PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:23
SKRADZIONY POCAŁUNEK
Autor Wiadomość
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 08:45   SKRADZIONY POCAŁUNEK

Na początek…

CZĘŚĆ I

W niekończących się tygodniach poprzedzających długo oczekiwany dzień ślubu, Darcy często wydeptywał ścieżkę między Netherfield a Longbourn, zwykle w towarzystwie Bingleya, a czasem samotnie. Przez cały okres zaręczyn konsekwentnie i stanowczo wyciągał swoją narzeczoną z grona jej rodziny i zabierał ją na długie spacery, a jeśli pogoda nie sprzyjała – na długie przejażdżki.
Równie mocno, jak doceniał znaczenie jej rodziny, zdawał sobie sprawę, że nie potrafi jak należy zabiegać o względy Elizabeth wśród tych krewnych, których nieustanna obecność nie oddawała żadnemu z nich sprawiedliwości. Nauczył się znosić ich ze spokojem, ale widział, że Elizabeth z jego powodu tego nie potrafi. Miał całkowitą pewność, że zniósł najgorsze, co mogło go spotkać ze strony pani Bennet, ale był boleśnie świadomy, że Elizabeth nieustannie miała się na baczności przed jakimś występkiem kogoś ze swojej rodziny. Chociaż gorliwie temu zaprzeczała, było całkowicie oczywiste, że była cichsza i mniej ożywiona, niż wtedy, gdy byli sami, czy też w bardziej sympatycznym towarzystwie. Jego ciągłe zapewnienia, że kocha ją tylko dla niej samej nie zdawały się trafiać jej do przekonania i nadal myślała, że jakiekolwiek wykroczenie kogokolwiek z jej rodziny natychmiast każe mu się rozmyślić i pośpiesznie wyjechać do Pemberley. I chociaż niezwykle podziwiał jej inteligencję, nie mógł zaprzeczyć, że czasami jego piękna Elizabeth zachowywała się całkowicie irracjonalnie. Wiedza, że dążył do jej niepowstrzymanie, bez żadnej zachęty i wytrwał w obliczu bardzo wyraźnej niechęci, zdawała się nie mieć znaczenia. Zdawała się nie zauważać też faktu, że od czasu, gdy ją spotkał, stał się mniej poważny i mniej krytyczny w stosunku do innych. Co do niego, to kilka miesięcy temu zrozumiał, że fakt, iż pani Bennet postanowiła być głupia, ani nie dotknie jego, ani nie rzuci cienia na jego opinię o Elizabeth.
Mimo to, pozostawało faktem, że skoro nie mogli zrobić żadnego postępu tak długo, jak długo byli w domu, najlepszym rozwiązaniem było wyjść na zewnątrz. Jego nagrodą za wytrwałość było to, że ich wzajemne relacje stały się spokojne i swobodne, wsparte głęboką, nieprzemijającą miłością.
Ponieważ sam w ostatnich miesiącach przetrwał długie zmagania ze swoimi uczuciami, pozwolił Elizabeth na dojście do ładu z jej własnymi. Trwało to kilka tygodni, ale teraz straciła całe zażenowanie tym nowym, wszechogarniającym uczuciem i wpadła w swój niewymuszony, żartobliwy styl, przekorny i ujmujący. Darcy nauczył się, że może być przedmiotem żartów, ale tylko ze strony jego pięknej Elizabeth. Pozostawało jednak pytanie, czy Elizabeth również nauczyła się, że można śmiać się z niej.
Pewnego słonecznego, jesiennego poranka, zaledwie trzy dni przed ich ślubem, Darcy przyjechał do Longbourn tak wcześnie, że oboje wyszli z domu na swój zwykły poranny spacer zanim jeszcze pani Bennet zeszła na dół. Darcy chętnie przyznał, że wczesne wstawanie dawało wyjątkowe korzyści oprócz oczywistej przyjemności oglądania Elizabeth wtedy, gdy była najbardziej ożywiona. Gdyby tak zaplanował swój dzień, to mógłby z łatwością często uniknąć atencji pani Bennet aż do pory obiadowej. Zamiłowanie Elizabeth do ruchu na świeżym powietrzu oczywiście sprzyjało jego sprawie i często się zastanawiał, czy to upodobanie wywodzi się z naturalnej skłonności, czy wynika z rozmyślnego unikania. Tak czy owak, postanowił nie kwestionować tego, co było dla niego z korzyścią.
Poranek był bezchmurny, choć chłodny, ale Elizabeth była w dobrym nastroju i najwyraźniej chciała wyjść, zanim Bingley i Jane będą gotowi. Wiedząc, że Jane nie przepada za chłodną pogodą, nie przepraszała, że zostawia ich z tyłu. Nie wahała się też powiedzieć Darcy’emu, że jest samolubną istotą i woli mieć go tego ranka tylko dla siebie. Dowodząc swojej determinacji, zanim jeszcze zdążył przywitać się z jej ojcem chwyciła go za rękę i niemal wyciągnęła za drzwi. Darcy nie był temu niechętny, niemniej jednak zaskoczony jej niecierpliwością. Tego właśnie ranka powziął postanowienie dotyczące wydarzeń tego dnia, a Elizabeth dała mu znakomitą sposobność do wprowadzenia ich w życie. Oczywiście nie sprzeciwił się jej i wyruszyli na długi spacer w kierunku Oakham Mount.
Ich wędrówka przez jakiś czas przebiegała w ciszy. Czuł, że Elizabeth jest poruszona, ale nie wiedział, dlaczego. Próbował zgadnąć – ślub był już za kilka dni, więc bez wątpienia towarzyszące mu zamieszanie osiągnęło swoje apogeum.
- Dobrze się czujesz, Elizabeth ? – zapytał z troską.
- Oczywiście, a dlaczego miałoby być inaczej ? – odparła dosyć ostro.
- Bez szczególnego powodu. Po prostu wydajesz się zdenerwowana.
Biedny Darcy, pomyślała odwracając głowę, żeby na niego spojrzeć, jego wnikliwość jest bardzo miła, ale tym razem skierowana w niewłaściwą stronę, bo w rzeczywistości to on odpowiadał za jej obecne wzburzenie.
Jej matka ostatniego wieczoru stwierdziła, że ponieważ do ślubu zostały zaledwie trzy dni, to ona i Jane powinny usiąść i wysłuchać wysoce denerwującego i kompletnie nie pouczającego wykładu o obowiązkach żony. Ponieważ zamiast źródeł pisanych wykorzystała raczej własne doświadczenia, dał on dziewczętom niepożądany wgląd w sprawy nie całkiem udanego małżeństwa ich rodziców. Elizabeth nie czuła się ani na jotę mądrzejsza, Jane była w oczywisty sposób zmieszana, a obie nie spały przez większą część nocy, próbując zrozumieć sprzeczne pouczenia matki.
Jedyną pociechą, jaką Elizabeth miała z tego wykładu, było to, że słuchając go, odetchnęła z ulgą, że matka nigdy nie próbowała dawać im instrukcji w poważniejszych przedmiotach. Jeśli po dwudziestu trzech latach małżeństwa i urodzeniu pięciorga dzieci nie mogła pojąć zasadniczych kwestii związanych z byciem żoną i matką, to z pewnością miałaby trudności z czytaniem i pisaniem.
Kiedy rozmawiały o tym później w nocy, nie mogły dojść do żadnych rozsądnych wniosków. Za trzy dni jednak wszystko będzie jasne, a one będą wolne od tak irytujących skarg. Jej rada dla Jane była taka, że zdrowy rozsądek i intuicja prawdopodobnie sprawdzają się lepiej niż próba uwzględnienia części ze zdumiewających instrukcji ich matki, z których większości sama nigdy nie była w stanie wprowadzić w życie.
Kwestią, która nad wszelkie wyobrażenie na przemian śmieszyła i irytowała Elizabeth, była lekcja, żeby nie narażać męża, czy służby na „ataki kobiecego temperamentu”. Zgodnie z jej instrukcjami, jeśli kobieta czuła się zdenerwowana, czy smutna, powinna najlepiej na ten okres oddalić się do swojego pokoju, żeby nie wywoływać niepokoju, czy rozdźwięku w całym domu, czy dawać służbie pożywki do plotek. W tym punkcie wykładu Elizabeth dostała ciężkiego ataku kaszlu, bo nie mogła sobie przypomnieć żadnego przypadku, kiedy jej matka cierpiąc na nerwy oddaliła się spokojnie do swojego pokoju. W wyniku jej wcale nierzadkich napadów cały dom był pogrążony w chaosie, ojciec był zmuszony uciekać do biblioteki w poszukiwaniu ciszy, a służba była sparaliżowana jej niekończącym się domaganiem się opieki. Osobiście Elizabeth całkowicie nie zgadzała się z pomysłem, że nie należy mówić mężowi o swoich zmartwieniach, szczególnie że Darcy zawsze troszczył się o stan jej uczuć. Mimo to, nie może okazać matce braku szacunku, więc musi trzymać język za zębami.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 11:11   

Maryannku co to?
Nowy pokarmik dla spragninych piękna dusz?


Maryann napisał/a:
Zgodnie z jej instrukcjami, jeśli kobieta czuła się zdenerwowana, czy smutna, powinna najlepiej na ten okres oddalić się do swojego pokoju, żeby nie wywoływać niepokoju, czy rozdźwięku w całym domu, czy dawać służbie pożywki do plotek. W tym punkcie wykładu Elizabeth dostała ciężkiego ataku kaszlu, bo nie mogła sobie przypomnieć żadnego przypadku, kiedy jej matka cierpiąc na nerwy oddaliła się spokojnie do swojego pokoju

:paddotylu: :rotfl:
To było świetne
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 11:21   

Cytat:
Darcy nauczył się, że może być przedmiotem żartów, ale tylko ze strony jego pięknej Elizabeth. Pozostawało jednak pytanie, czy Elizabeth również nauczyła się, że można śmiać się z niej.

:oklaski:
Cytat:
Co do niego, to kilka miesięcy temu zrozumiał, że fakt, iż pani Bennet postanowiła być głupia, ani nie dotknie jego, ani nie rzuci cienia na jego opinię o Elizabeth.

Postanowiła? :shock:
Cytat:
W wyniku jej wcale nierzadkich napadów cały dom był pogrążony w chaosie, ojciec był zmuszony uciekać do biblioteki w poszukiwaniu ciszy, a służba była sparaliżowana jej niekończącym się domaganiem się opieki.

Był zmuszony? Małe biedactwo... :roll:
W każdym razie, dziękuję za to, że prace translatorskie wrą :thanx: Co prawda, ten fanfik mi się akurat średnio podobał, ale obiecuję wspierać tłumaczenia obiektywnymi komentarzami. :kwiatki_wyciaga:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 12:39   

lady_kasiek napisał/a:
Maryannku co to?
Nowy pokarmik dla spragninych piękna dusz?

A taki "okołoślubny" fanficzek znaleziony przez Sofijufkę... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Marta 
i rozważna, i romantyczna:)



Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 378
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 12:40   

Maryannku, dziękuję za śniadanko :przytul: Mnie tam sie podoba, przynajmniej na razie. Mam wrażenie, jakbym czytała właśnie JA i jej delikatne ironizacje, jak właśnie o ojcu "zmuszonym" uciakać itd... Bardzo milutko się dzionek zaczął :mrgreen:
_________________

 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 12:46   

Fajne! Zaraz zaczęłam sobie wyobrażać jak Lizzy ma PMSa i jak Darcy osłupiały znosi jej wybuchowość i zmienne nastroje :wink:

Dziękuję dziewczynki! :kwiatek:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 12:53   

Alison napisał/a:
Zaraz zaczęłam sobie wyobrażać jak Lizzy ma PMSa i jak Darcy osłupiały znosi jej wybuchowość i zmienne nastroje :wink:

Nooo... Aż tak daleko ta historia nie sięga... :roll: :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 17:52   

Nauki pani Bennet... :thud:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 18:06   

Dione napisał/a:
Nauki pani Bennet... :thud:

poczekaj na nauki lady Catherine :mrgreen:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 18:08   

Sofijufka napisał/a:
Dione napisał/a:
Nauki pani Bennet... :thud:

poczekaj na nauki lady Catherine :mrgreen:


:thud: :thud:

:olsnienie: Nabierasz mnie ....????
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 19:19   

Nie nabiera. Najszczerszą prawdę mówi. :mrgreen:

O, rany, jak sobie o tym pomyślę to... :thud:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 19:45   

A przepraszam, bo chciałambym sie tylko zapytać, czy to jest wyszczególnione tak szczegółowo, czy znowu trzeba się samemu domyślać, bo wyszczególniać damom nie uchodzi? :roll:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 19:56   

Alison napisał/a:
A przepraszam, bo chciałambym sie tylko zapytać, czy to jest wyszczególnione tak szczegółowo, czy znowu trzeba się samemu domyślać, bo wyszczególniać damom nie uchodzi? :roll:

No kiedy to przecież właśnie DAMA radzi drugiej (młodej) damie. Na podstawie własnych doświadczeń.
A co do wyszczególnienia... Jakby to powiedzieć - te rady trochę nie w TĘ stronę idą... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 21:30   

O! Tak szybko? :D Ogromne dzięki, Maryann! :kwiatki_wyciaga:
Jak na razie to niezły ten fan fik i szybko się go czyta.
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 22:06   


Jutro następny fragment? :kwiatek: Świetny, świetny!!!
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 22:16   

Gunia napisał/a:
Jak na razie to niezły ten fan fik i szybko się go czyta.

Jak na razie to jest dopiero początek. Na główne atrakcje przyjdzie stosowna pora. :mrgreen:
Marija napisał/a:
Jutro następny fragment?

A jutro... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Dorfi 
Królowa Śniegu



Dołączyła: 22 Kwi 2007
Posty: 2253
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 00:17   

No dobra. Już jest jutro. Gdzie dalsza część?? :wsciekla:
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 07:45   

Dorfi napisał/a:
Gdzie dalsza część?? :wsciekla:

A tutaj... :wink:

CZĘŚĆ II

Przez jakiś czas szli w milczeniu. Elizabeth zdawała sobie sprawę z własnego niepokoju, ale postanowiła to zlekceważyć. Jej umysł nadal zajmowały nieprzyjemne myśli, a jej partner niewiele jej pomagał. Może jej ostatnia odpowiedź odstraszyła go i nie miał odwagi się odezwać ? Nie, to byłoby śmieszne. Darcy się jej nie bał. Tak naprawdę był prawdopodobnie jedynym człowiekiem na świecie, który mógł z nią rozmawiać o jej złym nastroju, a dobre ćwiczenie dowcipu było tym, na co teraz miała ochotę.
W tym względzie ich charaktery doskonale się dopełniały, bo kiedy próbowała pokonać narzeczonego dowcipną, ciętą ripostą, on dzięki sile swojego umysłu zawsze miał na nią odpowiedź, niezależnie od tego, jak bardzo szokujące były jej słowa. Jane zawsze rumieniła się i śmiała z jej niemądrego zachowania. Nie mogła oczekiwać, że Darcy będzie robił to samo, ani też by tego nie chciała. Czy to było dobre, czy złe, to pozostawało w sferze przypuszczeń, bo to, że jej ustępował, często sprowadzało ją na nie odkryte wcześniej ścieżki braku rozsądku. Miała świadomość, że czasami ulegał jej nastrojowi, ale wydawało się, że to doświadczenie nie jest mu niemiłe. Kiedy po chwili zapytał ją jeszcze raz, mogła tylko potwierdzić, że jest rozdrażniona i mieć nadzieję, że nie będzie domagał się szczegółów.
- Mogę coś dla ciebie zrobić, Elizabeth ? Może chciałabyś wstąpić po drodze do gospody na herbatę ?
- Zapewniam cię, że ze mną wszystko w porządku i pragnęłabym, żebyś nie nalegał, bo dostaniesz odpowiedź, której wolałbyś nie usłyszeć. Dość powiedzieć, że stoi przed tobą kobieta bardzo nieszczęśliwa, ale wspierająca się na świadomości, że za trzy dni będzie twoją żoną i natychmiast przeobrazi się w najszczęśliwszą kobietę na świecie – westchnęła i uśmiechnęła się blado – Tymczasem muszę wytrwać.
Darcy wystarczająco dobrze znał charakter Elizabeth, żeby nie czuć się urażonym jej tonem, czy znaczeniem jej słów. Wiedział z doświadczenia, że jej frustracje często znikają pod wpływem pracy lotnego umysłu. Odwrócenie uwagi było kluczem, a on był gotów zapewnić jej to ćwiczenie.
- Wybacz mi mój nastrój. Jak widzisz, w domu jestem wystawiona na próby i utrapienia i dlatego jestem podenerwowana.
- Nie uraziłaś mnie. A ponieważ niedługo twoje żale będą moimi, obiecuję ci, że postaram się odczuwać je tak mocno, jak ty.
- Doprawdy ? – spojrzała na niego z zaskoczeniem – Będziesz rozpaczał, że koronka przy brzegu mojej sukni jest o pół cala za wąska ? Czy też że w Meryton nie można dostać ani kawałka ryby ? A może jako ziemianin możesz być bardziej zainteresowany tym, że zamieszanie w domu wzburzyło kury, które przestały się nieść ?
Darcy spojrzał na nią z uprzejmą powagą i odpowiedział:
- To doprawdy straszne nieszczęścia. Nie spodziewałem się, że obarczysz mnie czymś takim, ale proszę, mów dalej. Mój grzbiet jest silny i im więcej ciężaru ja będę dźwigać, tym mniej zostanie na twoich barkach.
Elizabeth zaśmiała się i poczuła się bardziej sobą.
- Nakreśliłeś wyjątkowo pociągający obraz. Nie uważałam cię za zwierzę juczne, ale to nie jest całkiem absurdalny pomysł. Czy wynajmujesz się do pracy, czy też tylko ja jestem w stanie ciągnąć za lejce ?
- Myślę, Elizabeth, że już znasz odpowiedź. Ten przywilej należy tylko do ciebie.
- Doprawdy ! Więc bardzo mi się spodoba posiadanie takiego zwierza na moje rozkazy – odparła z łobuzerskim spojrzeniem – Myślę, że bardzo mi się spodoba małżeństwo z panem, panie Darcy.
Darcy’emu przez chwilę zabrakło słów, gdy starał się zrozumieć, co miała na myśli. Nic racjonalnego nie przychodziło mu do głowy i doszedł do wniosku, że chyba przyszła pora na zmianę tematu.
- Wiesz, co mnie najbardziej w tobie intryguje, Elizabeth ? Zawsze mówisz to, czego można się najmniej spodziewać.
- Więc podziwiasz moją nieprzewidywalność. Nigdy bym nie pomyślała. Przywykłam uważać, że bardziej doceniasz stałość charakteru.
- Sądzę, że bardziej chodzi tu o element zaskoczenia. Nieprzewidywalność ma oczywiście swoje wady, ale przynajmniej ma tę zaletę, że czyni życie bardziej interesującym – odparł odrobinę niepewnie.
- Mam więc przez to przyjąć, panie Darcy, że bierze mnie pan za żonę, bo mogę uczynić pańskie życie chaotycznym lub przynajmniej interesującym ? – zapytała żartobliwie.
Darcy nie odpowiedział od razu, bo rozbawiła go szybkość, z jaką jej umysł formułował myśli i prowadził ją daleko od bezpośredniego wniosku. Nie żenił się z nią z żadnego z tych powodów, były jednak chwile, w których jej inteligencja i dowcip dokonywały spustoszenia w jego zamiłowaniu do stabilności i porządku. Co zadziwiające, nie było mu to niemiłe.
- Elizabeth, masz wyjątkowy talent do celowego przeinaczania sensu czyichś wypowiedzi i próbowania zmuszenia mnie do wypowiadania opinii, o których wiesz, że nie są całkiem prawdziwe – odparł z uśmiechem.
- Dobrze wiesz, że to mój ulubiony zwyczaj, a skoro tak wysoko go cenisz, to skoncentruję moje wysiłki na przeinaczaniu sensu twoich opinii tak bardzo, jak zdołam. Myślę, że to przynajmniej uczyni moje życie bardziej interesującym i wymagającym.
- Zakładasz więc, że twoje życie ze mną jako twoim mężem będzie nudne ? – zapytał z niepokojem.
- Wcale nie. Mając taki obiekt przed sobą, jak mogłabym się nudzić ? Będzie dla mnie wyjątkową przyjemnością zaskakiwanie wszystkich twoich przyjaciół i krewnych zmuszaniem cię do wygłaszania opinii, które nie są twoimi własnymi. Jestem pewna, że lady Catherine będzie bardzo zadowolona z mojego wpływu – odparła ze śmiechem.
Przez chwilę patrzył na nią nieufnie. Najwyraźniej wydobyła się ze swojego ponurego nastroju i teraz był dobry moment, żeby rozważyć wprowadzenie w życie jego planu. Wystarczająco dobrze znał Elizabeth, żeby wiedzieć, że jeśli się jej nie sprzeciwi, to nadal będzie zachowywać się w ten sposób, aż on przyzna się w jakiś sposób do porażki. Dziś miał coś innego na myśli, bardziej zwodnicze wyzwanie, które przy odrobinie szczęścia mogło zaowocować realizacją jego planu.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 11:49   

Wow, ale niespodzianka ! :-D Znakomicie się czyta... :-D
Maryann, :thanx:

Maryann napisał/a:
Dziś miał coś innego na myśli, bardziej zwodnicze wyzwanie,

???? :mysle:
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 12:46   

Dorfi napisał/a:
No dobra. Już jest jutro. Gdzie dalsza część?? :wsciekla:
Nerwowe te damy jakieś i bezsenne :mrgreen: .
Bardzo mi się ten fanfik podoba, naprawdę. Maryannku, czapki z głów :oklaski: !
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 13:15   

A co to za plan, bo juz się zdążyłam pogubić :( . Pewnie mój mózg przeżył w lesie szok tlenowy :wink:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 13:25   

Alison napisał/a:
A co to za plan, bo juz się zdążyłam pogubić :( .

Ani szok, ani się nie pogubiłaś. Szczegóły planu będą jutro (chyba :roll: ).

Marija napisał/a:
Bardzo mi się ten fanfik podoba, naprawdę.

Poczekaj jeszcze trochę... :wink: :-P
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 13:27   

Alison napisał/a:
A co to za plan, bo juz się zdążyłam pogubić :( . Pewnie mój mózg przeżył w lesie szok tlenowy :wink:

Twój mózg jest OK. Darcy jeszcze nie wyjawił swego planu - a jest on podstępny i typowo męski. Złagodzony dżentelmenerią. Jednym z cełów jest nauczenie 'jego pięknej Elizabeth", jak się śmiać z siebie :mrgreen:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 13:29   

Cicho ! Bo się wyda przed czasem ! :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 13 Sty, 2008 13:56   

Sofijufka napisał/a:
Alison napisał/a:
A co to za plan, bo juz się zdążyłam pogubić :( . Pewnie mój mózg przeżył w lesie szok tlenowy :wink:

Twój mózg jest OK. Darcy jeszcze nie wyjawił swego planu - a jest on podstępny i typowo męski. Złagodzony dżentelmenerią. Jednym z cełów jest nauczenie 'jego pięknej Elizabeth", jak się śmiać z siebie :mrgreen:


Oooo to intrygujące! To ja czekam niecierpliwie co z tego wyjdzie. Żeby sie tylko sam nie ośmieszył, bo z takimi chitrusami, to tak bywa :lol:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.