To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Ania1956 - Nie 14 Paź, 2007 11:42

To się panno Bingley zdziwi :shock: :mrgreen: jak się dowie kogo będą gość w najbliższym czasie na kolacji.
Gunia - Nie 14 Paź, 2007 12:11

Alison napisał/a:
- Bo tak jest - szepnął - Idź, odśwież się, i przyjdź prosto do mojej biblioteki. Spróbuj przyjść niezauważona - wskazał głową na pannę Bingley i panią Hurst, i popędzając ją dodał szybko - Pospiesz się!

Emocje sięgają zenitu... :cheerleader2:

asiek - Nie 14 Paź, 2007 12:40

Gunia napisał/a:
Emocje sięgają zenitu...

YES ! :banan_Bablu:
Będzie się działo . :-D Mam tylko cichą nadzieję, że Pamelka nie zboczy z tematu. :trzyma_kciuki:

Maryann, Ali :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga:

Matylda - Nie 14 Paź, 2007 14:44

Ale któż nie przecierpiałby więcej, jeśli u celu jest Pemberley!

Ha!!!! a ja jechałam całą noc na buforach żeby zobaczyć morze , a oni narzekają na 3 godziny

Mag - Nie 14 Paź, 2007 20:20

Kochane ABT, nareszcie takie smakowite i obfite ciasteczka. Dzięki :thud:
Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 23:45

http://www.youtube.com/watch?v=I7P_kqYKeJM

co by nam sie lepiej czytalo ... :D

Ania1956 - Pon 15 Paź, 2007 07:20

AineNiRigani napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?v=I7P_kqYKeJM

co by nam sie lepiej czytalo ... :D


:serduszkate: :slina: miodzik dzięki Aine

Alison - Pon 15 Paź, 2007 08:11

Rozdz. VII, cz. 14
Z podekscytowanym chichotem, Georgiana posłusznie pobiegła prosto w otwarte powitalnie ramiona pani Reynolds, a zaraz potem na schody. Zadowolony z jej reakcji, Darcy podążył za nią, ale poczekał aż jego goście wejdą do końca schodów, by wydać dyspozycje stajennemu i zwrócić się ku drzwiom gabinetu. Nie musiał już dłużej czekać. Zanim minęło piętnaście minut, Georgiana już siedziała na kanapie, na jej twarzy odmalowywał się tak pełen oczekiwania uśmiech, że widząc to sam nie mógł się do niej nie uśmiechać.
- Tak? - spojrzała na niego pytająco, ale jej zuchwałe spojrzenie i oczekiwanie na radosną nowinę sprawiały, że nie był w stanie zacząć. Zamiast tego, odrzucił głowę do tyłu i śmiał się.
- Fitzwilliam! - Georgiana szarpnęła go za rękę jak wtedy, kiedy była dzieckiem - Powiedz mi!
Opadł na kanapę obok niej i z wielkim wysiłkiem by opanować się, zapytał z największą powagą - Czy chciałabyś poznać pannę Elizabeth Bennet?
Oczy jego siostry rozszerzyły się niasamowicie wyrażając - Pannę Bennet? Fitzwilliam'ie, żartujesz sobie ze mnie!
- Nie, przysięgam! - roześmiał się znowu - Ona jest tutaj...to znaczy, w Lambton... Pod Zielonym Ludkiem!
- Ale jak...?
- Podróżuje z ciotką i wujem po hrabstwie Derby - usiadł obok niej, szczęśliwy, że w końcu może jej powiedzieć całą nowinę - Jej ciotka, pani Gardiner, pochodzi z Lambton i przyjechała tu odwiedzić krainę dzieciństwa. Opinia o Pemberley skusiła ich, a nasza ogłoszona nieobecność przekonała ją do wybrania się tutaj. Znalazłem ich wczoraj w ogrodzie, po drodze ze stajni.
- Jak ona musiała się czuć, widząc ciebie! - mruknęła współczująco Georgiana - A ty! Och, bracie!
- Oczywiście byłem ogłuszony - ścisnął jej dłoń - Ledwie wiedziałem co mówię, ale potem...
- Tak, potem? - podrzuciła.
Uśmiechnął się szeroko - Wydaje mi się, że zachowałem się lepiej. - wziął głęboki oddech - Zapytałem czy zgodzi się, żeby jej ciebie przedstawić.
- Fitzwilliam'ie, naprawdę? - Georgiana prawie wykręciła mu rękę.
- Tak, najdroższa, naprawdę - zaśmiał się znowu - a ona zgodziła się.
- Kiedy? Kiedy mamy się spotkać? - Georgiana była w każdym calu tak podekscytowana jak sobie tego życzył.
- Miałem nadzieję, - spojrzał na nią pytająco - że mogłabyś się zgodzić gdybyśmy się wybrali do Lambton natychmiast.
- Teraz? - Georgianie nieco zrzedła minka - Och!
- Wiem, że dopiero co przyjechałaś - pospieszył z wyjaśnieniami - ale jest tak mało czasu żeby dokonać prezentacji z zapewnieniem jakiejś prywatności. - znając ten wyraz twarzy siostry - Wiem, że mnie rozumiesz - skinął - Chodź, wyświadczysz mi tę przysługę z panną Bennet? Kariolka już czeka. - widział jej wahanie, nawrót nieśmiałości w jej oczach wobec tego spotkania, które tak nagle miało się odbyć. Wziął jej obie dłonie i ucałował każdą z osobna - Georgiano? Zachwycisz się nią, wiem to! Nie mógłbym życzyć sobie lepszej przyjaciółki dla ciebie.
- Oczywiście, Fitzwilliam'ie - wyswobodziła dłoń i położyła ją na sercu - Pozwól mi przynajmniej wziąć czepek.
- Poślij po niego - szepnął - Nie możemy zostać odkryci.
Wciąż trzymając ją za rękę, wstał i pociągnął ją by wstała, ona chichocząc z radości, podążyła za nim. Pośpiesznie poprowadził ją do drzwi, złapał za gałkę, przekręcił ją i otworzył je tylko po to, by zostać przyłapanym przez zaskoczonego Bingley'a, stojącego po drugiej stronie.

Marija - Pon 15 Paź, 2007 08:14

Ha! :mrgreen: Bingley, na bok!!!
asiek - Pon 15 Paź, 2007 09:02

Dzisiaj do roboty idę na późniejszą godzinę, więc zajrzałam... :-)
Ali, jaki piękny fragmenty nam zaserwowałaś. :serce:

Alison napisał/a:
- Tak? - spojrzała na niego pytająco, ale jej zuchwałe spojrzenie i oczekiwanie na radosną nowinę sprawiały, że nie był w stanie zacząć. Zamiast tego, odrzucił głowę do tyłu i śmiał się.
- Fitzwilliam! - Georgiana szarpnęła go za rękę jak wtedy, kiedy była dzieckiem - Powiedz mi!
Opadł na kanapę obok niej i z wielkim wysiłkiem by opanować się, zapytał z największą powagą - Czy chciałabyś poznać pannę Elizabeth Bennet?


Darcy podekscytowany jak choopczyk. :-D
Marija napisał/a:
Ha! Bingley, na bok!!!

Marija, daj mu się spotkać z Lizaczkiem, przeca on usycha z miłości do Jane. Będzie się mógł wywiedzieć co u ukochanej. :wink:

AineNiRigani napisał/a:
co by nam sie lepiej czytalo ...

Darcy jest tutaj taaaki, że ummmmm :serduszkate:
/Aine, napisy super :rotfl: ....bardzo dobre tłumaczenie :mrgreen: /

Alison - Pon 15 Paź, 2007 09:05

asiek napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
co by nam sie lepiej czytalo ...

Darcy jest tutaj taaaki, że ummmmm :serduszkate:
/Aine, napisy super :rotfl: ....bardzo dobre tłumaczenie :mrgreen: /


:rotfl: :rotfl: To jest hasło dnia! Asiek zabijesz mnie kiedyś! :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Maryann - Pon 15 Paź, 2007 09:25

asiek napisał/a:
Darcy jest tutaj taaaki, że ummmmm :serduszkate:

Ummm... miód, malina... :serduszkate:

Alison napisał/a:
złapał za gałkę, przekręcił ją i otworzył je tylko po to, by zostać przyłapanym przez zaskoczonego Bingley'a, stojącego po drugiej stronie.

Grunt to znaleźć się we właściwym miejscu o właściwej porze... :wink:

Mag - Pon 15 Paź, 2007 12:30

Piekny kawałeczek, Matulku :serce:

Alison napisał/a:
Fitzwilliam'ie, naprawdę? - Georgiana prawie wykręciła mu rękę.
- Tak, najdroższa, naprawdę - zaśmiał się znowu - a ona zgodziła się.

Tylko tą "najdroższą mógł dla Lizzy zostawić :confused3:

Ciekawe czy Bingley wykaze trochę stanowczości w następnym odcinku :mysle:

Marija - Pon 15 Paź, 2007 12:36

Georgiana stosująca chwyty i zakładająca nelsona, hehe :twisted: . Nic dziwnego, że brat chce ją zapoznać z jakąś prawdziwą damą :rotfl: .
Maryann - Pon 15 Paź, 2007 12:55

Wiesz, jak się takie drobne paluszki wpijają w ramię, to czasami bardziej boli niż chwyt Puzianowskiego... :mrgreen:
Gunia - Pon 15 Paź, 2007 14:10

Mag napisał/a:
Tylko tą "najdroższą mógł dla Lizzy zostawić :confused3:

Właśnie o tym pomyślałam. :mrgreen:
Ale ten Charles biedny. Gdyby się nie pospieszył, to by mu sprzątnęli imprezę sprzed nosa. :rotfl:

Maryann - Pon 15 Paź, 2007 14:15

Gunia napisał/a:
Mag napisał/a:
Tylko tą "najdroższą mógł dla Lizzy zostawić :confused3:

Właśnie o tym pomyślałam. :mrgreen:

Nie rozumiem, co Was tak bawi. Że Darcy mówi do siostry "dearest" ? :wink: :roll:
To słówko nie ma bynajmniej żadnego "amorycznego" podtekstu...

Gunia - Pon 15 Paź, 2007 14:19

Dearest to on powinien mieć tylko jedną i to bynajmniej nie siostrę. Siostrze dear wystarczy, bo ona ma od dearest swojego lorda. ;)
Alison - Pon 15 Paź, 2007 14:39

Odczepta się, wśród sióstr jest dearest, bo też i jest jedyna, wśród narzeczonych dearest jest Lizzi, czy jedno drugiemu szkodzi? O co Wam chodzi? :wink:
Przecież siostrę kocha się zupełnie inaczej niż girl-friend, i siostra może być jak najbardziej najdroższa nie zabierając nic a nic z uczucia wybrance serca. Co za zazdrosne z Was babiszonki! :wink:

Gunia - Pon 15 Paź, 2007 14:42

Jak Darcy będzie mówił "dearest of my sisters" to mi nic nie będzie przeszkadzać. :mrgreen:
Tylko nie wiem, czy się Georgiana dumna z tego poczuje. ;)

Maryann - Pon 15 Paź, 2007 14:52

Gunia napisał/a:
Jak Darcy będzie mówił "dearest of my sisters" to mi nic nie będzie przeszkadzać. :mrgreen:

Ale wtedy musiałby tych sisters mieć więcej... :roll: :?

Gunia napisał/a:
Dearest to on powinien mieć tylko jedną i to bynajmniej nie siostrę.

A ta "nie-siostra" to będzie "dearest" i "loveliest". :wink:

Gunia - Pon 15 Paź, 2007 15:01

Czy ja wiem? Ja całe życie słyszę, że jestem najukochańszą z córek moich rodziców i fakt, że jedyną wcale tu nie przeszkadza. :mrgreen:
Dione - Wto 16 Paź, 2007 00:36

.......
kopiuj wklej kopiuj wklej kopiuj wklej


Tłumaczki kochane, ja was wprost ubóstwiam :serce:


.............. :rumieniec: Darsika też

Alison - Wto 16 Paź, 2007 07:39

Maleńki okruszek na koniec mojego ciasteczka :wink:

Rozdz. VII, cz. 15
- O, o co chodzi? - Bingley odskoczył i patrzył na nich oboje, obramowanych framugą drzwi - Darcy?
- Bingley! - przerwał, cóż robić? - Moja siostra i ja mamy ważne spotkanie w Lambton - dodał kiedy wszyscy troje zobaczyli powozik podprowadzony pod same drzwi.
- W Lambton? - Bingley uniósł brew - Właśnie jechaliśmy przez Lambton.
- Tak, no właśnie - rzucił mu Darcy, chcąc czymś zadowolić ciekawość Bingley'a.
- Jedziemy spotkać się z kimś. - uzupełniła Georgiana - Z kimś, kto jest tu w odwiedzinach.
Bingley zwrócił się z powrotem do Darcy'ego - Naprawdę? To musi być ktoś niezwykle ważny, że ciągniesz pannę Darcy z powrotem po drodze, którą dopiero co przyjechaliśmy!
Darcy milczał w nadziei, że Bingley nie będzie nalegał, ale czuł jak niezręcznie jest Georgianie pod gradem pytań Bingley'a. Wyglądało na to, że nic nie da się poradzić, jak tylko zabrać zabrać Bingley'a ze sobą - To panna Elizabeth Bennet - powiedział wolno, biorąc Bingley'a pod ramię i prowadząc go w stronę drzwi - Ale sza! Nie powtarzaj tego!
- Ale Darcy! - Bingley zaprotestował ostrym szeptem kiedy został wypchnięty na zewnątrz - Panna Bennet?
Darcy pomógł siostrze dostać się do kariolki i podał jej czepek, który właśnie przyniesiono do głównego holu. - Nie, tylko panna Elizabeth, jej ciotka i wuj z Londynu. Wydaje mi się, że panna Bennet ma się dobrze - odpowiedział na strapioną minę Bingley'a - ale to wszystko, co mogę ci na ten temat powiedzieć.
- Mimo wszystko, chciałbym bardzo zobaczyć się z panną Elizabeth - powiedział nadąsany do Darcy'ego.
- Już wkrótce będziesz mógł - upewnił go Darcy - chciałbym przedstawić pannie Elizabeth Georgianę, w mniej oficjalnych okolicznościach niż w Pemberley, w obecności gości - spojrzał znacząco na przyjaciela.
- Och, masz na myśli, że bez Caroline i Luisy - uśmiechnął się Bingley - Nic więcej nie mów, stary, rozumiem doskonale. - spojrzał na Georgianę - Będę się trzymał z daleka aż prezentacja się odbędzie. Wtedy błagam cię, zapytaj panny Elizabeth czy mogę przyjść. Darcy? - zwrócił się do niego. Darcy skinął twierdząco. - Dobrze, zatem! Będę zaraz za wami. - rozpromienił się - Kapitalnie!

Maryann - Wto 16 Paź, 2007 10:08

Strasznie dociekliwy się ten Bingley zrobił... :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group