Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Maryann - Pon 08 Paź, 2007 14:31
| Marija napisał/a: | | pełna intymność... |
Z panną Bingley wpatrującą się świdrującym wzrokiem w jedno albo drugie... Romantyzm i intymność jak diabli...
Ulka - Pon 08 Paź, 2007 14:54
| Caroline napisał/a: | | Rozdział VII, cz.7Dobry Boże, jakże głupio z jego strony! Czy ona to zauważyła? |
e tam! zresztą już się przyzwyczaiła... ;P
Gunia - Pon 08 Paź, 2007 17:13
Ale fajnie! Lizzy! Ale jak sobie pomyślę, że przed nami cała afera z Lydią, to mi się żyć odechciewa.
MiMi - Pon 08 Paź, 2007 17:15
Nareszcie Teraz to już chyba nie będzie za bardzo od książki odbiegać, prawda?
Alison - Pon 08 Paź, 2007 17:22
Ja tam już nic nie mówię w tej sprawie, bo Wam to trudno dogodzić, a że Pamela mnie czasem do wścieku pupy doprowadza, to też inna sprawa...
Maryann - Pon 08 Paź, 2007 18:32
| MiMi napisał/a: | Nareszcie Teraz to już chyba nie będzie za bardzo od książki odbiegać, prawda? |
"Teraz" - to znaczy do momentu, kiedy wybuchnie afera z Lidią - nie będzie.
Natomiast potem to trudno powiedzieć, bo u JA się Darcy nie pojawia...
Alison - Pon 08 Paź, 2007 18:37
Maryannek to ma świętą cierpliwość do całości i ja mu za to "biiijęęęę w daaaach"
Maryann - Pon 08 Paź, 2007 18:37
| Gunia napisał/a: | jak sobie pomyślę, że przed nami cała afera z Lydią, to mi się żyć odechciewa. |
A to czemu ?!
Maryann - Pon 08 Paź, 2007 18:41
| Alison napisał/a: | Maryannek to ma świętą cierpliwość do całości i ja mu za to "biiijęęęę w daaaach" |
To nie jest kwestia cierpliwości, tylko punktu odniesienia.
Jak byś poczytała trochę innych temu podobnych fanfików, to byś Pamelę do Pullitzera zgłosiła...
Alison - Pon 08 Paź, 2007 19:42
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | Maryannek to ma świętą cierpliwość do całości i ja mu za to "biiijęęęę w daaaach" |
To nie jest kwestia cierpliwości, tylko punktu odniesienia.
Jak byś poczytała trochę innych temu podobnych fanfików, to byś Pamelę do Pullitzera zgłosiła... |
To chyba nie żałuję, że nie czytałam Jeneralnie w scenach "kluczowych" Pamela się sprawdza, jeno to jej zastosowanie do zawiłości wszelkich, rozpinanie koszul po guziczku, ta namiętność do intryg szpiegowskich - najcierpliwszego zmoże. Ale i tak jom kocham , bo bez niej nie spotykałybyśmy się tu każdym rankiem, co jest w tym wszystkim najmilejsze. Spotkać się zawsze warto, a niechby i po to żeby ponarzekać i psy pouwieszać na wszystkim co się da.
MiMi - Pon 08 Paź, 2007 21:02
To też prawda, że dzięki Pamela dobrze opisała, to co opisała też Jane. Ale może kiedyś jakiś kryminał napisze i to jej w całości dobrze wyjdzie. A ponarzekać zawsze miło
Maryann - Pon 08 Paź, 2007 21:38
| MiMi napisał/a: | | To też prawda, że dzięki Pamela dobrze opisała, to co opisała też Jane |
a co Adrew Davies na świetny scenariusz zamienił...
asiek - Pon 08 Paź, 2007 21:54
| Caroline napisał/a: |
... Blask jej oczu poraził go niczym błyskawica. Elizabeth! ... |
Ach, Darsiku spokojnie, bo jeszcze nam wzrok stracisz.
Caroline,
Caroline - Wto 09 Paź, 2007 10:28
Rozdział VII, cz.8
- W gospodzie, Pod Zielonym Ludkiem, w Lambton.
- Ach tak, Pod Zielonym Ludkiem. Garston, właściciel, dobrze utrzymuje gospodę, ale proszę uważać na jego wnuki – pokiwał głową – zwłaszcza, kiedy dowiedzą się, że była pani gościem w Pemberley. Kurtuazjom nie będzie końca. Czy mówiła pani, jak długo pozostanie w okolicy?
- Nie, nie mówiłam – rozejrzała się nerwowo poszukując pozostałych. - Jestem zależna od moich towarzyszy. Nie zapadła jeszcze decyzja, kiedy odjedziemy.
- Rozumiem. - zawahał się. Co jeszcze można powiedzieć? - Czy pani rodzice mają się dobrze?
Uśmiechnęła się i nawet spojrzała mu prosto w twarz. Łagodna bryza igrała z lokami na jej czole, a kolor czy też kształt – nie wiedział, które z dwojga – dodawały uroku jej oczom i wzmagały promienność jej twarzy. Dobry Boże, cóż za cudowny widok!
- Jak najlepiej z tego, co wiem, panie Darcy – padła odpowiedź. Uśmiechnął się także. A potem odwrócił wzrok. Czy to niepokój przemknął po jej czole? Czy powiedział coś złego? Może to on sam, jego obecny, nienajlepszy wygląd. Czy wątpiła w szczerość jego powitania? Nie może tak myśleć! Jeśli nie miał powiedzieć nic więcej, musiał zapewnić ją przynajmniej co do tego.
- Jest pani mile widziana w Pemberley, panno Bennet, pani i pani towarzysze – ukłonił się. - Proszę, proszę spędzić tyle czasu, ile państwo sobie życzą, żeby obejść park i okolicę. Simon zna miejsca z najlepszymi widokami i najlepsze trasy do spacerów. Jesteście państwo w doskonałych rękach. Jeśli pani wybaczy, właśnie przyjechałem i muszę zająć się pewnymi sprawami – ukłonił się jeszcze raz, tym razem usłyszał łagodne słowa pożegnania.
Minął ją i skierował się do domu, radość, która opanowała jego serce na jej widok we własnym domu, kłóciła się z zawstydzeniem z powodu pożałowania godnego występu i, spojrzał na siebie, z powodu niedbałego wyglądu. Co ona musi sobie o nim myśleć? Jęknął i przyspieszył kroku. Gdyby tylko towarzyszył mu Fletcher! Z pomocą lokaja byłby gotów do pokazania się w kwadrans. Bez jego fachowej pomocy mogło to zająć dużo więcej czasu. Wbiegł po schodach i do hallu zaskakując panią Reynolds, która zamykała właśnie jeden z otwartych dla zwiedzających pokoi.
- To pan, panie Darcy!
- Reynolds! Tak, właśnie przyjechałem – posłał jej uśmiech, który sprawdzał się przez dwadzieścia cztery lata. - Ile czasu może zająć dostarczenie gorącej wody na górę?
- Piętnaście minut, proszę pana, chyba że życzy pan sobie kąpiel – spojrzała na niego zaciekawiona.
- Nie, to nie będzie konieczne. Niech się podgrzeje w dziesięć minut i przyślij, proszę, na górę jednego z lokajów, żeby pomógł mi się ubrać – rzucił przez ramię kierując się na schody. Zatrzymał się w pół drogi i spojrzał w dół na hall. - Och, i Reynolds, Trafalgar jest ze mną, a w każdym razie gdzieś jest. Może trzeba by posłać kogoś do ogrodu?
- Tak, proszę pana. Zajmiemy się paniczem Trafalgarem – pani Reynolds spojrzała na niego z namysłem.
- Wspaniale! Dziesięć minut, Reynolds!
Marija - Wto 09 Paź, 2007 10:34
"Paniczem Trafalgarem"? To podpucha pani Reynolds, tak? Czy może Pamela zbzikowała?
Alison - Wto 09 Paź, 2007 10:36
i przyślij, proszę, na górę jednego z lokajów, żeby pomógł mi się ubrać
Rozumiem, że to dlatego, ze ręce mu się trzęsą, a nie dlatego, że nie umie sobie sam guzików zapiąć Ach, akcja zmierza prosto do mojej ukochanej sceny, kiedy zdyszany zbiega po schodach, rozgląda się nerwowo i biegnie na podjazd. Jaką on ma wtedy "miękką" twarz i kompletnie inny sposób mówienia. Lizzy byłaby chyba upośledzona umysłowo, gdyby się na to nie dała złapać.
Carolciu
Alison - Wto 09 Paź, 2007 10:38
| Marija napisał/a: | "Paniczem Trafalgarem"? To podpucha pani Reynolds, tak? Czy może Pamela zbzikowała? |
Maryś, to taki żart, uwierz mi
Marija - Wto 09 Paź, 2007 10:41
| Alison napisał/a: | i przyślij, proszę, na górę jednego z lokajów, żeby pomógł mi się ubrać
Rozumiem, że to dlatego, ze ręce mu się trzęsą, a nie dlatego, że nie umie sobie sam guzików zapiąć : | A odpiąć sam potrafi?
Alison - Wto 09 Paź, 2007 10:48
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | i przyślij, proszę, na górę jednego z lokajów, żeby pomógł mi się ubrać
Rozumiem, że to dlatego, ze ręce mu się trzęsą, a nie dlatego, że nie umie sobie sam guzików zapiąć : | A odpiąć sam potrafi? |
Po zajrzeniu w te oczy ekscytująco migotliwe na pewno nie
A swoją drogą próżniak ci z niego. Tak się przejmuje, że nie będzie ładnie wyglądał bez fachowej ręki Fletchera
Maryann - Wto 09 Paź, 2007 10:49
| Caroline napisał/a: | | pani Reynolds spojrzała na niego z namysłem |
Ciekawe, co sobie pomyślała...
Ania1956 - Wto 09 Paź, 2007 10:50
O kurcze, atmosfera gestnieje Proszę szybciutko tłumaczki o cd. Chyba mi cisnienie podskoczyło od samego czytania a gdybym była na miejscu Lizzy ......
Maryann - Wto 09 Paź, 2007 11:01
| Alison napisał/a: | A swoją drogą próżniak ci z niego. Tak się przejmuje, że nie będzie ładnie wyglądał bez fachowej ręki Fletchera |
A Ty byś na jego miejscu nie chciała w "tych oczach ekscytująco migotliwych" ładnie wyglądać ?
Alison - Wto 09 Paź, 2007 11:08
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | A swoją drogą próżniak ci z niego. Tak się przejmuje, że nie będzie ładnie wyglądał bez fachowej ręki Fletchera |
A Ty byś na jego miejscu nie chciała w "tych oczach ekscytująco migotliwych" ładnie wyglądać ? |
Jasne, że bym chciała, ale bym sobie sama poradziła
Maryann - Wto 09 Paź, 2007 11:11
No nie wiem... Jak by Ci się z emocji tak rączki trzęsły...
Matylda - Wto 09 Paź, 2007 12:45
Ale sie wstrzeliłam
Taki deser dzisiaj do kawusi
Ciekawe czy tualetę też Pamelka opisze ??
|
|
|