Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Alison - Wto 16 Paź, 2007 10:10
| Maryann napisał/a: | Strasznie dociekliwy się ten Bingley zrobił... |
Widać myśli, że już nie ma nic do stracenia
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 11:40
Albo jak to się mówi - wyczuł pismo nosem...
Gunia - Wto 16 Paź, 2007 14:43
Biedny ten nasz Karolek, nie tą pannę Bennet mu przywieźli...
asiek - Wto 16 Paź, 2007 18:53
| Gunia napisał/a: | | Biedny ten nasz Karolek, nie tą pannę Bennet mu przywieźli... |
Fakt, ma chłopak pecha. Za to druuugi chłopczyk cały w skowronkach ...a właściwe w roztańczonych bananach.
Dione - Wto 16 Paź, 2007 19:01
I pojechali.... ciekawe ile zajmie im podróż do Lambton? Jak znam nasze Tłumaczki to dojadą pod koniec tygodnia.
Dzięki dziewczęta za codzienne świeżutkie ciasteczka
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 21:01
| Dione napisał/a: | | ciekawe ile zajmie im podróż do Lambton? Jak znam nasze Tłumaczki to dojadą pod koniec tygodnia. |
Się zdziwisz...
Ulka - Wto 16 Paź, 2007 21:41
| Maryann napisał/a: | | Dione napisał/a: | | ciekawe ile zajmie im podróż do Lambton? Jak znam nasze Tłumaczki to dojadą pod koniec tygodnia. |
Się zdziwisz... |
Nie tłumaczki, lecz autorkę. Gdyby nie tłumaczki to byśmy gdzieś u lady Sylwi czy jak jej tam w pazurach jeszcze tkwiły
Caroline - Śro 17 Paź, 2007 08:36
Rozdział VII cz. 16
Pięć mil do Lambton przebyli w milczeniu, każdego z podróżujących kariolką z innych powodów. Georgiana przyglądała się swoim rękom złożonym na kolanach i otoczeniu – jak podejrzewał [Darcy] – jednocześnie modląc się i przygotowując na niespodziewaną rozmowę, o której wiedziała, że jest dla niego bardzo ważna. Dla niego samego nagły bieg wypadków towarzyszył mu cały ranek, ale podążając kariolką w stronę Lambton i Elizabeth, zimny, przerażający niepokój narastał w jego piersi. Wcześniejsze pytanie, czy sprawi jej przyjemność wzajemna prezentacja powróciło, towarzyszyła mu niepokojąca świadomość, że nie mogła wiedzieć o ich przybyciu. Wątpił, by podziękowała mu za coś, co sprawiało wrażenie kolejnego nieznośnie zarozumiałego zachowania. Czy po raz kolejny przesadził, za wiele wyczytał z jej uprzejmości, z jej oczu? Wiedział na pewno, że będzie miła dla Georgiany. Może nawet z radością powita Bingleya, ale czy dla niego stanie się chłodna i zdystansowana. Spoglądał na wodę, gdy przejeżdżali mostem prowadzącym do Lambton, ale nie znalazł odpowiedzi.
Jak zwykle, wiadomość o przybyciu powozu z Pemberley dotarła do Lambton przed nimi. Darcy mógłby przysiąc, że zarówno Matling jak Garston płacili jakiemuś wiejskiemu urwisowi, by ich wypatrywał, ponieważ obaj byli już przed drzwiami swoich imponujących domostw, każdy zdecydowany wyprzedzić drugiego w ich prywatnej wojnie o uznanie pierwszego domu w okolicy. Dlatego też z wielkim triumfem jednego i ogromną klęską drugiego przyjęto zatrzymanie się powozu w wiosce i udanie się na odpoczynek do Zielonego Ludka. W pośpiechu i gwarze niezliczone wnuczęta Garstona uformowały honorowy szpaler prowadzący od schodków powozu do drzwi, gdzie oczekiwał ich pękający z dumy sam Garston.
- Posiedzę w głównej sali – pomachał im na odchodne Bongley, gdy z Georgianą podążali za gospodarzem w stronę schodów. - Ale, na Boga, nie zapomnijcie o mnie, Darcy!
Darcy podtrzymał Georgianę pod ramię pomagając jej wchodzić po wąskich schodach gospody, wyczuł, że się cofa. Zatrzymał się na i spojrzał na nią.
- Georgiano?
- Wybacz, że jestem taką gąską, Fitzwilliamie, ale tak bardzo chcę, żeby mnie polubiła! - rzuciła mu spojrzenie pełne rozpaczy.
- Polubi cię, polubi, nie miej co do tego wątpliwości – zapewnił ją. - Polubi cię bardziej niż kiedykolwiek lubiła mnie - dodał z ponurym uśmiechem. - Obiecuję ci.
Georgiana potrząsnęła głową, ale na jej ustach pojawił się uśmiech i to ona zrobiła pierwszy krok naprzód. Po chwili Darcy usłyszał pukanie do drzwi i gospodarza, którego głos, gdy ich anonsował, niósł się echem po schodach. Chociaż zdawało się, że siostra dała się przekonać jego zapewnieniom, niepokój, jaki odczuwał wzrastał z każdym krokiem zbliżającym go do drzwi Elizabeth. Drzwi się otworzyły.
Maryann - Śro 17 Paź, 2007 08:48
| Caroline napisał/a: | | Polubi cię bardziej niż kiedykolwiek lubiła mnie |
Hmmm...
Alison - Śro 17 Paź, 2007 09:09
| Maryann napisał/a: | | Caroline napisał/a: | | Polubi cię bardziej niż kiedykolwiek lubiła mnie |
Hmmm... |
No właśnie, to ona go w ogóle kiedykolwiek lubiła?
Marija - Śro 17 Paź, 2007 09:10
| Caroline napisał/a: | | [b] Drzwi się otworzyły. | i co, i co, i co , co dalej? W takim momencie ...
Maryann - Śro 17 Paź, 2007 09:16
Jak to CO ?
Alison - Śro 17 Paź, 2007 09:47
| Maryann napisał/a: |
Jak to CO ? |
Służąca! Która oświadczy, że Miss poszła spatziren...
Marija - Śro 17 Paź, 2007 09:53
Taaaa...A Darcy zostanie bezezwłocznie zawezwany do Londynu na miesiąc . Ja tam Pameli nie wierzę.
Maryann - Śro 17 Paź, 2007 10:03
| Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: |
Jak to CO ? |
Służąca! Która oświadczy, że Miss poszła spatziren... |
Spatziren to ona poszła tylko we filmie. W książce to zobaczyła przez okno, KTO przyjechał i się skonfudowała...
Alison - Śro 17 Paź, 2007 10:11
Ups, ja już taka zasugerowana filmem jestem przy tym fanfiku, ze zabyłam jak to w "rzeczywistości" było
Maryann - Śro 17 Paź, 2007 10:22
Nie przejmuj się, ja też tak mam... Do tego stopnia, że parę razy się złapałam na szukaniu w fanfiku sceny, jak Lizzy śpiewa w Pemberley...
Narya - Śro 17 Paź, 2007 11:02
| Alison napisał/a: | | Ups, ja już taka zasugerowana filmem jestem przy tym fanfiku, ze zabyłam jak to w "rzeczywistości" było |
Ja też byłam pewna tego spaceru. Zupełnie zapomniałam, że nie ma go w książce Czyli teraz powinno pójść szybciutko Nie będziemy czekać na miss razem z Darcym, prawda?
Maryann - Śro 17 Paź, 2007 11:06
| Narya napisał/a: | Czyli teraz powinno pójść szybciutko Nie będziemy czekać na miss razem z Darcym, prawda? |
No skoro już ich zaanonsowano, to znaczy, że...
Marija - Śro 17 Paź, 2007 11:20
| Maryann napisał/a: | No skoro już ich zaanonsowano, to znaczy, że... | 1) Georgiana zwichnie nogę; 2) Lizzy właśnie dostała ospy, 3) wybuchnie pożar; 4) Burbonowie wypowiedzieli wojnę i Darcy zostaje zmobilzowany; 5) zjawia się Lady Sylwia/Lady Katarzyna/pani Bennet...
Coś małej wiary kochane jesteście , w Pamelkę...
Maryann - Śro 17 Paź, 2007 11:23
| Marija napisał/a: | | 1) Georgiana zwichnie nogę; 2) Lizzy właśnie dostała ospy, 3) wybuchnie pożar; 4) Burbonowie wypowiedzieli wojnę i Darcy zostaje zmobilzowany; 5) zjawia się Lady Sylwia/Lady Katarzyna/pani Bennet... |
zamek we drzwiach się zatnie...
Gunia - Śro 17 Paź, 2007 17:10
| Marija napisał/a: | | Maryann napisał/a: | No skoro już ich zaanonsowano, to znaczy, że... | 1) Georgiana zwichnie nogę; 2) Lizzy właśnie dostała ospy, 3) wybuchnie pożar; 4) Burbonowie wypowiedzieli wojnę i Darcy zostaje zmobilzowany; 5) zjawia się Lady Sylwia/Lady Katarzyna/pani Bennet...
Coś małej wiary kochane jesteście , w Pamelkę... |
[niska zawartość intelektualna]
Napięcie, że aż mi się ręce trzęsą... A nie, to nadal za śmiechu. [/niska zawartość intelektualna]
asiek - Śro 17 Paź, 2007 20:33
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | 1) Georgiana zwichnie nogę; 2) Lizzy właśnie dostała ospy, 3) wybuchnie pożar; 4) Burbonowie wypowiedzieli wojnę i Darcy zostaje zmobilzowany; 5) zjawia się Lady Sylwia/Lady Katarzyna/pani Bennet... |
zamek we drzwiach się zatnie... |
A może tym razem Pamelce zbrakło konceptu i będzie sie trzymała oryginału ? ....... Nieeee, to byłoby zbyt piękne... /czy ktoś ma wzdychającą emotkę?/
Alison - Śro 17 Paź, 2007 21:53
Ale emocje to wywołuje w Was ten fanfik różniste. Znaczy literatura z wysokiej półki
Gunia - Śro 17 Paź, 2007 23:54
| Alison napisał/a: | Ale emocje to wywołuje w Was ten fanfik różniste. Znaczy literatura z wysokiej półki |
Można i tak...
|
|
|