PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:50
MEGAFANFIK tom III część 2
Autor Wiadomość
Madelaine
zombii:-)



Dołączył: 15 Cze 2007
Posty: 74
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 10:32   

no to teraz panna Lizzy da ci niezłą szkołę życia, chłopczyku :rotfl:
teraz skończysz sufit, a zaczniesz marmurowe posadzki nosem rysować :rumieniec:
 
 
1agawa 



Dołączyła: 07 Mar 2007
Posty: 48
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 10:51   

Maryann napisał/a:
Darcy odwrócił się i spojrzał w kierunku Hunsford. Tam leżała jego przyszłość, jego pomyślność, pociecha wszystkich w Pemberley. Nadszedł czas, żeby to zdobyć ![...] z kapeluszem pod pachą i sercem gwałtownie walącym w piersi, wszedł do pokoju.
:paddotylu: Skąd wiedział, że Lizzy leży i czeka na zdobycie? :mysle: Czy jest zamkiem, warownią? :confused3:
PS. nie modłam się oprzeć:
Cytat:
Już był w ogródku, już witał się z gąską;
Kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną,
Gdzie wodę zbierano;
Ani pomyślić o wyskoczeniu.
Chociaż wody nie było i nawet nie grząsko:
Studnia na półczwarta łokcia,
Za wysokie progi
Na lisie nogi;
Co prawda Darcy nie przypomina lisa, ale by wydostać się będzie potrzebował nie lada pomocy.
_________________
Aga
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 13:01   

1agawa napisał/a:
Maryann napisał/a:
Darcy odwrócił się i spojrzał w kierunku Hunsford. Tam leżała jego przyszłość, jego pomyślność, pociecha wszystkich w Pemberley. Nadszedł czas, żeby to zdobyć ![...] z kapeluszem pod pachą i sercem gwałtownie walącym w piersi, wszedł do pokoju.
:paddotylu: Skąd wiedział, że Lizzy leży i czeka na zdobycie? :mysle: Czy jest zamkiem, warownią? :confused3:

W oryginale było "there lay his future...", ale może rzeczywiście to nie jest najszczęśliwsze określenie... :wink: Już zmieniłam.
A swoją drogą - Lizzy była dla niego chyba tak samo trudna do zdobycia, jak niejeden zamek...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 13:01   

Maryann napisał/a:
Wkrótce ona będzie jego !


Na ile, ta jego fascynacja wynikała z zachwytu nad inteligencja Lizzy, a ile z pociągu fizycznego :slina: :wink:

Dzieki kochane ABT :kwiatki_wyciaga:
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 13:10   

Z pociągu fizycznego ? :ops1: :roll: Nieee, przecież on się w jej błyskotliwej inteligencji zakochał... Tylko i wyłącznie. :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 15:24   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
Przecież to sprzeczność sama w sobie. Oni nigdy nie zakochują się w inteligencji.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 16:21   

ONI może nie. Ale przecież Darcy był wyjątkowy... :mrgreen:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
bezpaznokcianka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 508
Skąd: Liverpool
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 16:56   

Maryann napisał/a:
Z pociągu fizycznego ? :ops1: :roll: Nieee, przecież on się w jej błyskotliwej inteligencji zakochał... Tylko i wyłącznie. :wink:

a jej piękne oczy? dla oczu stracił głowę. :roll: i bez przesady z tą inteligencją, bo Darcy facetem ci jest, a gdzie oni patrzą na takie rzeczy. ZWŁASZCZA u kobiet.
matko już nie mogę się doczekać! dzięki :kwiatki_wyciaga:
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 18:35   

Maryann napisał/a:

Wkrótce… Wkrótce ona będzie jego ! Ta myśl rozgrzewała go, [...] z kapeluszem pod pachą i sercem gwałtownie walącym w piersi, wszedł do pokoju.

Piiiiiięęęękny fragment !!!! :love_shower:
I Darcy '95 jako żyw staje mi przed oczami. :serduszkate:

Maryann, :thanx:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 21:03   

bezpaznokcianka napisał/a:
a jej piękne oczy? dla oczu stracił głowę. :roll:

No a w tych pięknych oczach to się przecież właśnie błyskotliwa inteligencja odbijała. :mrgreen:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
1agawa 



Dołączyła: 07 Mar 2007
Posty: 48
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 21:25   

Maryann napisał/a:
W oryginale było "there lay his future...", ale może rzeczywiście to nie jest najszczęśliwsze określenie... :wink: Już zmieniłam.
A swoją drogą - Lizzy była dla niego chyba tak samo trudna do zdobycia, jak niejeden zamek...

Znaczy się, że czeka mnie kolejna książka do przeczytania po angielsku. :mysle: Ale dopiero we wrześniu. Niedługo wakacje dzieci, a w tej chwili czytam Perswazje (dość wolno). :rotfl:
_________________
Aga
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11059
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007 23:04   

Dobrze jest jednak napisany ten fanfik.
Czekam na final tej sceny ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 07:04   

Rozdział III część 10

Ich oczy spotkały się, gdy przekraczał próg.
- Pan Darcy !
Elizabeth dygnęła. Tak bardzo był spragniony jej widoku po niemal dwóch dniach, że jego ukłon był najkrótszy z możliwych. Z rezerwą wskazała, żeby usiadł.
- Więc nie jest pani chora – stwierdził pośpiesznie podchodząc do niej – Powiedzieli, że jest pani chora. Przyszedłem więc, żeby usłyszeć, że już pani lepiej.
- Jak pani widzi, sir – odparła chłodno na jego troskę, dodając na końcu, tuż przed tym, zanim zajęła swoje miejsce – Dziękuję.
Darcy zrobił krok w tył i odłożył na bok swoje rzeczy, po czym usiadł na krześle naprzeciwko tego, które ona wybrała. Jego serce biło jak szalone, gdy tak przyglądał się siedzącej przed nim kobiecie. Piękna ! Taka piękna ! Natarczywe, nagłe impulsy narastały w jego piersi zagłuszając racjonalność i mieszając jego myśli. Pragnął jej. Och, jak bardzo jej pragnął !
Uniosła brwi, zdziwiona jego milczeniem. Przyłapany na otwartym podziwianiu jej, szybko odwrócił wzrok. Nie powiedziała ani słowa, ale bicie jego serca, jego własnego serca, dźwięczało mu w uszach tak głośno, że nie był w stanie myśleć.
Musi mieć jasny umysł, odzyskać panowanie nad swoimi emocjami ! Wstał i zaczął chodzić po pokoju. Wbrew głosowi rozsądku znowu na nią spojrzał. Mów ! domagało się jego serce. Zatrzymał się i odwrócił w jej stronę, układając w głowie swoją mowę. Panno Elizabeth Bennet, czy uczyni mi pani zaszczyt… Nagle poczuł na sobie cały ciężar tego słowa. Zaszczyt ? Zaszczyt w tej sprawie był cały po jego stronie, a on zamierzał oddać go na niesławę w sposób, który cały świat zobaczy i potępi ! Lodowate niezadowolenie rodziny z niskich koneksji, jakie wprowadzi do jej grona, zimne zakłopotanie jego przyjaciół i znajomych, kiedy znajdzie się znowu między nimi, drwiny jego wrogów – wszystko to stanęło mu przed oczyma. Odwrócił się do okna i niewidzącym wzrokiem patrzył w późne popołudnie. Godzinę temu wszystko było dla niego tak jasne, a teraz znowu tkwi w grzęzawisku wątpliwości i niezdecydowania. Zanim zdał sobie sprawę z tego, co robi, wsunął palce do kieszonki kamizelki. Nic ! Wydął wargi z odrazy do samego siebie. Oczywiście, jedwabnych nitek tam nie było ! Puścił je z wiatrem. Odwrócił się z powrotem do pokoju tylko po to, żeby natychmiast zatracić się w cudownym profilu Elizabeth. Czy Rozwaga podążała za nimi ?
Piękna, inteligentna, pełna wdzięku – była tym wszystkim. Jej głos przyprawiał go o dreszcz emocji, jej biegłość jako pianistki działała na niego kojąco, jej pogarda dla sztuczności odpowiadała jego własnej. Jej współczucie było prawdziwe, jej umysł wspaniały, odwaga w obronie własnego zdania, nawet przeciwko niemu, wzbudzała jego najwyższy podziw i pragnienie. Mieć to uosobienie wszystkich Gracji dla siebie! Duma wzbierająca na myśl o posiadaniu jej odciągnęła go od okna. Musi ją mieć ! Otworzył usta, żeby mówić, ale pokój nagle wypełnił się jej krewnymi: jej intrygującą, okropną matka, rozhukanymi młodszymi siostrami, obojętnym i nietaktownym ojcem i wszystkimi niewyraźnymi ciotkami i wujami zajmującymi się handlem. Wszyscy oni ustawili się wokół niej, odbierając mu mowę. Cofnął się, czując na plecach oczy wszystkich swoich krewnych, błagających w milczeniu, żeby tego nie robił. Niemal dławiąc się z bezsilnej frustracji zrobił krok, a potem następny do środka pokoju. I w tej chwili ona spojrzała na niego swymi ciemnymi, wspaniałymi oczyma, wielkimi i pytającymi.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Ania1956 



Dołączyła: 01 Gru 2006
Posty: 857
Skąd: opolszczyzna
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 07:19   

nooo nieee :zalamka: oświadczyny na raty!!!! zlitujcie się :-)
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11059
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 09:41   

Całkiem przyjemne dawkowanie emocji ;)
I znowu dobrze napisany (i jak domyslam sie, dobrze przetlumaczony) fragmencik. :D
Oddana gonitwa mysli i sprzeczne uczucia.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 10:37   

Ania1956 napisał/a:
nooo nieee :zalamka: oświadczyny na raty!!!! zlitujcie się :-)

Przyłączam się do Ani... oświadczyny na raty grożą ZAWAŁEM ! :cry2:
Maryann'ku zlitujże się. :pomocy:


"Elizabeth Bennet, czy uczyni mi pani zaszczyt… Nagle poczuł na sobie cały ciężar tego słowa. Zaszczyt ? Zaszczyt w tej sprawie był cały po jego stronie, a on zamierzał oddać go na niesławę w sposób, który cały świat zobaczy i potępi ! Lodowate niezadowolenie rodziny z niskich koneksji, jakie wprowadzi do jej grona, zimne zakłopotanie jego przyjaciół i znajomych, kiedy znajdzie się znowu między nimi, drwiny jego wrogów – wszystko to stanęło mu przed oczyma. Odwrócił się do okna i niewidzącym wzrokiem patrzył w późne popołudnie. Godzinę temu wszystko było dla niego tak jasne, a teraz znowu tkwi w grzęzawisku wątpliwości i niezdecydowania."

W takim momencie wątpliwości i niezdecydowanie ??? :confused3:
Jak się baaardzo kocha, to w chwili oświadczyn nie myśli się o konsekwencjach, a już rodzina wybranki/a jest odległa niczym Andromeda.
Żółta karta dla Pamelki.

A dla Maryann :kwiatki_wyciaga: za piękne tłumaczenie. :-)
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 11:13   

Dzięki za miłe słowa. :serduszkate:

asiek napisał/a:
W takim momencie wątpliwości i niezdecydowanie ??? :confused3:
Jak się baaardzo kocha, to w chwili oświadczyn nie myśli się o konsekwencjach, a już rodzina wybranki/a jest odległa niczym Andromeda.
Żółta karta dla Pamelki.

Ta żółta kartka to chyba jednak musiałaby być dla... JA, bo to ona kazała Darcy'emu przy oświadczynach pleść o niższości rodziny Elżbiety. :wink:
A tak a'propos - to forma tych oświadczyn jest dla mnie potwierdzeniem tezy, że Darcy jeszcze wtedy nie kochał Elżbiety. Był nią zauroczony, ale jej nie kochał.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 11:37   

Maryann napisał/a:
Ta żółta kartka to chyba jednak musiałaby być dla... JA, bo to ona kazała Darcy'emu przy oświadczynach pleść o niższości rodziny Elżbiety.

Maryann, masz rację. :cool:
Jednak sądziłam, że wywody o rodowodzie Lizzy były częścią mowy, wcześniej przygotowanej przez Darcy'go. Nie wpadłam na to, że niefortunne słowa sklecił ad hock.

Maryann napisał/a:
A tak a'propos - to forma tych oświadczyn jest dla mnie potwierdzeniem tezy, że Darcy jeszcze wtedy nie kochał Elżbiety. Był nią zauroczony, ale jej nie kochał.

Praawdaa ? Tylko jedno było mu w głowie ...
Maryann napisał/a:
Pragnął jej. Och, jak bardzo jej pragnął !

Oczywiście, mowa tu o .... błyskotliwej inteligencji, mieszkającej w pięknych oczach Elizabeth. :wink:
Czegoż to człek nie zrobi, aby podwyższyć swoje IQ. :roll:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 12:05   

asiek napisał/a:
Maryann napisał/a:
Ta żółta kartka to chyba jednak musiałaby być dla... JA, bo to ona kazała Darcy'emu przy oświadczynach pleść o niższości rodziny Elżbiety.

Maryann, masz rację. :cool:
Jednak sądziłam, że wywody o rodowodzie Lizzy były częścią mowy, wcześniej przygotowanej przez Darcy'go. Nie wpadłam na to, że niefortunne słowa sklecił ad hock.

Ta teoria o zmianie przygotowanego "wystąpienia oświadczynowego" jest Pameli, ale chyba jest dosyć zgodna z tym, co pisze JA. Darcy nie wiedział, że Lizzy nie pojawi się w Rosings, więc jego wizyta na plebanii z pewnością nie była planowana i działał pod wpływem impulsu.
No i poszedł "na żywioł". I plótł wszystko, co mu ślina na język przyniosła... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 20:27   

Maryann napisał/a:
Piękna ! Taka piękna ! Natarczywe, nagłe impulsy narastały w jego piersi zagłuszając racjonalność i mieszając jego myśli. Pragnął jej. Och, jak bardzo jej pragnął !

Oczywiście mowa o inteligencji Elizabeth :wink:
Maryann napisał/a:
Piękna, inteligentna, pełna wdzięku – była tym wszystkim. Jej głos przyprawiał go o dreszcz emocji, jej biegłość jako pianistki działała na niego kojąco, jej pogarda dla sztuczności odpowiadała jego własnej. Jej współczucie było prawdziwe, jej umysł wspaniały, odwaga w obronie własnego zdania, nawet przeciwko niemu, wzbudzała jego najwyższy podziw i pragnienie.
Mógł jej TO powiedzieć, zamiast pleść o koneksjach :foch2:

Dzięki Maryannku :kwiatek:
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 21:44   

Hejkum! Ale tu się dzieje! Emocje rozsadzaja monitor! I to wcale nie te Darcy'owe, ale te Wasze :lol:
Wróciłam max padnięta z Bieszczad, które są dzikie jak Yellowstone, jeśli sie nie chodzi po szlakach, cały tydzień łaził za mną niedżwiedź, i to chyba bynajmniej nie ten sam :-| , pożarł mi trochę nerwów, ale jutro dopieszczam swoje ciastka i hopla! Oświadczynki dla każdej dziewczynki!
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 21:53   

O Mateczka. Witaj :hello:
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 21:56   

Maryann napisał/a:
Zaszczyt ? Zaszczyt w tej sprawie był cały po jego stronie,


Zarozumialec :uzi:

Maryann napisał/a:
Musi ją mieć !


A co to wyprzedaż czy promocje ? Elizbaeth to nie atrakcyjny towar, który możne sobie kupić rozkapryszony chłopczyk z wysokim mniemaniem o sobie. :uzi:
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007 22:32   

Kaziutko, :shock: ależ bojowa z Ciebie dziewczyna. :wink:
Proszę oszczęć nam Darcy'ego i pozwól, by dostał czarną polewkę.
Nie odbieraj tak wielkiej przyjemności ! :mrgreen: :-P

Ali, witaj nam na salonach. :kwiatek:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 02 Lip, 2007 05:48   

Rozdział III część 11

Wielkie nieba, Elizabeth ! Serce podeszło mu do gardła wypychając przed sobą słowa niepohamowaną falą.
- Na próżno walczyłem ze sobą. To się nie uda. Nie zdołam zdławić moich uczuć – przerwał z trudem gwałtownie łapiąc powietrze. Jego głos był zachrypnięty od przepełniających go emocji – Musi mi pani pozwolić powiedzieć sobie, jak gorąco ją wielbię i kocham.
O ile to było możliwe, jej oczy na te słowa otwarły się jeszcze szerzej, a twarz pokrył ciemny rumieniec. Z jego strony ulga po wyznaniu swych uczuć wzbudziła w nim beztroską euforię niczym kieliszek mocnego wina.
- Niemal od chwili, kiedy się poznaliśmy poczułem do pani głębokie, namiętne uczucie, które pokonało wszystkie moje wysiłki, żeby je zwalczyć – serce biło mu z podniecenia, ale teraz już bardziej miarowym rytmem. Słowa płynęły swobodnie – Wkrótce wiedziałem, że zostałem panią oczarowany, że mnie pani niepowstrzymanie pociąga i urzeka. Panno Bennet, jest pani w moim umyśle i w moim sercu od miesięcy ! Gdziekolwiek poszedłem, cokolwiek widziałem, wszędzie tam pani była ze mną.
Podszedł bliżej i spojrzał jej głęboko w oczy, pragnąc, żeby je podniosła i odwzajemniła jego żarliwość.
- Jestem w pełni świadomy trudności wynikających z różnic w naszych pozycjach społecznych, licznych przeszkód związanych z niższością pani rodziny. Są one, doprawdy, takiej natury, że żaden rozsądny człowiek nie może lekceważyć ich znaczenia. Zmagałem się z nimi od początku, porównując moją skłonność z własnym rozsądkiem i świadomością, że całe towarzystwo i moja najbliższa rodzina będą patrzeć na nasz związek jako na poniżenie. To właśnie te poważne przeszkody kazały mi dotąd milczeć o moich uczuciach. Nic się nie poradzi ani na nie, ani na mój szczery afekt do pani, choć z całej siły próbowałem go zwalczyć – przerwał na chwilę i zebrał się w sobie, zanim przedstawił propozycję, która miała zdecydować o jego przyszłości – Jestem przekonany, że jest pani i zawsze będzie panią mego serca, że nasze przyszłe losy splatają się ze sobą niczym nici i że tak, jak one, będą pomyślniejsze, jeśli splotą się w jedno. Dlatego proszę i mam nadzieję, że wynagrodzi pani moją długą i mozolną walkę przyjmując moje oświadczyny i zgadzając się zostać moją żoną.
Dobrze ! Zrobił to ! Niech cały świat idzie do diabła. Będzie szczęśliwy ! Szybko oddychając oparł się o kominek Collinsów i spojrzał na Elizabeth czekając na słowa, które miały za jednym zamachem zapewnić mu szczęście, którego tak pragnął i hańbę, której tak się obawiał.
Delikatny rumieniec, który pokrywał twarz Elizabeth w trakcie jego przemowy, pod jej koniec pociemniał. Odwróciła od niego wzrok patrząc zamiast tego na swoje dłonie, ciasno splecione na kolanach. Dlaczego nic nie mówi ? Czy jest poruszona ? Czy wyraził swoje uczucia zbyt płomiennie ?
- W takich przypadkach, jak ten, przyjęte jest wyrażenie wdzięczności za wyznane uczucia, nawet, jeśli nie można ich odwzajemnić.
Co ? Chyba źle ją usłyszał ! Darcy wyprostował się, konsternacja sprawiła, że nie rozumiał znaczenia jej słów.
- Wdzięczność jest naturalna i gdybym mogła ją odczuwać, podziękowałabym panu teraz. Ale nie potrafię. Nigdy nie zabiegałam o pańską dobrą opinię, a pan z pewnością niechętnie ją powziął – oczy Elizabeth błyszczały – Przykro mi, że sprawiam komuś ból. Jednak zrobiłam to nieświadomie i mam nadzieję, że nie będzie on trwał długo. Względy, które, jak pan mówi, długo nie pozwalały panu wyznać pańskich uczuć, teraz będą mogły bez trudu je pokonać.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - manga

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.