a bawil sie nia - upokarzal, robil zarty itd. o czym rozmawiala z zaprzyjazniona starsza siostra Ludo.
Ona jest na niego ciagle zla, a on nie rozumie dlaczego, ale stara sie byc grzeczny, bo jak nie odpracuje swoich godzin, pojdzie do paki.
I tak sie zaczyna. Z czasem Ludo odkrywa uroki pracy i przebywania z dziecmi, a Anna odkrywa urok Ludo. Zaprzyjazniaja sie, a przyjazn przeradza sie w cos wiecej...

Watek romantyczny poprowadzony sztampowo, ale fajnie sie oglada ze wzgledu na duza dawke smiechu. I nie tylko dzieki klasycznym gagom ze zderzaniem sie ze slupem, potykaniem, czy upadkami Anny (ktora jest dosc niezgrabna i pechowa), ale i roznymi wypadkami zawodowymi Ludo. Sa tak nietypowe, smieszne i w kazdym aspekcie dobrze opisane i przedstawione , ze jestem pewna, ze komus kiedys wydarzyly sie naprawde.
Autorem scenariusza i rezyserem jest sam Til Shweiger, a takiego malego smaczku dodaje fakt, ze gra rowniez cala czworka jego dzieci (m.in. mlodego Ludo i mloda Anne gra najstarsza dwojka. Sheyenne-Blue najmlodsza corka :) )
Podobaja mi sie postaci - chociaz zrzedzaca i czepiajaca sie wszystkiego Anna bywa meczaca. Jednak trudno nie lubic Ludo, ktory pomimo lekkomyslnosci wbudza sympatie. Nie jest draniem - stawia jasno sytuacje od poczatku do konca - to kobiety zmieniaja zdanie i stawiaja wyzsze oczekiwania, ktorych on nie chce spelnic. Do momentu poznania Anny.

Naprawde smieszna komedia romantyczna - rzadkosc !!! :) Podobala mi sie na tyle, ze jak sie dowiedzialam, ze powstala druga czesc - ogladnelam i ja. Mamy tam juz perypetie slekka zrutynialych soba Anny i Ludo. Ona zrzedzi o wszystko, on lekko zkapcial pod jej pantoflem. I na horyzoncie pojawiaja sie nagle ich byli, o ktorych oboje sa zazdrosni. A raczej zazdrosc dotyczy rozmiarow: u Anny - biustu Marii, a Ludo - penisa Ralfa. Na uwage zasluguje rowniez fakt pojawienia sie polskiego akcentu w finale (film konczy sie nad polskim morzem, w Łebie).
Druga czesc jest moze mniej smieszna, czy raczej humor nie jest tak rownomiernie rozlozony jak w pierwszej, ale ma taki moment, ze wylam ze smiechu tarzajac sie po lozku - dawno sie tak nie smialam. Az mi tchu braklo (taka sytuacja tez musiala sie kiedys komus przydarzyc - nie wierze, ze mozna cos takiego wymyslic. Rozwinac - i owszem, ale nie wymyslic. Marycha rulez !!!). W drugiej czesci brakowalo mi troche takiego powrotu z wyzyn romansowych. W pierwszej czesci po finale mamy powrot do normalnosci i slodka zemste Ludo i Anny na wrednym taksowkarzu (wykonczyli goscia towarzysko i zawodowo - trzeba przyznac :twisted: )
Jest tez jedna rzecz - w drugiej czesci bardzo mocno widac meski punkt widzenia na zwiazek. Kobiety zrzedza, czepiaja sie byle czego, z kazdego drobiazgu zrobia afere - a to pusta rolka papieru, a to niewyrzucone butelki... A faceci chca miec jedynie swiety spokoj (chociaz teoria przesuniecia czasowego jest niezla :mrgreen: ). Ale jednoczesnie jest to chyba najpiekniejsze wyznanie milosne (Til dedykowal ten film swojej zonie ;) ) - ze mozemy zrzedzic, gadac, nie miec biustu, ale w oczach zakochanego mezczyzny jestesmy najpiekniejsze i najwspanialsze...
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Sob 28 Lip, 2012 21:13   

Żądło (1973)
Wszystkie ten film znacie, więc tylko sobie wrzasnę - CUDNY!!! Pod każdym względem cudny! Na pewno do niego wrócę. Sama intryga już nie będzie dla mnie stanowiła tajemnicy, ale jest jeszcze piękna scenografia do podziwiania, stroje, gra aktorska (Redford do spółki z Newmanem :serce: :serce: :serce: ) - miodzio!
A uśmiech Paula przy "zbieraniu" ludzi i to potarcie nosa... Ech... Serce straciłam. :serduszkate:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Nie 29 Lip, 2012 18:55   

Hej ho, film nr 29 za mną! :mrgreen: Mam dalej tutaj pisać, czy zabrać zabawki i udać się do tematu Paula Newmana? Zanim odpowiecie uraczę was krótkimi wrażeniami z najnowszego seansu...

Pięciu mężów pani Lizy (1964)
Urocza Shirley MacLaine gra panią, której marzy się proste życie. Ale takie proste w najprostszej postaci - dom z przeciekającym dachem, gotowanie, pranie, sprzątanie i mężuś, który za nic w świecie nie będzie miał wielkich pieniędzy. Niestety ma pecha - każdy kolejny jej wybranek w którymś momencie dostaje małpiego rozumu, najczęściej na skutek przypadkowego pomysłu połowicy odkrywa źródło pieniędzy i się dorabia. Po czym umiera w mniej lub bardziej efektowny sposób, a nieszczęsna kobieta dziedziczy po nich fortunę.
Uśmiałam się jak dzika fretka. :rotfl: Ta komedia jest naprawdę prześmieszna. Oprócz Shirley MacLaine i, rzecz jasna, Paula Newmana (grał męża nr 2), można tu zobaczyć Deana Martina, Gene'a Kelly'ego i Roberta Mitchuma.
Polecam! :mrgreen:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Akaterine 



Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 5016
Wysłany: Nie 29 Lip, 2012 19:43   

Dodane do listy. Nie wiem, co bardziej zachęca - fabuła czy obsada :D .
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Nie 29 Lip, 2012 19:47   

Na dobrą sprawę czuję się ostatnio bardzo dobrze z tym, że odpalam kolejny film i nie wiem, o czym będzie (no chyba że ma tytuł "Bilardzista", to wtedy można się domyślić :lol: ). Więc testuję. Wiem tylko, że gra w tym Newman, więc oglądam. I odkrywam różne filmowe cacuszka. :serce2:
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 53623
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 29 Lip, 2012 21:14   

A u mnie dzis Ogniem i mieczem :) Zastanawiam się czy od razu Potopu nie włączyć, ale obawiam się, że noc bym zarwała, więc na razie odpuszczę ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40092
Skąd: Arrakis
Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 07:28   

Wczoraj wieczorem, na pociechę, że urlop mi się skończył i z bólem głowy przypłaciłam pierwszy dzień pracy (tak naprawdę nie wiem skąd ten ból, ale myślałam, że mi mózg się wykolebie przez czoło), obejrzałam kolejny film z dokonań Newmana.

Człowiek Mackintosha (1973)
Sensacyjny. O agencie, który buduje sobie bardzo realne podstawy do uwięzienia, po czym z więzienia umyka. Jego zadaniem jest rozbić siatkę ludzi, którzy pomagają zwiewać więźniom z długimi wyrokami.
Film taki se, mocno naciągany - trudno mi uwierzyć w tę całą akcję. W dodatku blondzia, która partnerowała Newmanowi była idealnie drewniana (słowo daję, tylko raz na kilka sekund zmieniła minę).
Jednorazowego użytku.
_________________
Fear is the mind-killer.
 
 
Vasco 


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 346
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 12:14   

Eeva napisał/a:
zamaskowany morderca zabija postawnych kolesi, ale może mu dokopac każda panna.


Normalnie jak u Tolkiena! ;)
 
 
Eeva 
Rtyhm is my life



Dołączyła: 06 Wrz 2010
Posty: 4529
Skąd: Land Down Under
Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 13:37   

Vasco napisał/a:
Normalnie jak u Tolkiena!

Ha! Cos w tym jest :-)
_________________
I live in the real world where vampires burn in the sun.

I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.

The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 53623
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 16:17   

Kupiłam sobie dzis dwa filmy za dwa złote :) Znów byłam w sklepie z używaną odzieżą i wyszłam z używanymi płytami dvd ;) Ha! Mam Drogę do przeznaczenia i Edwarda Nożycorękiego. Obie działają i są jak nowe. Od czasu kupienia trzech filmów za dwa złote, to zdecydowanie mój najlepszy zakup ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Ostatnio zmieniony przez Admete Wto 31 Lip, 2012 19:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Caitriona 
Byle do zimy



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 12278
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 17:29   

Gratuluję zakupu, szczególnie Edwarda :D Kurczę, no - u mnie w ciucholandach nie ma filmów, albo jakieś strasznie nieciekawe za najmniej 5zł...
_________________
And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine

 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 18:15   

ja buszuje w tutejszych oxfamach w poszukiwaniu filmow i ksiazek - kupilam kilka perelek (Historie kina - ale taka abso-kurwa-lutnie fenomenalna!!. Noremalnie czulam sie jakbym byla mezolitycznym mysliwym, ktory przywlokl na kolacje mamuta :banan: )
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 53623
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 31 Lip, 2012 19:05   

Edwarda...to ja juz nawet nie pamiętam i z przyjemnościa sobie obejrzę :)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.