Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")
Alison - Wto 09 Paź, 2007 13:39
| Pemberley napisał/a: | | Alison napisał/a: | | kiedy on pokazuje jak się kłaniać patrząc w oczy "in the same time" i pokazuje to patrząc prościusieńko w moje oczy, to...chyba zemdlałam |
No wlasnie o ten moment chodzi. Trudno sie nie usmiechnac, hm? |
Co to znaczy uśmiechać? W takim momencie, prawdziwej damie tylko zemdleć wypada
Gunia - Wto 09 Paź, 2007 16:13
To ja się grzecznie melduję z masełkiem i bochenkiem chleba, skoczę jeszcze po jakąś wędlinę. Nawet o przydział się nie pytam, bo choć poglądowo zgadzam się w większości z romantyczkami, to James jest dla mnie wymoczek. Postać wspaniała i gdyby aktor miał chociaż metr osiemdziesiąt, to pewnie bym o panu Wisley'u nawet nie pomyślała, ale tak to pozamiatane. Nic nie poradzę, że moje uczucia wysokich lotów są wysokich lotów nie tylko z definicji. A jak Jamesik sobie w koźlej skórze jeszcze trochę pohasa, to go nawet polubię.
Tak więc dla rozważnych:
.
achata - Wto 09 Paź, 2007 17:51
No po tych waszych wszystkich zachwytach i klipach na youtube pozostaje mi tylko zacząć szukac na allegro. W koncu w reszcie swiata już wydali na DVD. Sama do kina chodzić na lubię a w sobotę zjazdową zostałam uziemiona w wybitnie niewłasciwych godzinach...
Anonymous - Wto 09 Paź, 2007 18:39
| Gunia napisał/a: | | Tak więc dla rozważnych: |
Gumiśku - chciałaś chyba rzec "Dla odważnych..."
Gunia - Wto 09 Paź, 2007 18:46
| AineNiRigani napisał/a: | | Gunia napisał/a: | | Tak więc dla rozważnych: |
Gumiśku - chciałaś chyba rzec "Dla odważnych..." |
Chciałam znaleźć jaką ładną fotkę kanapek, ale jak zobaczyłam eleganckie Big Maci, to ómarłam, mówiąc krótko.
Anonymous - Wto 09 Paź, 2007 19:49
A ja zaraz sobie zrobię seans z Jane Zakochaną koniecznie, musze się wczuć a dziś chyba mam dobry nastroj. nakręcam sie powoli
Alison - Wto 09 Paź, 2007 20:02
| Gunia napisał/a: | | To ja się grzecznie melduję z masełkiem i bochenkiem chleba, skoczę jeszcze po jakąś wędlinę. Nawet o przydział się nie pytam, bo choć poglądowo zgadzam się w większości z romantyczkami, to James jest dla mnie wymoczek. |
Gunia zraniłaś mnie do żywego, ale jako matka tolerancyjna (w miarę) nie pozostaje mi nic innego jak wybaczyć Ci, myśląc: błądzisz dziecino, oj jak błądzisz.
Teraz czekam na błędy i wypaczenia w wydaniu Mariji, bo jej chyba też bliżej do kanapek będzie Obym się pomyliła
Marija - Wto 09 Paź, 2007 20:19
| Alison napisał/a: | Teraz czekam na błędy i wypaczenia w wydaniu Mariji, bo jej chyba też bliżej do kanapek będzie Obym się pomyliła | O Matko, jaką Ty masz o mnie opinię !! Kisielu sobie ugotuję, żeby pojadać podczas seansu. Malinowego ...
Alison - Wto 09 Paź, 2007 20:35
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | Teraz czekam na błędy i wypaczenia w wydaniu Mariji, bo jej chyba też bliżej do kanapek będzie Obym się pomyliła | O Matko, jaką Ty masz o mnie opinię !! Kisielu sobie ugotuję, żeby pojadać podczas seansu. Malinowego ... |
Przepraszam ale ja tu takich rozczarowań doznałam głębokich, że wolę się nastawić na najgorsze, a potem ewentualnie.... Ale oczywiście nie czuj żadnej presji
Marija - Śro 10 Paź, 2007 08:44
Ha! obejrzałam do momentu, kiedy się dyliżans ucieczkowy w błocie zarył.
Posuńta się na kanapie!
Wisley na ogrodnika! Tom ma wdzięk, pazur, temperament, pasuje do Jane i w ogóle . Niech się przyzna, której się Wisley podobał i jaka afera korupcyjna sie za tym kryje?
A dzisiaj sobie dokończę - jak ja dotrwam w tej prozaicznej robocie, z kanapkami na drugie śniadanie?
Alison - Śro 10 Paź, 2007 08:51
| Marija napisał/a: | Ha! obejrzałam do momentu, kiedy się dyliżans ucieczkowy w błocie zarył.
Posuńta się na kanapie!
Wisley na ogrodnika! Tom ma wdzięk, pazur, temperament, pasuje do Jane i w ogóle . Niech się przyzna, której się Wisley podobał i jaka afera korupcyjna sie za tym kryje?
|
Misiuleńku, masz tu kochana poduszeczkę, filiżankę z dobrą herbatką i opowiadaj. Mów do mnie dużo i w ten deseń. I masz jeszcze jedwabną chusteczkę, bo za chwilę jak w gospodzie na na postój staną, to ślozy Ci pójdą, jako i mnie idą za każdym razem (nawet jak klip oglądam, patrz uważnie na twarz Toma, tam wszystko jest napisane ). Co do Wisleya, to zobaczysz, że troszkę ci się on zrehabilituje, więc na pogrzebacz nie zasłużył, ale na ogrodnika się nada. No i opowiedz jeszcze jak strasznie zdeprawowałaś się w tej bibliotece
| Marija napisał/a: | A dzisiaj sobie dokończę - jak ja dotrwam w tej prozaicznej robocie, z kanapkami na drugie śniadanie? |
Zawsze możesz się wspomóc stosownym klipkiem Zwolnij się wcześniej, powiedz, że gardło cię ogniem pali, albo cóś. Boże, do czego ja własne dzieci namawiam!!!!
Marija - Śro 10 Paź, 2007 09:02
Hoho, to teraz już osiądę i będę czekać na fajrant . Matula mnie zdemobilizowała; byle do 15-stej - chusteczek muszę dokupić, rodzinę wygnać do kuchni, niech sobie zrobią kanapki , i dalej .
Mówisz, że Wisley, ten kołek nieszczęsny, trochę się poprawi? (a co, ktoś go ociosa może? ). Tom/James nie jest za niski, a dla Jane to już na pewno, bardzo ładnie razem wyglądają . Kiedy spotykają się w lesie i jedno do drugiego ma żal, że on się żeni/ona przyjęła Wisleya, to są oboje tacy zmarnowani, bladzi, oczy podkrążone, ech...
O, telefon
Alison - Śro 10 Paź, 2007 09:18
Wisley nareszcie się ciotce trochę postawi, co daje mu jeden marny punkt, no ale zawsze i ta rozmowa z Jane też przyjemna, ale kudy mu do tych iskrzących się "przepychanek" słownych A co powiesz na "Good night"?
Marija - Śro 10 Paź, 2007 09:26
W Londynie, u wujaszka? O, finezja pomysłu i wykonania, aż mnie z fotela lekko podniosło natenczas ...
Alison - Śro 10 Paź, 2007 09:31
| Marija napisał/a: | W Londynie, u wujaszka? O, finezja pomysłu i wykonania, aż mnie z fotela lekko podniosło natenczas ... |
Misiek chcesz cukerka?
Na kaszel...
Marija - Śro 10 Paź, 2007 09:38
Trochę ten kaszel mnie odpędził od dvd, bo zawiasy w skroniach pękać zaczynali . Echo spazmatycznego kaszlu niosło się po blokowisku .
Jakby dzisiaj ciut-ciut mokrzejszy zrobił się? . Jest maleńka nadzieja na spokojniejsze dokończenie oglądania...
Alison - Śro 10 Paź, 2007 09:45
Kurcze, może i ja dziś wieczorkiem sobie pokaszlę na Toma
trifle - Śro 10 Paź, 2007 11:55
W was normalnie żadnej finezji nie ma.. jak facet się jawnie kryguje, zaleca itp itd to jest super i cudny, a zalet ukrytych w spokojnym osobniku nie widzicie No po prostu..
Alison - Śro 10 Paź, 2007 12:03
| trifle napisał/a: | W was normalnie żadnej finezji nie ma.. jak facet się jawnie kryguje, zaleca itp itd to jest super i cudny, a zalet ukrytych w spokojnym osobniku nie widzicie No po prostu.. |
Ty wy kochane nie widzicie głębokich zalet ukrytych w kimś, kto na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie fircyka. Tzw. first impression i idę do domu. A nieładnie tak powierzchownie ludzi oceniać . My dostrzegamy potecjał Wisleya, ale w porównaniu z... potencjał ów bledziutki jak poranek
Marija - Śro 10 Paź, 2007 12:08
Nie wiem dlaczego, ale ten spokojny osobnik skojarzył mi się trochę z tym panem pan skojarzony , a trochę z lokajem rodziny Adamsów .
A fircyk zdecydowanie się rozwija in plus .
snowdrop - Śro 10 Paź, 2007 12:17
Wisley jest dla mnie mało męski. Nie chciał nawet zagrać w krykieta. Nie kapał się w rzece itd.
Alison - Śro 10 Paź, 2007 12:51
Przede wszystkim to nudny kołek w płocie. Poza tym ja nie zauważyłam żeby Tom się zalecał i krygował, raczej był zaczepny i "impertynencki", co same mu wyrzucałyście, i to właśnie zauroczyło Jane - jak już mówiłam "zapładniał ją intelektualnie", zmuszał do myślenia. Jest taka scena na balu kiedy Jane tańczy z Wisley'em i kiedy stają w jakiejś figurze naprzeciwko siebie, ona chce coś do niego zagadnąć, ale widząć jego minę rezygnuje, sama robi taką minę rzadziutką, zamyśla się smutno i dopiero z tego zamyślenia wyrywa ją widok Toma.
Ja tam wolę nie mieć finezji, ale nie zdychać z nudów przy takiej sztywnej sztachecie
trifle - Śro 10 Paź, 2007 12:58
Nie grał w krykieta - bo może nie umiał i nie chciał sobie wstydu robić - popieram. Nie kąpał się w rzece - bo nie każdy jest szalony i jak mówił Napoleon "najgorsze co możesz to zrobić, to zrobić to, co robią wszyscy", dwóch leci, to on miał lecieć? On był asertywny Co wszystko nie zmienia faktu, że też mnie irytowało, jak nerwowo na ciotkę spoglądał i szukał aprobaty Ale mogę to zrozumieć - kobietą dominującą była, a on raczej z uległych i "dajcie-mi-święty-spokój". Ja niestety też z takich "dajcie-mi-święty...", więc go lubię
Admete - Śro 10 Paź, 2007 13:00
Ogólnie kocham świety spokój, zwłaszcza po dzisiejszym młynie...Ja się do gier zespołowych nie nadaję i kąpiele tylko w luksusowym basenie
Poza tym nie ma uproś - facet musi byc wyższy ode mnie, a mam 174 cm
trifle - Śro 10 Paź, 2007 13:02
Noż ja, ciągle i ciągle mnie zadziwia, że ludzie mogą tak różne poglądy i spostrzeżenia mieć. Idę się dziwić dalej na ćwiczeniach [na uczelni], też będzie czym..
|
|
|