To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

LilyRain - Pią 24 Paź, 2008 20:58

Hugh Grant to grał też w filmie Dama i Rozbójnik. Wyglądał tam mało ponętnie, że tak to ujmę. Chyba jest jak wino - im starszy tym lepszy.
Całkiem ostatnio to dorwałam się do 'Penelope' z Jamesem McAvoy'em, którego od jakiegoś czasu uwielbiam. Ciepła, romantyczna komedia, ogląda się z przyjemnością a James z odmienionym image wymiata :)

Anonymous - Sob 25 Paź, 2008 22:19

Nie było chyba osobnego wątku. Po oglądnięciu kilku odcinków Chirurgów wobec wszechogarniającej sympatii postanowiłąm oglądnąć "Zaczarowaną" Pamiętam, że Wasze recenzje były bardzo pozytywne. Tymczasem mi się ten film nie podobał. Tzn podobała mi się ta bajkowa otoczka, to jest łądny, kolorowy, bajkowy film, ale sama treść nie zrobiła na mnie wrażenia. Męczyłam się strasznie jedynie Patrick mnie motywował do skończenia oglądania. Oczywiste było, że skończy się dobrze pytanie tylko jak... zakończenie jest urocze żyli długo i szczęśliwie. absolutnie wszyscy....

Nie chcę się zarzekać, ale raczej na pewno nie oglądnę jeszcze raz tego filmu...

Gosia - Sob 25 Paź, 2008 22:24

Mnie tez ten film nie zachwycil, ładna była scena w parku z tym całym tańcem i kilka ciekawych pomyslow.
w dodatku ogladalam z lektorem, wiec cala przyjemnosc z ogladania i sluchania Patrysia byla zepsuta.

Gosia - Nie 26 Paź, 2008 14:25

Niedawno obejrzany przeze mnie film "Beau Brummell: this charming man":
Recenzja

Admete - Nie 26 Paź, 2008 16:54

Pisałam jakis czas temu o filmie Redforda z 1980 roku Ordinary people. Dziś do niego wróciłam po kilkunastu latach od pierwszego seansu. Pamiętałam niektóre sceny i uczucie smutku, a potem oczyszczenia z niego. W tym filmie po raz pierwszy usłyszałam kanon d dur Johanna Pachelbela. To bardzo spokojny, cichy film. Doskonale zagrany. Historia jest prosta - zwykła, średniozamożna rodzina musi poradzić sobie ze strata starszego syna. Ojciec ( Donald Sutherland ) próbuje utrzymać wszystkich razem, udaje, że nic się nie stało, że dadzą sobie radę...Matka ( Mary Tyler Moor ) nie pozwala sobie na najmniejsza słabość, odsuwa się od młodszego syna Konrada ( Timoty Hutton ). W tym wszystkim nie zauważają, że dziecko które im pozostało bierze całą wine na siebie... Znów poruszył mnie ten film - prostotą i głębią uczuć.

Z ciekawostek - jedną z ról grał tam bardzo młody Fredric Lehne czyli znany fanom Supernatural Yellow Eyed Demon ;-)

Agn - Nie 26 Paź, 2008 17:09

Przed trzema godzinami skończyłam oglądać 2001: Odyseja Kosmiczna Stanleya Kubricka. Ponoć ten film podoba się tylko niektórym. Chyba należę do tych niektórych, aczkolwiek uważam, że najlepsze części filmu to te, w których nikt nic nie mówi, tylko płynie sobie muzyka i można sycić oczy widokami. Nie chodzi tylko o kosmos, ale np. za świetną uważam scenę, w której Bowman biega po statku-kole. To taki film, który się ogląda i się nim właśnie syci, nie należy się spodziewać spektakularnych akcji czy diabli wiedzą czego. Tylko sobie pozwolić odpłynąć. Aczkolwiek nie jest to lekkie kino, do teraz głowię się, jak zinterpretować ostatnią scenę. Mogłabym obejrzeć dodatki, gdzie zapewne ktoś by mi rozwiązanie podał na tacy, ale to by było zbyt proste. Myślę, że lepiej sobie pogdybać.
Pozostaję zauroczona.

Admete - Nie 26 Paź, 2008 17:18

Nie miałam szczęścia do tego filmu. Miałam okazję oglądać go sporo lat temu. Byłam na studiach i właśnie wróciłam do domu po jakims cięzkim tygodniu. Niestety zasnęłam w trakcie oglądania, mimo że bardzo chciałam go zobaczyć ;-) Widze, że jest sezon na starsze filmy. Mnie czeka jeszcze Lawrence z Arabii :-)
Agn - Nie 26 Paź, 2008 17:21

Na Odyseję... trzeba być wyspanym, dość wypoczętym i skupionym. Inaczej nie wyjdzie.
Tamara - Nie 26 Paź, 2008 17:41

Stałam 4 godziny w kolejce po bilety na Odyseję do Iluzjonu :mrgreen: i mimo że było to lata temu i parę razy ten film później widziałam - nadal ni czorta nic nie rozumiem :confused3: ale wątpie czy w ogóle ktokolwiek to rozumie , a Kubrick już nie żyje , więc nie ma kogo o wyjaśnienia spytać :wink:
Agn - Nie 26 Paź, 2008 20:28

Właśnie skończyłam Bigga than ben!!! :excited: Nie będę mydlić nikomu oczu - gdyby nie to, że wystąpił w tym filmie Ben Barnes, prawdopodobnie nigdy bym na ten film się nie nadziała. Ale się nadziałam. I dobrze. Nawet nie wiem kiedy wciągnęłam się w tę historię.
Film opowiada o dwóch moskiewskich chłopakach (którzy mówią o sobie mało elegancko "scum"), którzy przybyli do Londynu w celach zarobkowych. Podejrzewam, że to koniec lat 90-tych, jako że pod koniec filmu jeden z bohaterów oznajmia "Kiedy myślałem, że już nic nie może być gorzej wprowadzili numery PIN". W każdym razie nasi bohaterowie kiepsko sobie radzą. Po angielsku mówią, ale dosyć wolno, jak ktoś im szybciej zasuwa, to mają problem. Wykształcenia praktycznie żadnego. Ale są zdeterminowani. Więc kontaktują się z pewnym gościem, który ma im załatwić pracę, ale, jak ich ostrzeżono, to tylko w razie skrajnej desperacji. Desperacja (i to bardzo skrajna) ich dopadła, więc się skontaktowali. I zaczęli kraść. Szło im całkiem nieźle, nawet się przeprowadzili do innego (śmierdzącego jak nie wiem co) mieszkania. Zaczęło być zabawnie. Ale wiadomo, że zabawnie nie może być, jeśli panowie kradną i przy tym ćpają... Film jest w sumie tragikomedią, momenty zabawne mieszają się z całkowicie smutnymi i niemal przez cały czas odczuwa się gorycz tego wszystkiego. Tym bardziej, że jeden z nich (Spiker) radzi sobie z tym wszystkim o wiele gorzej niż Cobakka (czyta się "sobaka" - to chyba "pies" po rosyjsku?). Dziewczyna go rzuca, pracy nie ma, bierze cięższe narkotyki... Ogólnie żal chłopaka jak nie wiem. Nie powiem, jak się skończyła ta historia, może ktoś też dopadnie ten film i obejrzy. Powiem tylko, że warto. Muzyka w tle jest bardzo ciekawa, widać, że to kino offowe, niekomercyjne, robione za mniejsze pieniądze, za to z poświęceniem. No i podstawa - solidne aktorstwo. Nie przesadzam. Nie ma znanych buź (no, jest Ben jako Cobakka, ale kiedy grał w tym filmie, nikt o nim nie słyszał), mamy kocioł nacji. Mnie się osobiście b. podobało.
Polecam!

BeeMeR - Nie 26 Paź, 2008 21:42

A ja obejrzałam Butelki zwrotne
Z reguły nie przepadam za czeskim kinem, nie rozumiejąc zbyt dla mnie surrealistycznego poczucia humoru i biegu wydarzeń, ale ten film, podobnie jak Kola kilka lat temu jest miłym wyjątkiem. Podobał mi się - jest ciepły i nieprzecudaczony.
Polecam :)

BeeMeR - Nie 26 Paź, 2008 21:45

Odyseję kosmiczną zaś lubię, ale tylko od czasu do czasu :)
Pamiętam, że jak kiedyś pożyczyłam koleżance, to ona "przewinęła małpy" szukając początku filmu :mrgreen: :-P

Sofijufka - Nie 26 Paź, 2008 21:52

a ja się zmusiłam do obejrzenia II części Bridget Jones.... I o ile w pierwszej nawet bohaterkę lubiłąm, to tu mnie wkurzała niemożebnie! Gdyby nie Colin i nie Hugh [którego normalnie średnio lubię....]....
primavera - Nie 26 Paź, 2008 23:42

Sofijufka napisał/a:
a ja się zmusiłam do obejrzenia II części Bridget Jones.... I o ile w pierwszej nawet bohaterkę lubiłąm, to tu mnie wkurzała niemożebnie! Gdyby nie Colin i nie Hugh [którego normalnie średnio lubię....]....


zgadzam sie w 100 % ta część to nuuuuda i jeszcze raz nuuuuuda ale Colin jak zawsze wspaniałyno i Hugh niczego sobie

Agn - Pon 27 Paź, 2008 09:42

A ja nie lubię Hugh. Ale dla Colina zniosę wiele. Bridget była tak bezbrzeżnie durna, że aż mi się słabo robiło. Ale podobała mi się scena, jak w więzieniu śpiewała z innymi Like a virgin. :mrgreen:
Aczkolwiek po dziś dzień nie wiem, co palił Mark Darcy, że się Bridget oświadczył, ale to musiało być niewąskie zielsko... :mysle:

Sofijufka - Pon 27 Paź, 2008 09:55

miał w sobie odrobinę masochizmu [ten sweter w renifery od mamusi...]
trifle - Pon 27 Paź, 2008 10:03

Agn napisał/a:
co palił Mark Darcy, że się Bridget oświadczył, ale to musiało być niewąskie zielsko...


:rotfl: :rotfl: :rotfl:

A ja całkiem lubię oglądać drugą Bridget, do pierwszej się nie umywa, wiadomo. Niezmiennie śmieszy mnie moment, kiedy zjeżdża/schodzi na nartach z zaśnieżonej góry :lol:

Caitriona - Pon 27 Paź, 2008 12:34

Druga część Bridget jest dużo słabsza; widziałam ją dwa razy (pierwszą widziałam niezliczoną ilość razy) i w sumie podobało mi się w niej tylko kilka scen. Ale czego się nie robi dla Colina ;)

I widziałam tak jak Gosia Beau Brummella. I mi się podobało. Przede wszystkim Purfoy i Bonneville - obaj byli naprawdę bardzo fajni w swoich rolach. Podobał mi się tekaże oddany służący Brummella - tworzyli razem niezły duet.

Gosia - Pon 27 Paź, 2008 16:32

A zauwazylas kto gral sluzacego?
Caitriona - Pon 27 Paź, 2008 18:00

Gosia napisał/a:
A zauwazylas kto gral sluzacego?

Zdaje się że grał w Bleak House i na pewno w jakiś jeszcze znanych mi produkcjach ;)

Gosia - Pon 27 Paź, 2008 18:06

Tak, w Bleak House gral tego odrazajacego paralityka, gral takze w "George Gently".
Caitriona - Pon 27 Paź, 2008 18:07

Ja go skądś jeszcze kojarzę, ale skąd? :mysle: No, mniejsza z tym, ważne że dobrze grał.
BeeMeR - Pon 27 Paź, 2008 21:59

Kącik skośnego kina :mrgreen:

Innocent Steps
Bardzo lubię filmy o tańcu - nauce, przedstawieniach, konkursach - ale te dobre bądź z pięknym tańcem (oczywiste :rumieniec: ) a ten właśnie do nich dołączył :mrgreen:
Podobał mi się - no i występująca w głównej roli męskiej chudzinka pięknie kręci biodrami :ops1: :twisted:
Ona zaś ma cudnie niewinne oczęta - tworzą przekonywającą parę. Wzruszyłam się nawet - a to, że nie jest landrynkowo różowy to duża zaleta. A źli - a przynajmniej główny Zły ma farbowane włoski, żebym go mogła łatwiej odróżnić :twisted: ale nie ma nic z przerysowanych złych - a to też plus. W dodatku ładny motyw świetlików - w sumie - polecam bardzo. :mrgreen:

Taniec, taniec, taniec :taniec:


Wyczerpujące ćwiczenia: :mrgreen: ze zgrabnym trenerem :twisted:


A może kimś więcej :serduszkate:


A tu się tak pięknie skrada nie powiem kto :rotfl: i równie piękny sposób odbierania telefonu :mrgreen: Oraz kilka innych obrazków :D



Daisy (2006)
To bardzo ładny, choć wolnobiegnący film, opowiadający o trójce ludzi, których losy zostały splecione dzięki margaretkom. Jest więc dziewczyna, której tajemniczy nieznajomy codziennie przynosi rzeczone kwiaty oraz zrobił coś jeszcze, czym ją bardzo ujął :) Jest i ten drugi - tylko ona nie wie który jest który, bo obaj milczą na ten temat. Historia pozwala zajrzeć do myśli i uczuć całej trójki - w dość intrygujący sposób. Film jest pięknie kręcony, a historia ciekawa. Polecam :)





Shinobi
Mieszkańcy dwóch wiosek od wielu lat szkolą się w sztuce zabijania - na które w pewnej chwili otrzymują prawne przyzwolenie.
Twórcy tak skupili się na wymyślnych sposobach zabijania, że zapomnieli trochę o fabule - 90% czasu stanowią walki - i para bohaterów odsuwa się na daleki, daleki plan. Wydumane i nużące.


Gosia - Sob 01 Lis, 2008 21:32

a ja dziś w TVP ogladalam film Ballet Shoes

Adaptacja klasycznej powieści dla dzieci autorstwa Noel Streatfeild. Anglia, lata 30. XX wieku. Ekscentryczny angielski badacz Matthew zwany GUM (Griffiths) w czasie swoich podróży znajduje trzy malutkie, osierocone dziewczynki, które adoptuje i postanawia wychować razem ze swoją siostrzenicą Sylvią (Fox). Dziewczynki, choć tak naprawdę nie spokrwenione i zupełnie różne zostają wychowane jako siostry Fossil: najstarsza Pauline (Watson) posiada duży talent aktorski, Petrova (Paige) chciałaby być pilotem, a najmłodsza Posy (Boynton) szkoli się na primabalerinę. Kiedy podczas kolejnej wyprawy wuj GUM ginie bez wieści i kończą się pieniądze na utrzymanie dziewczynek, siostry muszą wykorzystać swoje talenty by pomóc w poprawieniu sytuacji finansowej swojej rodziny.

Nie widzialam kilku pierwszych minut, wiec nie wiem, jak się zaczyna, dopiero właczyłam z chwilą, gdy wprowadziły się nauczycielki.
Bardzo przyjemny filmik, czegos tam mi w nim brakowalo, ale ogladalo sie przyjemnie.
Jedna z aktorek przypominala mi młodą Kate Bekinsale.
Mialam wrazenie, ze aktorke, ktora grala Sylwie juz w czyms widzialam. Juz wiem! to Georgiana Darcy! :paddotylu:
A Madame Fidelia to nasza Cranfordzka Deborah.

Aragonte - Sob 01 Lis, 2008 21:39

A Pauline to Hermiona Granger, prawda? :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group