Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
RaczejRozwazna - Sob 22 Lis, 2008 01:04
Obejrzałam sobie AWAKE (no, 95% bo w niektórych momentach tchórzyłam) i bardzo mi się pdobało. No proszę, Hayden naprawdę umie grać, Alba śliczna i wyrachowana, a akcja trzyma w napięciu do końca. Pod koniec zaczęłam podejtrzewać już nawet matkę i tego profesora... Jeden z lepszych filmów jakie ostatnio oglądałam (choć nie wnikam w prawdopodbieństwo takiego zdarzenia).
Agn - Pon 24 Lis, 2008 21:02
Właśnie skończyłam Dog soldiers (niedawno leciało w telewizji).
O filmie: http://dog.soldiers.filmweb.pl/
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony - fajnie, brytyjskie kino grozy! Ale z drugiej... poza ładnymi (na początku filmu, bo potem to już tylko chata i walka) widokami i akcentem (szkocki albo coś zbliżonego) żołnierzy niewiele tu można pochwalić. Kupa standardowych chwytów typu zacinająca się broń, kiedy trzeba, by działała, problem z odpaleniem durnej zapałki (ale spoko, od czego koktajle Mołotowa?), krwiożercze wilkołaki tu i tam, które nie tylko zabijają, ale i żrą na miejscu (co sprawia, że istnienie spiżarni (fuj!) wydaje się zastanawiające). Jest krwawo, żołnierze strzelają, rzucają granatami po domku (w którym pełno drewna, ale co tam) i klną na czym świat stoi, a noc płynie. Oczywiście jest też kilka "niespodzianek" typu Zdziwiłabym się, gdyby film zakończył się inaczej, ale i tu standarcik -
Film momentami jest obrzydliwy - jak jednemu gościowi wnętrzności wypłynęły na wierzch to chciałam wyłączyć. Ale mimo to dałam filmowi szansę.
Bez rewelacji.
Caitriona - Pon 24 Lis, 2008 23:42
Ja ten film widziałam już dawno temu (po nocy, też w tvp) i miałam nieco inne odczucia: ja się po prostu uśmiałam na tym filmie. Momentami jest tak kiczowaty że strach. Początek i owszem całkiem niczego sobie, ale już jak pojawiają się kudłate dwumetrowe psy to całe napięcie znika. Za to rozbawiły mnie metody walki z wilkołakami
aneby - Wto 25 Lis, 2008 22:37
Byłam dzisiaj na 33 sceny z życia. I..... właściwie to nie wiem co napisać. Na pewno jest to film oryginalny, aż do bólu prawdziwy i poruszający ważny problem - zachowanie się rodziny w obliczu ciężkiej choroby i śmierci bliskiej osoby. Choruje kobieta, opiekują się nią córki i mąż. I wszystko przedstawione tak dosłownie, realnie. Szpital, kroplówki, wypadanie włosów....a nawet w co ubrać zmarłą.
Niedawno straciłam bliską osobę, wiem, co znaczy opiekować się umierającym, czuć bezsilność, chęć ucieczki i odreagowania. Ale są to moje bardzo intymne odczucia.
Zrobienie o tym filmu zakrawa na ekshibicjonizm. Właściwie nie wiem, dla kogo jest ten film.
Dla tych co przezyli to samo ? Czy potrzeba rozdrapywać rany?
Czy dla wszystkich innych nie znających problemu? Nie sądzę, żeby zrozumieli.
Wstawki muzyczne mnie drażniły, może miało to podkreślić dramatyzm, dla mnie to była kakofonia dźwięków, nie muzyka.
Niestety nie mogę napisać, że film mi się podobał.....
Agn - Śro 26 Lis, 2008 10:39
Wczoraj byłam na W sieci kłamstw Ridleya Scotta, z Russelem Crowe i Leonardo Di Caprio. O filmie: http://www.filmweb.pl/f29...C5%82amstw,2008
Dobrze mi się to oglądało. Naprawdę. Niezłe tempo akcji, bez zbędnych strzelanin stale i wciąż, widać, że reżyserowi zależało na tym, by w tym filmie był sens, a nie rąbanka. Jasne, strzelają i są mniej przyjemne sceny, ale w ogólnym zarysie przede wszystkim ogląda się dobre kino akcji z ciekawą intrygą i dobrym aktorstwem. Nawet jeśli nie lubicie Leonardo Di Caprio - polecam. To przede wszystkim jego film (Russel jest bardziej na drugim planie) i gra świetnie. W tle ciekawa muzyka. Jedynym rozczarowaniem jest typowo amerykańska końcówka, na szczęście bez sami-wiecie-której flagi powiewającej na wietrze. Poza tym drobiazgiem nie mam większych zażaleń do filmu i niecierpliwie czekam na kolejne dzieło teamu Crowe-Scott (szykuje się coś o wilkołakach).
Admete - Śro 26 Lis, 2008 14:50
Powinnam omijać ten wątek - za każdym razem, gdy piszecie, że coś w kinach grają mnie krew zalewa - nie mam szansy nic obejrzeć. Dwa kina i w każdym badziewie. W większości durne komedie albo filmy dla dzieci.
Alicja - Śro 26 Lis, 2008 15:52
to ja też powinnam omijać najbliższe kino ponad 70 km od domu, a praca i dzieci oraz inne liczne obowiązki nie pozwalają "wyrwać się" na film. Chyba, że dla dzieci
Harry_the_Cat - Śro 26 Lis, 2008 23:57
Byłam na "Tajne przez poufne". Chyba za dużo o tym filmie słyszałam. Bardzo dobry film, zaskakujący, ale nie śmiałam się aż tak, jak oczekiwałam. Ale i tak w sumie polecam. Brad Pitt, którego nie lubię, zagrał rewelacyjnie. I Żorżyk był fajniutki
Calipso - Czw 27 Lis, 2008 13:33
| Alicja napisał/a: | to ja też powinnam omijać najbliższe kino ponad 70 km od domu, a praca i dzieci oraz inne liczne obowiązki nie pozwalają "wyrwać się" na film. Chyba, że dla dzieci |
Hehe,Alicjo,przybij piątkę Z tym że ja nie mam dzieci
praedzio - Pią 28 Lis, 2008 22:34
Co prawda, nie oglądałam żadnego filmu ostatnio (nie licząc seriali), ale zrobiłam dziś krok, a nawet dwa w tym kierunku, ponieważ zakupiłam sobie w Empiku dwa filmy: "Ned Kelly" i "W imię ojca" z D. Day-Lewisem. A muszę przyznać, że ten ostatni (film, nie Day-Lewis ) od dłuższego już czasu za mną łazi. Kiedyś, dawno, dawno temu oglądałam go w TV, pamiętam, że się ostro poryczałam przy nim i mam ochotę zrobić z tego powtórkę. Pytanie, jak teraz ten film w ogóle odbiorę...
aneby - Pią 28 Lis, 2008 23:14
"W imię ojca" to mocny film, też go pamiętam. I piękną piosenkę Sinead O'Connor
You Made Me the Thief of Your Heart
praedzio - Pią 28 Lis, 2008 23:40
Oj, Aneby - ta piosenka łazi za mną już od paru ładnych dni.
Agn - Sob 29 Lis, 2008 08:30
| praedzio napisał/a: | | "Ned Kelly" |
Z Heathem??? Niezły był ten film (pomimo paru drobiazgów, ale nie można mieć wszystkiego). Mam z niego muzykę.
Caitriona - Sob 29 Lis, 2008 15:26
Ned Kelly niczego sobie, ale W imię ojca to pamietam że bardzo przeżyłam... Dobry film.
aneby - Sob 29 Lis, 2008 17:18
Widziałam dzisiaj W imię ojca w Carrefourze, niecałe 13 zeta. Dużo różnych fajnych filmów było. Kupiłam sobie Rebelianta.
Agn - Sob 29 Lis, 2008 18:32
| aneby napisał/a: | | Widziałam dzisiaj W imię ojca w Carrefourze, niecałe 13 zeta. Dużo różnych fajnych filmów było. Kupiłam sobie Rebelianta. |
Bolly? Lubiem ten film. Aamir...
BeeMeR - Sob 29 Lis, 2008 19:28
Ja go też lubię
aneby - Sob 29 Lis, 2008 21:30
Film jest niezły, jednak bolly to nie moja bajka. Tematyka poważna, powstanie narodowe, a tutaj takie wstawki śpiewane i tańczone - to mi się nie podobało. W jakimś lekkim filmie to ok, ale nie w tym.
Z rozrzewnieniem wspominałam "Dalekie Pawilony", Bena Crossa i młodą Amy Irving.
achata - Sob 06 Gru, 2008 19:51
Obejrzałam "Quantum of Solace" .
Ogólnie bardziej podobało mi się "Casino Royale", może z uwagi na wątek uczuciowy i ciekawszą, konkretniejszą kobiecą bohaterkę, ale najnowszemu Bondowi nic nie brakuje. Akcja mknie w zawrotnym tempie a niektóre sceny rozwalają- świetna scena pojedynku na dzwonnicy w Siennie a zwłaszcza tego co następuje po wpadce do tego pawilonu i nakręcona z iście artystycznym zacięciem scena w operze.
Na plus filmu działa też scenografia. Kolejne miejsca w których rozgrywa się akcja filmu sportretowano z klimatem jakiego nie powstydziłby się National Geographic. Pies wygrzewający się na ulicy jakiejś zapyziałej mieścinki na tropikalnej wyspie, rozentuzjazmowany tłum w czasie pokazu jazdy konnej we Włoszech, czy pokorne i udręczone twarze Indian z Boliwii cierpliwie czekających na krople wody- to wszystko miłe detale, które pogłębiają wrażenie realizmu.
Widać, że Bond wyszedł z bajki do prawdziwego życia co odzwierciedla również emocjonalna sfera filmu i relacje Bonda z jego towarzyszami. Kwestie o miłości, przyjaźni, wybaczeniu czy zdradzie brzmią w tym filmie przekonująco i autentycznie.
Daniel wręcz hipnotyzuje i dziewczyny też dobrze zagrały, chociaż nie potrafię sprecyzować, ale Gemma Atherton nie do końca mnie przekonuje jako aktorka. W "Tess" była zbyt patetyczna tutaj zbyt podlotkowata. Może taka miała być? Nie wiem. Nie chcę się czepiać.
Najweselsza niespodzianka spotkała mnie gdy zobaczyłam szefa M. Omal nie pisnęłam na całe kino, że to przecież Pan Hale!
lizzzi - Śro 17 Gru, 2008 18:08
Wreszcie obejrzałam całego "Titanica". Aż wstyd się przyznać tyle lat po premierze, a ja dopiero teraz to zobaczyłam i pobodał mi się. Przyznam, że odrzucały mnie od wcześniejszego oglądnięcia sceny zatonięcia statku, ta cała bezradność załogi i pasażerów, nieuchronność straszliwego losu. Oczywiście koniec opłakałam
Świetny Leonardo DiCaprio, choć nie bardzo go lubię, ale grał świetnie.
Anaru - Śro 17 Gru, 2008 18:33
Tak mi się skojarzyło - Titanic to jeden z filmów zagranicznych, który niezmiernie spodobał się w Indiach . Kręcony z typowym bollywoodzkim rozmachem, muzyka, te sprawy...
Gosia - Śro 17 Gru, 2008 19:12
Nie wiem czemu, ale nie przepadam za Titanickiem, moim zdaniem jest moooocno przereklamowany...
BeeMeR - Śro 17 Gru, 2008 19:39
Obejrzałam Casanovę (2005)
Fabularnie - bajka, aż miło
Wszystko gładko idzie po nitce do kłębka - ogląda się bardzo przyjemnie, bez cienia strachu, że cokolwiek zagraża bohaterowi (Heath Ledger) ściganemu za herezję, uwodzicielstwo i takie tam inne grzeszki - przez groźnego (prawie ) inkwizytora - w tej roli Jeremy Irons
Przepiękne "plenery", lokalizacje, wnętrza, rekwizyty, kostiumy - wszystko piękne
   
  
   
postaci:
   
I tylko - sori - Żydek ubrany w fikuśną perukę z epoki wygląda dalej jak Żydek
I to nie chodzi o antysemityzm, uwielbiam Skrzypka na dachu dla przykładu- tylko mi to nie pasuje, tak samo jak nie pasowałby afro-Amerykanin jako wenecki doża
Ale najbardziej mi żal, młodego, seksownego aktora....
   
Film polecam - jako niezobowiązująca rozrywka wyśmienity
Anonymous - Śro 17 Gru, 2008 23:12
też za Titanickiem nie przepadam, ani łzy nie uroniłam, wydawał mi się koszmarny. brrr.
Ania1956 - Czw 18 Gru, 2008 09:50
| lady_kasiek napisał/a: | | też za Titanickiem nie przepadam, ani łzy nie uroniłam, wydawał mi się koszmarny. brrr. |
A do tego nie lubie Leonarda DiCaprio. Raz kiedyś zmęczyłam ten film i raczej do niego nie wróce.
|
|
|