PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:50
Megafanfik Tom III
Autor Wiadomość
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2007 13:48   

Alison napisał/a:
dla mnie ten tekst zrobił się jakiś koślawy, źle mi się go tłumaczy, źle brzmi, a ja jakoś nie mam teraz sprężu żeby go wygładzac. :? ??:

Ali, bo znacznie łatwiej tłumaczy się to, co nas interesuje... Jakoś lepiej mi się tłumaczy opis spotkania Darcy'ego z Elizabeth niż jego moralno-religijne rozważania na temat Wickhama.
A poza tym faktem bezspornym jest, że ten Pamelkowy suspens to by i Hitchcocka wprawił w desperację...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2007 14:06   

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
dla mnie ten tekst zrobił się jakiś koślawy, źle mi się go tłumaczy, źle brzmi, a ja jakoś nie mam teraz sprężu żeby go wygładzac. :? ??:

Ali, bo znacznie łatwiej tłumaczy się to, co nas interesuje... Jakoś lepiej mi się tłumaczy opis spotkania Darcy'ego z Elizabeth niż jego moralno-religijne rozważania na temat Wickhama.
A poza tym faktem bezspornym jest, że ten Pamelkowy suspens to by i Hitchcocka wprawił w desperację...


Wiesz co, to nawet nie chodzi o tematykę, bo i te jakieś polityczne dawniejsze dywagacje jakoś mi się tłumaczyło, a teraz mam wrażenie, że zdania są inaczej zbudowane, słownictwo takie, że częściej niż dawniej zaglądam do słownika, w ogóle mam wrażenie jakby to kto inny pisał. Po prostu styl jest inny. Albo mnie już tak odmóżdża...
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2007 14:32   

Alison napisał/a:
mam wrażenie, że zdania są inaczej zbudowane, słownictwo takie, że częściej niż dawniej zaglądam do słownika, w ogóle mam wrażenie jakby to kto inny pisał. Po prostu styl jest inny.

A może "trening czyni mistrza" - Pamelka nabrała praktyki, rozwinęła skrzydełka i nabrała śmiałości... Zwłaszcza w tych "nieaustenicznych" fragmentach. :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2007 14:40   

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
mam wrażenie, że zdania są inaczej zbudowane, słownictwo takie, że częściej niż dawniej zaglądam do słownika, w ogóle mam wrażenie jakby to kto inny pisał. Po prostu styl jest inny.

A może "trening czyni mistrza" - Pamelka nabrała praktyki, rozwinęła skrzydełka i nabrała śmiałości... Zwłaszcza w tych "nieaustenicznych" fragmentach. :wink:


Nie wiem, ale niektóre zdania są tak zbudowane, że nie do końca rozumiem w ogóle o co chodzi, czasem wręcz dodaję, kto wypowiada daną kwestię, bo można się normalnie zgubi. W tych wcześniejszych fragmentach nie miałam takich problemów. Mam takie wrażenie jakby temu tekstwi miejscami brakowało redakcji. Ty nie masz takich odczuc?
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2007 14:49   

Alison napisał/a:
Nie wiem, ale niektóre zdania są tak zbudowane, że nie do końca rozumiem w ogóle o co chodzi, czasem wręcz dodaję, kto wypowiada daną kwestię, bo można się normalnie zgubi. W tych wcześniejszych fragmentach nie miałam takich problemów. Mam takie wrażenie jakby temu tekstwi miejscami brakowało redakcji.

Redakcji, a czasem nawet logiki. Bo zdarzają mi się takie sytuacje, że z kontekstu wynika jedno, a ze zdania coś dokładnie przeciwnego.
Może to wynik pośpiechu, bo wydanie III tomu się sporo przedłużyło. :? ??:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 10:25   

Boże, chodzę tak po tym forum i zapomniałam o fanfiku!
Dziś małe okruszątko, bo nie było jak podzielić. Jutro będzie więkciejsze... :wink:


Rozdz. I, cz. 7
Ta poważna informacja, a zarazem wymówka, od jakiegoś czasu nie były już dla niego pociechą. W chwilach samotności, sprowadzało to na niego ciemną falę gniewu, do której był zmuszony przyznać się w Broughton, a także doznawał ostrego bólu, za każdym razem, kiedy wyobrażał sobie twarz Bingley'a. Bingley wciąż się trzymał, zawsze gotów do uśmiechu, ale jakiś cień wciąż wisiał nad jego obliczem, mimo, iż spodziewał się, że rozwieje go ich powrót do Londynu i jego wszystkich rozrywek. Ale tak się nie stało, Darcy wiedział, że przyjaciel usiłował przywrócić swój dawny stan, ową intymną, pełną zadumy wypowiedzią iż żyje obecnie jedynie połową serca. Dalej, z pełną determinacją prowadził życie towarzyskie, ale angażując tylko część dawnego zapału. Imienia żadnej damy nie wiązano z jego imieniem, chociaż więcej niż kilka zostało obdarowanych pewną, niewielką uwagą. Więcej czytał, mniej mówił, wykazując rezerwę, której brak Darcy, dawniej mu zarzucał, i miał nadzieję, że kiedyś powie mu, iż doprowadził się już do porządku. Należało się spodziewać, że to raczej przegrana sprawa, bo jakże można było odzyskać niewinność serca lub zapomnieć słodycz miłości? Darcy pomylił się co do niego. Być może serce panny Bennet nie drgnęło, ale serce Bingley'a na pewno, i na pewno odniosło rany. Jaka inna droga była dla niego otwarta? Żadna! I wciąż działał jako prawdziwy przyjaciel i mentor. Ale sumienie, czy wszystko zostało właściwie zrobione, nie dawało mu spokoju.
Tak, chodziło o Elizabeth. Czy dobrze z nią postąpił? Dokonana przez niego charakterystyka jej rodziny była bezlitośnie wierna, pomijając ją i jej starszą siostrę. W tym, był niesprawiedliwy, w trakcie swojej przemowy wobec kuzyna. Opatrzność uchroni go przed tym by nigdy nie usłyszała jego słów lub przed tym, by one w jakikolwiek sposób odnosiły się do niej. Prawdą było, że niestosowne położenie i usposobienie rodziny Bennet'ów były dla Bingley'a przeszkodą. Nie miał co do tego wątpliwości. Jakkolwiek dla niego brak majątku nie był sprawą najważniejszą, to trudnością nie do pokonania była degradacja związana z owymi koneksjami i niekończące się zakłopotanie ich zachowaniem, które dotykałoby jego i jego rodzinę. "...oczywiście jeśli dama byłaby pociągająca", Richard wyraził swoje zdanie, wesoło potęgując zbawienną zaletę odległości. Chociaż dama była więcej niż pociągająca, to odległość nie była na tyle znaczna, by przysłonić owe trudności! Do tego, czyż nie dręczył się myślami o niej, snami o niej i tymi przeklętymi, poplątanymi jedwabnymi nitkami, które omotały go i przywiązały do niej?
 
 
julianna 



Dołączyła: 03 Wrz 2006
Posty: 52
Skąd: Beskidy
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 13:07   

"(...) czyż nie dręczył się myślami o niej, snami o niej i tymi przeklętymi, poplątanymi jedwabnymi nitkami, które omotały go i przywiązały do niej?"

Już się nie wypiera sam przed sobą tego, że myśli o niej...? W końcu jakiś postęp! Jesteśmy coraz bliżej sceny oświadczyn :-) !!! (będę sobie wyobrażać scenę z DiU 2005) :-) .

Darcy- pospiesz się! Czekamy tu niecierpliwie, aż pójdziesz w końcu po rozum do głowy! ;-)
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 13:09   

Jakie 2005!?
Wyłącznie 1995... :cool:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 13:14   

Alison napisał/a:
Jakie 2005!?
Wyłącznie 1995... :cool:

TYLKO I WYŁĄCZNIE 1995... :grin:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 11269
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 13:27   

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Jakie 2005!?
Wyłącznie 1995... :cool:

TYLKO I WYŁĄCZNIE 1995... :grin:


Amen.
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Ania1956 



Dołączyła: 01 Gru 2006
Posty: 857
Skąd: opolszczyzna
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 14:31   

trifle napisał/a:
Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Jakie 2005!?
Wyłącznie 1995... :cool:

TYLKO I WYŁĄCZNIE 1995... :grin:


Amen.


wszystko rzecz gustu dla mnie tylko i wyłącznie 2005, chociaż 1995 też był ok.
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 14:52   

Ja czasem dziękuję Bogu, że wersję '95 obejrzałam jako pierwszą, bo pewnie w wersji '05 tak bym się nie zakochała :wink: I JA pozostałaby dla mnie na zawsze zagadką :thud:
_________________
Niech moje tchnienie znajdzie w twym sercu schronienie, niech w twej miłości zatraci się moja dusza... Aamir
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 14:59   

Ja to się najpierw zakochałam w wersji 1980... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 16:05   

Maryann napisał/a:
Ja to się najpierw zakochałam w wersji 1980... :wink:


W wersji, to jeszcze uwierzę, ale chyba nie w tym neandertalczyku? :shock:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 16:19   

No w nim nie, choć do pewnego momentu to i on mi się nawet trochę podobał... :wink: Ale szybko mi przeszło...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 14994
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 16:20   

Alison, nie bluźnij! On się przy pierwszym obejrzeniu wydawał cudem urody, really! :rotfl: Jak go zobaczyłam po dziesięciu latach i po Colinie, to poczułam, jakbym zmarnowała dzieciństwo :? ??:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 16:27   

Trzykrotka napisał/a:
Alison, nie bluźnij! On się przy pierwszym obejrzeniu wydawał cudem urody, really! :rotfl: Jak go zobaczyłam po dziesięciu latach i po Colinie, to poczułam, jakbym zmarnowała dzieciństwo :? ??:


:rotfl: :rotfl: Kocham Cię Trzykrotko, za to hasło o dzieciństwie!

Ja tu chyba za często własnej płci wyznaję... :neutral:
 
 
julianna 



Dołączyła: 03 Wrz 2006
Posty: 52
Skąd: Beskidy
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 17:00   

oczywiście jeśli chodzi o DiU to TYLKO 1995! Amen! ;-) Ale scena oświadczyn to TYLKO ta w deszczu! :-) ... No, teraz możecie mnie zlinczować ;-) :-D !
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 18:28   

Czuję się, jakbym i młodość zmarnowała :roll: ...
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 18:53   

julianna napisał/a:
Ale scena oświadczyn to TYLKO ta w deszczu! :-)

Tak, ta scena jest bardzo piękna i ma w sobie mnóstwo pasji, ale... TEN Darcy jest taki biedny, nieśmiały i całkowicie wyprany z jakiejkolwiek wyższości, że ta tyrada o różnicy pozycji społecznych i mezaliansie jest wyjątkowo mało przekonująca. On po prostu sprawia wrażenie, że mówi to, co mówi nie dlatego, że jest o tym głęboko przekonany, ale dlatego, że ktoś mu tak kazał.
Tak mogłyby wyglądać oświadczyny Henry'ego Tilneya, czy Edwarda Ferrarsa (przy zachowaniu wszystkich różnic charakterologicznych), bo oni byli finansowo zależni od rodziców i musieli się liczyć z ich zdaniem. Darcy był panem samego siebie i oprócz "familijnego ostracyzmu" i własnej dumy nic go nie wiązało...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
julianna 



Dołączyła: 03 Wrz 2006
Posty: 52
Skąd: Beskidy
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 19:08   

Ale był taki słodki w tej scenie i gdyby tak na mnie spojrzał, jak patrzył na Lizzy, to czuję, że zaliczyłabym lekki atak serca, chwilowe "zaćmienie" mózgu i gwałtowny skok ciśnienia z jednoczesnym obsunięciem się mięśnia sercowego gdzieś w okolice kolan ;-) . I na pewno ze zdumieniem odkryłabym, że mam motyle w brzuchu... :-) .
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 19:11   

Tak, był słodki, uroczy i kochany. Ale zupełnie nie podobny do tego wyniosłego faceta, który nie prosił o rękę Lizzy "jak prawdziwy dżentelmen".
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 19:19   

Maryann napisał/a:
julianna napisał/a:
Ale scena oświadczyn to TYLKO ta w deszczu! :-)

Tak, ta scena jest bardzo piękna i ma w sobie mnóstwo pasji, ale... TEN Darcy jest taki biedny, nieśmiały i całkowicie wyprany z jakiejkolwiek wyższości, że ta tyrada o różnicy pozycji społecznych i mezaliansie jest wyjątkowo mało przekonująca. On po prostu sprawia wrażenie, że mówi to, co mówi nie dlatego, że jest o tym głęboko przekonany, ale dlatego, że ktoś mu tak kazał.
Tak mogłyby wyglądać oświadczyny Henry'ego Tilneya, czy Edwarda Ferrarsa (przy zachowaniu wszystkich różnic charakterologicznych), bo oni byli finansowo zależni od rodziców i musieli się liczyć z ich zdaniem. Darcy był panem samego siebie i oprócz "familijnego ostracyzmu" i własnej dumy nic go nie wiązało...

Ja mało ambitnie powiem: "Eee tam...", chociaż sama scena mnie drażni. Ten dramatyzm i szczena Keiry...
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 19 Kwi, 2007 07:57   

Rozdz. I, cz. 8
Palce Darcy'ego powędrowały prosto do kieszeni kamizelki, ale powstrzymał go szelest gazety. Spoglądając spod ściągniętych brwi, obserwował kuzyna, czekając na pewność czy jest dostatecznie pochłonięty czytaniem. Pogardliwe prychnięcie i "No tak, mam nadzieję, że tak będzie! Idiota!" dowodziło, że jego uwaga jest dostatecznie zajęta. Wyciągnął je powoli, niteczki, które jednocześnie służyły mu, i dręczyły go. "Być może... gdyby było jasne, że dama jest oddana dżentelmenowi..." On sam to powiedział, zdradziecko robiąc dla siebie wyjątek, wiedząc jednocześnie, że to niemożliwe. Ona była w Hertfordshire, on był w Kent, albo Londynie, albo Derbyshire, nie ważne gdzie. Nigdy więcej się nie spotkają, o ile on tego nie zaplanuje, nigdy. Więcej niż kilka mil decydowało o tym. Próba zdobycia jej uczucia byłaby czynem rozpustnym, nic honorowego by z tego nie wynikło. Ona zawsze byłaby córką swojego ojca, a on synem swojego. Darcy'ego z Pemberley.
Jego palce zacisnęły się wokół nitek. Wyciągnął się, zwrócił w stronę okna powozu i szybko pociągnął uchwyt, opuszczając górną szybkę. Oparła się o drugą z miękkim stuknięciem. Brzęk łańcuchów uprzęży i dźwięk końskich kopyt na drodze stały się nagle głośniejsze, odciągając uwagę Fitzwilliam'a od jego gazety.
- Ach, świeże wiejskie powietrze! - uśmiechnął się do Darcy'ego, po czym wrócił do czytania. Darcy spojrzał na swoją ubraną w rękawiczkę dłoń na matowe, postrzępione jedwabne nitki. Potem, zamykając na nie oczy, wychylił się przez okno i pozwolił im polecieć. Złapane wiosennym podmuchem, wolno opadały, osiadając w końcu na poboczu drogi.
- Kim jest ten mężczyzna, jak sądzisz, Darcy? - twarz Fiztwilliama naznaczona była pełnym rozbawienia niedowierzaniem. Wyciągnął głowę w kierunku okna, kiedy powóz mijał krótką dróżkę prowadzącą do skromnego domu - Tak na oko, to musi być duchowny, ale dziwaczniejszego ptaszka, gwarantuję, że nie znajdziesz. Spójrz na niego!
Darcy ruszył się, żeby spojrzeć we wskazanym kierunku i zatrzymał się zaskoczony rozpoznanym widokiem.
- Dalej się kłania...Patrz! - Fitzwilliam podniósł się z siedzenia, spuścił okno i teraz wychylał się przez nie.
- Na miłość boską, Richard, przestań..."
- Witaj, mój dobry człowieku - Fitzwilliam ryknął przez okno kiedy go mijali i opadł na krzesło ze śmiechem - To może być nowy pastor naszej ciotki, przyjechał zastąpić starego Satherthwaite'a.
- Pan Collins - Darcy poinformował kuzyna przez zaciśnięte zęby. Jak mógłby zapomnieć tego nudnego człowieczka, który dzięki swemu kołnierzowi rościł sobie prawo do tak nadmiernego spoufalenia się z nim, na balu u Bingley'a?
- Collins? Więc już go spotkałeś? - zapytał zaskoczony Fitzwilliam.
Darcy skinął - W Hertfordshire, ostatniej jesieni, kiedy towarzyszyłem Bingley'owi w jego zgubnym polowaniu na odpowiedni kawałek ziemi. Collins jest krewnym jednej z rodzin z sąsiedztwa.
- To jaki on jest? Tak dobry w płaszczeniu się jak stary Satherthwaite? Boże, ależ z niego był pochlebca, ale wciąż aż się kurczę, widząc jak jej wysokość kierowała nim w jego własnych sprawach.
- Podejrzewam, że nasza ciotka będzie taka sama dla każdego pastora, zależnego od niej, ale czy on dorównał czy prześcignął Satherthwaite'a, tego nie umiem powiedzieć. Mogę stwierdzić jedno - usta Darcy'ego ściągnęły się w grymasie - podejrzewam, że pan Collins jest czymś w rodzaju zawadiackiego koguta schowanego za tym swoim kołnierzykiem pastora. - przerwał, bawiąc się niedowierzaniem Fitzwilliam'a, po czym rozwiał jego wątpliwości - Osobiście mi się przedstawił na balu u Bingley'a.
- Sam się przedstawił? - zaskoczenie Fitzwilliam'a było pełne - No, to bezczelny facet! Ciotce Catherine by się to nie spodobało! Przypuszczam, że kiedy się spotkamy, spodziewam się być powitany moim imieniem od chrztu!
Darcy w odpowiedzi, prychnął nieelegancko ale popadł w milczenie kiedy dopadły go wspomnienia związane z tamtym wydarzeniem. Ten człowiek pierwszy przeszkodził mu w próbie poprowadzenia Elizabeth do tańca. Na początku niedorzeczność Collins'a wydawała się być humorystyczna, ale potem upokorzenie damy, kiedy jej partner usiłował być zręczny i odpowiednio uprzejmy, niemal popychały Darcy'ego do interwencji w tej sprawie. Oparł się jednak pokusie, a potem kiedy wzburzone emocje Elizabeth uspokoiły się, zaskoczył ją i wszystkich obecnych, zaproszeniem do następnego tańca. To co nastąpiło potem było po części przyjemnością, po części zaś cierpieniem. Jak te niteczki, które w końcu wyrzucił. Jak wspomnienia, które wciąż wywoływały.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 19 Kwi, 2007 08:15   

Niteczki wyrzucił...To co będzie miętolił? :roll:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.