To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

praedzio - Wto 14 Sie, 2007 21:13

AineNiRigani napisał/a:
Zdołowawszy się po raz kolejny JE 06 przystąpiłam do oglądania Czerwonej Soni.

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
Życzę powodzenia...! :rotfl:

asiek - Wto 14 Sie, 2007 22:00

AineNiRigani napisał/a:
Zdołowawszy się po raz kolejny JE 06

Aine, ja wiem jak to boli, Rochester zajęty i to przez fajną babkę, :( ....ale z drugiej strony, to ... to z niego żadne cudo. :foch2: Wzrok nie ten, łapaka niesprawna, " pomarszczony" tu i tam, ...tak sobie myślę .../chcąc Cię i się pocieszyć/, że w tej białej willi nad lazurowym morzem, to Jane żadnego pożytku z niego nie miała, :roll: I to może, chyba, na pewno...nie miała. :mrgreen:
Lepiej zajrzyjmy do Wampirka. :wink:

Ps. A na pociechę, to trza było wybrać Atillę z Sama Wiesz Kim. :wink:

Anonymous - Wto 14 Sie, 2007 22:36

Asiek, jakbym wybrała Sama Wiesz Kogo, to nic więcej by mi nie pozostało tylko popełnić rytualne samobójstwo. W liscie pożegnalnym obciążyłabym wszystkich bohaterów idealnych - zajętych albo zmarnowanych (jak widzę tą Krymhildę, to noremalnie nóż się otwiera...).
Na pocieszenie chyba sobie strzele Dumę i Uprzedzenie. Pan Darcy jakoś mnie tak nie emocjonuje...

A tak poważnie to ta sonia nie była taka zła. Efekty wiadomo - ale kiedy to było kręcone. Nawet ta mdława gra głównych bohaterów nie mierzi tak bardzo. no i Ernie sobie skacze i macha jakimś tasaczkiem... Widziałam gorsze filmy.
A w kolejce czekają Krucjaty. Mam nadzieję, że to mnie postawi na nogi - paradoksalnie.

Pemberley - Śro 15 Sie, 2007 14:39

Alison napisał/a:
A ja właśnie wróciłam ze "Słabego punktu" z Hopkinsem. Grający jego intelektualnego przeciwnika Gosling też nie pozostawał w tyle.


Ciesze sie, ze ci sie podobalo.Ja nie mialam mozliwosci obejrzenia w kinie i czekam teraz juz na DVD, bo wyszlo, a na wycietych scenach ma byc podobno kilka dobrych ujec Gosling-Pike



Jeannette - Śro 15 Sie, 2007 15:05

A ja kretynka wczoraj siedziałam do 1 i oglądałam tego "Huzara". Boże jedyny jaki to głupi film! Wstyd, że go puścili w Kocham kino. Beznadziejny, pozbawiony sensownej fabuły i dialogów oraz gry aktorskiej. Kto zaangażował tego Oliviera?! :uzi:
Alison - Śro 15 Sie, 2007 15:27

Eej, aż tak to chyba nie. Musiałaś już być mocno padnięta, że tak surowo go osądzasz :wink:
Ale mówiłam, że to film do jednorazowego obejrzenia i potem juz nie bardzo ma się potrzebę na "powtórkę z rozrywki" :wink:

Jeannette - Śro 15 Sie, 2007 16:58

Alison napisał/a:
Eej, aż tak to chyba nie. Musiałaś już być mocno padnięta, że tak surowo go osądzasz

Właśnie nie (latem zawsze chodzę spać bardzo późno, nie przeszkadza mi akrat brak snu), byłam nastawiona pozytywnie i emocjonalnie na dobre kino. Dostałam...nie wiem sama jak to nazwać. Odradzam oglądanie, chyba, że ktoś lubi pranie mózgu. Raz to akurat o ten raz za dużo. :wsciekla: This is ridiculous, jak powiedziałaby Lizzy w nowej Dumie.

Gunia - Śro 15 Sie, 2007 19:16

Ja też obejrzałam "Huzara" i moim zdaniem nie było tak źle. Dosyć fajna bajka i już. Nic specjalnego, a ten Oliver nie taki najgorszy. Nieco Juliette mi nie pasowała do roli ze swoją charakterystyczną urodą, ale i tak było nieźle. Tylko ta wrony...
Kaziuta - Śro 15 Sie, 2007 19:30

A ja z przyjemnościa obejrzałam po raz enty "Klub imperatora". Bardzo lubie ten film.
Cytuję za filmwebem:
"Jest rok 1972. Szkoła św. Benedykta kształci chłopców pochodzących z bogatych rodzin. Jeden z nauczycieli William Hundert (Kevin Kline) jest wykładowcą greki i łaciny. Profesor wkłada wiele wysiłku we wpojenie w serca swoich uczniów najważniejszych zasad moralnych i etycznych. Jednak studenci nie zważają na starania swojego nauczyciela i jeśli nadarzy się taka okazja, przeszkadzają mu w prowadzeniu lekcji. Kiedy w klasie pojawia się nowy uczeń, dla Williama praca pedagogiczna staje się jeszcze większym wyzwaniem. Sedgewick Bell (Emile Hirsch) jest synem znanego i powszechnie szanowanego senatora. Chłopiec dorastał pod silną presją ojca, dlatego teraz jego nadpobudliwość doprowadza do konfliktu między nim a nauczycielem. Sedgewick uważa, że pracowitość nie jest najważniejsza w życiu. Można ją z łatwością zastąpić sprytem i przebiegłością. Chłopak zaczyna dominować wśród swoich kolegów, a profesorowi daje do zrozumienia, że będzie on musiał zdać egzamin z wierności swoim ideałom. Z czasem, relacje między nimi poprawia się, a Sedgewick, dzięki ciężkiej pracy wychowawcy, przechodzi niesamowitą przemianę."

Z tą przemiana to nie do końca parwda. Nie powiem jak było naprawdę może zachęcę tym do obejrzenia filmu.
Mnie zachęciła jeszcze obsada. W roli głownej mój ulubieniec Kevin Kline.

Gunia - Śro 15 Sie, 2007 22:26

Obejrzałam pół i chciałabym zobaczyć cały. Widziałam od pierwszego konkursu, do końca. Bardzo dobry film.
Alison - Śro 15 Sie, 2007 23:09

Obejrzałam sobie dziś filmik pt. "Withnail & I" z Richardem Grantem i Paulem McGannem. Obśmiałam się do nieprzytomności. Film jest boski, pełen cudnych haseł i popisów aktorskich. Dowiedziałam sie od Gosi, że w Anglii to film kultowy. Wcale sie temu nie dziwie, bo roi sie w nim od zacnych tekstów jak Seksmisji, Rejsie czy Misiu.
Richard Grant zdecydowanie wiedzie aktorski prym i cały film wieńczy tragicznym monologiem z Hamleta wygłaszanym do wilka w ogrodzie zoologicznym, w strugach ulewnego deszczu. Mimo to każdy pojawiajacy się w tym filmie epizod (męski, bo panie pojawiają sie tylko w jednej scence) jest ślicznościowy i wart nagrody. Jestem absolutną fanką Danny'ego narkomana. Sposób w jaki mówi i to co mówi, powoduje, że spadam z tego na czym siedzę.
Jeśli tylko macie możliwość skądś ten film wydłubać, musicie go obejrzeć!

Anonymous - Czw 16 Sie, 2007 01:07

Gumiśku - no to już masz :D
asiek - Czw 16 Sie, 2007 01:08

Kaziuta napisał/a:
A ja z przyjemnościa obejrzałam po raz enty "Klub imperatora". Bardzo lubie ten film.

Ja też z dużą przyjemnością obejrzałam ten film. Kevin Kline...znakomity !

Agn - Czw 16 Sie, 2007 10:02

Po pierwsze:
Jeannette napisał/a:
A ja kretynka wczoraj siedziałam do 1 i oglądałam tego "Huzara". Boże jedyny jaki to głupi film! Wstyd, że go puścili w Kocham kino. Beznadziejny, pozbawiony sensownej fabuły i dialogów oraz gry aktorskiej. Kto zaangażował tego Oliviera?! :uzi:

No, ja Huzara obejrzałam sto tysięcy lat temu i może nie uważam go za totalną beznadzieję, ale się rozczarowałam. Spodziewałam się innej historii. A mąż tak po prostu oddający żonę "bo się zakochała" to już zupełnie przekraczało moją zdolność pojmowania świata. Fakt, film jednorazowego użytku.

Po drugie:
Ryan Gosling i Rosamund Pike w jednym filmie?! AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!! :excited: Muszę to zobaczyć! Nieważne, co to jest!!!

Po trzecie:
Asiek, Kevin Kline jest ZAWSZE znakomity. Hmm... nie widziałam Klubu imperatora. :roll:

Alison - Czw 16 Sie, 2007 10:07

Agn napisał/a:
Po drugie:
Ryan Gosling i Rosamund Pike w jednym filmie?! AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!! :excited: Muszę to zobaczyć! Nie ważne, co to jest!!!


To jest coś bardzo smacznego i naprawdę warto. Ona jest tam zjawiskowa...

Gunia - Czw 16 Sie, 2007 18:31

AineNiRigani napisał/a:
Gumiśku - no to już masz :D

Super! Dzięki. :D
Ja muszę koniecznie Zobaczyć to z Pike i Goslingiem. Lubię oboje. :D A skoro mówisz, Ali, że film fajny... Muszę dopisać do listy.

Caitriona - Czw 16 Sie, 2007 18:47

Ja też się na to wybieram - głównie ze względu na Goslinga - ale jakoś dojść nie mogę...
Gunia, czy ja dobrze widzę czy ty masz na avku Deppa ze Sweeney Todd? Na to też czekam bo lubię duet Depp/Burton ;) Ale to dopiero na święta.

Gunia - Czw 16 Sie, 2007 20:21

Yep. :D Genialne trio: Johnny-Tom-Helena. Już zaczynam wpadać w przedpremierową histerię...
Harry_the_Cat - Czw 16 Sie, 2007 20:34

Gosia napisał/a:
[url=http://img49.imagesh....th.jpg]Obrazek[/URL]
Przedszkolanka Sarah (Diane Lane) rozwiodła się osiem miesięcy temu. Choć jeszcze się nie pozbierała i jest w kiepskiej formie psychicznej, jej troskliwa rodzina postanawia ją wyswatać. Zapobiegliwie siostry zamieszczają anons w Internecie i umawiają się na randkę w ciemno. Sarah przeżywa serię koszmarnych spotkań z nieciekawymi kandydatami. Zdarza się jednak wyjątek: przystojny Jake (John Cusack) jest konstruktorem łodzi, a do spraw damsko-męskich podchodzi z romantycznej perspektywy "Doktora Żywago". Na horyzoncie pojawia się też drugi interesujący mężczyzna. Bob jest męskim ideałem i to świeżo po separacji, Sarah pracuje w przedszkolu jako wychowawczyni jego dziecka. Którego wybierze?
Obejrzalam bezpretensjonalną komedię "Facet z ogłoszenia" (Love must dogs).
Komedia romantyczna. Film jest przyjemny, zabawny, lekki. W sam raz na niedzielny czy sobotni wieczor.
Jest pare zabawnych scenek, np. moment gdy bohaterka umawia sie na randke w restauracji, a gdy przy stoliku widzi umówioną żółtą różę, okazuje sie, że jest to jej ojciec - wdowiec, ktory tez zamieścił ogłoszenie. Zabawne sa też spotkania ze sprzedawca kurczakow w markecie, ktory za kazdym razem probuje jej wcisnac zamiast jednego udka -dla samotnej osoby, caly zestaw. Oczywiscie sa elementy, ktore zwykle pojawiaja sie w podobnych filmach: rodzina i przyjaciele ( w tym geje) ktorzy kibicuja bohaterom.
Niekoniecznie akurat podobal mi się glowny bohater (podobny troche do MacFadyena), jesli juz to chyba wolalabym Bobbyego - ojca jej wychowanka z przedszkola.
Film polecam na odprezenie.


Zaczęłam ogladać. Na razie ciebiutki i do tego wcale nie zabawny...
No i dobija mnie ten lektor. Nie wiem, czy zaraz sie nie przerzucę na Harry Potter i Komnata Tajemnic....

ETA:

Wytrwałam do końca. Bardzo podoba mi się Diane ale ogólnie momentami to byłam delikatnie zażenowana...
Film był pożyczony i nie będę płakać jak go bedę oddawać.

Caitriona - Czw 16 Sie, 2007 23:06

No proszę, też go dzisiaj sobie obejrzałam Must Love Dogs :)
Ja lubię Cusacka i w sumie on był głównym powodem dla którego sięgnęłam po ten film (trochę go było mało). Podobał mi się i on i Diane Lane. Całość lekka, łatwa i przyjemna, ale raczej do jednokrotnego użytku ;)

Pemberley - Pią 17 Sie, 2007 15:01

Polecam Przypadek Harolda Cricka czyli Stranger Than Fiction. Film Marca Forster'a z
Maggie Gyllenhaal, Dustin Hoffman, Emma Thompson, Tom Hulce i Will Ferrell

http://forum.northandsout...p=100285#100285

asiek - Pią 17 Sie, 2007 16:13

Swego czasu obiecałam synowi, że pójdziemy razem do kina na "Transformers" ...i dzisiaj jest TEN dzień. :cry2: Mam nadzieję, że jakoś przetrwam seans. :roll:

EDIT: Uff, przeżyłam. :wink: Ło matko z ojcem, ale się działo...Powiem jedno,...jak dobrze, że są na świecie dzielni, amerykańcy żołnierze, w przeciwnym wypadku byłoby już daaawno po nas. :cool: :wink:
A serio, serio,...."Transpofmers", to film dla wielbicieli efektów specjalnych. Jest ich cała masa i przyznam, że są one znakomite / ostatecznie czuwał nad nimi sam Steven Spielberg/. Fabuła nie rzuca na kolana, jednak wygląd robotów, sceny walki i ilość zużytej broni :roll: ...oraz czerwone skarpetki prezydenta USA :wink: ...łatają dziury scenariusza. :-)
Sceny walk podkreśla dynamiczna muzyka, która jest baaardzo /żeby nie użyć mocniejszego słowa/ podobna do muzyki Hansa Zimmera /ps. Niemiec :wink: /, skomponowanej do "Piratów...", ale nie dziwota skoro kompozytor Steve Jablonsky wielokrotnie pracował pod okiem wielkiego Niemca.
Dodam, że mój syn wyszedł z kina zachwycony,...ale na moje szczęście pytanie: "No, to kiedy pójdziemy 2x ? " jeszcze nie padło. :pomocy: :wink:

Gunia - Pią 17 Sie, 2007 16:31

Kiedy to wygląda nieźle, Aśku. :D Niezbyt ambitne ani romantyczne, ale choćby z ciekawośc warto pójść, bo efekty są świetne, z tego co widziałam. No i zawsze możesz się zdrzemnąć. ;)
Jeannette - Pią 17 Sie, 2007 17:05

Gunia napisał/a:
Genialne trio: Johnny-Tom-Helena. Już zaczynam wpadać w przedpremierową histerię...

Jak ja.....i chyba Tim? :mrgreen: Poza tym brak mi tam Elfmana do pełni idealnego szczęścia w postaci kolejnego filmu Burtona..

Gunia - Pią 17 Sie, 2007 19:38

Oczywiście, że Tim. Z rozpędu trafiłam w sąsiedni klawisz. Elfman.... Nie, to było by już zbyt dużo szczęścia na Ziemi.
Jak do tego jeszcze dodam Alana, to cud miód i orzeszki. Tylko po co tam ten nieszczęsny Borat? Jego słynnego filmu nie widziałam, bo z samych opisów jest dla mnie odrażający, więc jakoś nie widzę go w TYM klimacie. No, ale może rola wymaga kogoś takiego?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group