PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Mansfield Park
Autor Wiadomość
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 24 Lip, 2007 19:41   

JA tłumaczyła, że dla Henrego pokusa chwilowej przyjemności była zbyt silna, silniejsza od możliwości czekania na niepewne szczęście. Nigdy sobie nie odmawiał niczego to nic dziwnego, że nie potrafił. Maria tak go podrywała, że jego "słaby opór" legł w gruzach. A potem oczywiście było na nią...
A Maria... Kobiety chyba łatwo nieraz są w stanie uwierzyć w to, w co pragną wierzyć. Bardzo pragnąła miłości, pragnęła zainteresowania Henry'ego i uwierzyła, że ją kocha. A jeśli wierzyła i kochała (w swoim mniemaniu) to usprawiedliwiała-w jej oczach (i nie tylko jej, wiele osób tak myśli)- każde działanie, nawet występek. (Niezależnie od tego jak dziś to się ocenia, wtedy to był występek).
Hm, pierwszy raz pokusiłam się o próbę zrozumienia Marii...i łagodniej ją oceniłam niż do tej pory :)
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Wto 24 Lip, 2007 19:57   

Ja chyba nie potrafiłabym ocenić Marii łagodniej, bo dla mnie obie siostry były zepsute i pozbawione zasad, mimo pozorów wykształcenia i dobrego wychowania, jakie im dano.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 24 Lip, 2007 20:15   

W sumie nie tak trudno ją zrozumieć. Wyszła za mąż na złość, bo nie chciał jej Henrry Była młoda, pragnęła uczucia namiętności a mąż nie mógł lub nie chciał jej tego dać
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Wto 24 Lip, 2007 20:45   

Ale zaręczyła się, zanim poznała Hanry'ego. Tak czy siak wyszłaby za mąż.
Ostatnio zmieniony przez Nimloth Wto 31 Lip, 2007 18:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 24 Lip, 2007 21:04   

Ale małżeństwo bez miłości nie było wcale takim wyjątkiem i nie wiem czy było świadectwem amoralności... Maria chciała dobrze wyjść za mąż, tak nakazywało jej mniemanie o sobie - które od dzieciństwa jej kładziono do łebka, o rodzinie, o tym co pottrzeba do życia na poziomie. Pan R. miał to wszystko. Gdyby nie poznała Henryego ani innego uroczego młodizeńca - a poznając jako mężatka może nie miałaby takiego powodzenia (albo oni śmiałości)- żyłaby z panem R. znajdując tu i tam "przyzwoite" rozrywki wielkiej damy :D
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2173
Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 31 Lip, 2007 12:55   

Rozumiem Wasze poglady, ale wg mnie ona WIEDZIAŁA, jakie ja czekaja konsekwencje wystepku, czyli calkowite odrzucenie spoleczenstwa. I zdarzylo by sie tak nawet gdyby (watpliwe gdyby, zdawala sobie z tego sprawe) Henry postapil wobec niej uczciwie i ozenil sie z nia. A bedac mezatka miala wieksze pole do popisu, tzn mogla miec sobie romans z Henrym i miec jednoczesnie kase i powazanie w towarzystwie... gdyby tylko nie uciekla i nie pokazala swiatu, jaka jest glupia baba. Po prostu w ogole nie rozumiem, po co zrobila tak glupi krok, zwlaszcza, ze WATPIE, by Henry dal jej jakies podstawy do ewentualnej wspolnej przyszlosci.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 31 Lip, 2007 22:48   

Ejże, gdyby tak się zastanowić, miłe panie, to co my Marii radzimy? Życie w hipokryzji, z niekochanym mężem, w zamian za korzyści materialne - to trochę pachnie najstarszym zawodem świata.... na dodatek z kochankiem u boku. Ta wizja, wybaczcie, nie podoba mi się. Maria nie powinna w ogóe wychodzić za mąż za swojego bogatego głupca, ale jeżeli już życie z nim obrzydło jej - jak można sie domyślać - do granic możliwości, to ja wolę, ze odeszła. To było uczciwsze. Henry w tej konfiguracji wychodzi na wybitnie marną figurę, bo to on ją opuścił i pozostawił własnemu losowi.
Gdyby Maria nazywała się Anna Karenina, nie potępiłybyśmy jej tak łatwo, nie uważacie? Przecież zachowały się podobnie, oddały wszystko dla miłości.
 
 
Caitriona 
Więcej śniegu!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 12194
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 11:10   

Ale czy to co czuła Mary do Henry'ego to była miłość?
Mary podjęła decyzję, postanowiła wyść za mąż bez miłości i powinna się tego trzymać. Nie pochwalam tego, ale w tamtych czasach nie było to wyjątkiem.
_________________
And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 11:31   

Tak, ja myślę, ze to była miłość. Trudno jest lubić Marię, ja sama nie mam do niej cienia sympatii, ale żal mi jej jak każdej głupiej kobiety, która sie sprzedaje i potem nie może znieśc narzuconych sobie więzów. W życiu nie namawiałabym jej (choć zdaję sobie sprawę, ze to kusząca perspektywa :mrgreen: ) "zostań z tym durniem, wydawaj jego pieniądze na prawo i lewo, a Henry'ego miej sobie na boku". To byłaby elegancka i akceptowalna towarzysko forma prostytucji.
 
 
Caitriona 
Więcej śniegu!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 12194
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 11:58   

Też bym jej nie namawiała do 'skoku w bok'! Skoro sama wybrała męża (nikt jej nie zmuszał do tego) wiedziała co robi.
Muszę sobie przypomnieć książkę (czytałam ją tylko raz), ale mi się wydawało, że to co wiązało Mary i Henry'ego trudno nazwać miłością. Idę poszukać kniżki ;)
_________________
And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52042
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 12:47   

Henry jej nie kochał - była dla niego kolejnym podbojem, a pikanterii w jego mniemaniu dodawał fakt, że miała najpierw narzeczonego, a potem męża. Pochlebiało mu, że Maria widzi tylko jego, że jest w stanie zrobić każde głupstwo. Maria go kochała. Gdyby Henry był uczciwy wobec niej, gdyby się zadeklarował - Maria zerwałaby z tym biednym panem Rushwortem ( proponuje jej to nawet ojciec ) i wyszłaby za Crawforda. Wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 15:17   

Ale Hennry jej wtedy nie chciał chciał fanny. Wszystko byłoby inaczej gdyby Fanny wyszła za henryczka
 
 
Annette 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 168
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 16:39   

Ale Fanny Henryczka nie chciała i wszystko się dodatkowo
skomplikowało
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 18:21   

Ano nie chciala i miala w tej kwestii nosa :-D .
Loano, nie myśl, ze Cię napadłam w sprawie Marii :kwiatek: ,wcale nie!
Po prostu kiedyś to do mnie dotarło, ze patrzymy na bohaterki austenowskie oczami Jane (bo wielką pisarką była), ale przynajmniej dwie z nich powinny przejść lustrację - miałam na myśli Eleonorę i Mariannę. Marię dołączyłabym do nich.
Nie lubimy Marianny, bo wydaje nam się, ze się kompromituje i naraża rodzinę na stres i obmowę. I tak oczywiście jest, bo Marianna działa ekstremalnie. Mimo to jej postawa - uczuciowość, pragnienie milości, chęć do walki o swoje wbrew konwenansom wydaje mi się wspaniała. Eleonora w swoim stoicyzmie i tym, że "nie wypada" okazywać, co sie czuje wydaje mi sie zimną ryba.
Maria jest karierowiczką, ale warto chyba spróbowac ja zrozumieć.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 18:51   

Jest pewna analogia w losach MArii i Marianny, obie wyszły za mąż, rozsądnie bardzo po tym jak straciły nadzieję na poślubienie wymarzonych partnerów.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 17167
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 18:56   

Mam nadzieję ze względu an pułkownika Brandona, ze Mariannie lepiej wiodło się w małżeństwie niz Marii :-D
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 52042
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 01 Sie, 2007 19:05   

W innym wątku - chyba o mężczyznach Jane - znalazłam link do analizy kontaktów Toma i Austen, a z tamtej strony do eseju na ten temat. Bardzo pouczający w kwestii jak przezycia Jane mogły miec wpływ na jej powieści.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Ostatnio zmieniony przez Admete Nie 05 Sie, 2007 11:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jeannette 


Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 476
Wysłany: Nie 05 Sie, 2007 10:58   

Admete napisał/a:
Toma i Austen, a z tamtej storny do eseju na ten temat. Bardzo pouczający w kwestii jak przezycia Jane mogły miec wpływ na jej powieści.

Czy nie ten, który ja wkleiłam? ;) Ja jeszcze mam w swoim Mansfield wstęp Trzeciakowskiej. Ona ładnie wyjaśnia jak Jane bliski był temat święceń i jak najstarszy brat wpływał na los młodszego.
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 00:19   

Trzykrotka napisał/a:
Gdyby Maria nazywała się Anna Karenina, nie potępiłybyśmy jej tak łatwo, nie uważacie? Przecież zachowały się podobnie, oddały wszystko dla miłości.

Caitriona napisał/a:
Ale czy to co czuła Mary do Henry'ego to była miłość?

A czy to co czuła Anna do Wrońskiego to była miłość?
(Moje pytanie jest raczej retoryczne, bo próba zdefiniowania miłości jest...nie na moje przynamniej teraz i tu możliwości :) )
Choć z drugiej strony ja bym tego miłością nie nazwała. Zauroczenie, namiętność, pożądanie to tak. Mówię tu o Marii. Z Anną K. miałabym więcej wątpliwości.
Trzykortka ma trochę racji, zasadniczo postępowanie Anny i Marii jest podobne. Podobne ale nie takie samo. Nie wiem, co skłoniło Annę do poślubienia Karenina, Maria wyszła za pana R. bez miłości, dla pieniędzy, ze złością i goryczą. Anna umiała kochać - kochała syna, przynajmniej jego. Maria...hm, czy Maria kochała kogokolwiek? Anna wg mnie czuła także wyrzuty sumienia, porzucając męża, jej śmierć dla mnie jest po trosze tego skutkiem. Maria wcale ze złej drogi zejść nie chciała. Trochę chaotycznie piszę, ale też nie do końca pewnie jestem w temacie Anny Kareniny zorientowana, czytałam książkę tylko raz, i raz oglądałam film. I nie przemawia do mnie jej postać.
Widzę że pisząc o Marii znów doszłam do "potępienia" jej ;) Ale tak, wg mnie była gdzieś skaza w jej charakterze, wychowaniu, jakieś spaczenie, egoizm? Trudno określić. Ale coś, co powodowało, że postępowanie jej zbyt często było złe...
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 00:19   

Trzykrotka napisał/a:
Nie lubimy Marianny, bo wydaje nam się, ze się kompromituje i naraża rodzinę na stres i obmowę. I tak oczywiście jest, bo Marianna działa ekstremalnie. Mimo to jej postawa - uczuciowość, pragnienie milości, chęć do walki o swoje wbrew konwenansom wydaje mi się wspaniała. Eleonora w swoim stoicyzmie i tym, że "nie wypada" okazywać, co sie czuje wydaje mi sie zimną ryba.

A dla mnie jest to "szczenięca" koncentracja na swoich uczuciach (mówię o Mariannie). Eleonora chyba bardziej dbała o uczucia bliskich niż o to co wypada, przynamniej tak mi się wydaje. Poza tym nie uważam, żeby zważanie na "opinię publiczną'było złe samo w sobie, w rozsądnych granicach. Wywlekanie swoich uczuć, "babranie się" przed obcymi, afiszowanie z miłością i rozpaczą wcale ne jest - wg mnie- czymś dobrym i godnym pochwały. To są sprawy zbyt intymne i osobiste, zarówno wówczas jak i dziś. Kiedy choruję wcale nie mam ochoty by wszyscy oglądali mnie w kiepskim stanie. Tak samo, gdy płaczę, gdy przeżywam nieszczęście, nie chodzę i nie szukam gdzie by tu jeszcze to pokazać. Dla mnie zakrawa to o jakiś masochizm ;) I czy to fajnie, gdy pół miasta mnie obmawia?
Jest jeszcze zasadnicza różnica między Marianną i Marią. Marianna miała zasady moralne, pewnych rzeczy by nie zrobiła, lekceważyła tylko trochę opinię publiczną, Maria lekceważyła zasady, dobro to było dobro dla niej. Marianna kochała też matkę, siostry, nie chciąła tak naprawdę ich ranić. Maria, cóż, Marii to wisiało, siostrę, gdy jej przeszkadzała, zmiotłaby z powierzchni ziemi. i to - wg mnie- jest zasadnicza różnica i powód dla którego Mariaa jest "tą złą" w powieści ;)
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 00:29   

Pomimo energii, ekstrawertyzmu i otwartości - ekshibicjonizm emocjonalny jest sprzeczny z moją naturą. I chyba własnie dlatego nigdy nie polubie Marianny. Wywlekać na forum publiczne całe swoje życie wewnętrzne, epatować nim bez względu na to czy ktoś sobie tego życzy, czy nie - to jest moim zdaniem nie tylko egoizm, ale kompletny brak kultury.
Jednak zgadzam sie a Ulka - Marianna raniąc innych robiła to nieświadomie. Każde uświadomienie sobie jak bardzo zraniła rodzinę - na równi raniło i ją. Miała jakąś drabinę wartości, zasady moralne, których nigdy by nie przekroczyła i których sie trzymała.
Maria miała wszystko w nosie, idąc do celu, nie zważała na innych, cel zawsze uświęcał środki. Maria była po prostu pozbawiona nie tylko kultury, ale i zasad moralnych
 
 
Jeannette 


Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 476
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 11:11   

AineNiRigani napisał/a:
Maria była po prostu pozbawiona nie tylko kultury, ale i zasad moralnych

Kultury? Była dobrze wychowana, obyta w świecie, umiała się zachować w towarzystwie. Zresztą jak tak sobie czytałam ostatnio Mansfield to żal mi Marii. Pomijając kwestię wrodzonego skażenia jej charakteru to zobaczcie jakie było życie uczuciowe kiedyś - ciągle pan/pani, trzeba było się zawsze uśmiechać, być miłym. Nie wolno było folgować uczuciom w jakikolwiek sposób. Dopiero w chwili zaręczyn otrzymywało się pewną swobodę. Teraz nikogo taka ucieczka nie przyprawiłaby o palpitację serca. A czy kiedyś kobiety były inne? Chciały ciepła i miłości ze strony męża czy narzeczonego. Maria będąc żywą nie mogła być szczęśliwa z Rushwortem.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 11:52   

No to nie musiała za niego wychodzić za mąż - nawet już po zaręczynach ojciec ją prosił, żeby się jeszcze raz zastanowiła. Wybrała sobie taki los z pełną świadomością.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:00   

Ulka napisał/a:
Widzę że pisząc o Marii znów doszłam do "potępienia" jej ;) Ale tak, wg mnie była gdzieś skaza w jej charakterze, wychowaniu, jakieś spaczenie, egoizm? Trudno określić. Ale coś, co powodowało, że postępowanie jej zbyt często było złe...

Jeannette napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
Maria była po prostu pozbawiona nie tylko kultury, ale i zasad moralnych

Kultury? Była dobrze wychowana, obyta w świecie, umiała się zachować w towarzystwie.


Może kultura to nieodpowiednie słowo, ale na pewno nie miała zasad moralnych, a w książce jest ładny cytat, że Maria i jej siostra została wyedukowana gruntownie w każdej dziedzinie poza charakterem. Nie miała charakteru i zasad moralnych, za mąż wyszła, bo uznała, że jako 21-letnia kobieta powinna mieć męża.

Jeannette napisał/a:
Pomijając kwestię wrodzonego skażenia jej charakteru to zobaczcie jakie było życie uczuciowe kiedyś - ciągle pan/pani, trzeba było się zawsze uśmiechać, być miłym. Nie wolno było folgować uczuciom w jakikolwiek sposób. Dopiero w chwili zaręczyn otrzymywało się pewną swobodę.

Z tym że wtedy to było normalne. Nie było im źle, bo nie były świadome, że mogłoby być lepiej.

Jeannette napisał/a:
Maria będąc żywą nie mogła być szczęśliwa z Rushwortem.

Ale co dla niej znaczyło szczęście? Szczęściem było bogactwo, dom w Londynie i bywanie w najlepszym towarzystwie. A co do ucieczki z Henrym - gdy była młodsza, zawsze jej pobłażano, szczególnie ciotka, której była ulubienicą, więc może uważała, że teraz też jej to wybaczą, jak zawsze.
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 16 Sie, 2007 12:11   

Nimloth napisał/a:
Nie miała charakteru i zasad moralnych, za mąż wyszła, bo uznała, że jako 21-letnia kobieta powinna mieć męża.

i to bogatego.
a poza tym nie mogła w tej właśnie sytuacji zostać na lodzie, nie mogła pokazać Henry'emu, że jego odejście ją rani, że zależało jej na nim. Była na to zbyt dumna. Poprzez zamążpójście udowodniła (kwestia komu tak naprawdę - jest sprawą osobną), że flirt z Crawfordem traktowała równie lekko jak on, a w dodatku była w lepszej pozycji, bo...tę pozycję bogatej zamężnej damy zdobywała przez małżeństwo.
I tu przychodzi mi do głowy, że zewnętrznie jej zachowanie bardziej zbliżone jest do postępowania Eleonory niż Marianny-w twej kwestii i tylko powierzchownie. bo Maria nie chciała wywlekać swoich nieszczęść, chciała zachować twarz, choć wewnętrznie cierpiała. Oczywiście motywy miała inne.
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum.
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.