PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:50
Megafanfik Tom III
Autor Wiadomość
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Czw 14 Cze, 2007 19:40   

Maryann napisał/a:
- Nie ! Proszę, daj mi je – błagała go Anna – Darcy !
Podniósł się więc i odsunął na bok, a oczy przebiegały mu między zrozpaczoną twarzą kuzynki, a trzymanymi w ręku kartkami. Choć ledwie rzucił na nie okiem, wiedział, co zawierają.

Jaka szkoda, że z powodu planów matrymonialnych ciotki, Darcy odsuwał się od Anny i nawet nie próbował się z nią zaprzyjaźnić. Dziewczyna mogłaby mieć wsparcie w kuzynie niczym w bracie. Z pewnością byłoby jej łatwiej znosić dyktaturę matki.

Maryannku, :kwiatek:
 
 
Aragonte 
etatowy dziwoląg



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 30257
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Czw 14 Cze, 2007 23:02   

Dzięki za ciasteczko :mrgreen:

A może Anne sama próbowała pisać wiersze i schowała je w tym tomiku poezji?
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 05:53   

Rozdział II część 34

- Anno, pozwól mi na nie popatrzeć.
- Będziesz się ze mnie śmiał ! – rzuciła oskarżycielsko.
- Obiecuję, że nie będę się śmiał – odparł patrząc prosto w jej przestraszone oczy.
Przyjmując opuszczenie oczu za niechętną zgodę na jego prośbę, podniósł stronice do okna i zaczął czytać. Niemal czuł na sobie jej wzrok, a jej niepokój niemal materialnie wypełniał przestrzeń między nimi. Czytał jednak dalej spokojnie. Minęło kilka minut zanim odwróciwszy ostatnią stronę spojrzał na kuzynkę.
- Wiesz, one są całkiem dobre. Szczególnie podoba mi się ten – podał jej pierwszą kartkę.
- Ty... Naprawdę ? – Anna patrzyła na niego niepewnie.
- Tak, naprawdę. Od jak dawna piszesz wiersze, kuzynko ?
Cień przyjemności przemknął przez twarz Anny na te słowa.
- Już prawie od roku.
- I nikomu ich nie pokazywałaś ?
Anna potrząsnęła głową.
- Nie, nikomu. Nawet pani Jenkinson. Musiałaby powiedzieć mamie, a ona nie pochwala poezji. Lepiej, że nie wie. Nad tym zaskoczyła mnie dzisiaj, gdy sprawdzałam coś u Wordswortha, więc schowałam moje wiersze między jego stronami.
- Ale Anno – zaprotestował – Nie możesz ich na zawsze zatrzymać dla siebie ! Podziel się nimi przynajmniej z rodziną !
- To nie będzie „na zawsze” kuzynie – odparła Anna zniżając lekko głos – Może nie więcej niż rok – splotła dłonie i opuściła na nie głowę – Mama nie wie, ani nie przypuszcza, że ja wiem. Ale przypadkiem podsłuchałam lekarza rozmawiającego ze swoim kolegą…
- Anno ?
Darcy usiadł obok niej i wziął jej dłonie w swoje. Po raz pierwszy nie wzdrygnęła się, ani nie cofnęła.
- Nie potrzebujesz się obawiać, że zostaniesz obarczony mną jako twoją żoną, kuzynie. Wytrzymaj tylko jeszcze trochę naleganie mamy.
- Anno ! Kochanie ! – Darcy chwycił jej dłonie mocniej. Potworność tego, co sugerowała, wprawiła go w osłupienie.
- To wtedy zaczęłam pisać, kiedy usłyszałam, co powiedział lekarz – wyszeptała Anna przy jego ramieniu – Chciałam w końcu coś powiedzieć, stworzyć coś… Coś może pięknego… Bez ingerencji mamy, czy jej krytycznych uwag – przerwała. Oddech utkwił jej w gardle – Wiem, co ludzie o mnie myślą. I ja ich nie winię, bo niewiele jest do oglądania, czy podziwiania. Ale ja czuję, kuzynie, głęboko. I kiedy się dowiedziałam, że mam umrzeć, te uczucia jakby się zebrały i wylały na papier – podniosła na niego wzrok. W oczach lśniły ślady łez – Nigdy nie wyjdę za mąż, nie będę miała dzieci. To jest moja spuścizna, marna, jak te wiersze. A ja jeszcze nie skończyłam, nie przestałam czuć, nie przestałam pisać, co czuję. Nie zniosłabym mamy szyderstw, albo gdyby zmieniła zdanie, jej rozpływania się nad nimi. Nie mogę dać jej żadnej prawdziwej przyjemności, oprócz tego, że jestem „delikatna”. Ale gdyby znała prawdę, moje życie stałoby się niekończącym się ciągiem lekarzy i medyków. Możesz mnie zrozumieć, kuzynie ? Czy dotrzymasz mojej tajemnicy ?
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Ania1956 



Dołączyła: 01 Gru 2006
Posty: 857
Skąd: opolszczyzna
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 07:21   

Zabrakoło mi słów i jestem totalnie zaskoczona. Co ta baba zrobiła z własną córką :wsciekla: Teraz dopiero można poznac jaka Ann jest w rzeczywistości. Do tej pory widziałam ją jako zastraszoną dziewczyne bojącą sie oddychać bez zgody matki. Jak można jednać się pomylić w ocenie innych tylko na podstawie krótkich obserwacji. Bardzo mi jej szkoda :-(
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 14:09   

Biedna Anna. :(
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 14:13   

Toksyczna baba :?
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 14:17   

Czytając powieść i oglądając serial jedyne co przywodzi na myśl patrząc na Annę, to współczucie, a teraz i Pamelka zgotowała tragiczną przyszłość dla niej :cry: A te wiersze to taki miły akcent, cień życia, przyjemności, że Anna nie była zwykłą, bezwolną kukłą, w rękach swojej matki, ale miała też duszę.
_________________
Niech moje tchnienie znajdzie w twym sercu schronienie, niech w twej miłości zatraci się moja dusza... Aamir
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 14:22   

Nie zniosłabym mamy szyderstw, albo gdyby zmieniła zdanie, jej rozpływania się nad nimi.
Anna ma rację. Gdyby mamusia jakimś cudem zaakceptowała fakt, że ma córkę-romantyczną poetkę, to ani chybi chciałaby mieć prawo do decydowania o ich treści. A potem wydałaby jej wiersze drukiem (oczywiście u pierwszorzędnego wydawcy, na najlepszym papierze itd.), a potem rozdawałaby je wszystkim bliższym i dalszym znajomym. I oczywiście rozprawiałaby na ich temat godzinami. :evil:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 19:22   

Dzięki Maryannku.
Dzisiaj, po raz pierwszy Pamelka zaskoczyła mnie pozytywnie. Że zrobiła z Anny mądrą, chociaz skrytą dziewczynę, właściwie dojrzałą kobietę, a nie kolejne głupiątko
Żal mi Anny, ale ten odcinek mi sie podoba.
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Pią 15 Cze, 2007 21:38   

Mag napisał/a:
Dzisiaj, po raz pierwszy Pamelka zaskoczyła mnie pozytywnie.[...]
Żal mi Anny, ale ten odcinek mi sie podoba.

Mam podobnie. :wink:
A co do Anny, :-( to...aż łza się w oku kręci.

Maryann, :kwiatek:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 07:01   

Dziś smutny, za to króciutki okruszek na ten piękny dzień...

Rozdz. II, cz. 35
- Dobry Boże, Anno! - Darcy gapił się na swoją kuzynkę, trzymając bezradnie jej ręce w swoich, poczuł, że dopada go brak wiary. Oczywiście zachował milczenie, ale cóż to oznaczało w obliczu jej wyznania? Czy kryło się za tym coś jeszcze?
- Może się mylisz?
- To nie jest pomyłka, kuzynie - Anne, patrzyła na niego ze współczuciem, które on był jej winien. - Mam wszystkie objawy, pozostaje tylko nadać im imię. To jest gruźlica i nie mam przed sobą więcej niż rok, może trochę dłużej.
Wyciągnęła dłonie z jego uścisku, ale jedną oparła na jego ramieniu - Proszę, daj mi ten rok, Darcy.
Spojrzał na jej małą dłoń, błagalnie złożoną na jego rękawie. Musi być jakaś większa pociecha, jaką mógłby jej ofiarować niż tylko jego przyrzeczenie. W tym momencie odpowiedź przyszła sama, a on zebrał się w sobie.
- Obiecuję, twój sekret jest bezpieczny, Anne. Tylko pozwól mi powiedzieć Georgianie. Ona... - przerwał, kiedy poczuł nacisk jej ręki - Proszę, musisz mieć kogoś, komu mogłabyś się zwierzyć, a ja ostatnio odkryłem u mojej siostry więcej rozumu i współczucia niż u wielu dwukrotnie starszych od niej. W każdym razie nie znacie się nawzajem, tak jak powinny znać się kuzynki i chciałbym żebyście mogły mieć przyjemność poznać się wcześniej...- nie skończył.
- Tak, może masz rację. - przyznała miękko Anne - Powiedz swojej siostrze, ale ona musi napisać do mnie pierwsza. Podejrzenia jej wysokości wzrosłyby, gdybym to ja nagle napisała do Georgiany. Jesteś dla mnie taki uprzejmy, kuzynie.
Darcy oparł się pokusie, by zaśmiać się gorzko i zamiast tego, pochylił się do jej ręki i złożył na niej delikatny pocałunek.
- Byłbym, gdyby to było coś więcej niż tylko zachowanie milczenia, żeby móc zasłużyć na twoją wdzięczność, Anne. Wstydliwie cię unikałem i ignorowałem, z serca cię za to przepraszam.
Anne delikatnie wyzwoliła swoją dłoń z jego uścisku i podniosła się z kanapy.
- Nie obwiniaj się kuzynie. To była gra jej wysokości, która zmuszała nas do tego. Podczas gdy ja nie miałam siły czy odwagi, żeby się jej przeciwstawić, ty błyskotliwie dawałeś sobie z nią radę. Dlatego to tobie należą się ode mnie podziękowania.
Słaby grymas na jej ustach spowodował, że Darcy podniósł się zaniepokojony.
- Nie, jestem tylko zmęczona. Proszę, muszę wrócić do swojego pokoju. Wydaje mi się, że muszę odpocząć. - posłała mu smutny uśmiech - Dobrze było to w końcu wypowiedzieć, Darcy. Dziwne, że to musiałeś być ty. - i z uprzejmością wyszła z biblioteki. Drzwi cicho zamknęły się za nią, pozostawiając Darcy'ego kontemplującego deszcz zacinający w wielkie okna biblioteki.
Ostatnio zmieniony przez Alison Sob 16 Cze, 2007 14:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Aragonte 
etatowy dziwoląg



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 30257
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 10:38   

Dzięki, Ali :kwiatek:

Cieszę się, że Pamela pogłębiła postać Anny, chociaż to smutne rozwiązanie jej wątku :-(

I małe wyjaśnienie w temacie długich spodni i krótkich porciąt do kolan, bo były z tym problemy w tłumaczeniu.
W "Historii mody" Francoisa Bouchera znalazłam określenie "culotte", tłumaczone jako "krótkie spodnie zapinane pod kolanem". I dalej: "węższe lub szersze, pozostały częścią eleganckiego ubrania męskiego aż do początku XIX w. Stopniowo wyparły je spodnie długie, które pojawiły się w czasach rewolucji i były uważane niemal za jej symbol [...] Jako część stroju ceremonialnego culotte przetrwały przez cały XIX w."

Ale, ale "culotte" znaczą też to: "Po zakończeniu pierwszej wojny światowej termin używany na określenie damskich majtek, noszonych z biustonoszem od czasu wyjścia z mody gorsetu" :wink:
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 12:59   

Dzieki Matulku.
Dziwne, że lekarze opłacani przez Lady C. nie powiedzieli jej o podejrzeniach i nie nalegali na żadne kuracje.
A poza tym sa chyba jakieś objawy typu rumieńce, plucie krwią, czy coś co powinno troskliwa matke zaniepokoić?
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 13:06   

Mag napisał/a:
Dziwne, że lekarze opłacani przez Lady C. nie powiedzieli jej o podejrzeniach i nie nalegali na żadne kuracje.

Kuracje to pewnie jakieś stosowali - typu puszczanie krwi na przykład. :wink: Zaraz po przyjeździe Darcy'ego lady C. coś tam nawet wspominała, że Anna przechodzi teraz jakąś nową kurację, wymyśloną przez jednego z lekarzy samego Księcia Regenta.
A uświadamianie milady chyba nie bardzo leżało w interesie opłacanych przez nią medyków, bo skończyłoby się pewnie na tym, że straciliby bardzo "dochodową" pacjentkę. A że wyjścia i tak nie było...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 15:13   

Aragonte napisał/a:
I małe wyjaśnienie w temacie długich spodni i krótkich porciąt do kolan, bo były z tym problemy w tłumaczeniu.


Problemy nie tyle wynikały z tego, że nie wiedziałyśmy jakie spodnie kto nosił, tylko z ubóstwa języka. W angielskim są "trousers" - czyli długie spodnie i "breeches" - czyli bryczesy, w języku polskim nazwa używana wyłącznie dla spodni sportowych, do jazdy konnej, których krój się zmieniał, aż do powstania tzw. "pantaloons" - czyli czegoś co po polsku nazywamy pumpami - modne w przedwojennej Polsce, szerokie, spięte nad kolanem, noszone do wełnianych podkolanówek - też raczej sportowe spodnie na bicykl, lub do jazdy automobilem. Problem w tym, że Pamela używa słowa "breeches" również dla tych jedwabnych spodni wyzytowych do kolan, noszonych z białymi pończochami. Ja nie jestem anglistką, żeby rozsądzić, czy na te wizytowe spodnie jest jakieś osobne słowo. Caroline tłumaczyła bryczesy, ja - spodnie, bo dla mnie bryczesy kojarzą sie zbyt jednoznacznie, zakładałam, że wielbicielki epoki, będą wiedziały w czym występuje elegancki mężczyzna, w określonej sytuacji.
A jak już o spodzieniu, to czy zwróciłyście uwagę w nowych Perswazjach, że kapitan wieczorem do teatru przyszedł w butach do konnej jazdy? Mnie to jakoś okropnie razi. Widać to wyraźnie kiedy on odchodzi, widząc nadciągającego Elliota.
 
 
Aragonte 
etatowy dziwoląg



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 30257
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 16:03   

Ali, wiem, że wiedziałyście, które portki kto nosił :smile: Zgodnie z prośbą Caroline szukałam takiego określenia na te spodnie do kolan, które byłoby używane w polskim nazewnictwie (a to pojawia się w polskiej książce o ubiorach i modzie, więc chyba jest poprawne), bo długie spodnie to chyba faktycznie "spodnie" i już. Czysto polskiego odpowiednika nie znalazłam :-( Obawiam się, że ciężko to oddać po polsku :-(
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 17:14   

Aragonte napisał/a:
Ali, wiem, że wiedziałyście, które portki kto nosił :smile: Zgodnie z prośbą Caroline szukałam takiego określenia na te spodnie do kolan, które byłoby używane w polskim nazewnictwie (a to pojawia się w polskiej książce o ubiorach i modzie, więc chyba jest poprawne), bo długie spodnie to chyba faktycznie "spodnie" i już. Czysto polskiego odpowiednika nie znalazłam :-( Obawiam się, że ciężko to oddać po polsku :-(


Juz rozumiem. Czyli co, może ukujmy dla tych porciąt jakieś polskie określenie, bo nie wybrniemy. Od francuskich "culotte" może "kuloty" :cool:
A może śląskie "galoty" są właśnie od tych "kulotów" :wink:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 16 Cze, 2007 18:02   

Alison napisał/a:
może ukujmy dla tych porciąt jakieś polskie określenie, bo nie wybrniemy. Od francuskich "culotte" może "kuloty" :cool:

Mr Darcy w jedwabnych kulotach... :rotfl:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 07:45   

Dziś wieczór karciany z kuzynką Smoka Wawelskiego, więc pan Darcy obowiązkowo w kulotach :twisted:

Rozdz. II , cz. 36

Anne nie pojawiła się na kolacji tego wieczora. Pani Jenkinson nie pojawiając się na obiedzie, późno zjawiła się w salonie, ze swoją obowiązkową wymówką silnym bólem głowy i zmęczeniem. Gniewne niezadowolenie na twarzy lady Catherine uraziło Darcy'ego, ale przypomniał sobie, że przecież jej wysokość nie ma świadomości prawdziwego stanu swojej córki, dlatego nie powinien być tak głęboko oburzony jej nieczułą odpowiedzią. Ze swojej strony został zmuszony do wyznania, że jej nieobecność nie była nazbyt niemile widziana. Szokujące zwierzenie Anne wciąż robiło na nim wrażenie i jednak nie wiedziałby gdzie ma patrzeć albo jak ma się zachowywać w jej obecności, teraz, kiedy znał jej tajemnicę. Dlatego też przy kolacji toczono chaotyczne rozmowy, wśród których przeważał temat okropnej pogody, z powodu której zaordynowano wieczór z bilardem, jako najbardziej obiecujący sposób pomocy pobudzonemu i nerwowemu Richard'owi. Jego nadzieje miały być jednak zniweczone, przynajmniej na jakiś czas, przez prośbę ciotki żeby obaj zjawili się, by ukoić jej znudzenie, przy stoliku karcianym, natychmiast kiedy skończą swoją brandy.
- Będziesz miał jeszcze ochotę zagrać po udaniu się jej wysokości na spoczynek? - Fitzwilliam patrzył na kuzyna spod ściągniętych brwi, zanim opróżnił resztę zawartości swojej szklanki i wskazując Darcy'emu, by ją ponownie napełnił. - Karty ze Smoczycą i panią Jenkinson to raczej nie jest mój sposób na spędzenie reszty dnia, który i tak charakteryzował się głównie tym, że był śmiertelnie nudny - pociągnął kolejny łyk - O Panie, chciałbym, żeby plebania się tu zjawiła! Wtedy mielibyśmy nieco zabawy!
- Chociaż nie mogę zaspokoić twojej fascynacji, będę usiłował odpowiedzieć na twoją potrzebę rozrywki - odpowiedział sucho Darcy, kiedy napełniał szklankę Fitzwilliama i postawił karafkę, opanowując się jak tylko potrafił, w związku z aluzją Richarda do Elizabeth. Nie lubił tego lekkiego sposobu, w jaki kuzyn o niej mówił, postanowił położyć temu natychmiastowy kres.
- Albo też ów dzień kwartalnej wypłaty jest jeszcze w zbyt odległej perspektywie?
- Nie, coś mi jeszcze w kieszeniach zostało, Darcy - Fitzwilliam podniósł wzrok, ugodzony niewdzięcznym ciosem kuzyna - Ale ty także chybiasz w innej sprawie. Widzę, że jesteś niezwykle urzeczony tą wizytą w Kent.
Brandy w szklance Darcy'ego zachybotała się - Zatem wojskowe życie nie jest tak drogie, jak się powszechnie uważa - odparował ostre spojrzenie Richarda, ale prawie natychmiast tego pożałował. Ta uwaga tylko wzmogła ciekawość kuzyna, a jego oskarżenie było bardziej niż prowokujące!
- Przepraszam, Richard, to było niestosowne - usiadł z powrotem na krześle. Gdyby tylko mógł uciec do biblioteki lub do swego pokoju!
Napięcie pomiędzy pragnieniem serca a jego imieniem, połączone z intensywnością jego rozczarowania niewidzeniem Elizabeth tego dnia, powodowały, że zachowywał się jak złapana na haczyk ryba.
- Ja także przepraszam, Fitz - Richard usiadł ciężko i wskazał w stronę okna - to przez tą przeklętą mżawkę. Obu nas sprowadza na manowce. Pokój, staruszku? - podniósł szklankę. Darcy skinął i wzniósł swoją w odpowiedzi.
- Pokój - obaj pociągnęli wolno, długi łyk. - Myślisz, że odważymy się sprawdzić ten pokój między nami i pozwolimy sobie na parę starć później? - wskazał kuzynowi ruchem dłoni, że brandy wywołała na policzkach Richarda głęboki rumieniec.
Fitzwilliam potarł szczękę i zaśmiał się - Może lepiej sprawdźmy nasze temperamenty i nasze zrównoważenie po tym jak jej wysokość przeegzaminuje je przy stoliku do kart. Możemy obaj być gotowi na popełnienie zbrodni okaleczenia do czasu, dopóki ostatnia karta będzie w grze!
Znudzenie grą lady Catherine i towarzyszącym jej monologiem skłoniły obu mężczyzn do poszukania sobie raczej ustronia w ich pokojach niż do konfrontacji przy stole bilardowym. Była to bez wątpienia jedna z mądrzejszych decyzji jakie on i Richard podjęli ostatnio, pomyślał mijając drzwi sypialni i będąc cicho powitanym przez swojego lokaja. Rewelacje tego dnia i rozczarowania spowodowały, że jedyne co mogło pocieszyć Darcy'ego, to obietnica Fletcher'a przygotowania szybkiej gorącej kąpieli i uspokajająca mikstura według przepisu jego ojca, które sprawiły, że zrzucił z siebie strój tego wieczora. Potem, po kąpieli i usadowieniu się w szlafroku przed kominkiem w sypialni, Darcy bez przekonania dokonał próby zebrania swoich myśli. Ale pora, ogień, ciepło drinka delikatnie spływającego w głąb gardła, wszystko to przyczyniło się do wysłania ich hen ścieżką, przez zagajnik, i minięcia granic wiadomego domostwa, gdzie błyszczące oczy z miłym powitalnym uśmiechem uśmierzyły ból w sercu wywołany ich zbyt długą nieobecnością.
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 18:50   

Alison napisał/a:
Rewelacje tego dnia i rozczarowania spowodowały, że jedyne co mogło pocieszyć Darcy'ego, to obietnica Fletcher'a przygotowania szybkiej gorącej kąpieli i uspokajająca mikstura według przepisu jego ojca, które sprawiły, że zrzucił z siebie strój tego wieczora.

Cóż to za mikstura, że za przeproszeniem ...kuloty z mężczyzny zrzuca ? :paddotylu: :wink:
Ali, :kwiatek:

Ps.
Alison napisał/a:
A może śląskie "galoty" są właśnie od tych "kulotów"

Dodam, że na Kaszubach "galoty" teeeeż są znane. :mrgreen:
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 19:44   

Alison napisał/a:
Ale pora, ogień, ciepło drinka delikatnie spływającego w głąb gardła, wszystko to przyczyniło się do wysłania ich hen ścieżką, przez zagajnik, i minięcia granic wiadomego domostwa, gdzie błyszczące oczy z miłym powitalnym uśmiechem uśmierzyły ból w sercu wywołany ich zbyt długą nieobecnością.


Ciekawe czy gentleman, jak juz pozbył się oficjalnego stroju (czytaj kulotów :mrgreen: )
To pozwalał sobie na swawolne myśli :rumieniec:

Dzieki Matulku :kwiatek:
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 21:31   

Mag napisał/a:

Ciekawe czy gentleman, jak juz pozbył się oficjalnego stroju (czytaj kulotów :mrgreen: )
To pozwalał sobie na swawolne myśli :rumieniec:


Jako członek zarządu Partii Przemytników Szlafroków Męskich, autorytatywnie stwierdzam, że mężczyzna w szlafroku męskim przed kominkiem, z drinkiem w łapie i w ogóle...musowo ma wyłącznie swawolne myśli :cool:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 22:27   

Po dzisiejszym maratonie tłumaczeniowym autorytatywnie stwierdzam, że TEN mężczyzna (przed kominkiem, w szlafroku, ze szklaneczką koniaku), to myśli ma takie, że coraz bardziej mi go żal. W przerwach między momentami, kiedy mam ochotę dać mu w łeb. :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 22:35   

Maryann napisał/a:
Po dzisiejszym maratonie tłumaczeniowym autorytatywnie stwierdzam, że TEN mężczyzna (przed kominkiem, w szlafroku, ze szklaneczką koniaku), to myśli ma takie, że coraz bardziej mi go żal. W przerwach między momentami, kiedy mam ochotę dać mu w łeb. :wink:


Maryannku!!! Nie poznaję Cię! Ty, która zawsze go broniłaś! :paddotylu:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 17 Cze, 2007 22:41   

Broniłam. I jeszcze będę bronić. :wink: Ale jak on zaczyna te swoje medytacje na rodowo-majątkowe tematy, to ręka mnie świerzbi...
A że zestresowana ostatnio jestem, to i o wybuch nietrudno...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.