To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Alicja - Śro 09 Lut, 2011 14:41

BeeMeR napisał/a:
Jedyną żywiołową postacią jest Gin, bo Babi jest też wyblakłą namiastką tamtej Babi. Pierwszy film był może bardziej chaotyczny, ale miał w sobie więcej jakiejś autentyczności - młodzieńczej, szaleńczej. W drugim bardziej przekonują mnie postaci plan dalszego - tj. np. siostra Babi

Babi nie jest nawet namiastką tylko wredną małpą :wink: W książce autor opisuje jej charakter dosłownie - że stała się taka sama jak jej własna matka

BeeMeR napisał/a:
Nie widzę w nim dorosłego mężczyzny tylko mdłego nudziarza, niestety


czyż my wszyscy, gdy już dorośniemy i ustatkujemy się nie stajemy się zwyczajnie nudni w porównaniu do samych siebie w wieku 16-18 lat? :mrgreen:

BeeMeR - Śro 09 Lut, 2011 17:01

Alicja napisał/a:
Babi nie jest nawet namiastką tylko wredną małpą :wink:
Powinna być - ale zbyt słabo to pokazali jak na moje potrzeby bym to tak odczytała. Inna sprawa, że książki nie czytałam, a w filmie Babi zajmuje jednak bardzo poślednie miejsce i niewiele czasu antenowego :P . Jedna większa akcja - i kilka niekonkretnych obrazów.
Alicja napisał/a:

czyż my wszyscy, gdy już dorośniemy i ustatkujemy się nie stajemy się zwyczajnie nudni w porównaniu do samych siebie w wieku 16-18 lat? :mrgreen:
Ano nie aż tak :P
Charakterny młodzieniec wyrasta, a przynajmniej powinien na charakternego mężczyznę, a nie mydłka :P Nie oczekuję, że będzie krewkim zabijaką jak za młodych, durnych lat, ale przynajmniej interesujący. A ten "po latach" mnie po prostu znudził. I tylko czekałam, aż Gin odkryje, że to zupełnie inny facet niż ten, do którego wzdychała od lat :P Oczywiście bezskutecznie - poniekąd ;)
Ale to moje zdanie, bo film mnie po prostu nie przekonał - bardzo możliwe, że książka jest o niebo (i trzy metry) lepsza :kwiatek:

Admete - Śro 09 Lut, 2011 17:40

W końcu obejrzałam King's speech. Dołączę do legionu tych, którym się film podobał. Lubię takie historie, w których zwykły człowiek zmaga sie z własnymi słabościami. Specjalnie piszę zwykły, bo król czy nie król, to w gruncie rzeczy zwykły człowiek, tylko wsadzony do ozdobnej klatki. I musi dopiero udowodnić samemu sobie, że na tego króla się nadaje. Coś jak Aragorn w Powrocie Króla ;) Ostatnio wszystko mi sie z LOTR kojarzy, więc proszę o wybaczenie ;) Na końcu się wzruszyłam iw cale nie dlatego, że król przemówił do narodu, tylko dlatego, że człowiek pokazał na co gos tać - w pozytywnym znaczeniu.
Anonymous - Śro 09 Lut, 2011 17:56

Admete napisał/a:
W końcu obejrzałam King's speech.

Czyli spóźniłam się... Koperty nie otwieraj możesz wyrzucić od razu :ops1:

Admete - Śro 09 Lut, 2011 18:05

Kasiek nie mam zamairu niczego wyrzucac :) :serce2: :przytul:
Anonymous - Śro 09 Lut, 2011 18:38

Ale tam za bardzo nic poza nie znajdziesz...
Sesja to zło. Wieś bez poczty jeszcze gorsze...

Alicja - Śro 09 Lut, 2011 21:59

BeeMeR napisał/a:
. I tylko czekałam, aż Gin odkryje, że to zupełnie inny facet niż ten, do którego wzdychała od lat

:mrgreen: :mrgreen:

BeeMeR napisał/a:
bardzo możliwe, że książka jest o niebo (i trzy metry) lepsza

książka może niekoniecznie lepsza,ale dlatego, że ją czytałam przed obejrzeniem filmu to inaczej też odbierałam film, gdyż dużo rzeczy w filmie zabrakło :-) a Step w książce rzeczywiście nie był mdły. I ta koszmarna scena z Babi na plaży też wyglądała zupełnie inaczej :roll: zaś sama Gin była w książce o niebo ciekawsza i nie taka histeryczna :wink:

RaczejRozwazna - Czw 10 Lut, 2011 01:13

Kasiek, a ja jestem ciekawa Twej opinii o starych SW:)
BeeMeR - Pią 11 Lut, 2011 08:48

Alicja napisał/a:
ta koszmarna scena z Babi na plaży też wyglądała zupełnie inaczej :roll:
ona nie była koszmarna, była niekonkretna :roll:
Tzn. całkiem zrozumiałe, że pojechali właśnie tam, że ich do siebie ciągnęło i "musieli sprawdzić" czy to tylko seks, czy coś więcej, bo chwilami miało nawet oznaki narastającej obsesji, z której ciężko się wyzwolić. Tylko końcówka sceny niezbyt jasna :mysle: (może to ja jestem ciemna i nie kapuję :mrgreen: ).
Spoiler:
ot, bzyknęli się i wrócili każde do swojego partnera - ok, ale żadnej refleksji, wniosku? :mysle:


A ja obejrzałam jeszcze mało ambitny, ale wizualnie przyjemny film:

Miecz przeznaczenia

Książę o tępym spojrzeniu i równie tępym do czasu) mieczu bardzo niechętnie przemierza kraj by objąć tron, za nim pędzą chmary zabójców (wszyscy mają makabryczny makijaż :P ), latających noży, mieczy i postaci, ochrania go zaś piękna wojowniczka.




trifle - Pią 11 Lut, 2011 19:53

Wreszcie się wybrałam na "King's Speech" (nienawidzę polskiego tytułu, bojkotuję, szkoda, że kreskówkową modą nie zrobili "Jak wytresować króla" :confused3: ).
Ten film wzbudzał we mnie kompletnie przeciwne uczucia jednocześnie - fizycznie coś mnie bolało, oczy mi się trochę pociły, a do tego chichotałam jak głupia momentami.
Spoiler:
Kiedy Colin, chyba tuż po abdykacji, usiadł w jakimś pokoju za biurkiem, regularnie się rozpłakał i krzyczał, że "ja nie jestem królem!", to serce mi pękło :( Wszyscy czegoś od niego oczekują, a on nie chce, wolałby żyć sobie spokojnie. Matko jedyna :( W ogóle wszystkie te sceny, kiedy on tak mocno chce się wypowiedzieć, ale ma zablokowane usta są po prostu straszne. I to jak opowiadał o swoim dzieciństwie, wyśmiewające dzieci, wielki ojciec, który mu się kazał przełamać, zimna matka, brrr... I Lionel, który go chyba bardzo dobrze rozumiał.
I przy tych wszystkich przeciężkich chwilach taki boski komizm, te podskoki, śpiewanie, "sh.., sh.., sh..." między słowami albo "duda, duda" albo "f..., f..., f...", najbardziej mnie zabiła samoironia Georga VI na słowa Lionela, że pauzy są dobre, bo takie uroczyste: "To muszę być najbardziej uroczystym królem w historii" :thud: :rotfl:


Rewelacja.

Alicja - Pią 11 Lut, 2011 23:41

BeeMer odnośnie spoilera - wnioski były tylko w książce zrozumiałe
Spoiler:
Babi wściekła, że jej czar nie działa, a Step nie mógł zrozumieć dlaczego popełnił takie głupstwo i dał się jej namówić ( bo w książce to ona go "uwiodła"można rzec wbrew jego woli), poza tym ,chciał być uczciwy wobec i trochę późno zdał sobie sprawę, że to Gin jest najważniejsza Gin. W każdym razie Step wyleczył się z Babi. Babi zaś, jeśli się nie mylę i tak brała z pełnym wyrachowaniem ślub z kim innym, pomimo uwodzenia Stepa .Książka zakończyła się tym, że Step zrozumiał kogo kocha i na ścianie domu napisał dla Gin, że tylko ją chce, tymi samymi słowami, jakimi ona pisała o nim w swoim pamietniku, który znalazł. Stąd tytuł książki - Tylko ciebie chcę. Film w małym stopniu oddaje emocje wszystkich bohaterów i ich przemyślenia, których w książce jest bardzo dużo

Agn - Sob 12 Lut, 2011 00:24

Również byłam na King's Speech. W dodatku w doborowym towarzystwie, tj. z Calipso i Anaru. ^^ O filmie mogłabym długo. Grunt, że nie jest to film akcji, a nie nudziłam się ani przez chwilę. I nawet na końcu, jak jest przemowa nie wywracałam oczyma ze zniecierpliwieniem, tylko modliłam się wraz z bohaterami filmu.
Na przemian śmiałam się (oj, bardzo się śmiałam!) i smuciłam. Serce mi stanęło w gardle, gdy Colin-Bertie opowiadał, jak go w dzieciństwie "ulepszano".
Muzyka piękna - Desplat <333 z niewielką pomocą Beethovena na końcu <33333333333333333333333 Colin godzien wszelkich Oscarów tego świata. Jest po prostu doskonały. Helena cudowna. Geoffrey... muszę coś dodawać? W obsadzie i Elżbieta Bennet się zaplątała (DiU 1995), i pan Collins (DiU 1995), i Albus Dumbledore (ten późniejszy, fajniejszy), i Peter Pettigrew (no proszę, grał Churchila!). I chyba jeszcze jakąś znajomą twarz wyłapałam.
Bardzo mi się podobał ten film. Jest zabawny i jednocześnie wzruszający. Polecam szczególnej uwadze. :serce:

BeeMeR - Sob 12 Lut, 2011 17:35

South Solitary (niby "Samotnik z Południa", acz w filmie mowa o Południowej Samotni :roll: ) 2010r.

1928r. Tytułowym bohaterem jest maleńka skalista wysepka z latarnią morską, a na tej wysepce tylko kilka postaci, odpowiedzialnych za funkcjonowanie latarni. Polecam tym, których nie nudzą niespieszne, nostalgiczne filmy w pięknej scenerii.
Alicja :kwiatek: za polecenie.






Incepcja

Pomysł ciekawy, techniczne wykonanie świetne - pięknie przedstawione iluzje optyczne, senne wariacje, dobra gra, natomiast fabuła sama w sobie mnie znudziła (jedni czegoś chcą inni do nich strzelają i tak dwie godziny... :roll: ). To raczej nie mój typ filmu.

trifle - Sob 12 Lut, 2011 18:55

BeeMeR napisał/a:
natomiast fabuła sama w sobie mnie znudziła (jedni czegoś chcą inni do nich strzelają i tak dwie godziny... ). To raczej nie mój typ filmu.


Prawda? Właśnie też się zastanawiałam, czemu akurat strzelaninę i pościg wybrali spośród wszystkiego, co mogło się dziać w snach. Ale mnie i tak się podobało.

Alicja - Sob 12 Lut, 2011 19:27

BeeMeR napisał/a:
Alicja za polecenie.

prosze bardzo :-D mnie ten film urzekł swoim klimatem i postaciami oraz spokojem

BeeMeR - Sob 12 Lut, 2011 19:49

Alicja napisał/a:
mnie ten film urzekł swoim klimatem i postaciami oraz spokojem
otóż to :)
Urzekło nas też wypuszczanie gołębi pocztowych :rotfl:
Końcówka ciut dosłodzona, ale cóż - odrobina nadziei na lepsze jutro nikomu nie zaszkodziła ;)

praedzio - Nie 13 Lut, 2011 20:34

Byłam dziś w kinie na The King's Speech. Potwierdzam wszystkie pozytywne reakcje na ten film. Po prostu rewelacja! :oklaski: Jak mi brakowało tego typu filmów!

Para Colin-Geoffrey po prostu przykuwała moją uwagę od początku do samego końca. Dialogi świetne, dowcipne, zastanawiające, zmuszające do refleksji. Galeria postaci drugoplanowych też świetnie dobrana. Ze wzruszeniem przypominałam sobie Gandalfa, Mr Collinsa czy braciszka Cadfaela. ;) Jennifer Ehle z początku nie poznałam :shock: Helena Bonham Carter była świetna!

Polecam film każdemu - znakomity na poprawę humoru, a przy tym niebanalny.

Aragonte - Nie 13 Lut, 2011 23:36

Koniecznie muszę to obejrzeć :)

Ehm, przeczyściłam trochę ten wątek - tzn. przeniosłam arcyciekawe rozmowy starwarsowe do wątku o SW, który sobie istnieje od dawna w Fantastyce.
Dziękuję za uwagę :wink:

trifle - Pon 14 Lut, 2011 00:26

Od wczoraj urządzamy sobie z bratem wieczory filmowe. Wczoraj oglądaliśmy "The shutter Island" czyli Wyspę tajemnic, z Leonardem DiCaprio w roli głównej.
"Akcja filmu rozgrywa się w 1954 roku na pięknej wyspie Zatoki Bostońskiej. W tak bajecznym miejscu znajduje się szpital dla obłąkanych przestępców. Na wyspie będzie prowadzone śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia jednej z pacjentek. Sprawa jest prowadzona przez federalnych szeryfów Tedda i Chucka. Kobieta zniknęła z pokoju, który był zamknięty, a w oknach były kraty. Pozostała po niej tylko zaszyfrowana wiadomość. Nad wyspę nadciąga huragan i łączność z resztą świata zostaje zerwana."
http://www.filmweb.pl/fil...nic-2010-464256

Oglądaliśmy w nocy, więc parę razy było strasznie i stwierdzaliśmy, że kończymy (mój brat boi się takich poschizowanych filmów, ale jak zauważyłam, tylko takie ogląda :lol: ). Mnie się trochę nudziło i niespecjalnie się wciągnęłam. Zakończenie jest niespodziewane, nie przewidziałam go zupełnie :mysle: Jak ktoś lubi szpitale psychiatryczne, schizy, dziwne sny, mroczne pomieszczenia, na dworze oczywiście huragany, ulewy - to można obejrzeć ;)
Leonardo jest bardzo dobry.

Dzisiaj, przed chwilą, skończyliśmy "Social network". Matko jedyna, jaki nudny był ten film :thud: Ciężko wytrzymać te dwie godziny, przegadany, rozciągnięty do granic. Ale jakby pominąć to i skupić się na treści - beznadziejny ten Zuckerberg :roll: Geniusz, ze świetnym pomysłem i umiejętnościami, ale społecznie totalnie nieprzystosowany. Co mu z tego przyszło, że wymyślił facebooka? Zarobił miliony?
Spoiler:
Stracił przyjaciela, dziewczyny nie odzyskał i nie odzyska, jak podejrzewam. Jaki w tym sens? :mysle:

Pamiętam, jak dziewczyny tu pisały, że po obejrzeniu tego filmu miały ochotę usunąć się z fb. Ja nie mam takich myśli, fb to tylko użyteczne narzędzie, fajne, wystarczy rozsądnie z niego korzystać. Już większe wrażenie zrobił na mnie artykuł z ostatniego numeru Focusa "Jak nas psuje Facebóg?", o tym jak ludzie są manipulowani i jak bez świadomości przyczyniają się do zarabiania milionów. I o tym, jak życie na facebooku długodystansowo ludzi ogłupia. Ale to w sumie nie tylko fb, a internet w ogóle.
"Social network" nie polecam. Nudny potwornie, lepiej jakieś artykuły o Zuckerbergu poczytać, jeśli ktoś jest nim zainteresowany...

Caitriona - Pon 14 Lut, 2011 01:47

Ja też niedawno oglądałam Wyspę tajemnic i owszem, jest to niezły film, klimatyczny i dobrze zagrany, ale mnie nie zaskoczył.
BeeMeR - Pon 14 Lut, 2011 16:38

A ja obejrzałam dwie komedie romantyczne niewysokich lotów, acz przyjemne:

Dorwać byłą
czyli Gerard Butler vs. Jennifer Aniston i perypetie ich (ex-)związku

Tylko mnie kochaj
Trochę się obawiałam bo polskie komedie ostatnimi czasy do mnie nie trafiają, a tu całkiem miła niespodzianka - przewidywalnie, acz sympatycznie mi się oglądało.

A na deser Szczęki II z 1978r. :mrgreen:

Trzykrotka - Pon 14 Lut, 2011 19:57

BeeMeR napisał/a:

Tylko mnie kochaj

Tam fajne dziecko ratowało cały film. Bo pomysł na fabułę był tak durny...

Anonymous - Pon 14 Lut, 2011 20:01

I małą teraz eksloatują telewizje.
Za pierwszym razem mi się podobało, teraz też oglądałam nie powiem, ze byłam zachwycona.
Mamie się oczywiście podobało :roll:

BeeMeR - Pon 14 Lut, 2011 20:06

Trzykrotka napisał/a:
Tam fajne dziecko ratowało cały film.
Owszem - do pojawienia się dziecka rozwiązywałam krzyżówkę, myśląc co za durny film, przy dziecku się zainteresowałam filmem :mrgreen: Głupawe to, ale oglądalne :)
aneby - Pon 14 Lut, 2011 20:16

A ja tego filmu nie mogłam strawić :roll: Głupawy, to dość delikatne określenie :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group