PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Mansfield Park
Autor Wiadomość
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:17   

Ulka napisał/a:
nie mogła w tej właśnie sytuacji zostać na lodzie, nie mogła pokazać Henry'emu, że jego odejście ją rani, że zależało jej na nim. Była na to zbyt dumna.

Ja bym powiedziała, że zbyt próżna - duma to bardziej szlachetne uczucie. Przyjęła Rushworta, bo miał dom w Londynie i większy dochód niż jej ojciec, ale uganiała się za Henrym, bo uważała, że wszystko jej wolno, a skoro narzeczony to głupiec, to zaręczyny do niczego ją nie zobowiązują. Zresztą - przecież dotąd nikt od niej niczego poważnego nie wymagał, więc dlaczego niby teraz...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:22   

Ja bym poparła zdanie Maryann, o próżności w miejsce dumy, i ogólnie moralnym pustkowiu tej całej Marii :? . Trudno, źle wychowano to dziewczę, ale i tak jej nie lubię :obrzydzenie: . Będę wredna na całego: a Fanny jest głupia owca :mrgreen: ...
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:29   

Marija napisał/a:
Fanny jest głupia owca

A z tym się nie zgodzę. Fanny jest może bardzo nieśmiała i boi się komukolwiek narazić, ale na pewno nie jest głupia.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:31   

Maryann napisał/a:
Ja bym powiedziała, że zbyt próżna - duma to bardziej szlachetne uczucie.

Jużem chciała przytaknąć, że tak, własciwie się mogę zgodzić, ale jednak... Po pierwsze pisałam w znaczeniu dumny czyli zadufany w sobie, po drugie-Darcy był dumny? był. Było to rzeczywiście szlachetne uczucie? nie do końca ;) po trzecie - sprawdziłam tez w słowniku :mrgreen: http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=duma
duma
1. «poczucie własnej godności i wartości»
2. «zadowolenie i satysfakcja z własnych lub czyichś osiągnięć»
3. «wygórowane pojęcie o sobie»
i w tym znaczeniu Maria była dumna.
Ale w zasadzie nie jest to tewż idealne słowo, którym bym ją w tamtej sytuacji określiła. Próżność też mi nie pasuje? Może ktoś ma jakiś pomysła? :o :-)
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:34   

Maryann napisał/a:
Marija napisał/a:
Fanny jest głupia owca

A z tym się nie zgodzę. Fanny jest może bardzo nieśmiała i boi się komukolwiek narazić, ale na pewno nie jest głupia.
No dobra: jest niegłupia, ale owca jest niewątpliwie. Jedno drugiemu nie wadzi :wink: .
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:46   

Ale ta owca w ważnych dla siebie sprawach umiała pokazać rogi...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:47   

Nie przeczę: to jest właśnie dowód na inteligentne owcostwo :mrgreen: . Nie dała się ostrzyc z wełenki :banan: ...
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:58   

Ulka napisał/a:
Maryann napisał/a:
Ja bym powiedziała, że zbyt próżna - duma to bardziej szlachetne uczucie.

Jużem chciała przytaknąć, że tak, własciwie się mogę zgodzić, ale jednak... Po pierwsze pisałam w znaczeniu dumny czyli zadufany w sobie, po drugie-Darcy był dumny? był. Było to rzeczywiście szlachetne uczucie? nie do końca ;) po trzecie - sprawdziłam tez w słowniku :mrgreen: http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=duma
duma
1. «poczucie własnej godności i wartości»
2. «zadowolenie i satysfakcja z własnych lub czyichś osiągnięć»
3. «wygórowane pojęcie o sobie»
i w tym znaczeniu Maria była dumna.
Ale w zasadzie nie jest to tewż idealne słowo, którym bym ją w tamtej sytuacji określiła. Próżność też mi nie pasuje? Może ktoś ma jakiś pomysła? :o :-)

:-D Wg słownika języka polskiego:
próżny:
1. «mający o sobie bardzo dobre zdanie i lubiący, żeby go podziwiać i pochlebiać mu»
2. «nadmiernie przywiązujący wagę do rzeczy zewnętrznych; też: świadczący o takiej postawie»
3. «niedający pożądanych efektów»
4. «niczym niewypełniony»
Po mojemu pasuje do Marii.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 13:02   

Maryann napisał/a:
Po mojemu pasuje do Marii.

Źle się wyraziłam. "Próżna" pasuje do Marii jak ulał ;D jak najbardziej była próżna tak w ogóle, ale w tej sytuacji z Henry'm szukałam innego określenia. Inna cecha bardziej mi się rzuca w oczy i to właśnie coś ala bycie dumnym..
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 13:02   

...zwłaszcza pkt 4 :bejsbol: ...
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 14:11   

Maryann napisał/a:
Marija napisał/a:
Fanny jest głupia owca

A z tym się nie zgodzę. Fanny jest może bardzo nieśmiała i boi się komukolwiek narazić, ale na pewno nie jest głupia.

Też uważam, że nie jest głupia. Dla mnie Fanny jest ciekawym przeciwieństwem sióstr Bertram - one otrzymało staranne wykształcenie (które, jak wiadomo z książki, obejmowało umiejętność ułożenia mapy Europy, wymienieniu głównych rzek Rosji i cesarzy rzymskich od samego Sewera oraz wiedzy, jaka jest różnica między akwarelami i kredkami ;) ), są obyte, z pozoru dobrze wychowane, miały nienaganne maniery, na każdym kroku im powtarzano, że są lepsze, że są wspaniałe, bo noszą nazwisko Bertram, zaś Fanny mówiono, żeby pamiętała, że nie jest im równa - ale dzięki takiemu dość twardemu wychowaniu Fanny potrafiła instynktownie odróżnić dobro od zła, zasady odpowiedniego postępowania same się w niej wykształciły poprzez własną inteligencję i obserwacje, a nie zostały wyłożone w teorii, jak pannom Bertram (w książce jest cytat: "Wpajano im religię w teorii, nikt jednak nie wymagał, by ją stosowały w codziennej praktyce). Fanny jest dla mnie naprawdę ciekawą, złożoną postacią, jest nieśmiała, spokojna, ale nie zastraszona i nijaka, ani tym bardziej głupia.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 14:21   

Ślicznie się nam dyskusja rozwija, jaż miło :-D . Dooobra, lekko to biedaczka Fanny nie miała. Pierwszy wstrząsający moment w powieści: częstować małe dziecko po parodniowej podróży plackiem z agrestem! A ono biedne ma dygnąć z uśmiechem i szacunkiem oraz spożyć kulturalnie to ciacho na środku salonu (i nie nakruszyć!). I jeszcze cioteczka Jilly...Norris nad głową gdera. No, drogie Damy, której by taki numer popisowy wyszedł? :bejsbol:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 14:55   

Nimloth napisał/a:
Wpajano im religię w teorii, nikt jednak nie wymagał, by ją stosowały w codziennej praktyce

"Uczono mnie zasad, ale pozwalano postępować wg nich z dumą i zarozumiałością. "
Metody te same, tylko efekt końcowy odmienny...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Jeannette 


Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 476
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 17:59   

Marija napisał/a:
No, drogie Damy, której by taki numer popisowy wyszedł?

Popisowy numer ciotki N.? Nikomu zapewne z równym wdziękiem. :mrgreen:
Nimloth napisał/a:
Z tym że wtedy to było normalne. Nie było im źle, bo nie były świadome, że mogłoby być lepiej.

Więc może podpowiadał im to instynkt? :wink:
Nimloth napisał/a:
Fanny jest dla mnie naprawdę ciekawą, złożoną postacią, jest nieśmiała, spokojna, ale nie zastraszona i nijaka, ani tym bardziej głupia.

Kwestia gustu. Fanny różniła się od Julii i Marii czy nawet Mary brakiem dużego wykształcenia, nie miała tej wiedzy teoretycznej. Za to miała praktyczną, co chyba było bardziej przydatne. Zresztą była dobrym obserwatorem, bo nie pochłaniała uwagi wszystkich wokół. Jej zachowanie było innym obojętne, dlatego była ukrytą kamerą. Widziała grzeszki wszystkich, nie będąc jednocześnie narażoną na tego rodzaju pokusy.
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2151
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 13:04   

Jeannette napisał/a:
Widziała grzeszki wszystkich, nie będąc jednocześnie narażoną na tego rodzaju pokusy.

No wlasnie. Zastanawialyscie sie kiedys, jaka bylaby Fanny, gdyby wlasnie nie byla wychowana jako ta biedniejsza i gorsza w wygodach? Dobrze jej zrobilo przeniesienie do domu wuja, gdzie miala o niebo wiecej wygod niz w jej wlasnym domu, ale wg mnie ona sie wydelikacila okropnie tam. I zrobila sie taka dziwna istota - nie pasowala do poprzedniego domu, bo byla zbyt dobrze wychowana i przystosowana do delikatnego zycia damy, a do nowego domu nie pasowala, bo byla nizsza urodzeniem. Czyli taki mutant troche. Wydaje mi sie, ze gdyby nie ciotka Noris, ktora zawsze znizala ja do poziomu podlogi, to moglaby wyrosnac w przekonaniu, ze wiecej jej sie nalezy i ze wiecej moze wymagac od zycia, czyli bardziej zwracac uwage na pieniadze i pozycje, nie byc takim biernym obserwatorem nie znajacym smaku bycia bogatym. I wtedy juz nie odrzucilaby moze oswiadczyn Henry'ego z takim przekonaniem, gdyby ja wyslali z powrotem do starego domu.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 13:17   

Wow, "mutant" :rotfl: . Ciekawe spojrzenie! Po raz pierwszy chyba ktoś podnosi zasługi cioteczki Norris we właściwym ukształtowaniu charakteru Fanny (równanie z podłogą, hehe...).
Bardzo lubię ten fragment książki, w którym Fanny jedzie do Portsmouth: ciasno, za głośno, niekulturalnie, służba się odszczekuje :paddotylu: . Fanny jednak co nieco przecież z tego swojego rodzinnego domu pamiętała; cóż by to było, gdyby na jej miejsce posłano tam z wizytą Marię? Albo i lady osobiście pupę i mopsa ruszyła w podróż (ale to już fantasy)?
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 13:29   

Loana napisał/a:
Jeannette napisał/a:
Widziała grzeszki wszystkich, nie będąc jednocześnie narażoną na tego rodzaju pokusy.

No wlasnie. Zastanawialyscie sie kiedys, jaka bylaby Fanny, gdyby wlasnie nie byla wychowana jako ta biedniejsza i gorsza w wygodach?

Co by było, gdyby... :mrgreen: Możemy sobie też pogdybać np. jaka byłaby Emma, gdyby nie miała w pobliżu Knightleya. Czy w bardziej dojrzałym wieku upodobniłaby się do lady Catherine ?
Ale do rzeczy. W niczym nie ujmując "zasług" cioci Norris, to chyba nie ona jedna (choć ona w wyjątkowym stopniu) traktowała Fanny jak "drugi garnitur" domowników. Przecież jeszcze przed jej przyjazdem do Mansfield sam sir Thomas daje wyraźnie do zrozumienia, że nie ma mowy o traktowaniu jej na równi z jego córkami. Lady Bertram też traktowała ją raczej jako damę do towarzystwa, niż jako siostrzenicę. Maria i Julia w ogóle jej nie zauważały. Właściwie tylko Edmund odnosił się do niej z życzliwością i troszczył się o jej sprawy.
Loana napisał/a:
moglaby wyrosnac w przekonaniu, ze wiecej jej sie nalezy i ze wiecej moze wymagac od zycia, czyli bardziej zwracac uwage na pieniadze i pozycje, nie byc takim biernym obserwatorem nie znajacym smaku bycia bogatym. I wtedy juz nie odrzucilaby moze oswiadczyn Henry'ego z takim przekonaniem, gdyby ja wyslali z powrotem do starego domu.

Czy Fanny stałaby się większą materialistką, gdyby żyła w Mansfield na takich samych prawach, jak Maria i Julia ? Chyba jednak nie. Na to miała zbyt mocne zasady. Powiedziałabym nawet, że żyjąc w Mansfield jako uboga krewna i codziennie obcoując z bogactwem i zbytkiem, z którego nie mogła korzystać, była wystawiona na znacznie większe pokusy i frustracje. Mogła stać się zgorzkniałą, zawistną, pazerną osóbką - choćby taką, jak Lucy Steele.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 13:38   

Zasady Fanny ukształtowały się pod wpływem Edmunda, już podczas pobytu w Mansfield. Jakie ona mogła mieć zasady jako 10-letnie dziecko, wychowane w takiej jak jej rodzince? A że była z natury nieśmiała, a Edmund jako jedyny był jej naprawdę życzliwy (i z powołaniem na duchownego), to czyje poglądy mogła przyjąć za swoje??
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 14:18   

Nasunęło mi się pewnie porównanie: Fanny i Wickham. Oboje w dzieciństwie spotkał podobny los, a jednak efekty były krańcowo odmienne. Fanny była wdzięczna nawet za tę namiastkę dobrobytu, którą dostała. Wickhamowi zawsze było mało. Ona nigdy nie ośmieliłaby się nikogo krytykować i czegokolwiek się dla siebie domagać. Jego przepełniała zawiść, a o własne niepowodzenia obwiniał wszystkich poza sobą.
Powie ktoś, że pan Darcy rozpuścił swego chrześniaka, a wobec Fanny stosowano "zimny wychów". Ale ona miałaby chyba większe powody do zazdroszczenia kuzynkom: w końcu była siostrzenicą pani domu. Wickham był jedynie synem rządcy.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Jeannette 


Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 476
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 16:12   

Maryann napisał/a:
Powie ktoś, że pan Darcy rozpuścił swego chrześniaka, a wobec Fanny stosowano "zimny wychów". Ale ona miałaby chyba większe powody do zazdroszczenia kuzynkom: w końcu była siostrzenicą pani domu. Wickham był jedynie synem rządcy.

Prosty wniosek: była za dobra, łagodna, uczuciowa, aby dać się ponieść zazdrości. Ona po prostu uważała, że te różnice są naturalne. A Wickham bądź co bądź był rozpuszczony i być może traktowany na równi z Darcym. Dlatego miał się za takiego samego szlachcica.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 17 Sie, 2007 18:49   

Jeannette napisał/a:
Wickham bądź co bądź był rozpuszczony i być może traktowany na równi z Darcym.

Mam nawet wrażenie, że wobec niego pan Darcy był znacznie bardziej pobłażliwy i bezkrytyczny, niż wobec własnego syna. Czy chciał mu w ten sposób zrekompensować "braki w urodzeniu" ? Czy tylko dał się wziąć na lep jego gładkich słówek ? W każdym razie efekty były fatalne.
A Fanny - przy wszystkich oczywistych różnicach - wychowana została, tak jak Darcy i nauczona obowiązku i odpowiedzialności.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11057
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 15:56   

Nowe wydanie "Mansfield Park:
http://www.proszynski.pl/...k-p-29888-.html
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 28 Paź, 2008 14:45   

Jeannette napisał/a:

Nimloth napisał/a:
Fanny jest dla mnie naprawdę ciekawą, złożoną postacią, jest nieśmiała, spokojna, ale nie zastraszona i nijaka, ani tym bardziej głupia.

Kwestia gustu. Fanny różniła się od Julii i Marii czy nawet Mary brakiem dużego wykształcenia, nie miała tej wiedzy teoretycznej. Za to miała praktyczną, co chyba było bardziej przydatne. Zresztą była dobrym obserwatorem, bo nie pochłaniała uwagi wszystkich wokół. Jej zachowanie było innym obojętne, dlatego była ukrytą kamerą. Widziała grzeszki wszystkich, nie będąc jednocześnie narażoną na tego rodzaju pokusy.

Zasadniczo się zgadzam, ale moim zdaniem dorosła Fanny znacznie przewyższała wykształceniem swoje kuzynki, choć gdy pojawiła się w Mansfield Park umiała jedynie czytać i pisać. Jednak potem to nadrobiła, dzięki pomocy Edmunda i nie tylko uczył faktów, ale i rozumienia oraz dyskusji, co było rzadkie u młodych panien w tym czasie.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 17036
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Czw 03 Mar, 2011 11:17   

Pozwoliłam sobie odkopać wątek , bo znowu czytam starając się czytać ze zrozumieniem :wink: i cóż znalazłam ? ciekawa jestem , czy ktoś to już zauważył :-P otóż czy wiecie , jak nazywała się prebenda , która miał otrzymać Edmund ? THORNTON Lacey :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie , de domo chamska hołota :mrgreen:
 
 
JoannaS 



Dołączyła: 06 Sie 2008
Posty: 136
Skąd: Z Falenicy
Wysłany: Czw 03 Mar, 2011 11:33   

Wyjątkowo sympatyczny zbieg okoliczności :-)
_________________
JS
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.