To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Maryann - Wto 09 Paź, 2007 12:48

Matylda napisał/a:
Ciekawe czy tualetę też Pamelka opisze ??

A chciałabyś ? :mrgreen:

Gunia - Wto 09 Paź, 2007 14:27

No, teraz, to ja rozumiem tę lekturę. ;) No to naszą biedną Elę uwiedli i co teraz? ;)
Maryann - Wto 09 Paź, 2007 14:32

Jak to co ? Spacerek. :wink:
Matylda - Wto 09 Paź, 2007 16:24

Maryann napisał/a:
Matylda napisał/a:
Ciekawe czy tualetę też Pamelka opisze ??

A chciałabyś ? :mrgreen:


To zależy od fantazji Pameli :wink:
Dzięki wspaniałym i zdolnym tłumaczkom :kwiatek:

Niech Wam Bozia w dzieciach wynagrodzi :wink:
Jesteście CUDOWNE :oklaski:

Mag - Wto 09 Paź, 2007 19:07

No nareszcie coś drgnęło, oprócz wszelkiej maści zwierząt i znajomych....
Szkoda, że zamiast Darsika wykąpał się pies :? taką scenę zmarnowac....


Moje kochane ABT za Waszą pracę :love_shower: :kwiatki_wyciaga:

asiek - Wto 09 Paź, 2007 19:53

Caroline napisał/a:

Uśmiechnęła się i nawet spojrzała mu prosto w twarz. Łagodna bryza igrała z lokami na jej czole, a kolor czy też kształt – nie wiedział, które z dwojga – dodawały uroku jej oczom i wzmagały promienność jej twarzy. Dobry Boże, cóż za cudowny widok!

Ten fragment taki romantyczny... :serduszkate: Bardziej niż u samej JA. :wink:
W powieści i w i a d o m y m serialu na pierwszy plan wysuwa się skrępowanie Lizzy i Darsika niespodziewanym spotkaniem. Zaświergolone spojrzenia na Lizaczka były nieco później. :-D

ABT, :thanx:

asiek - Wto 09 Paź, 2007 19:56

Matylda napisał/a:
Ciekawe czy tualetę też Pamelka opisze ??

:shock: Mati, odpukaj w niemalowane! To by oznaczało, że na spacer wybierzemy się dopiero za tydzień. :zalamka:

MiMi - Wto 09 Paź, 2007 21:07

Doczekałam się :mrgreen:

dzięki ABT :kwiatki_wyciaga:

Maryann - Wto 09 Paź, 2007 22:26

Mag napisał/a:
Szkoda, że zamiast Darsika wykąpał się pies :? taką scenę zmarnowac....

No nieee... To by już było przegięcie... :wink:

Caroline - Śro 10 Paź, 2007 11:10

Rozdział VII, cz.9

Wbiegł po schodach i po prostu wpadł do swoich pokoi. Gdy tylko znalazł się w garderobie, zaczął zrzucać z siebie zakurzone ubranie, w którym spędził na koniu ten poranek, jednocześnie przyglądał się starannie rozwieszonym i uporządkowanym ubraniom. Dobry Boże, co miał na siebie włożyć? Nic zbyt zobowiązującego? Czy strój na polowanie nie był zbyt swobodny? Czy uznałaby to za obrazę? Przyglądał się ubraniom, które miał do wyboru.
- Fletcher! - jęknął głośno. - Co, do kroćset, powinienem... - przerwało mu pukanie. - Wejść!
- Panie Darcy, czy czegoś panu brakuje? - pan Reynolds wsunął głowę, a widząc, że jego pan jest w rozterce, wszedł. - Potrzebuje pan lokaja. Czy pan Fletcher nie przyjechał z panem, ani nie będzie tu wkrótce?
- Nie, list Sherrila przywołał mnie wcześniej, ale teraz muszę pilnie dołączyć do moich gości.
- Gości, proszę pana? - Reynolds był zdziwiony. - Żaden z pana gości... ach! Zwiedzający! Ale oni są w parku, proszę pana, proszę się nimi nie przejmować.
Ponownie zabrzmiało pukanie.
- Woda! - Darcy podbiegł do drzwi ku zaskoczeniu Reynoldsa. - Wejdź i nalej wody do miski, resztę postaw tu – pokierował krzepką dziewczyną. - Bardzo dobrze, to wszystko.
Ponownie zwrócił się do zaskoczonego kamerdynera.
- To niezmiernie ważne, żebym postarał się dla tych właśnie gości. Jeśli uda mi się namówić ich na powrót do domu, powinni być traktowani z najwyższą uprzejmością - ogarnął go nagły niepokój. - Dobrze się nimi zajęto wcześniej, jak mniemam?
- Tak, proszę pana, pani Reynolds sama ich oprowadziła. Młoda dama stwierdziła, że są państwo zaznajomieni – dodał.
- Tak, to prawda... - Darcy odwrócił się do garderoby i przyglądał się jej zawartości.
- Czy mogę panu pomóc? - Reynolds zbliżył się pospiesznie. - Przypuszczam, że mogę być równie lub nawet bardziej pomocny niż lokaj.
Zaskoczony tym oświadczeniem, Darcy odwrócił się do swojego kamerdynera, człowieka, którego znał większość swojego życia, a któremu teraz, choć przyjmował pozę pełną godności typową dla swojego stanowiska, śmiały się rozumiejąco oczy.
- Owszem, możesz – skinął - zamszowe spodnie, brązowa kamizelka i ciemnobrązowy surdut. Prosty krawat, pamiętaj i koszula. Buty z brązowymi wypustkami i czysty komplet całej reszty.
- Bardzo dobrze, proszę pana. Wszystko będzie gotowe – stary człowiek wyprostował się dostojnie przed czekającymi go nowymi obowiązkami.
- Dziękuję, Reynolds – Darcy zacisnął usta - To nie potrwa długo.
Mimo pośpiechu i zaskakującej pomocy Reynoldsa minęło niemal pół godziny zanim Darcy zbiegł po schodach dziedzińca na podjazd. Gdzie w tym ogromnym parku mogła podziewać się Elizabeth – tylko to zajmowało jego myśli, gdy się ubierał. Stary Simon oprowadzałby ich po sprawdzonych dla zwiedzających ścieżkach, ale gdzie dokładnie mogli być? Przyjrzał się obrzeżom lasu. Znając siły Elizabeth mogli być gdziekolwiek, ale powątpiewał w energię towarzyszących jej osób. Przyjrzał się dokładniej. Tam! Błysk koloru między drzewami otaczającymi ścieżkę pokazał mu którędy idą. Ruszył natychmiast obliczając, że nawet w taki tempie, będzie miał przynajmniej kwadrans na przygotowanie się do spotkania z nią.

Alison - Śro 10 Paź, 2007 11:23

swojego kamerdynera, człowieka, którego znał większość swojego życia, a któremu teraz, choć przyjmował pozę pełną godności typową dla swojego stanowiska, śmiały się rozumiejąco oczy.

Znaczy się będziem żenić naszego panicza... :mrgreen:
Ale swoja drogą podekscytował się chłop na maxa :lol:

trifle - Śro 10 Paź, 2007 11:38

Pół godziny się ubierał.. :zalamka: Co ona - znaczy Pamela - zrobiła z tego Darcy'ego..
Ania1956 - Śro 10 Paź, 2007 12:03

Tam! Błysk koloru między drzewami otaczającymi ścieżkę pokazał mu którędy idą. Ruszył natychmiast obliczając, że nawet w taki tempie, będzie miał przynajmniej kwadrans na przygotowanie się do spotkania z nią.

To musiały być hektary.. Jak on ją dojrzał z takiej odległości. Chyba seruszko szukało. :-D

Marija - Śro 10 Paź, 2007 12:15

trifle napisał/a:
Pół godziny się ubierał.. :zalamka: Co ona - znaczy Pamela - zrobiła z tego Darcy'ego..
Jeszcze trefił włosy, tropił pryszcze i się perfumował :? . W filmie wrzuca na plecy surdut i leci, z mokrymi włosami :rumieniec: .
trifle - Śro 10 Paź, 2007 12:49

Otóż to. W filmie to moja ulubiona scena - rachu ciachu i jest. Przecież od niej odszedł, szybkim krokiem, ona dopiero do powozu dochodziła, a on już na dole. A nie... jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeny :roll:
Trzykrotka - Śro 10 Paź, 2007 13:14

Marija napisał/a:
W filmie wrzuca na plecy surdut i leci, z mokrymi włosami :rumieniec: .

I jeszcze po drodze dopina kamizelkę! To jest jedna z najpiękniejszych scen w serialu. Pamelka poszła tropem powieści, gdzie Lizzy wcale nie miała zamiaru uciekać z Pemberley, tylko dostojnie poszła na spacer w knieje i ostępy, tak jak te bohaterki, które umykając przed rozognionym bohaterem, sprawdzają, czy aby nie za szybko biegną :rotfl:

Marija - Śro 10 Paź, 2007 13:17

Dowcip o kurze, którą gonił kogut: "zrobię jeszcze dwa okrążenia, żeby nie pomyślał, że jestem łatwa" :lol:
Ulka - Śro 10 Paź, 2007 16:34

Caroline napisał/a:
- Owszem, możesz – skinął - zamszowe spodnie, brązowa kamizelka i ciemnobrązowy surdut. Prosty krawat, pamiętaj i koszula. Buty z brązowymi wypustkami i czysty komplet całej reszty.

Dobrze, że umyć się nie kazał...
Ania1956 napisał/a:
To musiały być hektary.. Jak on ją dojrzał z takiej odległości.

jak to jak:
Caroline napisał/a:
Stary Simon oprowadzałby ich po sprawdzonych dla zwiedzających ścieżkach
trifle napisał/a:
Pół godziny się ubierał..

"niemal" pół godziny- a "niemal" znaczy "prawie"
a prawie-robi różnicę :D
mył się jeszcze, 10 minut czekał na (pewnie niezbyt ciepłą) wodę, zapinał wszystkie guziki ;p i zobacz ile sztuk odzieży musiał z siebie zdjąć i założyć nazad (zamszowe spodnie, brązowa kamizelka i ciemnobrązowy surdut. Prosty krawat i koszula. Buty z brązowymi wypustkami i czysty komplet całej reszty.-Nie wiadomo przy tym ILE tej reszty :wink: ) :mrgreen: nie to co dziś-dżinsy i t-shirt i już ;)

MiMi - Śro 10 Paź, 2007 17:55

Ale ten Darcy się pośpieszył... Jutro znowu ciekawy fragmencik :wink:

Carolina for you :kwiatki_wyciaga:

Caroline - Śro 10 Paź, 2007 18:00

Hehe! Jak ja lubię, kiedy fanficzek wzbudza emocje :D Z tym ubieraniem to rzeczywiście niezła jazda, ale w pół godziny wierzę, choćby przebycie tych wszystkich korytarzy musiało zajmować trochę czasu.
Prawdę mówiąc właśnie w filmie niewiarygodne mi się wydało, że Darcy tak rach-ciach i był gotowy, bo wydawało się, że jak tylko się rozstali to upokorzona i zawstydzona Elizabeth poleciała prosto do powozu. Choć oczywiście filmowa wersja lepiej o nim świadczy.
:D

asiek - Śro 10 Paź, 2007 19:05

Caroline napisał/a:
- Czy mogę panu pomóc? - Reynolds zbliżył się pospiesznie. - Przypuszczam, że mogę być równie lub nawet bardziej pomocny niż lokaj.
Zaskoczony tym oświadczeniem, Darcy odwrócił się do swojego kamerdynera,

Śmieszy mnie ten podział ról. :wink: ...Czyżby Darsik uważał, że kamerdynery nie mają bladego pojęcia o zapinaniu i rozpinaniu guziczków, tudzież kolejności, w jakiej wdziewa się na siebie ciuszki. :wink:

Ulka napisał/a:
nie to co dziś-dżinsy i t-shirt i już

A stringi ? :mrgreen:

Caroline napisał/a:
Z tym ubieraniem to rzeczywiście niezła jazda, ale w pół godziny wierzę, choćby przebycie tych wszystkich korytarzy musiało zajmować trochę czasu.
Prawdę mówiąc właśnie w filmie niewiarygodne mi się wydało, że Darcy tak rach-ciach i był gotowy

Ja też zawsze się zastanawiam, w jaki sposób Darcy uwinął się tak szybko. :wink:
A w ogóle, to bardzo go lubię w tej scenie. :serduszkate:

Carolciu, dzięki :kwiatek:

Alison - Śro 10 Paź, 2007 19:33

asiek napisał/a:
Ja też zawsze się zastanawiam, w jaki sposób Darcy uwinął się tak szybko. :wink:


Po perostu taśma filmowa jest droga, a film nie był z tych wysokobudżetowych i trzeba było szybko przejść do meritum, a nie pokazywać jak zęby myje :wink:

Maryann - Śro 10 Paź, 2007 20:05

trifle napisał/a:
Pół godziny się ubierał.. :zalamka:

A bo to tak długo ? Ja potrafię znacznie dłużej... :mrgreen:

asiek napisał/a:
Caroline napisał/a:
- Czy mogę panu pomóc? - Reynolds zbliżył się pospiesznie. - Przypuszczam, że mogę być równie lub nawet bardziej pomocny niż lokaj.
Zaskoczony tym oświadczeniem, Darcy odwrócił się do swojego kamerdynera,

Śmieszy mnie ten podział ról. :wink: ...Czyżby Darsik uważał, że kamerdynery nie mają bladego pojęcia o zapinaniu i rozpinaniu guziczków, tudzież kolejności, w jakiej wdziewa się na siebie ciuszki. :wink:

Pojęcie pewnie mieli (w końcu sami się ubierali :mrgreen: ), ale jako nie wtajemniczeni w arkana dżentelmeńskiej mody mogliby popełnić jakieś faux pas. Wyobrażasz sobie, jaka by to była katastrofa, gdyby Reynolds podał mu kamizelkę nie w ten deseń, co trzeba ? :roll: :wink:

asiek - Śro 10 Paź, 2007 20:23

Alison napisał/a:
Po perostu taśma filmowa jest droga, a film nie był z tych wysokobudżetowych i trzeba było szybko przejść do meritum, a nie pokazywać jak zęby myje

Krótko i treściwe. :cool:

Maryann napisał/a:
Wyobrażasz sobie, jaka by to była katastrofa, gdyby Reynolds podał mu kamizelkę nie w ten deseń, co trzeba ?

Masakra pe prostu. Fletcher wyzwałby Reynoldsa na pojedynek !!! :mrgreen:

Ulka - Śro 10 Paź, 2007 21:29

Caroline napisał/a:
Prawdę mówiąc właśnie w filmie niewiarygodne mi się wydało, że Darcy tak rach-ciach i był gotowy, bo wydawało się, że jak tylko się rozstali to upokorzona i zawstydzona Elizabeth poleciała prosto do powozu.

a wiesz, mnie też to dziwi. i drażni jako nielogiczność w ukochanym filmie. Oni ledwo doszli do powozu...
asiek napisał/a:
A stringi ? :mrgreen:

:ops1: :ops1: :ops1: Dama o takich rzeczach nie mówi, nie myśli, nie wie..... :ops1: :ops1: :ops1:
ale w tamtych czasach też cuś musieli mieć, choć lady Pamelka nie pisze...?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group