PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:14
Deathly Hallows - to dopiero początek!
Autor Wiadomość
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 15:26   

Odgrzebuję stary temat. :wink:
Z racji przerwy w MS w piłce nożnej (między 1/8 finału a ćwierćfinałami) zrobiłam sobie w dwa dni powtórkę z rozrywki i obejrzałam po raz "któryś tam" :-P 8 filmów o Harrym Potterze. :mrgreen:
I jak zawsze miałam frajdę (mimo, że technika wykorzystana w pierwszych dwóch mocno się zestarzała. :wink: ).
Lubię tę serię, a filmowy Harry nie jest dla mnie tak irytująco arogancki jak ten książkowy (wiem, pewnie narażę się tym fankom książek) :-) i chętnie wracam do tych filmów.
_________________
:-)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 15:49   

Nigdy go tak w książkach nie odbierałam. Wolę książki od filmów.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 16:49   

Tez kiedys myslalam, ze ksiazkowy Harry jest bezczelny. Troche jest, ale to nie jest cecha negatywna. Musi miec chlopak jaja, zeby przezyc to wszystko co przezyl i co go jeszcze w zyciu czekalo. Patrzylam na niego troche oczami Snape'a.
Ale po ostatnim czytaniu nie uwazam tak ani troche - to sympatyczny dzieciak, bardzo silny pychicznie, oddany przyjaciolom, a wrogowi tez jakby co uratuje rzyc, bo po prostu tak nakazuje mu przyzwoitosc. To naprawde fajny bohater, zaden dupek czy nieudolnie skonstruowany na sile cool glupek, ktorego nie da sie lubic. Lubie Harry'ego, porzadny, przyzwoity czarodziej. :) Nie umiem znalezc innego literackiego bohatera, ktorego moglabym do niego porownac.
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 18:24   

Nie robiłam nigdy jakiejś analizy Pottera :wink: , książki czytałam jeden raz "wieki temu" i uważam, że są dobre warsztatowo (bez porównania lepsze od innej popularnej sagi "Zmierzch" :? ), mnie zawsze ciekawiły nowe słówka wymyślane przez Rowling, szczególnie te które wywodziły się z łaciny i greki (łacinę znam), sama konstrukcja świata czarodziejów, zapożyczenia z kultury, historii, legend, baśni, innych dzieł literackich - ale w pozytywny sposób, nie plagiatorski. Plus oczywiście wyobraźnia i fantazja autorki.
Natomiast Harry'ego (tak się to odmienia? :wink: ) odbierałam jako jednak czasem aroganckiego, często odzywającego się dość bezczelnie. Harry Radcliffa jest bardziej stonowany, spokojniejszy, nawet jak go ponoszą emocje to w granicach dobrego wychowania :wink: (aż dziw biorąc pod uwagę kto go wychowywał :lol: ).
Pamiętam, że było wiele krytyki pod adresem tego młodego wówczas aktora o to jak gra i mogę się z tym zgodzić przy dwóch pierwszych filmach, ale myślę, że od "Więźnia Azkabanu" jest coraz lepiej i w ostatnich filmach nie odbiegał od reszty młodocianej obsady, choć miał dużo więcej do zagrania i jego postać nie była tak jednoznaczna jak np. Luny czy Hermiony.
Serio, nie wiem skąd ta ostra krytyka Radclifa za ostatnie części Pottera. Może właśnie za wielu widzów opierało się na wizerunku książkowym Harry'ego, który jest jednak inny niż ten filmowy. Tylko, że to nie "wina" aktora, ale tego jak wyglądał scenariusz i wizji reżysera.
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 18:45   

annmichelle napisał/a:
Harry Radcliffa jest bardziej stonowany, spokojniejszy, nawet jak go ponoszą emocje to w granicach dobrego wychowania

O, nieprawda, nieprawda! :mrgreen: Zwróć choćby uwagę na scenę w trzecim filmie, kiedy szwenda się po nocy po zamku i spotyka Snape'a - to, w jaki sposób odpowiadał Snape'owi, patrzył na niego i przeczytał to, co było na mapie huncwotów to nie było spokojniejsze, stonowane i w granicach dobrego wychowania. ;) To była jawna bezczelność, choć jak u książkowego Harry'ego, nie wzięła się znikąd - nie miał już nic do stracenia, mógł odparować jak się Severusowi należało, bo Snape bez względu na wszystko i tak by mu wlepił szlaban.
Takich scen zresztą trochę było. Książkowy Harry też nie latał tylko i nie pyskował wszystkim dookoła, więc jak dla mnie obie wersje do siebie pasują. :)
Harry jest bezczelny, ale nie chamski. To zresztą nie jest chodzący ideał, bo taki by się nie spodobał czytelnikom, ma swoje wady. Ale zalety przeważają. :)
annmichelle napisał/a:
Pamiętam, że było wiele krytyki pod adresem tego młodego wówczas aktora o to jak gra i mogę się z tym zgodzić przy dwóch pierwszych filmach, ale myślę, że od "Więźnia Azkabanu" jest coraz lepiej i w ostatnich filmach nie odbiegał od reszty młodocianej obsady, choć miał dużo więcej do zagrania i jego postać nie była tak jednoznaczna jak np. Luny czy Hermiony.

Na początku to były po prostu dzieci i nie umiały grać. Do końca nie jestem zachwycona Hermioną, ale już się przyzwyczaiłam. Wielu się zachwycało Rupertem Grintem, który jak dla mnie strasznie szarżuje, dopiero w okolicach piątego filmu faktycznie zaczął mi się podobać. Radcliffe przeszedł długą drogę. Od trzeciego filmu trafił w ręce reżyserów, którzy umieją wycisnąć z młodego człowieka coś więcej niż recytację tekstu i stanięcie w którym miejscu trzeba.
Majstersztykiem jest to, co osiągnął już w ostatnich filmach, typu scena, w której jest kilku Harrych i Radcliffe musiał każdego odegrać zachowując charakterystyczne elementy gry poszczególnych aktorów - zrobił to świetnie. Zresztą chłopak poza serią o Harrym próbuje różnych ciekawych rzeczy, podobał mi się w Kobiecie w czerni i był znakomity w roli trupa w Swiss army man. Więc jak dla mnie krytyka szła chyba z rozpędu i na zasadzie "nie przyznam się do zmiany zdania, bo to siara". :P
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
Ostatnio zmieniony przez Agn Sob 07 Lip, 2018 18:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 18:45   

Dla mnie filmy są tylko dodatkiem, liczą się książki :) Na przykład pierwszych dwóch filmów programowo nie oglądam, bo mnie okropnie nudzą. Zaczynam zawsze od 3.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 19:39   

Agn napisał/a:
Książkowy Harry też nie latał tylko i nie pyskował wszystkim dookoła, więc jak dla mnie obie wersje do siebie pasują. :)
Harry jest bezczelny, ale nie chamski. To zresztą nie jest chodzący ideał, bo taki by się nie spodobał czytelnikom, ma swoje wady. Ale zalety przeważają. :)

Nie napisałam przecież, że książkowy Harry "latał i pyskował" czy "był chamski" :roll: , a że był bardziej arogancki niż ten filmowy. Arogancja to nie chamstwo czy "pyskowanie wszystkim dookoła", prawda? :-)
Tak jak napisałam - książki czytałam raz (i to za jednym zamachem, poczekałam, aż autorka napisze i wyda wszystkie :mrgreen: ) i pamiętam, że zauważyłam wtedy te różnice w postaci książka-film (aczkolwiek filmy były chyba wtedy tylko do "Zakonu Feniksa").
Do filmów wracam chętnie raz na 2-3 lata, książki przeczytałam raz i nie czuję potrzeby ponownego (może kiedyś na starość :-P ), nie dlatego, że były złe, bo o ich plusach wspomniałam w poprzednim poście - po prostu nie porwały mnie aż tak, nie chwyciły za serce czy nie powaliły na kolana :-) , żebym chciała je czytać znowu i znowu. Może też zbyt dobrze je pamiętam, co się działo i co będzie dalej. :wink:
Ale doceniam, jak najbardziej, aczkolwiek nie przeceniam i nigdy nie rozumiałam tego potteromaniactwa (vide stanie pod księgarniami o północy, jakieś wycieki tekstów do sieci, przebieranie się na premiery filmów, itd.). Może również dlatego, że byłam już dorosła gdy wyszły pierwsze tomy.
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 19:43   

annmichelle napisał/a:
Nie napisałam przecież, że książkowy Harry "latał i pyskował" czy "był chamski" , a że był bardziej arogancki niż ten filmowy. Arogancja to nie chamstwo czy "pyskowanie wszystkim dookoła", prawda?

Tak, ale mi chodziło o to, że i filmowy, i książkowy Harry mieli ten sam imho poziom zadziorności. Arogancję przypisałabym bardziej Malfoyowi (wybełtaną mocno ze zwykłym chamstwem, rasizmem i całą resztą ponurych cech) albo Snape'owi (przy całym jego zaślepieniu). Arogancki jest Voldemort. Bellatrix Lestrange. Albo Malfoy senior, czy Umbridge. U Harry'ego... to w sumie nie jest arogancja tylko ikra, by się bronić i nie stać wieczną ofiarą.

Ja jestem potteromaniakiem. Przy ostatnich powtórkach książek odkryłam rzeczy, o których nie pamiętałam, na które teraz patrzę inaczej, doceniam jak świetnie Rowling opisywała sceny i ile tam się cudów kryje pod plaszczykiem ot, przygodowego fantasy dla młodzieży. :) Istne bogactwo! :) Po raz kolejny książki mnie zachwyciły. :)
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 19:47   

annmichelle napisał/a:
Ale doceniam, jak najbardziej, aczkolwiek nie przeceniam i nigdy nie rozumiałam tego potteromaniactwa (vide stanie pod księgarniami o północy, jakieś wycieki tekstów do sieci, przebieranie się na premiery filmów, itd.).

Ja w tym nie uczestniczyłam, ale w sumie zjawisko uznaję za sympatyczne - a przebieranie się na premiery pamiętam i z LOTR, i Star Wars :mrgreen:
_________________
...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 19:50   

Nigdy nie stałam, za stara byłam ;) Ale bardzo przyjemnie wspominam czekanie na kolejne tomy i różne dyskusje, jak się to wszytko potoczy. Agn pamiętasz nasze fazy na Kompanii Boromira :) W książkach podoba mi się bogactwo opisywanego świata, zróżnicowanie postaci i fakt, że dzieci i nastolatki zostały przedstawione bardzo wiarygodnie - dorośli zresztą też. Podoba mi się pokazanie jak dzieci dorastają, jak krzepnie ich przyjaźń. Lubię najbardziej parę Ron - Hermiona, uwielbiam Lunę i Neville'a. Ciekawą postacią jest oczywiście Snape, Dumbledore. W książkach jest mnóstwo materiału, którego w filmach po prostu nie dało się wykorzystać. Poza tym filmy nie do końca zgadzają się z moimi wyobrażeniami na temat postaci. Nawet Snape - mimo mojej sympatii do Alana Rickmana, nie jest :"moim" Snapem. Najlepsza filmowa ekranizacja dobrej książki będzie dla mnie zawsze wtórna ;) Zawsze będzie dodatkiem, niczym więcej. Podobnie mam z ekranizacjami Tolkiena, choć zasadniczo tam czepiam się dużo, dużo bardziej ;) Natomiast w przypadku słabszych książek, ekranizacje mogą zdecydowanie podnieść wartość pierwowzoru. Tak jest - moim zdaniem - w przypadku Igrzysk śmierci.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 19:55   

Admete napisał/a:
Agn pamiętasz nasze fazy na Kompanii Boromira

Pamiętam!
Nie przebierałam się i o północy nie stałam w kolejkach, bo nie chciało mi się nigdy czekać na polskie tłumaczenie. Jak tylko pojawiała się książka po angielsku, natychmiast ją zamawiałam i w lipcu, kiedy były wakacje, z radością czytałam (a nie w jakimś lutym, jak trwał rok szkolny i nie było za bardzo czasu, by czytać co mi się żywnie podoba, lektury czekały).
Polskie tłumaczenie zresztą nabyłam wraz z nowym wydaniem niedawno. :)
Admete napisał/a:
Nawet Snape - mimo mojej sympatii do Alana Rickmana, nie jest :"moim" Snapem.

Alan nadał Snape'owi kształt filmowy, podkreślił jego mrok, dodał swój zabójczy głos... ale był tak lekką ręką ze 20 lat za stary. Snape w chwili śmierci nie miał nawet 40-tki.
Admete napisał/a:
Natomiast w przypadku słabszych książek, ekranizacje mogą zdecydowanie podnieść wartość pierwowzoru.

Np. Bridget Jones. :P ;)
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 20:22   

Ogólnie cieszę się, że lubię książki i lubię filmy - podwójna wygrana ;)

Agn napisał/a:
Alan nadał Snape'owi kształt filmowy, podkreślił jego mrok, dodał swój zabójczy głos... ale był tak lekką ręką ze 20 lat za stary. Snape w chwili śmierci nie miał nawet 40-tki.


Ogólnie to był problem także Lupina. Natomiast bardzo mi się podobał jako Dumbledore.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 20:26   

Lupin mi się podobał. David Thewlis był bardziej zbliżony wiekowo do swojej postaci. Ale on mi się ogólnie bardzo podobał. Przede wszystkim jest zrobiony wbrew oczywistym oczekiwaniom wszystkich. Zresztą akurat Thewlis bez wąsów nieszczególnie wygląda. U Lupina widać tę biedę i udrękę chorobą, lasecka z końcówki trzeciego filmu to czyste piękno. Bardzo mi się podobał. I Syriusz, rzecz jasna, choć Oldman też był za stary, aaaale tam - mniejsza.
Z Dumbledore'ów, jak na pewno miliard razy już pisałam, wolę Gambona od Harrisa.
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 46239
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 20:45   

Może masz rację co do Lupina.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 21:05   

Agn napisał/a:
Z Dumbledore'ów (...) wolę Gambona od Harrisa.

Ja też, Dumbledore nie był dla mnie dobrotliwym dziaduniem, ale właśnie w stylu gambonowym. :wink:
Co do wieku aktorów w filmie to oprócz Snape'a, Blacka, Petera - także rodzice Harry'ego byli z lekka starawi - o ile w przypadku Lily nie rzucało się to jeszcze tak w oczy, to James wygląda ok. 40-tki w czasie gdy Harry był niemowlakiem. :cool:

I nie wiem, jakie wśród Was jest nastawienie do Voldemorta, ale Ralph Finnes mi niestety nie podszedł : nie tylko jego przekombinowany wygląd, ale także ten wysoki głos.
W "Insygniach Smierci" w ogóle nie budzi swoim pojawieniem się strachu czy grozy. :roll: Przychodzi do Hogwarthu z "martwym" Harrym - w książce to był mocny moment, w filmie wygląda, zachowuje się jak jeden z wielu z tej bandy, a nie Ten-Którego-Imienia-Nie można-Wymawiać. :cool:
Bardziej "straszył" w "Kamieniu Filozoficznym" (byłam z klasą 10-latków w kinie i miały autentycznego stracha :paddotylu: ) czy "Czarze Ognia" na cmentarzu.
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 21:26   

Ralph jest dla mnie idealny. Czy on mial wysoki glos? :mysle: Ksiazkowy Voldemort na pewno, ale filmowy? Nie pamietam. Raczej slysze go jak mowi nizszym glosem, powoli cedzac slowa. Brrrrr! Wyglad mial prawie ksiazkowy - zapomnialo sie tworcom o czerwonych oczach. ;)

Za dobre slowo o Gambonie sciskam cie wirtualnie i stawiam wirtualne kremowe. :mrgreen:

Mysle ze filmowi rodzice Harry'ego sa zrobieni tak specjalnie - zeby pokazac te roznice miedzy dzieckiem a rodzicami. Harry ma 11 lat i jego rodzice, gdyby zyli, byliby po 30tce. Mysle ze tym sie kierowano - zeby wygladali jak rodzice, a nie starsi koledzy ze szkoly. Doroslemu to latwiej zrozumiec, ale dziecko moze nie zalapac, ze do bardzo mlodych ludzi Harry mowi "mamo" i "tato". I chyba z filmu nie da sie wywnioskowac, ile lat mieli Potterowie, kiedy zgineli. :mysle:
Bardziej mam problem z oczami malej Lily. Tworcy pytali Rowling jak wazne jest to, ze Harry ma zielone oczy. Odpowiedziala, ze istotne jest to, by mial takie oczy jak Lily, mniejsza o kolor. No i Harry ma niebieskie, a mloda Lily brazowe. :? Chyba nie sluchali, kiedy Joanne mowila...
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 33629
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 21:34   

annmichelle napisał/a:
nie wiem, jakie wśród Was jest nastawienie do Voldemorta, ale Ralph Finnes mi niestety nie podszedł : nie tylko jego przekombinowany wygląd, ale także ten wysoki głos.
Ja mam podobnie - Voldemort filmowy ani mi się nie podoba, ani nie przestrasza ani nie zachwyca :roll:
_________________

 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 29470
Wysłany: Sob 07 Lip, 2018 21:53   

Agn napisał/a:
Bardziej mam problem z oczami malej Lily. Tworcy pytali Rowling jak wazne jest to, ze Harry ma zielone oczy. Odpowiedziala, ze istotne jest to, by mial takie oczy jak Lily, mniejsza o kolor. No i Harry ma niebieskie, a mloda Lily brazowe. Chyba nie sluchali, kiedy Joanne mowila...

A wystarczyłoby zastosowac kolorowe soczewki albo pokombinowac z nagranym materiałem :wink:
_________________
...
 
 
Deanariell 
nie z tego świata /Jensenated



Dołączyła: 22 Sty 2007
Posty: 8289
Skąd: Lorien forever
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 02:26   

Aragonte napisał/a:
A wystarczyłoby zastosowac kolorowe soczewki albo pokombinowac z nagranym materiałem

To nie pierwsze tego typu niedbalstwo ze strony filmowców :foch2: - vide przykład Legolasa, który przeszedł "przeszczep" gałek ocznych :evil: - i brąz :mysle: z "Władcy" zmieniono mu na wściekły błękit w "Hobbicie"... :roll: :-P
_________________
"Carry on my wayward son,
For there'll be peace when you are done
Lay your weary head to rest
Now don't you cry no more..."

["...Lost in the wilderness, so far from home..."]
Acklesism is my religion ;) Welcome to Winchesterland
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 07:05   

Deanariell napisał/a:
vide przykład Legolasa, który przeszedł "przeszczep" gałek ocznych :evil: - i brąz :mysle: z "Władcy" zmieniono mu na wściekły błękit w "Hobbicie"... :roll: :-P

Z tego co pamiętam to tylko w "Drużynie Pierścienia" Legolas miał brązowe oczy, a w "Dwóch Wieżach" i "Powrocie Króla" już niebieskie. :wink: I w "Hobbicie" poszli dalej w ten błękit, choć chronologicznie pasowałyby brązowe. :wink: Jest to błąd, choć w przypadku elfów nigdy nie wiadomo. :-P :mrgreen: Może tak mają z oczami, że sezonowo im się zmienia kolor. :lol:

Co do koloru oczu Lily i Harry'ego to w ogóle nie zwracałam na to uwagi, zresztą określenie "masz oczy jak matka" niekoniecznie znaczy taki sam kolor.
Już nie pamiętam jak tam było w książce, czy wspomniano, że mieli TAKI SAM kolor, w filmie mowa jest zawsze o "masz oczy matki", a nie "masz kolor oczu matki" - i to chyba 4-5 razy w różnych częściach filmu.
Można mieć takie samo spojrzenie, wyraz oczu, a inny kolor, prawda?
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
.
_________________
:-)
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 07:06   

Agn napisał/a:
Za dobre slowo o Gambonie sciskam cie wirtualnie i stawiam wirtualne kremowe. :mrgreen:

:cheers:

Piszecie o głosie Rickmana, ale dla mnie to głos Gambona jest nieziemski :-) - głęboki, choć lekko chropowaty, ale taki jak szef z autorytetem powinien mieć. :wink:
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 11:10   

W ksiazce byl identyczny kolor oczu i o to chodzilo.

A Legolas w calym WP mial niebieskie oczy, tylko w niektorych ujeciach zapominano o jego soczewkach. Natomiast w Hobbicie mial taki jasny blekit, ze wygladal od razu starzej.
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 12:04   

Agn napisał/a:
A Legolas w calym WP mial niebieskie oczy, tylko w niektorych ujeciach zapominano o jego soczewkach.

:co_stracilam: W sensie...?
W "Drużynie" na pewno ma ciemne oczy. :wink: Przynajmniej w wydaniu blu ray - sama zwróciłam na to uwagę, że w "Dwóch wieżach" oczy ma jasne, a w "Drużynie" ciemne.

Agn napisał/a:
W ksiazce byl identyczny kolor oczu i o to chodzilo.


A w filmie - nie, bo nigdy nie pada takie określenie (chyba, że coś mi umknęło?), czyli błędu w filmie nie ma. :-) Jest mowa o "oczach matki", a nie "kolor oczu matki". :wink: Pewnie twórcy sami widzieli tę rozbieżność i dlatego nie ma mowy o kolorze.
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 36662
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 13:18   

Nie, po prostu nie mysleli. Zwlaszcza ze spytali o to Rowling.
I w filmie nie mowili o kolorze, bo Radcliffe ma niebieskie, a ksiazkowy Harry zielone, co tez jest wiele razy podkreslane.
I co z tego, że w filmie tego dosłownie nie powiedziano - widzowie, którzy czytali książki (czyli znakomita większość) i tak wiedzieli, że powinny być zielone. :P

Zrobie wam capsa z FotR Legolasa z niebieskimi oczami. :P
Edycja: Proszę. Robione na szybkiego, ale z kilku scen, żeby nie było. ;)



Ciemne oczy Legolasa tak naprawdę pojawiają się w kilku scenach - kiedy Bloom zapomniał włożyć kontaktów albo nie mógł, trudno mi ocenić.
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 339
Skąd: Niemcy
Wysłany: Nie 08 Lip, 2018 14:42   

Agn napisał/a:
Ciemne oczy Legolasa tak naprawdę pojawiają się w kilku scenach - kiedy Bloom zapomniał włożyć kontaktów albo nie mógł, trudno mi ocenić.

Jest tych scen sporo :wink: , szczególnie gdy Legolas jest na zbliżeniach. Chyba mówili też coś o tym w dodatkach, ale już nie pamiętam. :ops1:

Co do odpowiedzi Rowling o oczy to jeśli odpowiedziała tak jak cytowałaś czyli :
Cytat:
Tworcy pytali Rowling jak wazne jest to, ze Harry ma zielone oczy. Odpowiedziala, ze istotne jest to, by mial takie oczy jak Lily, mniejsza o kolor.
:mrgreen:
to jak widać autorka nie robiła z tego problemu (kolor), więc po co my go robimy? :mysle: :wink:

Ja, mimo że czytałam książkę, nie przywiązałam do tego wagi, w filmie odebrałam to jako "mieli takie samo spojrzenie", co jest moim zdaniem większym podobieństwem niż sam kolor oczu. Dlatego Snape chciał, żeby Harry na niego spojrzał, a nie dlatego, że kolor oczu miał się zgadzać, prawda? :wink:

Trafiłam na taki temat : https://www.filmweb.pl/fi...E+WARTO,1504369
Dla mnie - odbieranie sobie przyjemności oglądania filmu, chyba że ktoś to robi poraz 100 - ale wtedy nie rozumiem po co to robi, skoro tyle rzeczy jest "obok książki".
_________________
:-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.