PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Pon 24 Mar, 2008 17:16
Fantastyka, sensacja, realizm
Autor Wiadomość
Vasco 


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 345
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 21 Cze, 2018 13:12   

W ostatniej chwili został odwołany przez autorkę :(
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 29495
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Sob 23 Cze, 2018 10:04   

Vasco napisał/a:
Czy ktoś wybiera się na wrocławskie Dni Fantastyki? Bo się zaczynam wahać...

Ja zazwyczaj jestem, ale w tym roku chyba niestety nie dam rady :(
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 15 Mar, 2019 17:23   

Tekst na temat baśni braci Grimm:

https://przekroj.pl/kultura/okrutne-jak-basnie-braci-grimm-eliza-pieciul-karminska

Przejrzałam wątek i jak mi brak Aine :( Tej dawnej Aine, z początku Forum. I Aine w ogóle.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Pią 15 Mar, 2019 17:49   

Mnie też jej brakuje :(

Dorzucę jeszcze jeden sznureczek o Grimmach:
https://przekroj.pl/kultura/bracia-grimm-historia-nieznana
_________________
...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 15 Mar, 2019 18:00   

Ciekawe to wszystko. Kiedy w dzieciństwie czytałam te baśnie, w ogóle nie zwracałam uwagi na ewentualne okrucieństwo. Za to po Antku Prusa miałam koszmary.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Pią 15 Mar, 2019 18:03   

Bo to dopiero jest koszmar :?
W fantastyce znoszę dużo więcej "okropieństwa" niż w czymś realistycznym.
_________________
...
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 33629
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pią 15 Mar, 2019 20:13   

Osobiście nie znosiłam obcinania pięty i palców u sióstr Kopciuszka :confused3:
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14527
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Kwi, 2019 11:01   

Ja okropnie baśniowo cierpiałam, ale po Andresenie. U Grimmów okrucieństwo jakoś nie działało mi na wyobraźnię. Ale melancholijne baśnie Andresena w dużej mierze bez happy endu - oj nie, do dziś pamiętam ile się przy nich spłakałam.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 15 Kwi, 2019 12:17   

Miałam tak samo - nie znosiłam wręcz jego opowieści. Nigdy do nich nie wracałam.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Wto 16 Kwi, 2019 10:16   

Przeczytaj sobie "Ogrodnika i jego chlebodawców" - jest trzeźwo, realistycznie i bez dramatów :wink: Lubię :mrgreen:
_________________
...
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Sro 19 Cze, 2019 16:13   

Przyczynek do dyskusji o fandomach, fantastyce i uczestnictwie kobiet w tychże:
https://matkaprzelozona.wordpress.com/2017/12/19/seksizm-nasz-fantastyczny-mysli-luzem/

Nie wiedziałam, gdzie to podrzucić, to daję tutaj.
Warto zajrzeć do komentarzy, ciekawe są. Przykład (Moreni):
Cytat:
Kiedyś czytałam o pewnym eksperymencie. Nie pamiętam, czego właściwie dotyczył, ale wynikła w nim ciekawa rzecz – otóż mężczyźni zaczynają odczuwać znaczną przewagę kobiet w grupie już w momencie, kiedy kobiety stanowią 20% tej grupy (tak dokładniej to jest to moment, w którym zaczyna im się wydawać, że obu płci w grupie jest po równo). Może ten podświadomy mechanizm działa też w mocno zmaskulinizowanych redakcjach? Rednacze mają poczucie zachowania równowagi już przy 1/5 kobiecych tekstów?

Swoją drogą, jest taki błąd poznawczy (nie pamiętam jego nazwy, niestety), w którym lepiej zapamiętujemy anegdoty potwierdzające nasze przekonania, niż im przeczące. Przykładowo chirurg, który jest przekonany, ze kobiety są fatalnymi kierowcami, będzie też przekonany, że ofiar wypadków spowodowanych przez kobiety miał więcej na stole niż ofiar mężczyzn, choćby statystyki temu przeczyły – bo tylko te kobiece zapamiętał. To mi podejrzanie pasuje to wypowiedzi niektórych Twoich interlokutorów (zwłaszcza tego, który „zapomniał”, że przecież z Tobą współpracuje mu się całkiem dobrze).

No i jest jeszcze ten nieszczęsny eksperyment ze scenarzystami, pokazujący, że wystarczy męskie nazwisko, aby dysydenci spojrzeli przychylniej (jeśli nie słyszałaś, chodziło o to, że scenariusze filmów pokazywano grupie producentów. Przy anonimizowanych scenariuszach stosunek płci wśród autorów przyjętych tekstów był równy, jednak jeśli nazwiska były jawne, stosunek układał się jak 7:3 na korzyść mężczyzn).
_________________
...
  
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Sob 22 Cze, 2019 20:24   

Trochę o odbiorze gry "Wiedźmin 3", ale też trochę o tym, czym jest świat fantasy czy fantastyczny ogółem, tzn. miejscem przeznaczonym do ucieczki (nie oceniam rzetelności artykułu, bo gry nie znam).

"Do tego gra jest medium wizualnym, wszystko jest pokazane dosłownie; gdy czytam książkę, to ode mnie zależy, jak bardzo wyobrażę sobie np. dyndające na drzewie zwłoki. Albo wygląd bohatera. Wszyscy, którzy najpierw grali w grę, a dopiero potem sięgnęli po książki, będą je odczytywać przez pryzmat tego, co widzieli, tak samo jak Harry Potter na zawsze będzie miał twarz Daniela Radcliffe'a. Gra jest dosadniejsza, brutalniejsza. Na zarzut nadmiernej przemocy wobec kobiet fani odpowiadają zgodnym chórem: "Realizm. Prawda czasów. Takie było średniowiecze. Przecież wszyscy widzieliśmy 'Grę o tron'"!
Ale to nigdy nie było średniowiecze, to była Nibylandia, która czasem jak średniowiecze wyglądała, aż ktoś powiedział: "genetyka", albo wdział batystowe majtki. Kraina, do której chciało się uciekać. Z tej raczej chciałbym uciec. "

http://wyborcza.pl/1,7541...ISNIEWSKI_.html

W razie gdyby tekst nie był widoczny, chowam w spoilerze zawartość.
Spoiler:

"Wiedźmin 3: Dziki Gon" podbija serca recenzentów na całym świecie. Aż czuć, jaka duma rozpiera nas, Polaków. I nic dziwnego: to jedna z niewielu gier, które są NAPRAWDĘ polskie.
"The Witcher", czyli nasz swojski "Wiedźmin". Taki tytuł nosiło opowiadanie fantasy Andrzeja Sapkowskiego, które prawie 30 lat temu wysłał na konkurs literacki organizowany przez miesięcznik "Fantastyka". Zajął drugie miejsce, pierwsze oddając "Wrocieeś Sneogg, wiedziaam..." Marka S. Huberatha.

Opowiadanie Sapkowskiego, z wykształcenia i zawodu zajmującego się handlem zagranicznym, ukazało się w grudniu 1986 roku. Po latach wspominał, że za fantasy wziął się z biznesowego wyrachowania - był to gatunek w Polsce mało znany i praktycznie nieuprawiany. Dziś, kiedy "wszyscy" oglądają "Grę o tron" i kolejne "Hobbity" w kinach, może to wydawać się dziwne.

Nie jest to bezpłciowy tolkienowski hobbit

Historia o Geralcie z Rivii, wiedźminie, czyli profesjonalnym zabójcy potworów, zyskała popularność wśród czytelników. Zachęcony sukcesem zaczął pisać kolejne opowiadania, oparte na tym samym pomyśle - zabawie w docieranie do źródeł jakiejś znanej baśni, zgadywanie, jakie prawdziwe wydarzenia mogły ją zainspirować. Zachwyceni krytycy dostali możliwość użycia terminu "postmodernizm", czytelników zaś radował bohater, morderca inteligent w typie chandlerowskim, daleki od tępego osiłka Conana czy bezpłciowych tolkienowskich hobbitów. Szybko okazało się zresztą, że nie tylko ów wiedźmin, ale cała galeria postaci wyszła Sapkowskiemu całkiem udatnie, za co dziś są wdzięczni autorzy komputerowej adaptacji.

Opowiadania wiedźmińskie ukazujące się na przełomie lat 80. i 90. zostały zebrane w dwóch zbiorach - "Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia" (superNOWA, 1993) - i stały się wyjściem do "Sagi o wiedźminie" (1994-99), pięciotomowego cyklu o epickim rozmachu. W 2000 roku ukazał się zbiór opowiadań zebranych z różnych czasopism i antologii ("Coś się kończy, coś zaczyna"), a w latach 2002-06 - "Trylogia Husycka", fantasy osadzona w realiach historycznych, owoc popularności "Wiedźmina" (i Sapkowskiego) w Czechach.

Chłodno została przyjęta "Żmija" z 2009 roku, dziwna powieść o wojnach w Afganistanie. W 2013 roku Sapkowski wrócił do swojego najpopularniejszego cyklu i wydał "Sezon burz"; używając terminologii branży gier wideo - zestaw dodatkowych misji do cyklu wiedźmińskiego.

Piróg w smoczej jaskini

Oprócz działalności literackiej Andrzej Sapkowski prowadził działalność edukacyjną. W 1995 roku wydał "Oko Yrrhedesa", grę fabularną dla początkujących. W tym samym roku ukazał się jego esej "Świat króla Artura", sześć lat później zaś przewodnik "Rękopis znaleziony w Smoczej Jaskini". Patronował także serii wydawniczej "Andrzej Sapkowski poleca". Paradoks "Wiedźmina" polegał bowiem na tym, że był to plan napisania fantasy w kraju, który tradycji fantasy jako takich nie miał. I to nie jakiejś tam fantasy, ale fantasy, która wie, skąd wychodzi i dokąd zmierza.

Sapkowski, erudyta, podróżując służbowo, zwiedził świat i odkrył potencjał gatunku, przeczytawszy feministyczny cykl "Ziemiomorze" Ursuli Le Guin, która zerwała z tolkienowskimi schematami. Pisarz poznał kanon i ewolucje gatunku, wiedział, jak bawić się jego schematami i konwencjami. Żeby łamać zasady, trzeba znać zasady. Dlatego też jeszcze zanim ukazała się "Saga o wiedźminie", Andrzej Sapkowski opublikował sążnisty esej "PIRÓG albo Nie ma złota w Szarych Górach".

Nawet po ponad 20 latach czyta się to doskonale. Czego tam nie ma: skrócona historia gatunku, jego kamienie milowe, polemika z Lemem i krytykami, którzy źródeł fantasy doszukują się w baśniach, gdy - wedle Sapkowskiego - cała zachodnia fantasy wywodzi się z legend arturiańskich. Szydercza polemika z młodymi autorami, którzy umyślili sobie pisać fantasy słowiańską ("zniknęły wampiry, pojawiły się wąpierze i strzygaje (sic!), zamiast elfów mamy bożęta i inne niebożęta, zamiast olbrzymów i trolli mamy stoliny. Zamiast czarodziejów i magów mamy wieszczych, wołchwów i żerców").

Ucieczka z Polski

Sapkowski w "Pirogu" nie ma litości, wyśmiewa się z fanów "Conana Barbarzyńcy", powołując się na Stephena Kinga: "Opowieści o takich herosach, dowodzi King, przemawiają wyłącznie do impotentnych słabeuszy, nieudaczników, waginofobów, nieśmiałków i życiowych pierdołów, lubiących identyfikować się z bohaterem wzrostu siedmiu stóp, wyrąbującym sobie mieczem drogę poprzez hurmę nieprzyjaciół na alabastrowych schodach zrujnowanej świątyni, ze skąpo odzianą pięknością dyndającą na swobodnym ramieniu".

Wykazuje zrozumienie dla fantastycznej prozy feministycznej, której autorki ruszyły do walki z "męskimi szowinistycznymi świniami" zaludniającymi fantastyczne krainy (choć fabuły powieści Mercedes Lackey kwituje słowami "Jezus Maria"; odrzuca go też nazbyt bogata w opisy powieść z bohaterem homoseksualistą). Rozumie jednak i wykłada, co jest najważniejsze w fantasy - magiczna kraina, do której się przed czymś ucieka. Przed codziennością, przed alienującym technicznym światem. Albo, jak fani Conana, przed kobietami.

Jaką ucieczkę oferowała wiedźmińska saga? Przed okropieństwem lat 90. w Polsce. Polityczny chaos panujący w krainach przemierzanych przez Geralta odzwierciedlał to, o czym mogliśmy przeczytać w gazetach. Jaka tu zatem ucieczka - z bagna w bagno? Otóż w realu nie było wiedźmina. Geralt, wiedźmin, białowłosy mutant i dziwadło, człowiek z zasadami w świecie bez zasad, jakkolwiek głupio i naiwnie by to brzmiało. Człowiek do wynajęcia, którego nie można kupić. I co ważne, te jego zasady były dobre; zaroiło się potem w polskiej fantastyce od takich smętnych kserówek Geralta, tych, co też kierowali się "zasadami", które miały jedynie usprawiedliwiać ich bucowatość ("buc z zasadami").

Ale oprócz cudaka-wiedźmaka świat opisany przez Sapkowskiego oferował np. schronienie przed Kościołem katolickim, którego w nibylandii zwyczajnie i premedytacją nie było. Były za to silne kobiety; kobiety u władzy, czarodziejki świadome swojej seksualności, lesbijki wreszcie; co nie było nawet deklaracją polityczną, ale zagraniem na nosie konwencji gatunku, w którym dziewczę ma służyć za nagrodę i wypoczynek dla bohatera. Był seks (wiadomo, "Wiedźmin jest chutliwy"), ale był to seks partnerski; czasem przygodny i rekreacyjny, czasem głęboko emocjonalny.

Być jak Sapkowski

Andrzej Sapkowski jest pisarzem i profesjonalistą, co znaczy, że pisze i bierze za to pieniądze. Bierze też pieniądze, kiedy nie pisze, ale wówczas już go nic nie interesuje. Sprzedał zatem prawa do komiksów, filmu i serialu oraz gier, ale nie brał udziału w ich powstawaniu i nie wypowiadał się na ich temat. Poza jednym - prawdziwy "Wiedźmin" to "Wiedźmin" Sapkowskiego. To jedna z autorskich strategii podejścia do tzw. kanonu, czyli "rzeczy, które naprawdę zdarzyły się w fikcyjnym świecie".

Dla George'a Lucasa też liczyły się tylko filmowe "Gwiezdne wojny", co nie przeszkadzało mu czerpać zysków ze wszystkich "niekanonicznych" dzieł z tzw. rozszerzonego wszechświata. Czasem zdarza się, że jakiś cykl jest multimedialny. Tak było np. z "Matrixem", gdzie w skład kanonu wchodzą filmy, animacje i gry komputerowe, uzupełniając się wzajemnie i wzbogacając fabułę, a nad wszystkim czuwało rodzeństwo Wachowskich.

Tymczasem Andrzej Sapkowski wziął kasę i zamknął się w swojej wieży czarnoksiężnika. Ciekawie było zatem przyjrzeć się, jak próbują go naśladować inni. Wyzwanie podjęli najpierw Maciej Parowski i Bogusław Polch, autorzy świetnego "Funky Kovala", podejmując się adaptacji wiedźmińskich opowiadań na język komiksu. Widać tam, jak ów postmodernizm pojmował Parowski, umieszczając w jednym kadrze górala z "Halki". Żart, który nic właściwie nie wnosi, gdzież mu do genialnych "elfów i wozaków" Sapkowskiego.

"Postmodernistyczne" - czy raczej "odczapistyczne" - nawiązania to zresztą jedno z głównych źródeł humoru w grach komputerowych, zwłaszcza RPG. Kontrowersje wzbudziła warstwa graficzna - Polch, słynący z szaleńczo precyzyjnej kreski, próbował tu eksperymentować z kolorowymi szkicami i był to eksperyment zwyczajnie nieudany: ten komiks był po prostu brzydki.

Ładny był za to dzięki pięknym polskim górom, nastrojowej muzyce Grzegorza Ciechowskiego i urodzie aktorek "Wiedźmin" filmowy i serialowy. I to wszystko, co dobrego można o nim powiedzieć. Można jeszcze jako tako zrozumieć i wybaczyć taniość: peryferyjny film z peryferyjnego kraju; ale taniość można nadrobić talentem i wyobraźnią. A tych zabrakło; pomysł, żeby z Geralta zrobić aikidokę, okazał się nietrafiony. Ale najbardziej boli kastracja materiału wyjściowego, pełnego soczystych filmowych dialogów. W scenariuszu Michała Szczerbica nic z nich nie zostało.

Może po prostu kino fantastyczne to nie jest polska specjalność? Jest jednak jedna branża, w której Polacy odnieśli światowy sukces. To gry komputerowe. Komputerowa adaptacja "Wiedźmina" z 2007 roku, wyprodukowana przez CD Projekt Red, była wszystkim, czym nie były film i komiks. Była piękna. Nie była tania. Była zrobiona z szacunkiem do oryginału przez ludzi, którzy rozumieli, jaki skarb dostali do ręki.

My, Słowianie

Przed premierą trzeciej części "The Witcher" pojawiły się recenzje. To jedna z najwyżej ocenianych gier w historii zarówno w mediach polskich, jak i zagranicznych. Aż czuć, jaka duma rozpiera nas, Polaków. I nic dziwnego - to jedna z niewielu gier, które są NAPRAWDĘ polskie. Rynek gier wideo, czy więcej, kultura gier wideo jest dość homogeniczna. Istnieją wprawdzie silne ośrodki narodowe, jak Japonia posiadająca duży rynek wewnętrzny, ale cała reszta ulega "amerykańskiej" uniformizacji. Polskiej gry nie da się odróżnić od gry ze studia francuskiego; dominują zresztą produkcje korporacji ponadnarodowych.

Tymczasem ten nasz "Wiesiek", jak go ochrzcili nieletni internauci, jest strasznie polski. Raz, że to adaptacja jednego z najwybitniejszych osiągnięć polskiej literatury popularnej, dwa, że zostały zaprzęgnięte do niego nasze najlepsze talenty (z zaciekawieniem obserwuję budzący się niezdrowy kult Tomasza Bagińskiego na forum 4chan.org). Z udanego wprowadzenia do pierwszej gry zrodziły się zresztą marzenia o nowym filmie (zyskały przychylność PISF-u).

Ta nasza słowiańskość, cepeliowska nieco, okazała się doskonałym towarem eksportowym - troszkę egzotyczna, a jednocześnie znajoma. Jest więc "przaśnie i kraśnie, jurnie, żurnie, podpiwkowo i lnianie. Swojsko. Zapachniało grodziszczem, wsią-ulicówką i puszczańskim wyrębem", jak nabijał się w "Pirogu" Sapkowski. Ale właśnie ta "słowiańskość" przepuszczona, wzorem Sapkowskiego, przez filtr mitów arturiańskich jest strawna dla zachodniego odbiorcy.

Chociaż nie dla każdego - szerokim echem w polskim internecie odbiła się recenzja z amerykańskiego serwisu Polygon, której autor w dwóch akapitach narzeka na brak czarnoskórych postaci oraz na seksizm i okrucieństwo wobec kobiet. Czytając reakcję fanów na ten tekst, można odnieść wrażenie, że obrazić Wieśka to gorzej, niż obrazić głowę obcego państwa; merytoryczna polemika ginie w zalewie tekstów w stylu: "Wiem, o co chodziło redaktorowi z Polygonu, według niego idealny wiedźmin jest czarnym homoseksualistą wyznania żydowskiego". Albo głosy, że "The Witcher" to ostoja normalności w świecie zdominowanym przez polityczną poprawność.

Słyszę straszny chichot Piroga. Więc nagle ten "Wiedźmin", który 20 lat temu był "anty-Conanem", który kpił sobie ze skostniałych konwencji, staje się Słowiańską Nibylandią jak z piosenki "My, Słowianie" Donatana i Cleo?

Granica możliwości

Zastanawiam się, skąd biorą się takie głosy (nie chodzi nawet o treść, tylko formę), czy to jakaś różnica pokoleniowa, czy też żyłem w bąbelku fanów Sapkowskiego, którzy czytali książki ze zrozumieniem. A może chodzi o coś innego? Jeden z tropów prowadzi do gier komputerowych. Sukces trylogii nakrył czapką sukces książek. Wiadomo, że za granicą "The Witcher" to gra, czasem nawet ktoś słyszał, że na podstawie książek polskiego pisarza, nieliczni je czytali, a nawet oglądali serial. Ale wyrosło też całe pokolenie młodych Polaków, które zaczynało od gry. I niekoniecznie sięgnęło po książki.

Gry komputerowe to wciąż młode i specyficzne medium, nieustający eksperyment. Czasem udany, czasem nie. Książkowy "Wiedźmin" był doskonałym punktem wyjścia. Sam fach zabójcy potworów do wynajęcia jest jakby wymyślony do gier wideo, gdzie, cóż, głównie się zabija potwory. I już to zmienia perspektywę. Czytając książkę, jestem obserwatorem, aktywnie siekając potwory - uczestnikiem. Staję się wiedźminem, przejmuję jego emocje w sposób, w jaki książka nie jest w stanie tego przekazać.

Ale nie każdy element życia Geralta można tak przerobić na grę. Największą porażką pierwszej części były karty romansów - czyli, brutalnie mówiąc, obrazki z gołymi babami, które zaliczał nasz bohater. Książkowy Geralt, jak wspomniałem, nie odmawiał sobie uciech cielesnych, zwłaszcza gdy jakaś powabna czarodziejka też była w nastroju do zabawy, ale w grze zostało to zmienione w zbieranie pokemonów, wykonywanie szeregu czynności, żeby poderwać daną postać. Jezus Maria. Seksizm na poziomie gimnazjum, w grze, która przedstawiała się jako dorosła!

Cóż, nie zawsze dorosłość idzie w parze z dojrzałością. Na szczęście w drugiej części zrezygnowano z tego elementu gry, sceny seksu uzasadniając już jedynie fabularnie. Na osłodę fani nagich bohaterek dostali sesję czarodziejki Triss w "Playboyu". Trzecia część podchodzi do tematu najdojrzalej - scena zbliżenia służy np. pokazaniu relacji między bohaterami. Nie przeszkodziło to amerykańskiemu komikowi Conanowi O'Brienowi w zrobieniu parodystycznej recenzji, w której wcielił się w rolę niewyżytego gracza onanisty. Skecz spotkał się oczywiście z oburzeniem ze strony fanów.

Do tego gra jest medium wizualnym, wszystko jest pokazane dosłownie; gdy czytam książkę, to ode mnie zależy, jak bardzo wyobrażę sobie np. dyndające na drzewie zwłoki. Albo wygląd bohatera. Wszyscy, którzy najpierw grali w grę, a dopiero potem sięgnęli po książki, będą je odczytywać przez pryzmat tego, co widzieli, tak samo jak Harry Potter na zawsze będzie miał twarz Daniela Radcliffe'a. Gra jest dosadniejsza, brutalniejsza. Na zarzut nadmiernej przemocy wobec kobiet fani odpowiadają zgodnym chórem: "Realizm. Prawda czasów. Takie było średniowiecze. Przecież wszyscy widzieliśmy 'Grę o tron'"!

Ale to nigdy nie było średniowiecze, to była Nibylandia, która czasem jak średniowiecze wyglądała, aż ktoś powiedział: "genetyka", albo wdział batystowe majtki. Kraina, do której chciało się uciekać. Z tej raczej chciałbym uciec.

_________________
...
  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 22 Cze, 2019 23:08   

Bardzo ciekawy tekst. Czekam na serial i zastanawiam się, jak im wyjdzie. I jak odbiorę fakt, ze dialogi nie są po polsku ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.