PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Jeżycjada"
Autor Wiadomość
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17573
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 13:31   

Ja nie bardzo szanuję Niezatapialną Armadę, tak swoją drogą. Jeśli wezmę dowolne arcydzieło, grupę przyjaciółek i troszeczkę wisniowki, zrobimy mu taką recenzję, że suchej nitki nie zostawimy. Wspólne oglądanie filmów to pokazało. Stare tomy Jeżycjady pisane na żywo i z doświadczenia były naprawdę dobre. I z perspektywy czasu widac, jak świetnie oddawała ducha czasu. Końcówka PRLu jest tam odmalowana w sposób idealny. Nie ja sama to stwierdzam, autorytety też. Póki sama autorka żyła tak jak jej bohaterowie, póki dzieci chodziły do strasznych szkół, wszystko grało. Po Kalamburce już poszło w Kosmos.
Ostatnio zmieniony przez Trzykrotka Pon 11 Lis, 2019 17:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4144
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 14:54   

W czasach licealnych czytałam Musierowicz. Nie pamiętam, na której części skończyłam czytać Borejków regularnie. Teraz czytam, jeżeli nowa książka wpadnie mi w ręce. Recenzji nie czytam, z góry wiem, że Musierowicz zostanie w nich zjechana. Ważne są moje odczucia, nie innych, tak w ogóle nie lubię, jak mi ktoś mówi, co mam myśleć. Z Musierowicz wiążą się miłe wspomnienia, i tyle. Swoich książek nie zachowałam, wiele lat temu oddam je do biblioteki, nowych nie kupuję. Jeżeli Musierowicz chce dalej ciągnąć sagę - jej sprawa. Spędziłam z jej bohaterami kawał życia i nie żałuję. Ale na nowe powieści nie czekam.
 
 
ita 



Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 5296
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 16:00   

Trzykrotka napisał/a:
Ja nie bardzo szanuję Niezatapialną Armadę, tak swoją drogą. Jeśli wezmę dowolne arcydzieło, grupę przyjaciółek i troszeczkę wisniowki, zrobimy mu taką recenzję, że suchej nitki nie zostawimy. Wspólne oglądanie filmów to pokazało.

Nigdy nie myślałam o Armadzie w kontekście szacunku. Raczej jako dobrej zabawy, właśnie na takiej zasadzie jak napisałaś. Siądźmy i się pośmiejmy. W większości te opracowania mnie właśnie śmieszą i się z nimi zgadzam. Czasami widzę szukanie argumentów na siłę. Ale mi to nie przeszkadza.
trifle napisał/a:
Kim jest Niezatapialna Armada? Co takiego tam było - w skrócie możliwym?

Tu np. opracowanie McDusi:
https://niezatapialna-armada.blogspot.com/2013/04/217-plastikowe-konwalie-czyli-nagy-atak.html?m=1
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17573
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 17:59   

Ita :kwiatek: pośmiać można się z absolutnie wszystkiego, a dokładniej - wyśmiać można wszystko. Już nie czytuję NA, bo zauważyłam u nich tę właśnie tendencję, do wysmiewania dla samego wysmiewania.
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38373
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 18:12   

Ja tez nie jestem w stanie czytać NA ani innych ław szyderców.
_________________

 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17684
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 18:32   

Trzykrotka napisał/a:
Końcówka PRLu jest tam odmalowana w sposób idealny.

No nie do końca. Niby skąd u Borejków ledwo wiążących koniec z końcem nagle jakieś nieprawdopodobne wybory ciast świątecznych , bab, mazurków i innych dobroci ? Po pierwsze, takie ciasta w wykonaniu są drogie, po drugie większość surowców potrzebnych do tych cukierniczych cudów po prostu na rynku nie było . Udziec barani na weseli Idy i Marka ? Kurde, urodzona jestem za Gomułki, i jak żyję nie widziałam baraniny w żadnym mięsnym sklepie przez całe życie . Chyba że mieli zaprzyjaźnionego hodowcę, który na czarno zarżnął owcę i im jeden udziec opylił . Jeżeli idzie o inne realia, to tak, bardzo dobrze to jest oddane, ale chwilami Musierowicz jechała trochę po bandzie.
Starą Jeżycjadę , znaczy do Kalamburki , bardzo lubię . Kalamburkę ledwo strawiłam, bo kryształowy Ignacy i jeszcze kryształowsza Mila byli tak doskonali i spiżowi, że nie byłam w stanie ich przełknąć. Później już było coraz cieniej, a teraz jest już zupełnie cienko .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
ita 



Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 5296
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 19:28   

Trzykrotka napisał/a:
Ita :kwiatek: pośmiać można się z absolutnie wszystkiego, a dokładniej - wyśmiać można wszystko. Już nie czytuję NA, bo zauważyłam u nich tę właśnie tendencję, do wysmiewania dla samego wysmiewania.

Przepraszam, ale mnie to bawi :kwiatek: Tylko tyle :kwiatek: Nie czytałam innych "analiz" NA, nigdy nie miałam takiej potrzeby. Natomiast miałam ochotę poczytać jak obśmiewają nową Jeżycjadę :-) . Jak ktoś ją lubi, to na pewno nie będę go przekonywać, że to już nie to, co kiedyś i żeby sobie poczytał NA, bo to oczywiście żaden argument.
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 19:35   

Tamaro my mieliśmy różne rzeczy ze wsi :) Może nie udziec barani, ale ludzie zaradni byli w tamtych czasach. A placków to na święta się właśnie piekło mnóstwo, bo nie poszłaś do sklepu i nie kupiłaś. Sernik, mazurek, piernik, babka piaskowa - żelazny repertuar. Do tego ciastka drożdżowe, babka drożdżowa w ilości co najmniej dwóch. Z marmoladą, serem, makiem albo z takim nadzieniem kakaowym. Zresztą u mnie co niedzielę było ciasto pieczone w domu. Ile ja się naucierałam w makutrze na każde święto jako dziecko i nastolatka...Niekoniecznie robiło się drogie rzeczy. Do tej pory mam takie tanie, kryzysowe przepisy z tamtych czasów. Jajka też były ze wsi, króliki, gęsi, kury ;) I oczywiście kiełbasy na święta. Zawsze ktoś hodował dla rodziny w mieście. Mój ojciec ciągle powtarza, że najlepsze wędliny to były za PRL. Gorzej było z mięsem typu schabowy, wołowe.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17573
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 20:58   

Ależ oczywiście :kwiatek: Ja właśnie tak to wspominam, jak Admete. Właśnie wtedy się piekło co najmniej kilka ciast, zapewne kosztem wyrzeczeń (nie wiem, za mała byłam) bo w cukierniach były tylko margarynowe atrapy. Z okazji świąt było pełno wędliny, lodówka zapełniała się po brzegi. Wszystko się zdobywało oczywiście, miało się znajomości, miało się kogoś na wsi. To już raczej nierealistyczne jest, że menu na wesele, choćby miało ono tylko formę przyjęcia w domu, panie obmyśliły rankiem w dniu ślubu. Ale zaopatrzenie było opisane jak trzeba. Pamiętam, jak chwalił za to Musierowicz profesor Raszewski.
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4144
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 21:11   

Na tydzień przed weselem zaproszeni goście przynosili do domu panny młodej jajka, masło, kury, kaczki. Na pierwsze wesele koleżanki z klasy przyniosłam kg masła. Na weselu mojej siostry w 85 było wszystko. Oczywiście załatwiane.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 21:43   

Na weselach moich kuzynek też było co zjeść i wypić :wink: A weseliska wiejskie z tańcami na specjalnie przygotowanej podłodze plus namioty brezentowe dla gosci. Sam szyk :wink: Każda butelka z napojem wyskokowym elegancko przewiązana wstążeczką. Pamiętam, mój brat te wstążki bardzo lubił zbierać.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17684
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 12 Lis, 2019 20:00   

Kochane, tak było jak się miało rodzinę na wsi . Borejkowie nie mieli i w tym wypadku to wyglądało zupełnie inaczej . Znam to z własnego doświadczenia . Poza tym Borejkowie byli niezaradni życiowo, co Musierowicz często podkreślała, wysuwając na pierwszy plan właśnie ich skromne warunki materialne .
Natomiast może w Poznaniu zaopatrzenie było lepsze niż z Warszawie, tego nie będę negować :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 12 Lis, 2019 20:12   

Tamara napisał/a:
Borejkowie nie mieli i w tym wypadku to wyglądało zupełnie inaczej .


Licentia poetica :)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17684
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 12 Lis, 2019 20:18   

No nie licentia. Naprawdę w takim wypadku było inaczej , uwierz.
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17573
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 12 Lis, 2019 22:48   

Nawet niezaradni mieli wtedy system sąsiedzkiej pomocy, Pamiętacie scenę z Szóstej klepki, w której to scenie do Żaków przychodzi agent ubezpieczeniowy wycenić szkody po pożarze, odchyla brzeg torby, pokazuje ukryte w niej biało-zielone foliowe paczuszki i mówi: Pani Żakowa, watę rzucili. Tak to działało. Zawsze gdzieś coś rzucali, zawsze ktoś gdzieś o tym zawiadomił. Borejkowie też tak mogli funkcjonować. Mieli sąsiadów, mieli choćby życzliwą rodzinę, zamożniejszą, zaradniejszą - ciotkę Felicję z mężem i kuzynką. Naprawdę, jeden udziec barani nie przesądza o braku realizmu. Nie odbierajmy pisarce tego, co kiedyś było jej bardzo mocną stroną.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 08:57   

Jestem po stronie Trzykrotki. Wszyscy sobie radzili, nikt przecież głodny nie chodził ;) Pewnych rzeczy nie próbowałam, nawet nie wiedziałam, że istnieją, ale jedzenie zawsze było. Pewnie prostsze niż dziś. Jadłam niewiele słodyczy, zbierałam papierki po czekoladach zagranicznych ;) Nie znałam soków z marchewki i w ogóle soków owocowych ( poza malinowym ), bo u nas były kompoty. Nie jadłam nigdy cukinii aż do lat 90, tak samo dyni ( tego się na wsi nie uprawiało w moich stronach ). Nie znałam oliwek, papryka tylko biała i to rzadko. Sery pleśniowe jadłam pierwszy raz pod koniec lat 90. Za to miałam często twarogi wiejskie, mleka ze wsi nienawidziłam, twierdziłam, że śmierdzi. Makaron robiony ręcznie, najpierw mama kroiła, potem mieliśmy maszynkę do makaronu. Jadło się pyzy na przykład. Czasem sobie myślę, ze bym zjadła. Nie jedliście też pewnie nigdy ziemniaków tłuczonych plus taki gęsty sok-powidło ze śliwek. To się jakoś dziwnie nazywało - nie pamiętam teraz. Śmietana w słoikach od rodziny. Ja bym raczej powiedziała, że właśnie dieta była bardziej ograniczona, ale nie uboga w sensie ilości. Robiło się mnóstwo przetworów, ogórki, kapusta kiszona, buraczki, kompoty, borówki w cukrze, sok malinowy, powidło ze śliwek od dziadka. Były orzechy, suszone grzyby od ciotki. Laskowe sama zbierałam w lesie. Borówki zresztą też, czego nie znosiła, ale jak chciałam pierogi, to nie miałam wyjścia ;) Na borówki to przecież może jechać każdy. A na targu też sprzedawali dużo rzeczy, u nas nieśmiertelny Burek, teraz oczywiście pięknie odnowiony, wtedy stare budy i stragany. Mniej pamiętam kotletów, mięsa ogólnie. Raczej warzywa i mąka.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 1956
Skąd: z daleka
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 10:00   

Tamara napisał/a:
Kochane, tak było jak się miało rodzinę na wsi .

Tu się zgodzę z Tamarą.
To co opisujecie dziewczyny ze wsi to dla mnie jakaś bajka - naprawdę.
Ja nie miałam żadnej rodziny, znajomych, sąsiadów ze wsi i w latach 80-tych to naprawdę była bida jedzeniowa, nawet przetworów się wiele nie robiło, bo ceny owoców/warzyw na ryneczku były wysokie. Chyba, że ktoś miał w rodzinie działkowca i ten podarował 10 kg jabłek czy śliwek.
Nie, nikt nie chodził głodny, ale mięso, kielbasy jadło się rzadko. Nie tylko piszę o sobie, ale też o dalszej miastowej rodzinie czy koleżankach, znajomych, itd.
Miastowi partyjniacy mieli lepiej, bo więcej kasy, pewexy, "znajomy znajomego", łapówki (osławiona kawa, koniak czy czekolada), ale "zwyczajni" ludzie - nie.
_________________
:-)
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17573
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 10:31   

Dziewczyny, trochę nam ucieka temat. Oczywiście, że prlowskie zaopatrzenie zależalo od wielu rzeczy: własnej przedsiębiorczości, atrakcyjności zawodu, który się wykonywało (albo miało się dojścia samemu, albo inni znosili ci dary :wink: ), rodziny na wsi itd. Ale tutaj całą dyskusje wywołał kawał mięsa pieczony nie na szeregowy niedzielny obiad, tylko na tak ważne wydarzenie jak przyjecie ślubne córki. To była okazja, na którą nawet mniej zaradni jakoś musieli się spiąć i sobie poradzić. Twierdzimy z Admete jedynie tyle, że i w tamtych ciężkich czasach zdobycie mięsnego łupu nie było dla tej rodziny nieosiągalne.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 17:18   

Też tak sądzę. Zresztą jak czytałam, to w ogóle nie zwracałam na takie rzeczy uwagi. A czytałam pod koniec lat 80, to chyba bym zwróciła uwagę na jakieś straszne przekłamania. Albo by mnie to nie obeszło, bo jak wiadomo u mnie rządzi synteza, a nie analiza.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 4144
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 20:55   

PRL kojarzy mi się z szarością, beznadzieją, ale głodna nie chodziłam.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 21:02   

Nas ratowały paczki od ciotki z Ameryki ;) Miałam od niej różne ładne rzeczy.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 38373
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 21:23   

U nas były paczki z Austrii, od "cioci" Klaudii :mrgreen:
Na pierwszy ogień szła nutella i/albo czekolada :mrgreen:
_________________

 
 
ita 



Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 5296
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 21:37   

U nas było kupowanie z paczek. Ciuchów, słodyczy. Albo prezenty od znajomych rodziców, którzy dostawali paczki z NRF, jak to na Śląsku. Mój dziadek jeździł do Norwegii, do dzisiaj pamiętam te norweskie słodycze, inne od popularniejszych niemieckich. Z dziadkiem były "rozliczenia" w dolarach, oczywiście były to jakieś drobne kwoty, które i tak rekwirowali rodzice, żeby kupić "jedną, ale porządną rzecz"(rany, moja mama to powtarza do dziś). Pamiętam, że czułam się jak królowa świata, kiedy jak dziecko w Pewexie kupowałam za jakieś drobne centy tic tac :lol: Były jeszcze sklepy G", prawie jak Pewexiy, wystarczyło mieć kogoś znajomego ze specjalną książeczką, o co na Śląsku nie było trudno.
A moi rodzice to w ogóle twierdzą, że za komuny, kiedy były kartki i się mięso "organizowało", jedliśmy więcej mięsa niż teraz. :mysle:
_________________

 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17684
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Czw 14 Lis, 2019 14:47   

Ufff , annmichelle :cmok: :kwiatek: bo już się zaczynałam czuć jakbym żyła w jakiejś alternatywnej rzeczywistości :mysle:
Naprawdę rodziny miejskie , zwłaszcza w dużym mieście, żyły pod wzgledem zaopatrzeniowym kiepsko . Zaopatrzenie było fatalne. Ciotek z Ameryki i paczek nie było . Bazarów takich jak w malych miejscowościach , gdzie okoliczni rolnicy przyjeżdżali na handel - przynajmnirj w Wawie - nie było .Owszem , był bazar na Polnej - gdzie za niebotyczne pieniądze można było kupić kawior, lososia i poledwicę wołową nawet w czasie stanu wojennego , ale stać na ten bazar było wysoko postawionych przedstawicieli klasy rządzącej i dyplomatów , zwykli ludzie tam nie bywali.
Mnie ten udziec barani i wybory ciast i mazurków bardzo raziły , bo wiedziałam doskonale co w sklepach jest a czego nie ma , i ile co kosztuje. Kanapki Kreski z białym serem były jak najbardziej na miejscu i prawdopodobne , ale tamto nie . Nie w tej rodzinie i nie w dużym mieście. Borejkowie nie byli tak zaradni jak Żakowie .
Co oczywiście nie zmienia faktu , że poza tym świat PRLu opisany bardzo wiernie .

Dla mnie zasadnicze jedzenie z czasów PRL to chleb z żóltym serem , ktory wtedy był jednym z najtańszych produktów , w przeciwieństwie do współczesności , mielone i smażony dorsz , który był tani .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52761
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 14 Lis, 2019 15:09   

Tamara napisał/a:
gdzie za niebotyczne pieniądze można było kupić kawior, lososia i poledwicę wołową nawet w czasie stanu wojennego , ale stać na ten bazar było wysoko postawionych przedstawicieli klasy rządzącej i dyplomatów


A gdzie pisałyśmy o kawiorze, polędwicy i łososiu? Łososia jadłam pierwszy raz po koniec lat 90 - koleżanka mnie poczęstowała. A kawioru nie jadłam do dziś :-P A widzisz - ja ryb jadłam niewiele, prawie wcale. Na wsi u mnie nie hodowali ;) A z paczki od ciotki miałam nawet Chanel nr 5 i jedwabną sukienkę :) Dostałą od jednej stewardessy, u której sprzątała. Zadawałam szyku w LO ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - forum anime

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.